Historia sprzed wielu lat, ale to są takie historie, o których trudno zapomnieć.
Moja matka uciekła od ojca za granicę, tam zaś zaczęła się spotykać z facetem. Fajerwerki, zachowywała się jakby była nastolatką...
Ja, jako dorastająca nastolatka, bardzo potrzebowałam jej uwagi. Tym bardziej że nie znałam tam nikogo, cierpiałam na depresję... Ale facet był dla niej najważniejszy.
Pokłócili się strasznie, on chciał ją zostawić (wcale się nie dziwię, bo wieje od niej patologią). Kilka dni płakała, załamała się. Podeszła do mnie kiedyś i spytała "może nałykajmy się razem leków nasennych i zabijmy?".
Zaproponowała to swojej córce, bo facet ją chciał rzucić.
Były już zerwania z powodu głosowania na PiS, ale mojego byłego już chłopaka nikt nie przebije.
Dwa dni temu spytał mnie, czy wzięłabym dotacje na firmę (prowadzę jednoosobową działalność). Odpowiedziałam, że właściwie to już się o nie staram i miałam go zapytać o pomoc w napisaniu odpowiednich pism.
Zerwał ze mną, mówiąc mi, że "taka unijna gnida jak ja nie będzie mieszkać w jego mieszkaniu", przy czym wynajmuje on kawalerkę, oraz że "powinnam najpierw zebrać kapitał i rynek powinien zweryfikować, czy kobieta jak ja w ogóle się nadaje".
Tak więc ma ktoś szybki i skuteczny sposób na zemstę? Wyjechał w delegację na tydzień i po jego powrocie ma mnie nie być.
Co wy wiecie o beznadziejnych imionach...
Zwą mnie Dżesica. Tak, Dżesica, połączenie dwóch beznadziejnych imion, jednego spolszczonego, i drugiego niespolszczonego.
Tak że ten...
Znam taką jedną kobietę. Wysoko postawiona pani polityk, szykowna, elegancka, zawsze z nosem do góry. Kiedy mnie widzi, odwraca głowę udając, że mnie nie zna, a za dzieciństwa z nią i jeszcze jedną koleżanką (nazwijmy ją X) byłyśmy nierozłączną trójką dzieciaków. Mimo wszystko zawsze kiedy ją widzę uśmiecham się do niej, ponieważ zawsze przypomina mi się pewna historia.
Mieszkałyśmy wszystkie blisko centrum, do którego pojechałyśmy na lody (w tamtych czasach tylko tam można było je kupić). Gdy chciałyśmy wracać, to akurat był gigantyczny korek, jakiś wypadek czy parada. X stwierdziła, że szybciej wrócimy pieszo, my z panią polityk, że autobusem zdecydowanie będzie szybciej. Założyłyśmy się i rozdzieliłyśmy. W autobusie pani polityk była dziwna, wierciła się, nie chciała gadać, a autobus wlókł się niemiłosiernie, był zapchany, i na dodatek zaczynało w nim śmierdzieć.
Kiedy nadszedł nasz przystanek, pani polityk wyskoczyła jak strzała i pobiegła, myślałam, że chce wygrać zakład. X była pierwsza, czekała na umówionym miejscu przy domu pani polityk. Pani polityk biegła jak gazela, X zaczęła krzyczeć "Haa, wygrałam, byłam pierwsza, więc nie musisz już biec!!", ale ona przebiegła obok i wypiszczała tylko "Zesrałam się!".
Jeśli czytasz Anonimowe, to pozdrawiam Cię serdecznie. Uśmiechnij się czasem do koleżanki z dawnych lat. Tak, nie zapomniałam :)
Mój dziadek jest dobrym człowiekiem. Mieszka na parterze domu, a ja z rodzicami na piętrze. Dziadek czynnie uczestniczy w naszym życiu: gawędzi, codziennie jada z nami posiłki, przesiaduje "na górze" ile chce. Na sen i odpoczynek udaje się do swojej sypialni.
