Nie ukrywając - jestem blondynką.. Ciemną, bo ciemną... ale blondynkowanie wychodzi mi chyba najlepiej ze wszystkiego.
Pewnego dnia jadę sobie z moim lubym autem (co ważne: mam dość mocną wadę wzroku i muszę zmienić okulary, bo z daleka już nie widzę tak dobrze). Patrzę w dal i widzę sznur aut, prawie niekończący się. Więc mówię:
- Matko.. Jaki korek.. Ciekawe co się stało?
Mój luby patrzy na mnie ze zdziwieniem i z niepokojem w głosie pyta:
- Kochanie... Gdzie ty widzisz ten korek?
Na to ja:
- Noo taam! - i pokazuję palcem.
Mój ukochany spojrzał z dezaprobatą i z przyzwyczajenia nic nie odpowiedział. Więc od razu się zorientowałam, że coś tu nie gra.
Gdy tylko dojechaliśmy do tego "korka", to spaliłam buraka, bo...
...okazało się, że były to auta zaparkowane równolegle do ulicy.
Moja mama codziennie się upija. Nie ma dnia, kiedy by tego nie zrobiła. Już nie raz próbowałam zmusić ją, żeby przestała. Krzyczałam, płakałam, błagałam. Niestety to wszystko na nic. Kiedyś to mojego ojca uważałam za potwora. Mama była dla mnie bohaterką. Jeszcze wtedy nie rozumiałam dlaczego rodzice moich koleżanek nie pozwalają im do mnie przychodzić. Było mi przykro. Myślałam, że mnie nie lubią. Po tym, jak ojciec znalazł sobie inną i się wyprowadził gdy miałam 12 lat, poczułam ulgę. Ale zaczęłam dostrzegać drugie oblicze mojej matki.
Już nie była idealną matulą z okładki miesięcznika dla dorosłych. Zaczęła przyprowadzać coraz to nowszych mężczyzn, którzy różnie nas z młodszą siostrą traktowali. Nie wiem, czy chciała się pocieszyć, czy też było jej tak łatwiej. W szkole też mi się nie układa. Nauczyciele karzą mnie za to, że mama nie przychodzi na zebrania, że nie ma skąd wziąć pieniędzy na ubezpieczenie, składki. W międzyczasie urodziła mi się kolejna siostra. Od razu ją pokochałam. Obiecałam sobie, że będzie to najszczęśliwsze dziecko na świecie. Że nic jej nigdy nie zabraknie, a zwłaszcza miłości, jak to było w moim wypadku.
Laura stała się moim oczkiem w głowie. To bardzo dobra i inteligentna dziewczynka, ale rozrabiaka. Czasami brak do niej cierpliwości, ale zawsze zachowuję zimną krew. Mamie nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ją uderzyć czy szarpnąć, a ja zastanawiam się jak można coś takiego zrobić 3-letniej kruszynce. W sumie to do niedawna się zastanawiałam. Ostatnio miałam bardzo zły dzień. Kilka jedynek w szkole, młodsza siostra (nie najmłodsza) jest w trudnym wieku i dała mi w kość, no i Laura miała jeden z tych swoich humorków. i stało się to czego obawiałam się najbardziej. Szarpnęłam ją. Co prawda nie było to mocno. Po 5 minutach już nic nie pamiętała, ale za to ja tak.
Boję się, że stanę się takim potworem jak mama. Co jeżeli to nie był ostatni raz? Za rok stanę się pełnoletnia. Chciałabym zabrać mamie prawa do opieki nad siostrami i dać im dom taki, jakiego ja nigdy nie doświadczyłam. Jednak wiem, że zamiast dać im dom, mogę im go zabrać. Kto w końcu da pod opiekę samotnej 18-latce dwójkę dzieci? Nie mam żadnej pracy, mieszkania ani wykształcenia. Nie wiadomo nawet, czy liceum skończę planowo. Siostry zamiast tego mogą skończyć w domu dziecka, a to by oznaczało rozłąkę. Naprawdę nie wiem już co mam robić. Piszę to wyznanie pod wpływem impulsu. Nie chcę się wyżalać, ale komuś musiałam o tym opowiedzieć. Nie mam na tym świecie nikogo, z kim mogłabym o tym pogadać. Jedyną osobą, której ufam jest moja babcia, ale nie chcę jej niepotrzebnie zamartwiać. Ma dość swoich problemów.
Jeśli to czytasz oznacza to, że dotrwałeś do końca. Chciałam ci tylko powiedzieć: Dziękuję. To wiele dla mnie znaczy, że zechciałeś tego posłuchać. Jeszcze raz dziękuję.
Ze znajomymi robimy na tury za "trzeźwego na imprezie", czyli co weekend ktoś inny jest kierowcą i rozwozi wszystkich do domów. Moja tura przypadła w moje urodziny. Wszyscy nawalili się za moje zdrowie jak nigdy, więc miałem "wesoło" z rozwożeniem zwłok do bladego świtu. Świetna impreza, dzięki kumple.
Po 5 latach związku, planując już ślub i wesele, nagle mój chłopak przestał się do mnie odzywać. Dwa tygodnie próbowałam się z nim kontaktować, lecz cały czas tylko głucha słuchawka bądź akurat wyszedł gdzieś ze znajomymi.
