#aQZKM
Jej znajomi mnie nienawidzą, a ona codziennie się modli o zbawienie mojej duszy i oczyszczenie jej z grzechu.
#HCZaq
#qHsjf
Pracuję w cukierni. Przyszła starsza kobieta, tak na oko dobre 80 lat miała. Starsza, ledwo chodząca, z małą torebka. Na twarzy widać było mnóstwo zmarszczek, tak naprawdę można było z nich wyczytać, że miała ciężkie i długie życie. Podeszła i powiedziała, że czeka na wnuki, które mają ją odwiedzić po wizycie na cmentarzu. Miała 15 zł i chciała kupić duży kawałek sernika dla nich, tak by dla wszystkich starczyło.
W naszym sklepie mamy dość duże ciasta i za jej pieniądze mogłaby kupić zaledwie pół kawałka... Poczułam, że muszę zrobić dobry uczynek. Sprzedałam jej cały kawałek, ale policzyłam tylko połowę wagi ciasta, a drugą zapłaciłam sama.
Wiem, że to nic wielkiego, ale czuję się lepiej z świadomością, że chociaż komuś pomogłam i sprawiłam, że był szczęśliwy.
#fbKaG
Alę poznałem dzięki wspólnej koleżance. Była dokładne takim typem kobiety, jaki uwielbiam: pewna siebie, zawsze z nowymi pomysłami, inteligentna. Miała swoje dziwactwa, ale ignorowałem je. Bardzo przypadliśmy sobie do gustu i po kilku miesiącach związku, spontanicznie, chyba pod wpływem chwili, postanowiliśmy spróbować zamieszkać razem. Ponieważ moje mieszkanie było większe, wprowadziła się do mnie. I zaczęło się.
Jej dotychczasowe dziwactwa stawały się coraz trudniejsze do ignorowania. Narzekanie, że kupuję za dużo jedzenia z konserwantami i mam nieekologiczne kosmetyki i zatruwam nam mieszkanie było początkiem. Ogłosiła, że ubrania z nienaturalnych tkanin mają zniknąć. Potem przyłapałem ją, jak wstawia do internetu ofertę sprzedaży mojego telewizora - tłumaczyła się, że duże ekrany ogłupiają i zakłócają przepływ energii. Następnie zarządziła totalne przemeblowanie, bo sprzęty muszą być ustawione zgodnie z liniami energii Ziemi. Gdy chciałem iść do dentysty, zabroniła mi, bo "konowały tylko mnie zatrują i naszprycują prochami" i ona wyleczy mi zęby swoimi ziołowymi herbatkami i kryształami energii. OK, poszedłem w tajemnicy. Potem zażądała, bym usunął sobie swój tatuaż, bo "skoro mamy być razem już zawsze, to ona nie będzie ciągle znosić negatywnej aury bijącej od tego wzoru". Przekonałem ją, że usunę gdy tylko zbiorę pieniądze na zabieg, a tymczasem miałem nadzieję, że jej przejdzie. Nie przeszło.
Alę dopadła grypa, więc wzięła kilka dni wolnego. Została w mieszkaniu, ja poszedłem do pracy. Po powrocie spotkałem przy wejściu na klatkę zaprzyjaźnioną sąsiadkę, starszą panią, trzymającą mojego kota. Powiedziała, że gdy mnie nie było, wracając z zakupów widziała, jak Ala wyrzuca Ramzesa przez okno. Na szczęście dla niego przetrwać upadek z 2 piętra na błotnisty trawnik bez obrażeń to żaden problem. Podziękowałem sąsiadce, wziąłem Ramzesa, wróciłem do mieszkania i zażądałem wyjaśnień. Ala stwierdziła, że Ramzes "ciągle emitował negatywne emocje i miał bardzo złą aurę", więc musiała się go pozbyć - nie pytała mnie o zdanie, by oszczędzić mi żalu.
Nie wytrzymałem. Wyrzuciłem ją. Nie przez okno, choć miałem ochotę.
Związek związkiem, trzeba chodzić na ustępstwa, ale marionetki nie dam z siebie zrobić.
#UAoKE
Nagle z piskiem opon zatrzymuje się czarne Audi Q7, wylatuje czterech uzbrojonych dzików, rzucili nas na glebę i zabrali nam kurtki.
