#87PaS

Już mija trzeci rok, jak jestem z moim chłopakiem, a ja cały czas nie mogę zapomnieć jak się poznaliśmy, bo tylko ja i on wiemy, jak to naprawdę było.

Przeprowadziłam się do nowego mieszkania (to samo miasto, tylko bardziej w centrum), szłam do ostatniej klasy gimnazjum, więc byłam bardzo przerażona, tym bardziej że zostały ostatnie tygodnie wakacji, moje dwie najlepsze przyjaciółki się wyprowadziły za granicę i ogólnie przechodziłam przez trudny czas.
Postanowiłam więc, że pójdę z moim psem na spacer. Z nieumytą głową, w najgorszych dresach i bez stanika pod koszulką przemierzałam sobie osiedle. Oczywiście zero koszy na śmieci, więc musiałam spacerować z wyprodukowanym przez mojego pieska balastem.
I jakoś tak patrzyłam pod nogi i wpadłam na X tak niefortunnie, że kupa w woreczku wylądowała na jego bucie, a ja zamiast przepraszam wydukałam "Luz, nie widać". Na szczęście zaczął się śmiać i potem zapytał, czy jutro też będę szła tą samą drogą, bo ma taką samą rasę psa i chętnie by się dołączył.

#1z6mT

Spotkałyśmy się na porodówce za granicą. Obie byłyśmy Polkami, więc przyznali nas do jednej sali. Wszyscy mieli pewność, że koleżanka urodzi pierwsza, patrząc na to jakie ma skurcze (porody były wywoływane). Nad ranem urodziłam syna, a ona męczyła się jeszcze 3 dni i skończyło się cesarką. Miałyśmy ze sobą kontakt cały czas (w sumie nadal mamy). Po pół roku spotkałyśmy się, by porozmawiać, dzieci się pobawiły. Podczas rozmowy żartowałyśmy, że następne dziecko znowu będziemy rodzić razem.

Minęło trochę czasu, w międzyczasie wróciliśmy do Polski. Zaszłam w kolejną ciążę i pewnego dnia napisałam do koleżanki z porodówki. Wygadałam się jej, że jestem w ciąży. Ona w szoku, bo okazało się, że ona również. Terminy nasze były odległe o kilka dni.
Urodziłyśmy tego samego dnia, zgodnie z umową.

#w4udY

Za czasów studenckich rzadko imprezowałam w domu, ale jeśli już, to na całego. Mam zasadę, że przed organizacją takiego wydarzenia chodzę po sąsiadach dzień wcześniej, ostrzegam, czasem zapraszam, ot, żeby obyło się bez przypału.

Sobota wieczór, wszystko przygotowane, palę fajkę na balkonie i czekam na gości. I myślę, że o czymś zapomniałam.
Nagle mnie olśniło - nie byłam u sąsiadów!
Pobiegłam na korytarz i pospiesznie rozpoczęłam wycieczkę od drzwi do drzwi. Zostały mi już ostatnie.
Dzwonię, otwiera młody facet, uśmiecha się. Tłumaczę, że pod 13 będzie impreza, że może być głośno, skończy się nad ranem itd. Przez cały wywód mężczyzna się nie odezwał, tylko cały czas uśmiechał. Kiedy skończyłam, wykonał tylko palcem gest mówiący, żebym zaczekała.
Wrócił po chwili z notesem i długopisem, na górze napisał "jestem głuchy, niewiele zrozumiałem z ruchu warg, napisz proszę o co chodzi".
No to napisałam.
"Robię dziś imprezę pod numerem 13. Proszę nie wzywać policji, jeśli będzie za głośno".
Facet zerknął na kartkę, a ja dopiero wtedy zrozumiałam, co właśnie odwaliłam.
Na szczęście sąsiad ryknął śmiechem i poinformował mnie, że dla niego nigdy nie jest za głośno.

Potem, kiedy go spotykałam na klatce, mówiłam "dzień dobry", a on przystawiał dłoń do ucha i krzyczał "cooo?". :D

Tak, impreza się udała, żadnych skarg ani bagiet, nic nie ucierpiało, tylko kot ma do dziś traumę po widoku, który zastał w swej kuwecie, ale to już opowieść na inną historię. ;)

#W3spV

Moi dziadkowie są już w podeszłym wieku, przekraczającym 70 lat. Dziadek już niestety nie może chodzić, ale za to babcia z pomocą kuli porusza się jak perszing. Dziadek zawsze był wierzący, co niedzielę w kościele, nie ominęła go żadna msza, babcia z kolei mało wierząca, nie lubi chodzić do kościoła z powodu problemów w młodości z pewnym księdzem, ale szanuje wiarę innych.

Przechodząc do meritum: przez problemy dziadek nie chodzi do kościoła, ale mimo to zawsze wie o czym było kazanie, kto w co był ubrany i kto poszedł do komunii lub spowiedzi, ogółem wie wszystko co dzieje się w kościele, a skąd? Babcia zrobi wszystko dla swojego kochanego Henryka, więc co niedzielę zrywa się z łóżka i dziarskim krokiem podąża do kościoła, a gdy wraca opowiada dziadkowi wszystko, streszcza kazanie i nawet ogłoszenia parafialne, czasami robi to pisemnie, czasami sama opowiada, a gdy dziadek chce iść do spowiedzi, sprowadza specjalnie dla niego księdza do domu. Raz zapytałam ją dlaczego to robi, odpowiedziała, że dziadek na pewno by dla niej zrobił to samo, a że jego to uszczęśliwia, to ona nie ma powodu, aby tego nie robić. Mówi, że na tym polega miłość, na poświęceniu.
Babcia jest wspaniałą kobietą i bardzo kocha dziadka, oboje codziennie rozwiązują razem krzyżówki lub sudoku.
Chciałabym, aby ktoś kiedyś kochał mnie tak bardzo.