Kiedy wychodzę z rodzicami z domu, dziadek przegląda zawartość naszej lodówki i kuchennych szafek. Czasami zwinie nam pomidora, bułkę lub ukroi kawałek szynki. Ostatnio nasz złodziejaszek przyszedł na "przegląd", kiedy rodzice byli w pracy, a ja udawałam, że śpię. Chciałam przyłapać "bandytę" na gorącym uczynku, lecz kiedy mnie zobaczył, wziął ścierkę i zaczął... wycierać kurze.
Rzadziej podkrada proszek do prania. Jego motywem nie jest brak pieniędzy - ma godną emeryturę, nie żałuje sobie niczego. Uważam, że ma symptomy kleptomanii.
Ot, taki kleptodziadek mi się trafił ;p
Moich dwóch pradziadków brało udział w bitwie o Monte Cassino.
Tylko że tak wyszło, że jeden strzelał do góry, a drugi na dół.
Będąc małym wypierdkiem marzyłam o kotku. Rodzinka się nie zgadzała, bo trzeba karmić itp. Dopiero po 2 latach błagania pojechaliśmy na jakąś tam wystawę kotów, gdzie można było niektóre kupić. Widzimy pięknego, białego kota, o tak, to taki, o jakim marzyłam... Jednak stojąc przed jego klatką mój młodszy, wówczas czteroletni, braciszek stwierdził, że wolałby rurkę z kremem, nie wiem co się stało, ale powiedziałam, że też bym zjadła.
Decyzja podjęta - zamiast po kotka, pojechaliśmy wpierdzielać rurki z kremem.
Braciszku, prawdopodobnie to czytasz, i musisz wiedzieć, że to twoja wina.
PS 8 lat później dostaliśmy pieska :)
Ostatnio znalazłem swój notesik z szkoły podstawowej, i tu muszę wspomnieć, że w mojej szkole w owych notesikach zapisywane zostawały uwagi.
Nie zastanowiłem się ani chwili i zdecydowałem, że poczytam sobie te uwagi, coby się pośmiać.
Nie zgadniecie, co tam było napisane.
"Uczeń notorycznie przeszkadza na lekcjach, rozmawiając ze ścianą".
Mam się śmiać czy płakać?
Parę lat temu, gdy uczęszczałam do ogólniaka, zapisałam się z paczką znajomych na wolontariat. Pomagaliśmy niepełnosprawnym osobom na różnego rodzaju warsztatach.
Nie macie pojęcia, jak bardzo cierpiałam, gdy musiałam dać kosza jednemu z niepełnosprawnych podopiecznych, Michałowi. Zabolała mnie jego reakcja, smutek w oczach i rozpacz. Jednak parę dni później chyba się pozbierał i gdy kończyliśmy wolontariat, wziął mnie na bok i dał mi jedną radę.
- Bo widzisz, ja wiem, że podoba ci się twój kolega, który szczerze mówiąc, traktuje cię tylko jak koleżankę. Przestań być taka niezależna, przecież potrafisz być delikatna. Zacznij jakoś pokazywać, że masz w sobie kobiecość. Rozpuść ten cholerny kucyk na głowie, schowaj te babcine sweterki, ale nie narzucaj mu się. Przede wszystkim dużo się uśmiechaj i nie spuszczaj wzroku. Tym uśmiechem ujęłaś moje serce. Wszystkiego dobrego!
No to go posłuchałam. W przyszłym roku, w sierpniu, wychodzę za mąż, właśnie za tego kolegę :-). Dziękuję Ci, Michale!
Jak byłam malutkim berbeciem, oglądałam w telewizji wywiad dzieci z Janem Pawłem II. Tak bardzo mi się to spodobało, że założyłam na mojego dziadka obrus i zaczęłam mu zadawać pytania typu: "Kiedy ksiądz pomyślał o zostaniu papieżem?" itp. Wszystko to nagrywałam. Jednak zawsze mnie zastanawiało, że po kilku pytaniach "papież" zasypiał. Może pytania były nudne? Albo było za cicho?
Otóż mój dziadek udawał, że śpi, tylko po to, żebym go zostawiła w spokoju.
Dodaj anonimowe wyznanie