Spotkałam naszego wspólnego znajomego na zakupach. Co się okazało? Że mój eks na wieczorze z kolegami spotkał jakąś 16-latkę. Z którą współżył (oglądając filmiki jego kolegów odechciało mi się wszelkiego kontaktu). Po kilku miesiącach okazało się, że zostanie ojcem.
A więc reasumując: ja jestem aktualnie 24-latką z odrazą do związków, a mój były wychowuje swego syna, pisząc do mnie nieustannie o tym, jak był głupi i jak żałuje i chce do mnie wrócić.
Gdy byłam mała, to miałam lekką nadwagę. No dobra, byłam dość otyłym dzieckiem jak na swój wiek. Zawsze siostra dokuczała mi, że wyglądam jakbym była w ciąży. Przez swoją wagę nie miałam przyjaciół, więc rodzice postanowili kupić mi zwierzątko, chomika, abym mogła się nim zajmować.
Pewnego razu postanowiłam wypuścić chomika, żeby sobie trochę pobiegał. Później, gdy mama zawołała mnie na obiad, to położyłam go na fotelu i szybko pobiegłam do kuchni, zapominając o swoim zwierzątku. Gdy wróciłam do pokoju, to bez żadnego zastanowienia usiadłam na tym fotelu.
Tak, usiadłam na swoim chomiku.
I tak, rozgniotłam go swoim ciężkim tyłkiem, a ten widok spłaszczonego chomika śni mi się do dzisiaj.
Chomik zmarł, a ja nigdy nie przyznałam się rodzicom w jaki sposób odszedł. Do dziś mam wyrzuty sumienia...
Wydałem z 1000 zł na pogotowie weterynaryjne i Bóg wie co, żeby w końcu się dowiedzieć, że mój pies po prostu lubi chlać nieograniczone ilości wody i wszędzie sikać.
Zmieniłem szkołę w połowie liceum i całkiem nieźle się zintegrowałem z nową klasą. Wszyscy mnie lubili, do momentu, w którym jedna koleżanka mnie spytała, czy miałem kiedyś dziewczynę. Odpowiedziałem zgodnie z prawdę, że nie, nie miałem dziewczyny, miałem chłopaka. JUŻ NIKT SIĘ DO MNIE NIE ODZYWA.
Tego chyba jeszcze tu nie było - jestem pedofilką. Tak, jestem kobietą i czuję pociąg do małych dzieci, zwłaszcza dziewczynek. Żeby nie było - nigdy żadnego dziecka nie skrzywdziłam, może oprócz jednej sytuacji zanim byłam świadoma tego wszystkiego - miałam jakieś 12-13 lat i pokazywałam córce znajomych (3 latka) miejsce intymne, chciałam bardzo, żeby mnie dotknęła, ale nie zmuszałam jej do niczego.
Teraz jestem świadoma swojej obrzydliwości i hamuję się, ale brzydzę się sobą i czuję, że nie powinnam żyć. Nienawidzę takich ludzi, a odkryłam, że sama taka jestem. Nawet zdjęcia działają na mnie podniecająco, już nie mówiąc o nagich dzieciach na żywo. Wiem, że nigdy przenigdy nie będę mogła być matką. Nie mam pojęcia co ze sobą zrobić, żadnemu lekarzowi w życiu się do tego nie przyznam, to jaka jestem to najgorsze, co mogło mnie spotkać.
Chętnie podzielę się z wami dość zabawną historią, jaka spotkała moją mamę i ciocię.
Moja ciocia od kilku lat mieszka ze swoim chłopakiem, ale ostatnio średnio im się układa. "Ciche dni" i wyzwiska to w zasadzie codzienność. Znam ich dobrze i wiem, że to on jest tym bardziej winnym. Ale do rzeczy.
Ostatnio zaczął o siebie dbać, znikać na noce, więc padło podejrzenie, że zdradza moją ciocię. Moja mama postanowiła pomóc siostrze w potrzebie i śledzić go, gdy po raz kolejny szykował się do wyjścia. Mama czekała w samochodzie na dole pod blokiem, podczas gdy ciocia (nazwijmy ją Magda) była na górze. Gość rozpłynął się w powietrzu już na parkingu. Magda szła między autami i zerkała do środka niektórych poszukując domniemanego zdrajcy. W jednym samochodzie coś mignęło jej na tylnym siedzeniu, a przednie okno było do połowy otwarte. Zajrzała i zobaczyła nagiego gościa posuwającego swoją wybrankę. Była noc, więc nie miała pewności, że to "on". Była bardzo zdeterminowana.
- Dobry wieczór - powiedziała.
Znieruchomieli.
- Czy mógłby się pan przedstawić?
- ...nie. (byli w szoku xD)
- Przepraszam i życzę miłego wieczoru.
Poszła do mojej mamy, która czatowała w krzakach. Po kilku minutach wyszła do nich laska z auta, z pytaniem "czy mogę paniom pomóc?".
Koniec końców, szlachetna misja mojej rodzicielki i jej siostry zakończyła się fiaskiem i wyszły na dwie wariatki ganiające w nocy po krzakach.
Historia sprzed godziny. Moja mama jeszcze płacze ze śmiechu :D
Wszyscy mówią mi "Maja" i wszyscy wiedzą, że nie wymawiam "R", ale nie wszyscy wiedzą, że tak naprawdę mam na imię "Maria".
Dodaj anonimowe wyznanie