#DxqBZ

Bądź sobie mną, członkinią całkiem niezłej drużyny sportowej, której zdjęcie pojawiło się w lokalnych mediach społecznościowych, bo wygrałyśmy zawody na dość wysokim szczeblu.
Najwyżej plusowanym komentarzem pod tym wpisem jest obecnie "Brawo nasze mistrzynie, śliczne dziewczyny :) z wyjątkiem tej blondyny, z kąd żeście wytrzasneli te kosmitke xD" (pisownia oryginalna). A pod spodem "no kurde jaki paszczur", "powinna grać z torbą na ryju", "jak można być tak szpetnym".

Jestem jedyną blondynką w drużynie. I zdawałam sobie zawsze sprawę, że nie jestem ładna, tylko nie myślałam nigdy, że jest tak źle... I wiem, że nie powinnam się tym przejmować, bo twarzy sobie nie zmienię, ale jednak... Boli cholernie.

#1YVQz

Niedawno przypomniała mi się historia mojej znajomej. Dziewczyna, nazwijmy ją na potrzeby historii Kaśka, nie była zbyt wylewna, wtedy niewiele wiedziałem o jej życiu, rodzinie, właściwie nigdy się na ten temat nie wypowiadała. Była za to bardzo wrażliwa, czuła, opiekowała się wszystkimi jak tylko mogła.
Kiedy pierwszy raz opowiedziała o swoim rodzinnym domu, byliśmy wtedy studentami, dla większości był to czas imprez, nieustającej zabawy i beztroskiego życia. Ona jednak pracowała na 3 etaty, studiowała, dawała z siebie wszystko, żeby jakoś związać koniec z końcem. Po tym krótkim wstępie przejdę zatem do sedna.

Na jednej z osławionych imprez studenckich ktoś rzucił pytaniem w tłum o najlepszy prezent, jaki w swoim dotychczasowym życiu otrzymali. Po kilku wypowiedziach Kaśka opowiedziała historię swojego prezentu.
Jako nastolatka odważyła się poprosić swoich rodziców o prezent na święta. Szczytem jej marzeń była dla niej wtedy używana nokia 3310 (wtedy koszt jakichś 50-100 zł). Podobno w ich domu się nie przelewało, ale wierzyła, że rodzice spełnią jej pragnienie. Zaczęli się z nią droczyć, "jeśli zrobisz x to może, Mikołaj cię odwiedzi", co dawało jej coraz większą nadzieję. Nastał ten wyczekiwany dzień i zaraz po kolacji uroczyste wręczanie prezentów. Gdy zobaczyła prezenty rodzeństwa, drżała z podniecenia sięgając po swój (dostali to, o co prosili, np. nowy komputer). Kiedy drżącymi rękami odpakowała zawiniątko, oczom jej ukazała się para puchatych, góralskich kapci. Było jej przykro, ale prezent to prezent, więc by nie okazać zawodu, przymierzyła je. Wtedy poczuła, że w jednym z nich coś jest! O tak! Telefon! Spełniło się jej nastoletnie marzenie, popłakała się ze szczęścia.

Ale wiecie co? To nie był telefon komórkowy, tylko kalkulator w kształcie telefonu. Jej rodziców sytuacja bardzo bawiła, latami się śmiali z jej naiwności. Nie było happy endu.

PS. Dla dociekliwych, nie była rozpieszczoną gówniarą, której się należała kara.

#Ss2bK

Ja i mój chłopak poznaliśmy się na uczelni.
Oboje pochodzimy z różnych miast, oboje wychowywani przez jednego rodzica. Gdy Jakub był na 4 roku, a ja na 3, minął nam już ponad rok w związku i postanowiliśmy, że święta spędzimy w moim mieście, a sylwestra w jego. No i poznamy swoich najbliższych, bo nigdy nie było ku temu sposobności.

