#vPPqO

Kilka dni temu czyściłam buty w korytarzu. Naprzeciwko mnie, po lewej stronie znajdowały się drzwi wejściowe. Nie były zamknięte na zamek, bo chwilę temu wróciłam ze spaceru z psem i planowałam zaraz ponownie wyjść z domu. Czyszczę te buty i nagle słyszę, że moje drzwi powoli się uchylają. Pierwsza myśl - pewnie ktoś z rodziny, skoro nie puka (tak już mają, nic nie poradzę). Ale moim oczom ukazuje się jakaś obca kobieta, która po prostu patrzy na mnie i się uśmiecha, a chwilę później wydaje z siebie jakieś dziwny dźwięk, jakby skrzeczała (?), po czym zamyka powoli drzwi. A ja po prostu zamarłam. Nie wiem czemu, ale ta sytuacja wydała mi się przerażająca, ktoś z nienaturalnie szerokim uśmiechem otwiera powoli drzwi od twojego domu, patrzy na ciebie, wydaje jakiś dźwięk, po czym odchodzi.

Byłam w szoku i nie wydusiłam z siebie nawet słowa do niej. Ta kobieta poza niepokojącym uśmiechem wyglądała zupełnie zwyczajnie, choć niezbyt się przyjrzałam, ona tylko zajrzała. I zapewne nie mam co panikować, przecież nic się nie stało. Mogła być jakąś chorą psychicznie osobą lub kimś kto pomylił drzwi i ma po prostu jakiś taki dziwny styl bycia. Zastanawia mnie tylko to czemu ona się nie rozejrzała, tylko od razu patrzyła w moją stronę, jakby wiedziała, że siedzę akurat w tym miejscu. Tak samo nic nie powiedziała, żadnego "przepraszam, pomyliłam drzwi" czy nawet jakiegoś bełkotu, świadczącego o tym, że jest chora i nie wie co robi. Tylko jakiś dziwny skrzek.

Wiem, że wyjaśnień są setki, ale ja wciąż nie mogę o tym przestać myśleć, bo w tej kobiecie było dla mnie coś naprawdę przerażającego. Chyba każdy się z tym kiedyś spotkał, że jakaś osoba ze względu na sam wygląd czy styl bycia, z jakiegoś dziwnego powodu budzi w nas lęk. To właśnie było to. I jak na razie dalej nie mam pojęcia kim była i co tu robiła. Nie kojarzę też, aby ktoś taki mieszkał na moim osiedlu lub w moim bloku, ale od tamtej chwili ciągle się rozglądam. I chyba zbyt panikuję, bo co chwilę sprawdzam, czy moje drzwi są na pewno zamknięte.
miiruhi Odpowiedz

Czuję niepokój po przeczytaniu tego.

Marna

Luz, u mnie w miasteczku regularnie chodzą po domach złodzieje. W biały dzień ładuje się do mieszkania i łapie to co ludzie najczęściej zostawiają w przedpokoju- torebki z zawartością, buty, kluczyki do samochodu a mi nawet ukradli wycieraczkę spod drzwi. Ta babka nie spodziewała się nikogo w tym korytarzu dlatego tak dziwnie zareagowała i się szybko ulotniła.

KRISSSO Odpowiedz

pewnie złodziejka. Jeśli mieszkasz w bloku to tzw złodzieje klamkowi to częsty problem. Sam niejednokrotnie byłem świadkiem gdy ktoś sprawdzał czy mam otwarte drzwi (np. ok 1 w nocy szedłem do łazienki i akurat ktoś delikatnie szarpnął za.klamke). Na szczęście mam nawyk zamykania drzwi na kkucz

bazienka Odpowiedz

pewnie zlodziejka, zauwazyla kogos i sie wycofala

PinkRoom

A ja nigdy nie zrozumiem ludzi którzy mówią "zakluczać drzwi" zamiast "zamykać drzwi na klucz".

Ebubu

@PinkRoom
Musisz częściej podróżować po Polsce, to wyrażenie to regionalizm.
Przypomniała mi się dyskusja kto ma rację; czy Małopolanin wychodząc na pole, czy Wielkopolanin wychodząc na dwór, na podwórko, a może Ślązak który wychodzi na plac.

TumpTumpTump Odpowiedz

Brzmi i strasznie i ciekawie...
Ale i dla mnie nauczka ,bo mieszkam sama i też nieraz mi się zdarza po powrocie do domu ,zanieść zakupy do kuchni i dopiero przekrecac klucz - pora się tego oduczyć

Tytez Odpowiedz

Dobranoc tym którzy czytają to nocą +.+

emma7 Odpowiedz

Są różni ludzie, na prawdę. Ja, kiedy wracam z treningu, mijam blok, w którym mieszka dziwaczka i co chwilę wykrzykuje coś nagle pod nosem stojąc pod klatką schodową. No nie powiem, pierwsze 2-3 razy były stresujące xD

PaniPff Odpowiedz

Poczułam się bardzo niekomfortowo po przeczytaniu tego. Zwłaszcza, że siedzę w kuchni, tuż koło drzwi wejściowych...

Aswq Odpowiedz

Złodziejka, Trzeba było wyjść i spytać się kogo szuka. Wydała specjalnie taki dźwięk którego nikt by się nie spodziewał aby wybić z rytmu.

Gro9 Odpowiedz

"Chyba każdy się z tym kiedyś spotkał, że jakaś osoba ze względu na sam wygląd czy styl bycia, z jakiegoś dziwnego powodu budzi w nas lęk"

Widać że jesteś nastolatkiem. LĘK to dopiero jest jak dostajesz pismo z urzędu skarbowego wzywające cię do stawienia wtedy i wtedy celem złożenia wyjaśnień. I nie jest napisane względem czego. A ty niby myślisz że przecież nie robisz jakiś przekrętów i o co oni się do ciebie chcą przejebać. Demony ? Duchy ?? phi. to jakieś żarty.... TO jest dopiero strach.

LaysMegapaka

z a b a w n e

EsejHistoryczny Odpowiedz

Kuchi-sake-onna wyjechała na wakacje. A tak serio, od razu skojarzyło mi się z japońską legendą miejską. Kuchi-sake-onna to po naszemu kobieta z rozciętymi ustami. Przez to wygląda jakby miała szeroki uśmiech. Trzeba było powiedzieć "pomada". Jakby się wystraszyła, to ona.

Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie