#q28Ih

Jak byliśmy dziećmi, to mój brat ugotował kota. Nie naszego, oczywiście. Przyniósł zabitego kota, oddzielił mięso od skóry i przysmażył je na patelni z jajecznicą, masłem, grzybkami (kurkami czy borowikami) i przyprawami, które były w domu. I może jestem chora, ale spróbowałam tego i to było przepyszne.


Nie pochodzimy z biednej rodziny i mieliśmy dużo innego jedzenia.
Rodziców nie było wtedy w domu.
Brat nie został kucharzem, tylko lekarzem, o ile kogoś to ciekawi.

#I2XqL

Pracuję na kasie w małym sklepiku osiedlowym. Dziś jakiś piekielny klient przez ładnych kilka minut stał w kolejce i mnie obrażał, zastawiając się głośno: "Jak szefostwo może w ogóle dawać pracę ludziom takim jak ja". A wszystko przez to, że w pierwszej kolejności obsłużyłem osobę niepełnosprawną, która stała za nim w kolejce.

#W4KxY

Jestem w dupie. Otrzymałam dzisiaj z samego rana wiadomość SMS (!) od firmy cateringowej, która oświadczyła, że złożyła właśnie wniosek o ogłoszenie bankructwa i że nie będzie mogła zorganizować jedzenia na moje wesele. Póki co jeszcze nie znalazłam żadnej firmy na "zastępstwo". Ślub jest pojutrze...

#fc1K5

Zacznę od tego, że mam 16 lat. Moi biologiczni rodzice oddali mnie do domu dziecka, kiedy miałam trzy lata. W wieku ośmiu lat adoptowała mnie rodzina. Byłam u nich przez trzy lata. Pokochałam ich jak prawdziwych rodziców, zawsze wydawało mi się, że oni również mnie pokochali. Jednak kiedy pani Magdalena zaszła w ciążę, to postanowili, że oddadzą mnie z powrotem do domu dziecka.
Dokładnie rok temu adoptowała mnie rodzina, mama Kasia, tato Łukasz, 19-letni Tomek i 17-letni Kacper.

Pokochali mnie jak prawdziwą córkę. Ja również ich pokochałam. Parę dni temu zapytałam się mojej mamy Kasi "co to są za daty, które ma wytatuowane". Odpowiedziała mi, że są to daty narodzin jej dzieci i symbolizują to, że będą w jej sercu na zawsze. Wzruszyło mnie to.

Właśnie dzisiaj, kiedy minęła moja pierwsza rocznica w tej rodzinie, zauważyłam, że obok dat braci pojawiła się jeszcze jedna data. Była to data dnia, kiedy po raz pierwszy weszłam do tego domu, kiedy po raz pierwszy ktoś powiedział do mnie "córeczko" (wcześniejsza rodzina nigdy tak do mnie nie mówiła). Czuję się najszczęśliwszym dzieckiem na świecie. Kocham moją nową rodzinę całym sercem.

#pHRvN

Słowem wstępu, jestem typowym śmieszkiem. Uwielbiam robić innym żarty i się śmiać. Jestem też dość odważna i wygadana, a do tego straszna ze mnie gaduła.

Podczas rozwiązywania krzyżówek genetycznych w programie komputerowym, wyszło, że to niemożliwe, żebym była córką własnych rodziców. Zdziwiona pani od biologii powiedziała, że na pewno jest jakaś niewielka szansa, a komputery po prostu nie biorą jej pod uwagę, jeśli wynosi mniej niż 1%. Nie przejęłam się więc tym za bardzo, ale jak to miewam w zwyczaju, postanowiłam zażartować z rodziców.

Tego dnia przy obiedzie z jak najbardziej poważną miną zapytałam rodziców, dlaczego ukryli przede mną fakt, że jestem adoptowana. Po chwili ciszy mama zapytała, jak się dowiedziałam.

To był chyba ostatni raz, kiedy z czegoś sobie zażartowałam. I pierwszy, kiedy nie wiedziałam, co powiedzieć. Czuję taką pustkę, jak jeszcze nigdy w życiu.

#JVCfX

Podczas ostatnich mikołajek anonimowo dawaliśmy sobie prezenty (kładliśmy je pod choinką). Ja przed mikołajkami wylosowałem kolegę, którego niezbyt znam, ale będąc w sklepie zobaczyłem kostkę Rubika (ale taką ładniejszą, taką z okrągłymi dziurami w środku) i ją kupiłem.

Kolega odebrał prezent, ale widziałem, że nie był zbyt szczęśliwy, pomyślałem wtedy, że już dostał wcześniej taki prezent.
Po jakimś czasie przypadkiem dowiedziałem się, czemu to był kijowy prezent. Bo kolega jest daltonistą.

Przepraszam cię, Marek, nie chciałem być złośliwy.

#lFgUZ

Od wielu lat mam bardzo poważną fobię - panicznie boję się ciem.

Pewnego razu otwieram lodówkę i nagle na podłodze ląduje coś płaskiego i ciemnego. Moja pierwsza myśl "o ku*wa, ćma". Wpadam w panikę, wybiegam z kuchni, po drodze zdążyłam się poślizgnąć i rozwalić kolano o szafę. Dopiero gdy się uspokoiłam, wróciłam, żeby rozeznać się w sytuacji i ewentualnie zamknąć lodówkę.
Z bezpiecznej odległości spojrzałam na rzekomą ćmę...

Dostałam ataku paniki przez kawałek sałaty.
Dodaj anonimowe wyznanie