#5pzX7

Pod koniec liceum byłam dość pulchną dziewczyną - było to spowodowane moim zaniedbaniem, gdyż skupiałam się tylko na nauce - oczywiście były narzekania ze strony rodziny na moją wagę. Potem przyszły studia, wyjechałam do Wrocławia (z okolic Gdańska) i nie było mnie w domu ponad 2 lata.

Na 30. rocznicę ślubu moich rodziców postanowiłam zawitać w progach domu rodzinnego. Od razu przywitały mnie okrzyki zaskoczenia - Jak pięknie schudłam, co to za dieta cud, pewnie na tych studiach (med) mnie uczą zdrowego odżywiania i dlatego postanowiłam schudnąć - spekulacje były różne. Ciotki się pytały, co robiłam - odpowiadałam zgodnie z prawdą, że jadłam mniej i zaczęłam się ruszać.

Prawda - nie było mnie stać na jedzenie ani autobusy codziennie, więc zapierdzielałam pieszo i jadłam co w przecenie.

#iLQd8

Jakiś czas temu postanowiłyśmy z moją dziewczyną zarejestrować się na portalu dla lesbijek, żeby zobaczyć, jak to wygląda itp.
Kiedy przeglądałyśmy kolejne profile, nagle zobaczyłam zdjęcie mojej siostry. Okazało się, że obie się przed sobą ukrywamy.
Od tego czasu minął rok i nadal oficjalnie się przed sobą nie przyznałyśmy.

#TqPcg

Nawiązując do dziewczyny, która cały czas zamawiała pizze, bo podobał jej się koleś z pizzerii - ja mam podobnie.
Mieszkam w jednym z największych miast w Polsce i na jednej z najpopularniejszych ulic, jest pewna knajpa, w której pracuje barman.
Barman ten podoba mi się tak bardzo, że chodzę tam na piwo średnio co 2-3 dni, jak on jest w pracy, żeby na niego popatrzeć i zamienić z nim chociaż parę zdań.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że:
1) Jestem takim stalkerem, że FBI mogłoby się ode mnie uczyć i już wiem o nim wszystko, między innymi to, że ma narzeczoną.
2) Jestem chłopakiem.

#m2HTM

Mając mniej niż 10 lat, lubiłam zjadać swoje strupki. Na szczęście po paru latach mi przeszło, ale nie dlatego, że uznałam to za obrzydliwe, lecz dlatego, że znalazłam coś lepszego.

Mając skłonność do suchych pięt, odrywałam z nich palcami zrogowaciały naskórek i go żułam, a później zjadałam.

#a4Ggj

Jestem w połowie Koreańczykiem, którego ojciec Polak ma prawie dwa metry i mnie ten wzrost też się trafił. Tata mi zawsze powtarzał, że dzięki moim skośnym oczom i wzrostowi dziewczyny będą za mną szalały. Spuchnięty nie byłem, brzydki też nie, to tylko czekać, aż wszystkie gimnazjalistki się zejdą, żeby na mnie popatrzeć.

Ale oczywiście nie obyło się od głupich komentarzy typu "włącz tryb pełnoekranowy swoich oczu", "patrz, jak do mnie mówisz", "powiedz coś po chińsku" itp.

Kiedyś tak się zdenerwowałem na jednej z wycieczek edukacyjnych, że chciałem wyjść z pomieszczenia, całkowicie zapominając o tym, że pani prosiła wysokie osoby o schylanie głowy, gdyż sufit był niski, a drzwi jeszcze niższe. I przywaliłem we framugę. Cztery dziewczyny ciągnęły mnie po ziemi w stronę wyjścia. Ale przynajmniej przez resztę wycieczki nie mogłem odpędzić się od tabunu dziewczyn, które sprawdzały mój stan.

Niby wstyd, bo mój "tryb pełnoekranowy nie zadziałał", ale za to zaczęto mnie wreszcie dostrzegać ;)

#pjZVA

Dzisiaj opowiem wam dwie historie w jednej ;)

Jestem gejem, w mojej rodzinie nawet ta część wierząca całkowicie to akceptuje, nawet razem z chłopakiem przyjeżdżamy odwiedzać babcię, a przy okazji połowę rodziny na wsi. I tak też było wczoraj - przyjechaliśmy do babci. Jednak była ona jakaś taka nieobecna, smutna. Po kubku herbaty, partycje w domino i potem w karty otworzyła się i powiedziała o co chodzi.

Otóż babcia dzień wcześniej była w kościele, jak co niedzielę, i postanowiła się wyspowiadać, ale to jak przebiegała rozmowa w konfesjonale woła o pomstę do nieba. Otóż pierwszy raz w życiu babcia spowiadała się u młodego wikarego. Znam typa, przygotowywał mnie do bierzmowania i często przychodził posłuchać nas, jak mieliśmy próbę w kościele (byłem w scholi w gimnazjum). A że mieścina nasza mała i wsie dookoła również, to nie potrzebował klecha dużo czasu żeby wydedukować, że to moja babcia. I tak w konfesjonale zaczął babcię wypytywać o mnie! Mało tego, stwierdził, że bierna postawa babci wobec mojego grzechu jest również jej grzechem i dopóki się nie nawrócę i nie wyspowiadam, to babcia nie otrzyma rozgrzeszenia. Nie powiem, zagotowało się we mnie, bo wiem ile babcię na co dzień kosztuje wspieranie mnie, więc utrata takiego prestiżu jak przyjmowanie co niedziela komunii sprawi, że plotki na wsi już ją dobiją.

Teraz kolejna historia - miałem jakieś 15 lat, kiedy zaczynałem odkrywać swoją seksualność i odnalazłem pewien serwis społecznościowy dla gejów. Założyłem konto i zacząłem utrzymywać kontakt z 18-letnim chłopakiem z mojego miasta. Nie wymieniliśmy żadnych zdjęć ani numerów telefonów, ale postanowiliśmy się spotkać. Umówiliśmy się w konkretnym miejscu, napisał, jakim samochodem przyjedzie. Trochę byłem wystraszony, wiecie, tyle się słyszy o gwałtach i porwaniach, że się schowałem. W taki sposób, że ja widziałem parking, ale z parkingu nie było widać mnie. Umówiony samochód podjeżdża, moje serce za chwilę wyskoczy z piersi i nagle zauważyłem, kto siedzi za kierownicą. Tak, dobrze myślicie, to właśnie ten sam klecha... Dostałem wiadomość, że mam wsiadać do auta, ale spanikowałem i uciekłem.

Wracając jednak do babci - tak mnie zdenerwowała ta sytuacja, że wsiadłem w samochód i pojechałem na tę cholerną plebanię, znalazłem tego gnoja i mówię w czym rzecz. Ma się nie wyżywać na mojej rodzinie, bo inaczej opowiem o całej sytuacji proboszczowi, a jednak parę dowodów mam.

I mam to gdzieś, czy to zgodne z prawem kościoła czy nie.
Babcia w następną niedzielę poszła do kościoła i rozgrzeszenie otrzymała. Należy jej się, i tak trochę wycierpiała przez to, że wspiera mnie całym serduszkiem.

#BBKXg

Mam takie jedno dosyć traumatyczne przeżycie z czasów podstawówki.

Otóż wraz ze mną do klasy chodziły trzy dziewczyny z domu dziecka.
Dwie były dosyć spokojne i nikomu nie utrudniały życia, natomiast ta trzecia, widać było po niej to całe "patusiarstwo" i pech chciał, że za kozła ofiarnego upatrzyła sobie właśnie mnie - smutną, nieśmiałą grubaskę, a dla każdej innej dziewczyny czy chłopca z mojej klasy była w porządku, choć każdy jej się bał, bo wiecie, potrafiła dobrze odpyskować nauczycielom, była bardzo wulgarna.

Gnębiła, pluła na mnie, wyzywała, wyrzucała mi rzeczy do kosza czy też kradła - nieraz wracałam do domu bez worka z butami czy przebrania na WF. Biła też.
Nieraz nauczyciele byli świadkami takiego jej zachowania, ale nikt nie zareagował.
Ja też sama z siebie, nie dosyć, że byłam bardzo nieśmiała to i zaszczuta - po prostu bałam się mówić o tym komukolwiek, nawet mojej rodzinie.

Pewnego razu poczułam się trochę pewniej, miałam dosyć takiego traktowania.
Na ostatniej lekcji, kiedy już szkoła była prawie pusta - na przerwie - Anka jak zwykle mi dokuczała. Napluła mi w twarz, i tym razem zamiast jak zwykle gdzieś uciec i płakać - krzyknęłam, że idę to powiedzieć pani, a ona, usłyszawszy to, zwiała ze szkoły.
I tak też zrobiłam, powiedziałam to nauczycielce, z którą właśnie mieliśmy mieć lekcję.
Ona przewróciła oczami i odpowiedziała "no i patrz, gdybyś się nie poskarżyła, to by nie uciekła ze szkoły".

Zamarłam, myślałam, że ona mnie jakoś obroni, przecież każdy wiedział, co z niej za ziółko, każdy wiedział, jak mnie traktuje. Nic nie zrobiła, a ten jej komentarz pamiętam do dziś. Byłam przerażona.
Od tamtej pory panicznie bałam się chodzić do szkoły, Anka czuła się bezkarna, toteż pozwalała sobie dokuczać mi coraz bardziej.

W końcu moja babcia zauważyła, że coś jest nie tak - wygadałam się jej, a ona powiedziała to rodzicom. Kilka razy interweniowali u dyrektorki, nic się nie zmieniło.
Dali mi telefon komórkowy do szkoły i miałam za zadanie wysłać tacie SMS-a, kiedy Anka będzie w szkole. Tak też uczyniłam.

Ponoć mój ojciec wtedy wpadł do szkoły, znalazł ją w szatni, złapał za włosy i potrząsnął. Powiedział, że jeśli jeszcze raz dotknie jego córkę, to jej wpier&^*#.
I wiecie co? Od tamtej pory miałam spokój, Anka już nigdy nie podniosła na mnie ręki.
Dodaj anonimowe wyznanie