Za każdym razem, gdy przypadkowo wydam odgłos pierdnięcia, np. gdy przejadę łokciem po stole, krzesłem po podłodze czy stopą po panelach, powtarzam tę czynność, żeby upewnić wszystkich, że się nie spierdziałam, tylko wykonałam
którąś z powyższych czynności.
Kiedy miałem 13 lat myślałem, że każdy kraj ma własnego papieża.
Wyobraźcie sobie minę księdza, kiedy go wypytywałem jakiego papieża ma dany kraj...
Zwykle mam okres przez całe 7 dni.
Zdarza się, że przez cały ten czas ani razu nie zmienię majtek, wymieniając tylko podpaski.
Oczywiście codziennie się myję, ale nie przeszkadza mi fakt włożenia używanych majtek na czysty tyłek.
Byłem w Armenii i postanowiłem skoczyć na przejażdżkę rowerem. Wiedziałem, że w moich sportowych getrach jestem trochę na bakier z lokalną stylówą. Tak naprawdę wyglądałem chyba jak koleś jadący przez centrum miasta na wielbłądzie w meksykańskim kapeluszu, w airmaxach i z odkurzaczem w ręku, śpiewający hymn Rosji - a przynajmniej wszyscy tak się na mnie gapili, jakbym tak właśnie wyglądał.
Pracowałam kiedyś w galerii handlowej w sklepie z odzieżą. W tamtym dniu dostałam maila, że przyjdą nowe naklejki na witryny z przecenami, więc miałam zdjąć te, które aktualnie są na szybach. Wyglądało to mniej więcej tak, że przez pół dnia witryna przy wejściu była całkowicie pusta.
Przez ten czas 3 osoby wchodząc do sklepu uderzały z impetem o pustą szybę, zamiast wejść przez bramki.
Jako przykładny pracownik gryzłam się w język, żeby się nie zaśmiać. Poza tym, bardziej się przejęłam tym, że znów będę musiała przecierać witrynę niż tym, że ktoś mógł sobie zrobić krzywdę ;)
Przez to, że wszędzie zainstalowane są monitoringi na ulicach, w szkołach, w pracy, w sklepie, czuję ogromną kontrolę nad sobą. Do tego stopnia, że będąc u znajomych w kiblu boję się załatwić, w obawie, czy i tam nie ma przypadkiem kamery...
Jechałem ostatnio samochodem i w pewnym momencie dostrzegłem postać człowieka w rowie.
Dałem po hamulcach i wybiegłem z samochodu, aby mu pomóc.
Okazało się, że to manekin z sklepu - ubrany w ciuchy i perukę.
Wyobraźcie sobie moją minę.
W podstawówce miałem bardzo sympatyczną katechetkę, która mówiła "kurczę Felek!" za każdym razem, gdy spadł jej długopis z biurka / pomyliła imiona uczniów / pomyliła daty. Ogólnie była dosyć niezdarna, kuleczkowatą kobietą, która non stop strącała dziennik albo klucze do sali wypadały jej z rąk, więc to "kurczę Felek!" słyszeliśmy dosyć często i wiele dzieciaków przejęło po niej ten zwrot podczas np. gry w piłkę.
Dopiero niedawno odkryłem dosyć przypadkowo, że moja katechetka klnie dosyć soczyście, a jej "kurczę Felek" to był sposób na powstrzymywanie bardziej dosadniejszych słów. Jak to odkryłem?
Potrąciłem ją (moje gapiostwo) samochodem, gdy jechała rowerem do szkoły. Obsztorcowała mnie z góry na dół. Felka tam nie było.
Mam tylko jedno wspomnienie z dzieciństwa, związane z moją mamą.
Podczas przygotowań do kąpieli, mój młodszy brat uderzył się o brzeg wanny i jak to dziecko - zaczął płakać.
Mama naturalnie mocno go przytuliła.
Patrząc na tę scenę, ja również zaczęłam płakać.
Nasza mama, widząc moje łzy, zaczęła pocieszać Młodego, mówiąc, żeby nie płakał, bo ja płaczę za niego.
Rzeczywiście płakałam, tyle tylko, że nie "za niego".
Płakałam, bo mnie mama nigdy nie przytuliła... I w sumie do tej pory tego nie zrobiła :'(
Moja ciotka jest jedną z tych osób, które gardzą wszelkimi nowinkami technologicznymi.
Kiedyś obiecała sobie, że jej syn telefon dostanie na piętnaste urodziny, a laptop kupi sobie sam, jak już się od niej wyprowadzi, bo przecież obie te rzeczy są kompletnie zbędne i wywołują jedynie agresję (słowa ciotki). Ona sama ma bardzo stary, poniszczony telefon.
Ostatnio kuzyn poszedł do kolegi. Mając do wyboru dwie drogi, wybrał tę krótszą, prowadzącą przez park.
Jakoś niefortunnie postawił nogę, wylądował na ziemi, noga dziwnie się wygięła i miał problemy ze wstaniem.
Jakiś czas później ciotka została wezwana do szpitala. Okazało się, że jej syn złamał sobie nogę i spędził w parku godzinę, próbując dostać się do domu kolegi (w tym miejscu miał już bliżej do kolegi), na szczęście znalazła go jakaś para.
Wiecie co jest najlepsze? Nawet to nie przekonało ciotki do kupienia mu telefonu.
Dodaj anonimowe wyznanie