Święta, święta i po świętach, czas jechać do Gorzowa na sylwestra. Jakuba mama odbierała nas z dworca. Dojeżdżamy do ich osiedla, a "teściowa" uprzedza, żeby nie martwić się jej partnerem, bo ma głupi humor. Myślę - spoko, już niejeden żart od losu miałam do strawienia.

Gdy już wgramoliliśmy się na to 4 piętro z tobołami, prezentami i zakupami, mama Jakuba od progu krzyczy:  "Rychu, Rychu, zobacz kto nas odwiedził! Poznaj Maję!".
Rycha zamurowało, ja zbladłam...

Teściowa nie wie o co chodzi, ale po moich słowach zemdlała. A powiedziałam tylko "Cześć, tato".
Tak więc moim teściem na chwilę obecną jest mój własny biologiczny tatuś.
Tadam!

#5ZF5T

Ostatnio babcia powaliła mnie swoją logiką.

Mam psa, który zaczyna mieć odruchy kopulacyjne. Babcia to osoba o swoich jedynych poglądach, nie słucha nikogo prócz TV, bo tam przecież prawdę mówią.
Doszła do wniosku, że to przez nas, ponieważ jesteśmy z chłopakiem nieczyści i uprawiamy seks przedmałżeński na oczach psa, więc się tego nauczył.
Tłumaczenie jej, że jego odruchy to sprawka matki natury nie działa.

Szkoda, że w obu kwestiach się pomyliła, w każdym razie ten wzrok pełen pogardy będzie mnie prześladował do końca (jej lub moich, bo różnie to bywa) dni.

#X3kqa

Zgwałciła mnie dziewczyna.
Upiła, zaciągnęła do łóżka i zrobiła dziecko.

Nie chce usunąć dziecka, obiecałem, że jej zapłacę za zabieg, dam coś na odchodne (dużą sumę z pięcioma zerami z tyłu i czymś na początku). Powiedziała, że urodzi to dziecko, a ja będę musiał płacić alimenty na nich. Na dzieciaka, którego nienawidzę, którego nie chcę znać i którego nigdy nie poznam mam płacić.

Jestem kompletnie w czarnej dupie, bo nikt mi nie wierzy w gwałt, nikt nie chce postawić się w mojej sytuacji, wszyscy tylko na mnie narzekają, że nie potrafię wziąć odpowiedzialności za swoje czyny i jeszcze atakują, że jak ja mogę kazać jej usunąć dzieciaka albo kazać zrzec się alimentów.

Tyle się mówi o dzieciach z gwałtu, tyle mądrych osób się wypowiadało co powinna zrobić kobieta i jak powinno być u kobiet w przypadku niechcianej ciąży czy ciąży z gwałtu, więc czy ktoś może mi powiedzieć co powinienem ja zrobić w przypadku niechcianej ciąży z gwałtu?

#M7NUN

W podstawówce miałam strasznie nieufną panią od przyrody. Wszystko co mówiliśmy i robiliśmy sprowadzała do ściągania.

Kilka przykładowych sytuacji:
Przyrodę mieliśmy w poniedziałek i czwartek. Pani się nas zapytała, kiedy wolimy mieć sprawdziany. Klasa zgodnym chórem odpowiedziała, że w czwartki, bo później w tygodniu. Reakcja:
- Tak? A klasa 5x woli mieć w poniedziałki, a ma wtedy lekcje od razu po was. A w czwartki wy macie lekcje po nich. Dobrze wiecie, że ja nie zmieniam pytań na sprawdzianach i pewnie się dogadujecie.
Nie miałam pojęcia, że ta klasa ma lekcje w te dni.

Kartkówka. Pani nagle podchodzi do koleżanki.
- Wstań.
Dziewczyna wstaje.
- Co masz w kieszeni?
- Telefon.
- Pokaż swoją kartkówkę - patrzy - prawie wszystko dobrze. Dostajesz jedynkę!
- Za co?!
- Za ściąganie!
To była najlepsza uczennica z klasy, która co rok otrzymuje stypendium. Potem pani jeszcze opowiadała nam, z jakimi sposobami ściągania się nie spotkała, jak to ona wie o tym, że można sobie ustawić gotowe odpowiedzi na tapecie czy w przeglądarce.

