#Xcus9

Kiedy w czasach szkolnych dopadała mnie ochota, by dorysować coś na zdjęciach ludzi w podręcznikach, zawsze powstrzymywała mnie jedna myśl - że ci ludzie patrzą na mnie z nieba i będzie im przykro.
Żywym też nic nie dorysowywałam, bo przecież oni też kiedyś umrą i się o tym dowiedzą.

#kLqVM

Przed pierwszą spowiedzią dostałem od babci książeczkę, w której była napisana cała formułka, ale bez podziału na to, co mówi ksiądz, a co mówię ja. Nauczyłem się wszystkiego na pamięć i w konfesjonale zacząłem recytować to co powinienem mówić ja i ksiądz.
Jego mina była bezcenna.

#cx158

Gdy miałem około 4 lata, mój ojciec się zabił (miał depresję). Do dziś pamiętam krzyk i płacz mojej mamy, gdy zobaczyła go martwego. Cała odpowiedzialność za wychowanie mnie i mojego brata spadła na mamę. Do dziś nie potrafię wybaczyć ojcu tego, że to zrobił, wiedząc, że ma na utrzymaniu rodzinę.

16 lat później ja sam zapadłem na depresję. Przez 2 lata czułem się jak zombie, nie widziałem sensu życia, ale potrafiłem wystarczająco dobrze udawać przed rodziną i znajomymi, żeby nikt się nie domyślił. Niejednokrotnie miałem myśli samobójcze, jednak jedyną rzeczą, która powstrzymywała mnie od podjęcia ostatecznego kroku była myśl, że nie zrobię tego samego mojej mamie, co zrobił jej mój ojciec. Jestem pewien, że kompletnie załamałaby się, jeślibym się zabił.

Około 2 lata temu uwolniłem się od tej choroby, nadal nie mam pojęcia, jak mi się to udało bez niczyjej pomocy. Nigdy nie usłyszałem, że komuś na mnie zależy czy mnie kocha. Moim największym marzeniem za to jest założenie rodziny i obdarzenie jej miłością. Jest to dla mnie ważne też z tego względu, że jeśli depresja powróci w przyszłości, a mojej mamy już nie będzie na świecie, będę mieć powód, by żyć. Byleby nie pójść w ślady ojca...

#buH7h

Będzie krótko o nerwicy natręctw, jak to wygląda i z czym to się je.

Przykład z 1 listopada ubiegłego roku. Jak wiadomo, jest to czas odwiedzania cmentarzy i zmarłych bliskich. Podczas mszy zobaczyłem, że spora część zniczy na grobach rozstawiona jest niesymetrycznie...

Tak mi to nie dawało spać, że około godz 1 w nocy udałem się na cmentarz i przez blisko 4 godziny ustawiałem znicze na cmentarzu, tak by były symetrycznie.

#VnMCJ

Jestem osobą niewierzącą, dlatego też od blisko 13 lat znikałam z rodzinnego domu, kiedy ksiądz chodził po kolędzie. W tym roku byliśmy na obiedzie u rodziców mojego chłopaka (i jednocześnie ojca mojego syna) - duży, rodzinny obiad, wraz z trójką jego rodzeństwa i ich rodzinami, w sumie 11 osób. Mama chłopaka - osoba mocno wierząca, wręcz zaliczająca się do grupy moherów, próbująca bezskutecznie zaszczepić w swoich dzieciach i ich partnerach miłość do Jezusa i do kościoła, „zapomniała” nam powiedzieć, że tego właśnie popołudnia przyjdzie ksiądz chodzący po kolędzie.

Katastrofa rozpoczęła się ode mnie, kiedy ksiądz podał mi rękę w celu przywitania. Zupełnie nie wiedząc co mam robić, przeżegnałam się i pocałowałam mu dłoń. Miny współbiesiadników bezcenne. Matka chłopaka złapała się za głowę i przeprosiła za mnie, ojciec chłopaka zwijał się ze śmiechu, tak samo jak reszta. No ale nic, ksiądz żartowniś, zaśmiał się mówiąc, że nikt go jeszcze nie przywitał w taki sposób. Niemniej buraka na mojej twarzy można było zauważyć z kosmosu. Dalej w sumie było już tylko gorzej. Wyszło na jaw, że nasz syn jest dzieckiem nieślubnym i nieochrzczonym, mało tego - nawet bez jakichkolwiek planów przyjęcia tegoż sakramentu. Mój chłopak, jako zagorzały przeciwnik instytucji kościoła, wdał się tutaj w dyskusję na temat pedofilii pośród księży (tutaj matka trzymając się za serce zaczęła osuwać się na podłogę, ojciec dalej zwijał się ze śmiechu), zarzekając się, że nasz syn nigdy nie będzie wychowywany w wierze katolickiej.

Po rozmowie z nami ksiądz przeszedł do siostry mojego mężczyzny, której to dziecko - uwaga, uwaga! - jest z in vitro. Tutaj wygadał się brat chorujący na chorobę psychiczną. Rzucił po prostu tekstem „a mała jest z in vitro, proszę księdza”. No oczywiście jest to grzech, kościół tego nie uznaje, bla bla bla. Ojciec małej nie mógł odpuścić i wdał się w dyskusję, że dlaczego, przecież to cud życia, w czym takie dziecko jest gorsze od innych... Mój chłopak nie chciał pozostać gorszym, włączając się do rozmowy, razem ze swoimi korwinistycznymi poglądami.

