#Xcus9
Żywym też nic nie dorysowywałam, bo przecież oni też kiedyś umrą i się o tym dowiedzą.
#BhZXB
#kLqVM
Jego mina była bezcenna.
#cx158
16 lat później ja sam zapadłem na depresję. Przez 2 lata czułem się jak zombie, nie widziałem sensu życia, ale potrafiłem wystarczająco dobrze udawać przed rodziną i znajomymi, żeby nikt się nie domyślił. Niejednokrotnie miałem myśli samobójcze, jednak jedyną rzeczą, która powstrzymywała mnie od podjęcia ostatecznego kroku była myśl, że nie zrobię tego samego mojej mamie, co zrobił jej mój ojciec. Jestem pewien, że kompletnie załamałaby się, jeślibym się zabił.
Około 2 lata temu uwolniłem się od tej choroby, nadal nie mam pojęcia, jak mi się to udało bez niczyjej pomocy. Nigdy nie usłyszałem, że komuś na mnie zależy czy mnie kocha. Moim największym marzeniem za to jest założenie rodziny i obdarzenie jej miłością. Jest to dla mnie ważne też z tego względu, że jeśli depresja powróci w przyszłości, a mojej mamy już nie będzie na świecie, będę mieć powód, by żyć. Byleby nie pójść w ślady ojca...
#buH7h
Przykład z 1 listopada ubiegłego roku. Jak wiadomo, jest to czas odwiedzania cmentarzy i zmarłych bliskich. Podczas mszy zobaczyłem, że spora część zniczy na grobach rozstawiona jest niesymetrycznie...
Tak mi to nie dawało spać, że około godz 1 w nocy udałem się na cmentarz i przez blisko 4 godziny ustawiałem znicze na cmentarzu, tak by były symetrycznie.
#VnMCJ
Katastrofa rozpoczęła się ode mnie, kiedy ksiądz podał mi rękę w celu przywitania. Zupełnie nie wiedząc co mam robić, przeżegnałam się i pocałowałam mu dłoń. Miny współbiesiadników bezcenne. Matka chłopaka złapała się za głowę i przeprosiła za mnie, ojciec chłopaka zwijał się ze śmiechu, tak samo jak reszta. No ale nic, ksiądz żartowniś, zaśmiał się mówiąc, że nikt go jeszcze nie przywitał w taki sposób. Niemniej buraka na mojej twarzy można było zauważyć z kosmosu. Dalej w sumie było już tylko gorzej. Wyszło na jaw, że nasz syn jest dzieckiem nieślubnym i nieochrzczonym, mało tego - nawet bez jakichkolwiek planów przyjęcia tegoż sakramentu. Mój chłopak, jako zagorzały przeciwnik instytucji kościoła, wdał się tutaj w dyskusję na temat pedofilii pośród księży (tutaj matka trzymając się za serce zaczęła osuwać się na podłogę, ojciec dalej zwijał się ze śmiechu), zarzekając się, że nasz syn nigdy nie będzie wychowywany w wierze katolickiej.
Po rozmowie z nami ksiądz przeszedł do siostry mojego mężczyzny, której to dziecko - uwaga, uwaga! - jest z in vitro. Tutaj wygadał się brat chorujący na chorobę psychiczną. Rzucił po prostu tekstem „a mała jest z in vitro, proszę księdza”. No oczywiście jest to grzech, kościół tego nie uznaje, bla bla bla. Ojciec małej nie mógł odpuścić i wdał się w dyskusję, że dlaczego, przecież to cud życia, w czym takie dziecko jest gorsze od innych... Mój chłopak nie chciał pozostać gorszym, włączając się do rozmowy, razem ze swoimi korwinistycznymi poglądami.
Kiedy rozmowa o in vitro dobiegła końca, ksiądz przeszedł do drugiego brata chłopaka, którego to dziewczyna jest już w widocznej ciąży... dziecko oczywiście nieślubne. Na koniec doszedł do wspomnianego wcześniej chorego psychicznie brata, który jest w trakcie pisania doktoratu o... sektach w Polsce i ich zagrożeniu dla kościoła katolickiego.
