Kiedyś zawsze marzyłem o bliźniaku - moglibyśmy razem odrabiać lekcje, bawić się pomagać sobie nawzajem, byłaby to moja "bratnia dusza".
Cóż, jakbym miał możliwość cofnięcia się w czasie, nie powiedziałbym mamie w wieku 6 lat, że chcę bliźniaka.
Nie dość, że 7 lat różnicy, to jeszcze siostra...
Kiedyś w czasie lekcji w technikum, kiedy "klasowa para" się znowu miziała na lekcji, a ja jakoś byłem zmęczony i rozdrażniony tego dnia, nie wytrzymałem. Wstałem, przerwałem nauczycielowi i wystąpiłem na środek z oświadczeniem, które brzmiało mniej więcej tak: "Czy wy kurwa możecie się przestać całować w szkole, a już przede wszystkim, gdy trwa lekcja? Fajnie, że macie się ku sobie, ale możecie ograniczyć takie akty w miejscach publicznych do zera? Jest to obrzydliwe dla wielu ludzi, a wy to robicie cały czas, więc proszę was bardzo miło: PRZESTAŃCIE!".
Oczywiście mówiłem bardzo głośno, a dla wielu to był krzyk.
Po czym poprosiłem nauczyciela, by kontynuował, a ten jakby nigdy nic dalej ciągnął lekcję.
Klasa siedzi zszokowana, a najbardziej ta parka, nie ogarnia, co się stało. Nauczyciel ma postawę, jakby nic się nie wydarzyło w ogóle, a po kilku minutach przyszedł dyrektor, bo słychać mnie było w jego pokoju i chciał się dowiedzieć, co się stało, po czym dostali jeszcze od dyrektora opierdol.
Jestem hikikomori.
Ostatni raz z domu wyszłam kilkanaście miesięcy temu - do sklepu, by kupić komputer. Uczę się w domu - sama, po prostu czytam podręczniki. Za 3 lata oficjalnie rzucę szkołę.
Wiem, jak tragiczna jest moja sytuacja. Jestem całkowicie uzależniona od internetu. "Czemu rodzice ci go nie odetną i siłą nie wywleką z pokoju?" - to bardzo proste. Już raz to zrobili. Skończyło się na podcięciu żył i ataku histerii.
Nie wiem co zapoczątkowało moją chorobę. Z dnia na dzień wychodziłam z domu coraz rzadziej, nadeszły ferie i puf! Wycofanie społeczne. Moja mama próbowała mi pomóc. Chodziłyśmy do psychologów, psychiatrów, ale wizyty nie pomagały, ba! Po nich czułam się jeszcze bardziej osamotniona. Skończyło się na przejściu na nauczanie w domu, mycie się o 4 nad ranem, kiedy wszyscy śpią i otwieranie drzwi tylko o ustalonych godzinach, kiedy wiem, że czekać na mnie będzie jedzenie.
Do toalety chodzę raz dziennie i załatwiam wtedy wszystko naraz. Okres to katorga, ale zużyte tampony trzymam u siebie w pokoju i wyrzucam wracając z kąpieli.
Przyjaciół mam tylko w internecie. Nie wiedzą o tym, w jakim tragicznym stanie się znajduję. Myślą, że normalnie chodzę do szkoły. Czasami nawet proponują spotkanie, ale na żadne nigdy się nie zgodziłam i czuję, że nieprędko to nastąpi.
Chyba nie ma już dla mnie pomocy. Powoli przestaję odczuwać cokolwiek innego niż samotność. Wiecie, co jest najgorsze? Że będę z tym tkwiła najprawdopodobniej jeszcze przez kilkanaście lat, bo nigdy nie popełnię samobójstwa.
Wolę ranić moją rodzinę egzystując i dając im nadzieję, że kiedyś jeszcze porozmawiamy, niż narażać ich na ból i wydatki związane z moją śmiercią.
Tak, dzisiejszej młodzieży "w dupach się poprzewracało od tego internetu".
Ostatnio, stojąc sobie grzecznie w kościele, poczułam uszczypnięcie w mój biedny zad. Odwracam się i widzę małego smroda w wieku może 4 lat. Zwróciłam mu uwagę, ale po chwili znów to samo. W głębi serca myślę, że nie będzie mnie gówniak macał po tyłku. Nie wiedziałam co zrobić, ale po chwili mój układ trawienny wybawił mnie z opresji. Władowałam młodemu soczystego, cuchnącego i cichego jednocześnie pierda w twarz.
Gówniak aż się poryczał, a ja miałam spokój do końca mszy.
Nie ma to jak odpowiedni czas i miejsce.
Jestem mamą 8-latka.
Jakiś czas temu, gdy wracaliśmy ze szkoły, naszą uwagę przykuła para, która spacerowała przed nami. Ona bita 60. i on około 30. Przytulali się, trzymali się za ręce... no jednym słowem zakochani.
Mój syn przyglądał się im i kręcił głową. Gdy ich minęliśmy, spojrzał na nich, po czym wypalił "Ale obciach, żeby taki duży syn szedł z mamą za rękę".
Dawno mi tak głupio nie było.
Nie wiem dlaczego akurat teraz mi się to przypomniało.
Wchodząc w okres dojrzewania, bardzo dbałam o pierwsze pojawiające się włoski łonowe. Podczas kąpieli myłam je szamponem, następnie nakładałam odżywkę (podkradzioną z kosmetyczki mojej mamy). Chciałam, aby rosły bujne i zdrowe :D
Mieszkam z moim chłopakiem i inna parą.
Pewnej nocy idę w stronę łazienki, zauważyłam współlokatora, jak siedzi nieruchomo na łóżku i patrzy się stronę przedpokoju, tam gdzie była również łazienka. Zapytałam się jego co robi, na co on: "Przed tobą są dwie osoby, jedna stoi, a druga siedzi". Rozejrzałam się taka zaspana, ale nic nie widziałam. Zapytałam się, co oni robią.
"Ten co siedzi, to się trzęsie, a ten co stoi, to wygląda bardziej na takiego głodnego" - odpowiedział.
Uśmiechnęłam się i poszłam dalej, kiedy nagle zatrzymało mnie coś przy lusterku. Jakbym zobaczyła kogoś przez sekundę w lustrze oprócz mnie. Ale pomyślałam, że to pewnie jakieś odbicie i mi się zdawało. Więc poszłam szybko się załatwić.
Potem, jak wracałam do pokoju, to współlokator już leżał i spał. To było dziwne. Nie powiem, że się trochę wystraszyłam tego co powiedział, ale położyłam się do łóżka i poszłam spać.
Byłam tak biedna, że do szkoły miałam kanapki z masłem i ogórkiem.
Żadną wędliną czy serem.
Zawsze mówiłam, że zapomniałam nałożyć czego innego na chleb, bo zaspałam (choć w szkole byłam zawsze 20-30 min przed czasem).
Czekałam na kumpla, co wolał żreć pączki, a kanapki mi oddawał.
Moja kuzynka od ponad roku nie chciała oddać mi pożyczonych 350 zł. Za każdym razem, kiedy jej przypominałam o długu, obiecywała, że pieniądze zaraz mi przeleje na konto, jednak na obietnicach się kończyło.
Ta sytuacja zmusiła mnie do podjęcia radykalniejszych środków. Tydzień temu owa kuzynka wychodziła za mąż. Zwykle w tzw. kopertę wkładam ok. 400 zł, jej dałam 50 zł.
Będzie krótko. Mój tata został wychowany na rasistę, bo niby jakiś ciemnoskóry mężczyzna zabił jego dziadka. Z czasem nienawiść zmalała, ale nadal nie przepada za ludźmi ciemnej rasy.
W niedzielę mam przedstawić rodzicom mojego narzeczonego, który - jak się domyślacie - jest właśnie ciemnoskóry...
Tak że ten... Czarno to widzę.
Dodaj anonimowe wyznanie