#UZINy

Piszę to wyznanie z łazienki, siedząc obok rzygającej przyjaciółki, tak przynajmniej o niej myślałam 5 minut temu. Wyznała mi, że kocha mojego chłopaka i kiedyś się z nim przespała.
On nie raczył mi o tym wspomnieć, ale ciekawe, czy ona jutro będzie pamiętać, że mi o tym powiedziała :)

#iFIG7

Co wy wiecie o żenujących sytuacjach? Wczoraj wróciłem ze szpitala z kilkunastoma szwami na penisie. A wszystko zaczęło się od romantycznej randki z dziewczyną moich marzeń...
Spotykaliśmy się już od kilku tygodni i wiedziałem, że ten wieczór będzie specjalny. Kasia miała zostać u mnie na noc. Przygotowałem kolację, dobre wino, nastrojową muzykę. Uprażyłem popcorn, abyśmy mogli poczuć się jak w kinie podczas filmowego seansu. Prawdę mówiąc to nie za bardzo wiedziałem w jakich produkcjach gustuje Kasia, więc pomyślałem sobie, że najlepszym wyborem będzie jakiś horror. Wiecie, laseczka się boi, przytula itp...
Poszło lepiej niż się spodziewałem. Udzieliło nam się wino i romantyczny klimat, więc kiedy zasiedliśmy do filmu było już całkiem gorąco. Odpaliłem DVD i usiadłem koło mojej dziewczyny. Przytuliła się od razu, mimo że na ekranie jeszcze nic strasznego się nie działo! Profit!
Zanim się zorientowałem miałem już rozpięty rozporek, a po chwili mój interes zniknął w ustach Kasi. No, lepszej randki w życiu nie miałem. Ha! Najwyraźniej laska lubi horrory... - pomyślałem. Oj, jakże bardzo się myliłem.
Kiedy Kasia robiła mi loda, na ekranie zaczęła się dziać jakaś klimatyczna akcja. Klasyk - ciemne, obskurne pomieszczenie, kapiąca z sufitu woda, szczury przemykające po rurach... No i ta babka, która z jakiegoś powodu łazi po najmroczniejszych zakamarkach i krzyczy "Hello? Anybody here? Hello?". I wtedy, nagle BU! Nie wiadomo skąd wyskakuje jakieś blade dziecko z pokiereszowaną twarzą, kobieta wrzeszczy, a ja czuję niewyobrażalny ból...
Wydarłem się, jakby mi ktoś penisa próbował obciąć. Szybko zorientowałem się, że tak właśnie było! Kasia robiąc mi dobrze zerkała na ekran i do głębi przeraziła ją ta scena.
Tak bardzo, że w jakimś dziwnym odruchu zacisnęła zęby na moim przyrodzeniu! No, nie mogła się po prostu zadławić?

Po kilku minutach mój fiut był siny, a krwawienia z dość głębokich ran po zębach nie szło zatamować. Zanim przyjechała karetka, to straciłem chyba z litr posoki!
W szpitalu stałem się prawdziwą sensacją. Na szczęście chirurgowi, który poskładał mój drążek do kupy nawet powieka nie drgnęła, gdy dowiedział się o moim wypadku. I dobrze, przynajmniej szwy założył równo.
Kasi jest teraz strasznie głupio. Mimo bólu, stać mnie było na żart. Powiedziałem, że następnym razem puszczę jej "Teletubisie".

#4TMVC

Pewnego pięknego dnia siedziałem na balkonie popalając papierosa i zauważyłem dziwnie idącą kobietę na chodniku. To była Cyganka, stawiająca strasznie szerokie kroki. W pewnym momencie się zatrzymała, poruszała jakoś tak spódnicą przy tyłku i już normalnie ruszyła dalej... odsłaniając pozostawione po sobie wielkie kupsko.
Tak, zesrała się na stojąco na chodniku, wytrzepała gówno z gaci i poszła dalej. Teraz nie jestem w stanie tego odzobaczyć.

#DAsjQ

W moje 20. urodziny miał się odbyć mój pierwszy seks. Poszedłem z moją dziewczyną do sypialni, wszystko szło gładko do momentu, w którym zdjąłem majtki. Zaśmiała się i tykając mojego bolca końcem palca powiedziała pieszczotliwie "a ti ti ti, a cio to za maluszek?".
Dziś mam 25 lat i nadal nigdy z nikim nie spałem.

#FfSfV

Zawsze kiedy zasypiałam z moim chłopakiem, zastanawiałam się co by się stało, gdybym w nocy zesikała się w łóżko. W sumie nie wiem skąd te obawy, mam już ponad 20 lat, takie coś nie zdarzyło mi się przecież już dobrych kilkanaście.

No, to znaczy, dobrych kilkanaście lat, aż do dziś...
Dodaj anonimowe wyznanie