Pisaliśmy sprawdzian. Miałam pytanie do ostatniego zadania, więc podniosłam rękę.
Pani była na końcu klasy, więc obróciłam się w jej stronę (siedziałam w 2 czy 3 ławce).
Pani spojrzała na mnie, po czym podeszła. Spojrzała na sprawdzian i postawiła mi kropkę koło nazwiska.
- Co oznacza ta kropka? - zapytałam.
- Że będziesz mieć o jedną ocenę niżej.
- Za co?!
Nikt się nie domyśli.
- Za ściąganie! Patrzyłaś koleżance z tyłu w kartkę i macie takie same odpowiedzi!

Była jedna grupa, a pani nie wierzyła, że chciałam zadać jej pytanie.

#THxNQ

Za dziecka, gdy byliśmy z siostrą przeziębieni, opiekowała się nami babcia i w ramach oszczędności na chusteczkach napełniała zlew w wodą i kazała nam do niego smarkać. Dopiero gdy cała woda zapełniła się naszymi wydzielinami mogliśmy otworzyć kurek i spuścić nieczystości.

Zawsze mnie to obrzydzało. Do teraz gdy myję zęby czy twarz muszę to robić pod bieżącą wodą, a nie np. w misce, inaczej mam mdłości.

#l1hkc

Przez pewien czas pracowałam w portalu plotkarskim... Czego się tam nasłuchałam/naoglądałam to głowa mała. Przytoczę kilka przykładów.

1) Ustawki. Nic zaskakującego. Manager informuje, ze dana osoba będzie tego dnia w jakimś miejscu o określonej godzinie. I o ile mogłam zrozumieć to w przypadku wyjścia do restauracji, podczas którego szanowna celebrytka chciała pochwalić się drogą torebka lub nowym partnerem, tak akcje typu "PRZYŁAPANA NA POMOCY! Zrobiła zakupy bezdomnemu", wywoływały u mnie odruch wymiotny.

2) Przyjaźnie/wojny w show-biznesie. "Śmiertelni wrogowie", którzy w rzeczywistości bardzo się lubią, często nawet przyjaźnią i np. jeżdżą razem na wakacje. I na odwrót - wspólne zdjęcia na ściankach, a po wyłączeniu kamer nóż w plecy, zawiść i bardzo często wyzwiska, których nie powstydziłby się zaawansowany Sebix.

3) Alkohol/narkotyki. Ilość uzależnionych osób poraża. Aktorzy, piosenkarki, modelki, prezenterzy.. Bardzo często osoby, po których nikt by się tego nie spodziewał.

4) Homoseksualiści- sytuacja jak w przykładzie wyżej. Wiele osób na co dzień ma normalne rodziny, dzieci, a swoją prawdziwą naturę pokazują na zamkniętych imprezach (ci mniej ostrożni) czy dalekich wyjazdach.

5) Zdjęcia zrobione przez "życzliwych". Kiedy myślisz, ze widziałeś już wszystko, a w niedzielę wieczorem otwierasz maila ze "sprawozdaniem" z celebryckich weekendów... Co ciekawe, często donosicielami są same gwiazdy/agenci - w myśl zasady, że nieważne, co mówią, byleby nie przekręcali nazwiska.

Przepracowałam rok, po czym stwierdziłam, że mam dość. Portali plotkarskich uparcie unikam, ale zdarzy mi się uśmiechnąć pod nosem, gdy natknę się gdzieś na zdjęcie roześmianego Pana X idącego z żoną do restauracji, a w pamięci mam obraz jego młodziutkiego kochanka... Albo prezenterki poważnej stacji telewizyjnej, która pod gruba warstwa makijażu ukrywa fakt, że mniej więcej 3 razy w tygodniu upija się do nieprzytomności w najgorszych spelunach.
Ot, gwiazdy ;)
Dodaj anonimowe wyznanie