Byłam odwiedzić moją babcię w domu opieki. Zanim doszłam do jej pokoju, trzy inne kobiety spytały mnie z nieobecnym wzrokiem i smutkiem w głosie, czy jestem ich wnuczką...
Boję się tego miejsca...
Wpadł dzisiaj do mnie jakiś typ i powiedział "O, ty jesteś pewnie tym bratem Anieli, to weź jej powiedz, żeby zabierała swoje ciuchy z mojego domu, bo to jest mało dyskretne" - po czym wręczył mi komplet seksownej bielizny Anieli, mojej żony.
Ostatnio w autobusie zaczepił mnie chłopak, położył mi rękę na ramieniu i powiedział "hej". Ja odwróciłam się w jego stronę i wtedy on odwrócił się ode mnie ze skrzywioną miną mówiąc "sorry, myślałem, że jesteś ładna".
Byliśmy ze znajomymi w Warszawie - był też John, nasz kumpel z Australii, który nie mówi po polsku. Śmignęliśmy sobie taksówką z Centralnego na Mokotów. My zapłaciliśmy za kurs 25 zł, a John, który jechał dosłownie z 15 minut później, zapłacił 75 zł. I ci ludzie mówią, że uber to syf.
Mniej więcej trzy miesiące temu mieliśmy z mężem bardzo trudną sytuację finansową. Wszelkie źródła zostały wtedy wyczerpane (włączając w to rodziców), a ja dopiero zatrudniłam się w nowej pracy, musieliśmy opłacić wszystkie rachunki, kredyt hipoteczny itd...
Wracając do domu wieczorem zastanawiałam się skąd wziąć pieniądze na jedzenie. Na chodniku przy krzaku znalazłam 6 złotych i... popłakałam się z radości.
Gdy zakładam bluzkę jakiegoś zespołu, ciągle zastanawiam się jakie znam jego piosenki, na wypadek, gdyby ktoś na ulicy zapytał mnie o moją ulubioną.
Ot, takie anonimowe.
Kiedyś poszedłem do domu mojej pierwszej dziewczyny i jej matka od razu od progu rzuciła we mnie skarpetkami mówiąc "zabieraj swoje brudy z mojego domu, znalazłam je w sypialni Klary".
Szkoda tylko, że to były męskie skarpetki, ale to nie były moje skarpetki.
Będąc młodą jeszcze dziewuszką, wybrałam się na wizytę u ginekologa. Niby nie była to moja pierwsza wizyta, ale żarciki lekarza-śmieszka bardzo mnie wówczas krępowały. Cały czas stresowałam się, że zrobię coś głupiego, a on później będzie się z tego wieczorem śmiał ze znajomymi przy piwku. Jak wiadomo, im bardziej nie chcesz z siebie zrobić debila, tym większa szansa, że nim zostaniesz...
Lekarz każe mi się rozebrać i usiąść na fotelu. Prosta sprawa. Usiadłam w pełnej krasie przed ginekologiem, a on sięgając po jakieś narzędzia w międzyczasie pokazał mi jedną dłonią pewien gest. Otwarta dłoń skierowana w moją stronę, która powoli się do mnie zbliżała. Milion myśli, byle się tylko nie zbłaźnić, wystarczy pomyśleć logicznie...
Co zrobiłam? Przybiłam mu piątkę! Logika zabiłaby mnie śmiechem, gdyby tylko mogła.
Ginekolog spojrzał na mnie osłupiały, z pół minuty minęło zanim ogarnął co się właśnie stało. W końcu uśmiechnął się i powiedział, że jak bardzo lubię, to przybije mi piątkę po tym, jak okaże się, że wszystkie wyniki w normie, a na razie woli, żebym przesunęła swój zadek nieco do tyłu...
Nie wiem, czy gadał o tym ze znajomymi, ale na odchodne piątkę mi przybił...
Mój pies był szkolony do obrony. Ostatnio pokazał, że jego tresura była warta swojej ceny.
Robiło się ciemno. Wsiadałem do auta, gdy nagle zobaczyłem gościa owiniętego jakimś prześcieradłem. Biegł w moją stronę z plecakiem w ręku. Krzyczał coś niezrozumiałego, niby po arabsku. W momencie gdy rzucił w moją stronę plecak, mój pies wybiegł zza samochodu, rzucił się na niego i zaczął go szarpać za przedramię.
Okazało się, że chłopak chciał mi zrobić pranka, miałem myśleć, że w plecaku jest bomba i zacząć uciekać. Skończyło się na tym, że zamiast śmiesznego filmiku miał szwy w ręce.
Na szczęście obyło się bez policji. Powiedziałem, że jeśli zgłosi pogryzienie, ja ściągnę nagranie z monitoringu parkingu i oskarżę go o próbę napaści.
W ramach wstępu: Jestem spokojną, sympatyczną, niską, pulchną i nieśmiałą kobietką, która prowadzi dosyć nudne życie. Jedynym moim problemem jest mój głos.
Od dawna słyszę, że mój głos nie pasuje do mojej osoby. Ludzie zachwycają się tym jak brzmię, proszą, bym opowiadała cokolwiek, by posłuchać, tak po prostu.
Odkąd pamiętam prowadziłam w szkole apele, wygrywałam konkursy recytatorskie i śpiewałam w chórze.
Moja przyjaciółka rzuciła kiedyś w ramach żartu, że odniosłabym sukces pracując w sex telefonie, bo nawet ją w jakiś sposób podnieca moje mruczenie, gdy do niej dzwonię. Żeby nie było niedomówień, mruczałam w ramach głupiego żartu i to zaledwie kilka razy! ;)
Mój były i jedyny chłopak, sprinter jakich mało, prosił o to, bym zamykała usta podczas miłosnych uniesień, bo westchnienia i jęki doprowadzały go do... ekhm... do końca... chociaż nawet z zamkniętymi ustami to i tak nie trwało długo - pozdrawiam Cię, Łukasz.
I teraz wyobraźcie sobie, że pracuję jako sprzedawca ds. sprzedaży telefonicznej. Na co dzień dzwonię i odbieram telefony, w większości od panów, którzy niejednokrotnie mnie podrywają, proszą o numer, wzdychają, że brzmię niesamowicie i chcieliby mnie bliżej poznać. Większą część zmiany dziękuję Bogu za osobne biuro, gdy rumienię się jak idiotka słuchając komplementów, a mam przecież, kurcze!, 27 lat!
I tak okropnie mi głupio, że swojemu głosowi zawdzięczam wysokie wyniki sprzedażowe, a nikt z moich klientów, pomimo usilnych starań, nie dowie się, że posiadaczką głosu, którym się zachwyca jest zawstydzony, zarumieniony, pulchny potworek....
Dodaj anonimowe wyznanie