#4GS0N

Byłem w Armenii i postanowiłem skoczyć na przejażdżkę rowerem. Wiedziałem, że w moich sportowych getrach jestem trochę na bakier z lokalną stylówą. Tak naprawdę wyglądałem chyba jak koleś jadący przez centrum miasta na wielbłądzie w meksykańskim kapeluszu, w airmaxach i z odkurzaczem w ręku, śpiewający hymn Rosji - a przynajmniej wszyscy tak się na mnie gapili, jakbym tak właśnie wyglądał.

#LDl9h

Pracowałam kiedyś w galerii handlowej w sklepie z odzieżą. W tamtym dniu dostałam maila, że przyjdą nowe naklejki na witryny z przecenami, więc miałam zdjąć te, które aktualnie są na szybach. Wyglądało to mniej więcej tak, że przez pół dnia witryna przy wejściu była całkowicie pusta.
Przez ten czas 3 osoby wchodząc do sklepu uderzały z impetem o pustą szybę, zamiast wejść przez bramki.
Jako przykładny pracownik gryzłam się w język, żeby się nie zaśmiać. Poza tym, bardziej się przejęłam tym, że znów będę musiała przecierać witrynę niż tym, że ktoś mógł sobie zrobić krzywdę ;)

#OB0p8

W podstawówce miałem bardzo sympatyczną katechetkę, która mówiła "kurczę Felek!" za każdym razem, gdy spadł jej długopis z biurka / pomyliła imiona uczniów / pomyliła daty. Ogólnie była dosyć niezdarna, kuleczkowatą kobietą, która non stop strącała dziennik albo klucze do sali wypadały jej z rąk, więc to "kurczę Felek!" słyszeliśmy dosyć często i wiele dzieciaków przejęło po niej ten zwrot podczas np. gry w piłkę.

Dopiero niedawno odkryłem dosyć przypadkowo, że moja katechetka klnie dosyć soczyście, a jej "kurczę Felek" to był sposób na powstrzymywanie bardziej dosadniejszych słów. Jak to odkryłem?
Potrąciłem ją (moje gapiostwo) samochodem, gdy jechała rowerem do szkoły. Obsztorcowała mnie z góry na dół. Felka tam nie było.

#oop0V

Mam tylko jedno wspomnienie z dzieciństwa, związane z moją mamą.

Podczas przygotowań do kąpieli, mój młodszy brat uderzył się o brzeg wanny i jak to dziecko - zaczął płakać.
Mama naturalnie mocno go przytuliła.
Patrząc na tę scenę, ja również zaczęłam płakać.
Nasza mama, widząc moje łzy, zaczęła pocieszać Młodego, mówiąc, żeby nie płakał, bo ja płaczę za niego.

Rzeczywiście płakałam, tyle tylko, że nie "za niego".
Płakałam, bo mnie mama nigdy nie przytuliła... I w sumie do tej pory tego nie zrobiła :'(

#ohmN3

Moja ciotka jest jedną z tych osób, które gardzą wszelkimi nowinkami technologicznymi.
Kiedyś obiecała sobie, że jej syn telefon dostanie na piętnaste urodziny, a laptop kupi sobie sam, jak już się od niej wyprowadzi, bo przecież obie te rzeczy są kompletnie zbędne i wywołują jedynie agresję (słowa ciotki). Ona sama ma bardzo stary, poniszczony telefon.

Ostatnio kuzyn poszedł do kolegi. Mając do wyboru dwie drogi, wybrał tę krótszą, prowadzącą przez park.
Jakoś niefortunnie postawił nogę, wylądował na ziemi, noga dziwnie się wygięła i miał problemy ze wstaniem.

Jakiś czas później ciotka została wezwana do szpitala. Okazało się, że jej syn złamał sobie nogę i spędził w parku godzinę, próbując dostać się do domu kolegi (w tym miejscu miał już bliżej do kolegi), na szczęście znalazła go jakaś para.
Wiecie co jest najlepsze? Nawet to nie przekonało ciotki do kupienia mu telefonu.
Dodaj anonimowe wyznanie