Matka chłopaka na koniec zaczęła przepraszać księdza i dołożyła do koperty 100 zł, prosząc, aby nie wspominał o tym niepowodzeniu proboszczowi.
Zapomniałabym - podczas święcenia domu kot śpiący na szafie zaatakował kropidło, a zeskakując z góry, wskoczył w wodę święconą.
Teściowa chyba porzuci pomysł nawracania wszystkich dookoła.
#nTph6
I w ten oto sposób na x czasu narodziło się w mojej głowie, że to właśnie ginekolog uczy kobiety uprawiania seksu.
#mS76F
Weszliśmy do pokoju z dwoma bardzo miłymi młodymi paniami, które poczęstowały nas skrętem, z wiadomym w naszym stanie skutkiem: usnęliśmy w 5 minut.
A zegar tik-tak-tik-tak...
Przespaliśmy chyba z 4 godziny, budzimy się już bez towarzystwa miłych koleżanek, przy wyjściu rosły jegomość kazał nam zapłacić kwotę, która dokładnie pasowała do wspólnej zawartości naszych portfeli, co oczywiście ktoś musiał sprawdzić, gdy spaliśmy :)
Zostawiliśmy tam ponad 2000 zł za przespanie się, nawet nie skorzystawszy z uroków dziewczynek.
#WW7io
Sylwester 2017/2018, ja plus kliku znajomych, alkohol, muzyka, ogólnie miła atmosfera. Wybiła godzina 24, wszyscy składamy sobie życzenia. Godzina 24.15, słyszymy straż pożarną jedną, drugą, trzecią. Koleżanka z płaczem przybiega do nas z informacją, że nie ma auta jej brata i to na pewno do niego jechali strażacy. Wraz z kolegą zakładamy szybko buty i biegniemy kilka kilometrów wzdłuż drogi. Mijają nas dwie karetki na sygnale. Po dotarciu na miejsce wypadku widzimy roztrzaskany i złamany samochód w połowie. Silnika nie ma w aucie, tak samo jak kół, które odpadły. Wtedy ogarnął mnie okropny strach, nogi odmówiły posłuszeństwa. Od strażaków dowiadujemy się, że stan kierowcy jest krytyczny. Widzimy, jak nasz kolega jest wyciągany z wraku. Żyje, kontaktuje, choć majaczy.
Szybko wracamy do naszych znajomych. Dzwonimy po kogoś trzeźwego i z autem, aby móc się dostać do szpitala, a resztę osób przetransportować do domów. Jesteśmy w szpitalu, ja wraz z kolegą i siostrą poszkodowanego. Czekamy na jakiekolwiek informacje. Nie wiem jakim cudem, ale kilka godzin upłynęło mi strasznie szybko. Wychodzi lekarz z informacją. Chłopak 22 lata, złamany kręgosłup, paraliż od pasa w dół, wstrząs mózgu. Śmigłowcem został przetransportowany do innego miasta. Walczy o życie.
Jaki był powód, że wsiadł po pijaku do auta? Nie wiemy. Nie mamy pojęcia kiedy nam znikł z oczu. Nikt z nas się czegoś takiego nie spodziewał.
Proszę Was, drodzy anonimowi, nie pozwólcie, aby cokolwiek Was zmusiło do tego, aby wsiąść do auta po pijaku, pilnujcie siebie nawzajem, jak jesteście w gronie znajomych. Kilka minut może zmienić Wasze lub czyjeś życie.
Nie wiem, kiedy się z tego pozbieramy. Obwiniamy się, że go nie pilnowaliśmy, ale nigdy nam nie przyszło do głowy, że może być tak nieodpowiedzialny. Na szczęście nie zrobił nikomu innemu krzywdy.