#uyapl

Zacznijmy może od tego, że wszyscy uważają mnie za osobę bez uczuć. A to wszystko tylko dla tego, że nie płakałam na pogrzebie rodziców.

Prawda była taka, że płakałam tak strasznie w dzień wypadku, że nikt nie mógł mnie uspokoić przez dobrą godzinę. Od tego czasu nie mogłam płakać. To znaczy, tak myślałam. Zawsze strasznie płakałam nawet z błahych powodów, a nagle nie umiałam płakać. Przez trzy lata nic. Nie płakałam ze smutku lub ze szczęścia. Ale znalazłam coś, przez co płaczę. Gdy widzę, jak inni doceniają Polskę i Polaków, to płaczę ze wzruszenia.

Wiecie jak się czułam, gdy Stefan Kraft powiedział w wywiadzie, że jego idolem jest Kamil Stoch? Lub jak znany jest Małysz czy Lewandowski. A gdy na YouTube widzę filmy, w których obcokrajowcy wypowiadają się na temat Polski, i mówią dobre rzeczy, to ryczę jak bóbr. Czy ktoś tak też ma?

#EijpZ

Wiecie co ?
Nienawidzę świąt, nie tylko Bożego narodzenia, ale wszystkich innych.
Dlaczego ? Już wam opowiadam. Za każdym razem na świętach pojawiał się alkohol, a co za tym idzie, pijani ludzie, niektórzy w stanie upojenia gadają od rzeczy, lub są agresywni. Mój Ojciec należał do tego drugiego typu, a powiem tyle, ojciec dokładnie wiedział co się z nim dzieje po alkoholu. Po każdym spożyciu dostawałem, jak i moja mama, i siostra porządny łomot, za byle co, jednym z przykładów mogło, być, że. Oczywiście od rana jak każdego, dnia wolnego od rana zaczął flaszkę wódy... Kiedy mama przyrządziła pieczeń, a nie schaboszczaka, ten wszystko zwalił ze stołu, a potem rzucił się na najbliższą osobę, którą, była Ja. I tak co tydzień....
Pewnego dnia przestałem ulegać władcy, i wreszcie to ja stanąłem w obronie rodziny.
Zrobiłem, co mogłem. Ostatecznie "Ojciec" trafił do szpitala w ciężkim stanie.
I teraz, żeby wyjaśnić. Dlaczego nie robiłem nic wcześniej ? Dlatego, że to ja mógłbym być w tym stanie, ponieważ ten ojczulek urządził mi parę taki w*******, że głowa mała.
A teraz powróćmy do tego, co najlepsze. Wszyscy nagle za nim stanęli w obronie, mówili, że przesadziłem, że jestem jakimś potworem... Ostatecznie mój własny "Ojciec" wraz z "rodziną", podali mnie do sądu za Bardzo brutalne pobicie... Nikt nie stanął mi w obronie, nikt. Nie wiem, co, albo kto im tak namieszał w głowie, ale jedno jest pewne.
ZNISZCZYLI mi całkowicie życie, przez ten pieprzony wyrok na dwa lata, zostałem wyrzucony ze szkoły i nie wiem z jakiego powodu... Nie mogę znaleźć nowej szkoły która, by odpowiadała moim godzinom pracy, która też jakimś cudem znalazłem.
W sprawie drugiej połówki, by kogoś znaleźć po tym gdy się dowiedzą, że pobiłem własnego "Ojca" a raczej oprawcę do nieprzytomności. Po prostu jestem w czarnej dupie...

I mogę powiedzieć tyle, że już chciałem się tyle razy zabić, ale na szczęście lub nie, jeszcze tego nie zrobiłem.
Za niedługo nadejdzie okres, który zawsze najgorzej wspominam... Czyli - Boże Narodzenie. Wam choinka kojarzy się z radością mi z tragedią, wam obiad świąteczny kojarzy się z rodziną, śmiechem, mi za to z cierpieniem i najgorszymi momentami życia.

Tak na końcu dodam, że nie byliśmy ubodzy, moja mama była PSYCHOLOGIEM, a ten "ojciec" PRAWNIKIEM. Czyli pozory bardzo mylą.

#Sz3wu

Zaczęło się dosyć niewinnie. Byłam nieśmiałą, zamkniętą w sobie bardzo drobną dziewczynką. Potem, gdy zaczęłam dojrzewać, moje kształty wieszaka zaczęły się przemieniać w duży biust i obfite uda/biodra. Nie przejmowałam się tym wtedy, lubiłam swoje ciało, więc jadłam tyle samo. Nigdy nie doszłam jednak do nadwagi, chociaż w tym czasie, gdy rosły mi piersi, rzeczywiście dotarłam prawie do górnej granicy wagi w normie.