Kiedy rozmowa o in vitro dobiegła końca, ksiądz przeszedł do drugiego brata chłopaka, którego to dziewczyna jest już w widocznej ciąży... dziecko oczywiście nieślubne. Na koniec doszedł do wspomnianego wcześniej chorego psychicznie brata, który jest w trakcie pisania doktoratu o... sektach w Polsce i ich zagrożeniu dla kościoła katolickiego.
Matka chłopaka na koniec zaczęła przepraszać księdza i dołożyła do koperty 100 zł, prosząc, aby nie wspominał o tym niepowodzeniu proboszczowi.

Zapomniałabym - podczas święcenia domu kot śpiący na szafie zaatakował kropidło, a zeskakując z góry, wskoczył w wodę święconą.

Teściowa chyba porzuci pomysł nawracania wszystkich dookoła.

#nTph6

Pierwszy film pornograficzny obejrzałam w wieku ok. 10 lat i był to film o wizycie u "ginekologa", która zakończyła się użyciem gadżetów erotycznych przez owego pana na swojej pacjentce.
I w ten oto sposób na x czasu narodziło się w mojej głowie, że to właśnie ginekolog uczy kobiety uprawiania seksu.

#mS76F

Pewnego razu dawno dawno temu piłem z kolegą. Wypiliśmy już sporo wódki i postanowiliśmy ruszyć na miasto. Problem w tym, że byliśmy już bardzo mocno wstawieni i nie chcieli nas wpuścić do żadnego lokalu. Wpadliśmy więc na pomysł godny naszego stanu ducha, aby pojechać w miejsce pełne rozrywek, gdzie wpuszczają każdego niezależnie od jego stanu :) Taksówkarz wiedział, gdzie jechać.
Weszliśmy do pokoju z dwoma bardzo miłymi młodymi paniami, które poczęstowały nas skrętem, z wiadomym w naszym stanie skutkiem: usnęliśmy w 5 minut.
A zegar tik-tak-tik-tak...

Przespaliśmy chyba z 4 godziny, budzimy się już bez towarzystwa miłych koleżanek, przy wyjściu rosły jegomość kazał nam zapłacić kwotę, która dokładnie pasowała do wspólnej zawartości naszych portfeli, co oczywiście ktoś musiał sprawdzić, gdy spaliśmy :)
Zostawiliśmy tam ponad 2000 zł za przespanie się, nawet nie skorzystawszy z uroków dziewczynek.

#WW7io

To raczej będzie apel i prośba do Was niż wyznanie.

Sylwester 2017/2018, ja plus kliku znajomych, alkohol, muzyka, ogólnie miła atmosfera. Wybiła godzina 24, wszyscy składamy sobie życzenia. Godzina 24.15, słyszymy straż pożarną jedną, drugą, trzecią. Koleżanka z płaczem przybiega do nas z informacją, że nie ma auta jej brata i to na pewno do niego jechali strażacy. Wraz z kolegą zakładamy szybko buty i biegniemy kilka kilometrów wzdłuż drogi. Mijają nas dwie karetki na sygnale. Po dotarciu na miejsce wypadku widzimy roztrzaskany i złamany samochód w połowie. Silnika nie ma w aucie, tak samo jak kół, które odpadły. Wtedy ogarnął mnie okropny strach, nogi odmówiły posłuszeństwa. Od strażaków dowiadujemy się, że stan kierowcy jest krytyczny. Widzimy, jak nasz kolega jest wyciągany z wraku. Żyje, kontaktuje, choć majaczy.
Szybko wracamy do naszych znajomych. Dzwonimy po kogoś trzeźwego i z autem, aby móc się dostać do szpitala, a resztę osób przetransportować do domów. Jesteśmy w szpitalu, ja wraz z kolegą i siostrą poszkodowanego. Czekamy na jakiekolwiek informacje. Nie wiem jakim cudem, ale kilka godzin upłynęło mi strasznie szybko. Wychodzi lekarz z informacją. Chłopak 22 lata, złamany kręgosłup, paraliż od pasa w dół, wstrząs mózgu. Śmigłowcem został przetransportowany do innego miasta. Walczy o życie.

Jaki był powód, że wsiadł po pijaku do auta? Nie wiemy. Nie mamy pojęcia kiedy nam znikł z oczu. Nikt z nas się czegoś takiego nie spodziewał.

Proszę Was, drodzy anonimowi, nie pozwólcie, aby cokolwiek Was zmusiło do tego, aby wsiąść do auta po pijaku, pilnujcie siebie nawzajem, jak jesteście w gronie znajomych. Kilka minut może zmienić Wasze lub czyjeś życie.

Nie wiem, kiedy się z tego pozbieramy. Obwiniamy się, że go nie pilnowaliśmy, ale nigdy nam nie przyszło do głowy, że może być tak nieodpowiedzialny. Na szczęście nie zrobił nikomu innemu krzywdy.
Dodaj anonimowe wyznanie