#25GZM
Początek iście cukierkowy. Dbał o to, czy niczego mi nie brakuje, robił wszystko, bym czuła się swobodnie, jak wśród swoich.
Wszystko do czasu... Wystarczyło, że alkohol zaszumiał w głowie i zupełnie go nie poznawałam. Był chamski, arogancki, bezczelny i rzucał takimi obrzydliwymi tekstami w moim kierunku, że nawet jego znajomi stawali w mojej obronie.
Skończyło się na tym, że w środku nocy przyjechał po mnie znajomy i zabrał mnie do domu, bo nie byłam w stanie wytrzymać z tym człowiekiem ani chwili dłużej pod jednym dachem.
I tak właściwie zakończyła się nasza znajomość. Był skreślony, ale sądziłam, że jak wytrzeźwieje to mi to chociaż wyjaśni i przeprosi. Skończyło się stosem pretensji i wyzwisk, bo to przecież ja byłam niepoważna wracając do domu w środku nocy i robiąc mu wstyd przed znajomymi...
A teraz najlepsze. Ten człowiek jest z zawodu psychologiem. Pracuje w wielu publicznych placówkach z trudną młodzieżą, jak i udziela się medialnie jako ekspert w swoim fachu...
I nic się nie rozniosło mimo że wszyscy znajomi o tym wiedzą? Dziennikarze dobrze płacą za takie informacje. Jakoś to dziwnie wygląda albo on nie jest sławny tylko się za takiego uważa.
Oj skarbie, za dużo filmów oglądasz. Żaden dziennikarz nie płaci za takie informacje, ludzie sami z nimi przychodzą 😊 poza tym to żaden temat, musiałby być dowód w postaci jakiś nagrań itd, inaczej wniesie o zniesławienie
Poza tym "medialnie" nie musi oznaczać największych mediów. Może raz na jakiś czas pojawia się powiedzieć kilka zdań w lokalnym radiu czy telewizji internetowej. W świadomości ludzi może nie istnieć. Medialność nie oznacza z automatu sławy na poziomie profesora Lwa-Starowicza.
to. też byłam na imprezie u kolegi, który świętował urodziny ze swoim współlokatorem psychologiem i jego znajomymi z czasów studenckich, też w większosci psychologami oraz ludźmi pokrewnych profesji (couche, spece od marketingu). towarzystwo było wyjatkowo wulgarne, aroganckie i pogardliwe wobec właściwie każdego spoza ich grona, a po alkoholu zrobili się otwarcie agresywni, m.in. grozili pobiciem mojemu koledze, bo dla zabawy przebił balon slużący za dekorację.
Ech... No co mam Ci powiedzieć? Też miałam kiedyś koleżankę, która raz była miła i troszczyla się o mnie, a raz wmawiała mi, że jestem nienormalna i że się nad nią znęcam, a jak próbowałam pytać w jaki sposób to się dowiadywałam, że męczy ją ta rozmowa. I tak w kółko. Do dzisiaj nie wiem co było bodźcem takich zmian. No i koleżanka też studiowała psychologię. Dziwne, prawda?
Szewc bez butów chodzi. A psycholog bez piątej klepki.
bylam przerazona jak na rozwojowce doroslego, na 35 przyszlych psychologow przeciwko karom cielesnym bylam tylko ja i jedna kolezanka...
Kara ma być przykra, ale nie upokarzająca. Klaps właśnie taki jest, to jednak nie to samo co znęcanie się bez powodu albo bo się ma zły humor.
Klaps JEST upokarzający!
@Cero Nie, nie jest!
Klaps jako kara - jeśli jest upokarzający, to dobrze czy źle? Odstraszać ma ból czy upokorzenie? Można zwrócić uwagę i upokorzyć tym samym. Strasznie delikatni jesteście.
Sztuczne rozróżnienie na przykrość i upokorzenie.
Różni ludzie odbierają to na różne sposoby, nawet dzieci.
Dla jednego dziecka zakazanie czegoś, czy tam "postawienie do kąta" jest tylko lekką przykrością związana z nudą, a inne dziecko będzie stało ze łzami w oczach czując upokorzenie.
No i co z tego ze pracuje jako psycholog? Jak nie pracuje pijany to chyba nie ma problemu? Co za durne, całkowicie nieanonimowe i bezsensowne opowiadanko.
Tak się kończy gadanie z samym sobą