Wtedy po raz pierwszy usłyszałam od mamy, że może tak przestałabym tyle jeść i poszła pobiegać. 'Odłóż to ciasto".''Jedz więcej jeszcze, a potem jęcz, że dzieci się z Ciebie śmieją." "Nie moja wina, że nie jesteś ładna."

Niby nic wielkiego, ale zrobiło to na mnie piorunujące wrażenie, bo pierwszy raz popatrzyłam na swoje ciało inaczej niż dziecko, które po prostu akceptuje rzeczy takie, jakimi są. Zrozumiałam, że mogę być brzydka.

Potem takie uwagi słyszałam wielokrotnie, od mamy, w szatni podczas przebierania na wf, potem od chłopaka, którego bardzo kochałam - non stop rujnował mi i tak minusowe poczucie własnej wartości. W końcu usłyszałam, że nie kochałby mnie, gdybym ważyła więcej. Nie jesteśmy już razem.

W liceum podczas badania pani pielęgniarka zatuszowała moją niedowagę. Wytłumaczyłam się szybką przemianą materii i obiecałam, że jak tylko skończą się maturalne stresy, na pewno zacznę przybierać na wadze. Zaczęłam słyszeć nowe komentarze - jak ty wyglądasz, same kości, zacznij jeść.

Nigdy nie miałam anoreksji czy bulimii. Moja waga to najniższa waga prawidłowa przewidziana dla mojego wzrostu. Jestem wesoła, pogodna, ze znajomymi spotykam się czasem w fastfoodach i jem watę cukrową. Wiem, że nie spadnę nigdy poniżej tej wagi. Chodzę do psychologa i czasem do psychiatry.

Nie potrafię się pogodzić z szerokimi biodrami i obfitym biustem. Nie potrafię przejść spokojnie nad tym, ze mam gdzieniegdzie rozstępy i cellulit. Gdy widzę gdzieś retuszowaną 'ładną panią' na reklamie czy w gazecie wpadam w totalny dołek, z którego nie umiem się podnieść.

Od ponad 10 lat nie nosiłam spodni krótszych niż do kostek. Nie byłam na basenie, na plaży. Śpię w dresach do kostek. Nawet gdy jestem sama w domu chodzę zawsze ubrana, a podczas pryszniców odwracam wzrok, gdy mogę. Od mężczyzn słyszę komplementy na temat nóg, chociaż latem ludzie pukają się w czoło, widząc moje długie spódnice. Nie potrafię się zbliżyć do mężczyzny, bo musiałabym się rozebrać.
Czasami, gdy nie mogę zasnąć albo trapią mnie problemy, fantazjuję na temat odkrajania sobie wewnętrznej partii ud. Tej skóry z cellulitem i rozstępami, tej niewielkiej tłuszczowej tkanki pod skórą, do kości. Nigdy tego nie zrobię, po prostu ta wizja uspokaja mnie jak nic innego i zasypiam jak dziecko.
Pamiętajcie proszę, że słowa również mogą krzywdzić.

#wiUF9

Chcecie prawdziwego anonimowego wyzwania?

Wyobraźcie sobie jakim byłam przegrywem, wracając 8 godzin nocnym pociągiem z zatruciem pokarmowym... większość podróży przesiedziałam w toalecie. Na moje nieszczęście najgorzej poczułam się niedługo przed swoją stacją. Nie mogłam opuścić toalety. Przejechałam swoją stacje, wymiotując i płacząc z bezradności. Do domu dotarłam, innym pociągiem - z podobnym przebiegiem podróży.
Od tamtej chwili, nienawidzę jeździć pociągami.

#d4JoU

Wieczorem dostałam rozwolnienia. Po kilku wizytach w toalecie poczułam, że więcej już chyba ze mnie nie wyleci.
Ubrałam swoją jednoczęściową pidżamę "pajaca" i położyłam się do łóżka.
Obudziłam się w nocy i poczułam, że muszę szybko biec do łazienki.
Byłam tak zaspana, że usiadłam na tronie, zupełnie zapominając o zdjęciu pidżamy.

Okupkałam sobie tygryska...

#w4L7J

Będzie o upodobaniach seksualnych.
Uwielbiam: jeść, gotować, to jak ktoś widzi jak jem, widzi co jem.
Podnieca mnie robienie jedzenia dla kogoś i zaspokajania jego potrzeb.
Czytanie przepisów jest dla mnie tym, czym dla innych oglądanie pornoli.

Na uczelni zawsze wyciągam jedzenie wtedy, gdy wiem, że inni na mnie patrzą.

W trakcie "zabaw" z chłopakiem, myślę, co potem zjem/co zrobię jutro na obiad.
Dodaj anonimowe wyznanie