Kojarzycie ten rodzaj kabin w miejscach publicznych, w których ściana nie styka się z podłogą? Można dzięki temu na przykład podać papier toaletowy komuś w sąsiedniej kabinie.
Dziś do kabiny obok tej, w której załatwiałam się ja, weszła pewna kobieta.
Deska klozetowa upadła jej z hukiem na podłogę i prześlizgnęła się (pewnie kopnięta) do mojej kabiny. Byłam tak zdziwiona, że prawie nie wytrzymałam w pozycji "na Małysza", kiedy zobaczyłam rękę niczym z rodziny Addamsów, nerwowo sięgającą po zgubę na moje terytorium.
Zostałem kilka lat temu napadnięty. Efekt - 8 szwów na głowie, złamane żebro, skradziony telefon, portfel i co najważniejsze wypasiony zegarek od mojej obecnej żony, który miał sprytny schowek, w którym było jej zdjęcie (jestem fanem zegarków).
Kartę płatniczą i telefon zablokowałem tego samego dnia. Jakiś miesiąc od pobicia przyszedł czas na poznanie "teściów" po ponad roku znajomości :D
Niedzielny obiadek rozmowy o wszystkim i o niczym. Głos "teścia" wydał mi się bardzo znajomy jak i zegarek na jego ręku. Poprosiłem o podanie zegarka, po czym otworzyłem skrytkę i pokazałem zdjęcie swojej lubej co skutkowało złamaniem nosa i wybiciem zębów u mojego wcześniejszego oprawcy + bonus dla mnie 8 miesięcy w zawieszeniu na 3 lata i 2000 zł na cele charytatywne.
P.S. Ojciec mojej żony przyznał się, że to on mnie napadł.
P.S.2. Na wesele nie został zaproszony.
Jestem dosyć młody, lekko ponad 20 lat.
Mam ciężko chorego ojca, który wymaga opieki jak i dużej ilości leków.
Stałem niedawno w aptece, by wykupić tacie 3 recepty. Byłem w aptece sam, po trzech minutach doszedł jeden facet. Około 35-letni, wysoki, lekko przy sobie, z dużą ilością tatuaży. Cały proces kupowania leków, mojej prośby o opisanie zamienników nazwami niedostępnych leków aż do płatności zajął mi 9 minut. Facet cały czas komentował „ile można”, „więcej kup”, „całą aptekę wykup”, „nie śpiesz się”.
Zwracał się do żony w samochodzie aby zgasiła silnik, bo „mogliśmy przyjechać godzinę szybciej, trochę to potrwa”. Była dostępna tylko jedna aptekarka - magister, więc nie mógł go kto obsłużyć. Nie miałem go jak wpuścić, jak byłem w połowie recept. Cały czas stałem nie zwracając na niego uwagi, naprawdę mi się cisnęło by powiedzieć cokolwiek, ale po prostu nie miałem siły z nim rozmawiać.
Wyciągam kartę, rachunek był dosyć spory. Zbliżeniowo z podaniem PIN-u nie chciała działać co skwitował „jak trzeci raz odrzuci, to idź do pracy”. Cały czas milczałem. Zapłaciłem, odpaliłem papierosa stojąc przy aucie. Było mi wtedy tak cholernie przykro, że można być po prostu takim chamem, byle mu było wygodnie. Wyszedł z apteki z opakowaniem durexów i kremu do opalania, rzucając mi „rzuć fajki”. Wiem, że najłatwiej kogoś wkurzyć nie zwracając uwagi na tego kogoś, ale od ponad 2 lat jestem psychicznie wyczerpany pracując, studiując, mając bardzo dużo obowiązków, opiekując się tatą i wkurzyłem się na siebie, że nic mu nie powiedziałem.
Mam stwierdzoną ciężka depresję, przez którą nie umiem wstać rano bez nerwobólów, siedzieć i chodzić bez całych fizycznych oznak depresji. Moja praca pozwala na pracę zdalną (programuje, zajmuje się kryptowalutami), dzięki czemu mogę się opiekować tatą. Zarabiam wystarczająco, by spokojnie utrzymać młodsze rodzeństwo, leczyć tatę. Wiem, że to szczeniarskie ale cham jakim jest, na pewno poczuł się trochę gorzej, widząc że na moim aucie (trzyletnie auto z celownikiem na masce) jest zielony listek.
Ech, wszystko mnie ostatnio tak dobija, a jedyne gdzie mogę się wygadać bez wstydu (Np. ta durna apteka i refleksja z autem) przed innymi i sobą jest właśnie wyznanie. Kocham moja rodzinę, daję i będę dawać jej całego siebie. Wstyd mi przed sobą, że nie umiem sobie poradzić z takimi pierdołami.
Przez te wszystkie wyznania opisujące szalone pomysły związane z seksem, na które wpadały dzieci/młodzież na spotkaniach towarzyskich, moi rodzice (czytający Anonimowe oczywiście) zabraniają mi chodzić na prawie każde imprezy, na których znajdują się chłopcy w mniej więcej moim wieku, którzy jakimś cudem mogliby się mną "zainteresować" (tu nie ma żadnego podtekstu, dla nich niewinny przytulas z przyjacielem jest zły).
Kocham was, moi nowocześni rodzice :').
PS. Mam chłopaka. Nie, nie patrzymy na rybki w akwarium jak u niego jesteśmy.
Niedawno odkryłam, że moi kochani rodzice (naprawdę ich kocham) mnie nie naturalizowali, czyli nie zmienili mi obywatelstwa. W ten sposób dowiedziałam się, że jestem adoptowana i to z kraju, w którym nigdy świadomie nie byłam.
Moja mama wymyśliła sobie, że najlepszym momentem, żeby uświadomić mnie o tym, że jestem adoptowana, będzie wplecenie tego w jej przemowę na moim ślubie.
Pamiętacie taki serial dla dzieci "Gęsia skórka"? Obejrzałem to ostatnio i nie mogłem w nocy zasnąć.
Mam 27 lat.
Ostatnio się zorientowałem, że częściej dostaję życzenia urodzinowe od kasjerów, którzy proszą mnie o dowód przy kupnie alkoholu, niż od znajomych.
Ostatnio śniło mi się, że mam męża i rodzę mu drugie dziecko.
Jestem facetem.
Słowem wstępu: 5 lat temu, wykryto u mnie niegroźnego guzka w piersi, który został usunięty, jednak lekarze zalecają raz do roku badania kontrolne, oraz regularną samokontrolę.
Cóż mam całkiem obfity biust, nie obwisły, ale na tyle duży, że mogę ssać własne sutki. Co jest bardzo przyjemne, więc czasem zdarza mi się to robić... for fun.
Pewnego późnego wieczoru moja współlokatorka weszła do mojego pokoju podczas tej czynności.
Próbując wyjść z tej niezręcznej sytuacji z twarzą, skłamałam, że lekarz zalecił mi w ramach samokontroli nie tylko "masowanie" piersi, ale też "próbowanie" czy nie wydobywa się z nich smak mogący sugerować nawrót choroby, bo guzka nie zawsze można wymacać.
Jakiś czas po tym zdarzeniu przyjaciółka nieśmiało poprosiła, abym sprawdziła jej piersi, bo: chyba coś u siebie wymacała.
Tak, ssałam jej sutki.
Dodaj anonimowe wyznanie