#BVNRF

Chłopak opowiadał mi o jakimś jego wnerwiającym koledze, więc powiedziałam mu, że jeśli będzie go odpowiednio długo ignorował, to w końcu mu przejdzie. Odpowiedział, że ignoruje swoje wszy łonowe od dłuższego czasu i wcale mu nie przechodzi.
Tak, uprawiamy seks, nie, nie wiedziałam.

#dXkbe

Mam 15 lat, a moi rodzice są dość sceptycznie nastawieni do nowoczesnej technologii. Poza tym oboje są bardzo głęboko wierzący, co jest w tym wyznaniu dość istotne.

W moim domu panuje zasada: godzina 21, telefon i laptop mają leżeć w salonie i nie mogę ich już wynosić. Taki warunek panuje już od 4 lat, a ja nigdy nie próbowałam laptopa czy telefonu wykraść. Do niedawna.

Poznałam chłopaka, z którym mogłabym rozmawiać cały czas. Kiedy nie mogliśmy tego robić, to zwyczajnie pisaliśmy SMS-y. Niestety, ze względu na panujące w moim domu zasady, o 21 się kończyło, a często było tak, że on mógł pisać tylko wieczorem. Wtedy rozpoczęły się moje nocne wędrówki, najpierw cichutko po schodach, potem po płytkach w korytarzu, następnie po skrzypiących deskach w salonie w rytm chrapania taty (żeby nie było słychać) i telefon był mój. Wracałam tak samo. Trwa to już od trzech tygodni.

Dzisiaj wróciłam do domu, a w salonie zastałam mamę rozmawiającą z jakimś nieznanym mi księdzem. O co chodziło? Mama bardzo się martwi, że nawiedzają nas jakieś "duchy nieczyste", bo w nocy coś chodzi po domu i chciałaby go poświęcić.

Żodyn nie wie, że to po prostu ja zabierałam, a następnie odnosiłam telefon.

Żodyn.

#vll3o

Gdy miałam 10 lat, dzieliłam pokój z niewiele młodszym bratem. Mieliśmy cudownego chomika Filipka.

Tej nocy wypadał prima aprilis. Braciszek podniecony swoim planem czekał, aż zasnę. Wymyślił, że podłoży mi Filipka do łóżka, a ja wstanę, zacznę krzyczeć i będzie zabawnie.
Podłożył. Sam jednak zdążył zasnąć.

Krzyczałam nawet bardziej, niż się tego spodziewał. Obudziłam się o wiele za późno, bo chomik kończył robić piękne gniazdo w moich włosach.

Wyobraźcie sobie teraz dziewczynkę, która rozpaczliwie próbuje wyciągnąć chomika z kłębu swoich sklejonych, długich włosów.

#NHbyM

Jestem księdzem.
Kilka dni temu odprawiałem mszę świętą i przez cały czas nie mogłem powstrzymać uśmiechu na ustach, co nie umknęło uwadze miejscowych moherowych panien. Po mszy oczywiście zaczepiły mnie z pytaniem co powodowało u mnie taką radość. Żeby jakoś wybrnąć z sytuacji, powiedziałem, że było to spowodowane miłością do Chrystusa i samym faktem sprawowania Eucharystii.

Tak naprawdę cały czas miałem przed oczami komiczne sceny z filmu "American Pie", który oglądałem przed mszą.

#5KMvM

Pracując w sklepie z odzieżą nie raz spotkałam się z dzieciakami, które wszędzie wsadzały swoje łapki i ogólnie robiły bałagan na sali sprzedażowej. Zazwyczaj podchodziłam do takiego dziecka i prosiłam, żeby nie rozwalało ubrań i nie zrzucało wieszaków; gdy to nie skutkowało, podchodziłam do rodziców, żeby uspokoili swoją pociechę.

Jak to w sklepach bywa - kobieta przymierza pełno ciuchów, a mężczyzna stoi i czeka jak na zbawienie. Dziecko rozrabiało, więc poprosiłam ojca, żeby je uspokoił. Minęło trochę czasu, mężczyzna idzie z chłopcem do lady i sadza go na niej.
M: X, widzisz tę panią? Jeśli się nie uspokoisz, to weźmie ona tę klawiaturę, uderzy cię nią tak mocno, że spadniesz z blatu i będziesz musiał wyjść sam ze sklepu, a ja tu z mamą zostanę.

Nie dość, że miałam bałagan na sklepie, zanoszące się od płaczu dziecko, to jeszcze kłócące się małżeństwo.

#Dnyit

Pracuję w sklepie. Na zmianie przeważnie jestem sama. Gdy tylko przyjdzie dostawa piwa, przeglądam kapsle podświetlając denko butelki. Takim sposobem zawsze piję wygrane piwo :D
Na puszkę też mam sposób. Wystarczy przekręcić wieczko odwrotnie niż przy otwarciu i podnieść lekko do góry :D

Na 100 zł jeszcze nie trafiłam. Ale nie poddaję się i ciągle szukam.

#i4auP

Będzie to naprawdę anonimowe wyznanie.

Kiedy byłam małym dzieckiem, brałam patyczek do uszu z łazienki w taki sposób, aby nie zostać zauważoną. Później szłam do swojego pokoju i masowałam nim łechtaczkę. A po skończonej akcji wyrzucałam go albo do kosza albo przez okno.

Nikt o tym nie wie i się nigdy nie przyznam.
Dodaj anonimowe wyznanie