Dzik przystawia mi pistolet do głowy i mówi, że mam odblokować telefon. Przeszukał mi tela i odszedł.
Wrócił, powiedział "przepraszam, dzieciaki, to pomyłka", wskoczyli do samochodu i odjechali.
Kocham to miasto...
#NuMoY
Nie mogłam zrobić domówki, bo było "za czysto i szkoda, by się nabrudziło".
#mKmIi
Piątek, koło 18:30, zostało mi pół godziny do końca lekcji, a była to historia muzyki. Typeczka, z którą mamy zajęcia ma już swoje lata (na oko z 60 będzie), boi się całego świata i ogólnie rzecz biorąc jest bardzo specyficzna. Nie chciałam słuchać jej jakże ciekawego wykładu o okresie Ars Nova, tak że z nudów postanowiłam przeglądnąć internety, no więc włączam sobie telefon, z dumą wpisuję nowe hasło i nagle zamarłam. Okazało się, że z mojego roztrzepania zapomniałam wyłączyć dźwięk, a nie doczytałam, że dźwiękiem odblokowania jest to, co Irene Adler ustawiła Sherlockowi na sygnał SMS (dla niewtajemniczonych - brzmi to, jakby kobieta dostawała orgazmu). W tym momencie grupa wybuchnęła głośnym śmiechem, typcia wpatrywała się we mnie oczami pełnymi przerażenia i zmartwienia, a ja myślałam, że spalę się ze wstydu.
#gxBSJ
Jak byłam mała, byłam Tadkiem Niejadkiem i jadłam mało i najlepiej mało wyszukane potrawy. Jedną z moich ulubionych był makaron z białym serem posypany cukrem.
Trochę było mi przykro, że czasami dzieci miały jakieś zabawki związane z jakimś trendem, a ja nie, ale zawsze rodzice mówili, że to jest płatne teraz, a potem będzie niemodne i nie warto. No spoko, czasami tak było, czasami jakaś moda trwała dłużej, no ale trudno.
Dopiero jako dorosła osoba dowiedziałam się, że było czasami bardzo źle. Rodzice nie mieli co jeść, a ja miałam swoją porcję makaronu z serem i cukrem, bo było to tanie, a na nic innego rodziców stać nie było. Brak popularnych zabawek był też spowodowany brakiem pieniędzy, jednak nigdy nie czułam się "biedna".
Z jednej strony dziękuję rodzicom, że dbali o to, żeby mi nic nie brakowało. Jednak z drugiej strony szkoda, że mi nie wytłumaczyli, że na coś nie ma pieniędzy, bo zrozumiałam to lepiej niż "nie, bo to głupie". Przez to miałam zawsze uczucie, że wszystko co mi się podoba nie ma sensu, jest głupie i nie ma sensu interesować się czymkolwiek, bo "to głupie".
#w3aJE
Nie próbujcie sobie wyobrazić co czułem, gdy pewnego dnia, po paru miesiącach od pogrzebu ojca, dostałem telefon od dziewczyny, ale gdy odebrałem, usłyszałem jej brata, który łamiącym się głosem powiedział, że ona nie żyje. W pierwszej chwili myślałem, że źle usłyszałem, dlatego natychmiast pojechałem sprawdzić co się stało. W jej domu zastałem jej rodziców i brata, byli bledsi od ściany i płakali, tam dowiedziałem się, że moja dziewczyna, za którą oddałbym własne życie, się zabiła. Świat w ciągu sekundy się zawalił, ja kilka godzin siedziałem na łóżku i płakałem jak małe dziecko, na pogrzebie jakoś się powstrzymałem, ale gdy tylko odwiedzam ją na cmentarzu, nie potrafię wykrzesać z siebie słowa, tylko stoję i płaczę.
Co ja ze sobą zrobiłem po jej stracie? Rzuciłem siłownię, pracę i całymi dniami przez miesiąc siedziałem w pokoju i myślałem o wszystkim. Po miesiącu wróciłem do życia, ale tylko fizycznie, psychicznie zajęło mi to rok. Teraz jestem wycofany z relacji z innymi ludźmi, do nikogo się nie przywiązuję i wiem, że to dla niektórych moich bliskich jest bolesne. Jednak ja inaczej nie potrafię.