#V4uA7

Dziś, jak każdego innego dnia, osiedlowi miłośnicy tanich trunków przynieśli do sklepu butelki po piwie, a przychodzą po piwo czasami kilka razy w ciągu dnia. Sądziłam, że jak zwykle na wymianę na kolejne piwa, ale się zdziwiłam, ponieważ poprosili o zwrot kaucji i zadeklarowali, że na czas postu odstawiają alkohol.

#xn20u

Na studiach tworzyłem paczkę z trójką przyjaciół (dla przykładu pozmieniam ich imiona) - Darek, jego dziewczyna Karyna i jej przyjaciółka Sasza. Karyna i Sasza pochodzą z Ukrainy.

Sasza (przyjaciółka Karyny) była bardzo zazdrosna o Darka. Marzyła o tym, aby znaleźć tak dobrego chłopaka z Polski, który da jej szansę na życie na wysokim poziomie w naszym kraju. Niestety nie była zbyt atrakcyjna, chyba głównie ze względu na swoją sporą nadwagę.

Wpadła więc na genialny pomysł SPRZEDANIA SIĘ ZA PREZENTY. Robiła to regularnie. Oczywiście nie wiedział o tym nikt poza Karyną, ale skoro już ona wiedziała, to wiedział i Darek, i ja.

Darek był bardzo zaniepokojony tym, ponieważ Sasza namawiała Karynę na zrobienie tego samego. Po kilku miesiącach wspólnych imprez i wypadów zacząłem zauważać, jak mój zakochany kolega Darek obdarowuje Karynę coraz to droższymi prezentami. Droga biżuteria, najnowszy smartphone, luksusowe restauracje i wiele innych... Chyba nieświadomie zaczął sobie kupować miłość swojej dziewczyny. Sam wygląd Karyny i Saszy zmienił się diametralnie - z naturalnych dziewczyn stały się kopią sióstr Godlewskich - mocny, karykaturalny makijaż, cycki na każdym zdjęciu itp.

Wszyscy wokół zaczęli wątpić w prawdziwość uczuć Karyny. Zainspirowany tym założyłem fikcyjne konto na jednym z popularnych portali randkowych. Byłem tam bogatym dzieciakiem jakiegoś biznesmena, z nowym mercedesem itp. Znalazłem ją i... w ciągu 2 dni rozmowy chciała się umówić na seks, a ja w galerii miałem bardzo dużo jej nagich zdjęć. Wysyłała mi nawet zdjęcia, gdy była z nim w parku na spacerze!

Cała konwersacja została przeze mnie sfotografowana i wysłana do Darka (też anonimowo). Bałem się, że zezłości się, że mieszam się w ich sprawy. Wszelkie dowody usunąłem. Zostały jedynie screenshoty na jego skrzynce mailowej.

Następnego dnia oczywiście się spotkałem z Darkiem, rozżalony opowiadał o tym, co się stało. Do tej pory nikt nie wie, kto stoi za ujawnieniem prawdy.

Karyna wróciła na Ukrainę i znalazła nowego chłopaka, jednak nadal wstawia zdjęcia, na których podkreśla biżuterię i inne luksusowe gadżety, które dostała od Darka. Ciekawe, czy jej obecny chłopak wie skąd ona to ma...

Sasza została w Polsce i nadal trudni się dostawaniem prezentów.

#RuCy2

Wychowywałam się w biednej rodzinie. Matka pracowała za najniższą krajową, ojciec siedział na dupie i raz na jakiś czas w mojej rodzinnej wsi wymieniał ludziom części do samochodów. Jak możecie się domyślić, nie przelewało się nam, ba! często nawet nie miałam śniadania do szkoły i wbrew swojej woli nieraz kradłam kolegom z klasy śniadanie.

Dziadków od strony mamy znałam świetnie, ale kontakt z nimi miałam ograniczony, widzieliśmy się tylko na święta bożonarodzeniowe i na Wielkanoc. O dziadkach ze strony ojca nic nie widziałam, nie miałam pojęcia, czy żyją, czy w ogóle ich mam.

Gdy miałam 8/9 lat i byłam sama w domu, nieoczekiwanie ktoś zadzwonił dzwonkiem. Nie byłam nauczona, żeby nie otwierać obcym, a judasza też nie miałam. Myślałam, że to matka wróciła z pracy. Ale nie, w drzwiach stało piękne starsze małżeństwo, zadbane i było widać, że z bogatej rodziny.
W tej samej chwili pojawił się mój ojciec, zaczął ich wyganiać z klatki i kłócić się z nimi. Wtedy dowiedziałam się o istnieniu moich dziadków. Tak! To byli moi dziadkowie. Na podjeździe w nowym jak na tamte czasy mercedesie siedziała jeszcze jakaś kobieta - moja ciotka.

Pewnego dnia wychodziłam ze szkoły i zaczepiła mnie ta sama kobieta, która siedziała w wozie kilka dni temu. Była łudząco podobna do mojego ojca, później okazało się, że byli bliźniakami. Zaprosiła mnie na ferie do nich do Wrocławia, wcześniej uzgodniła to z moim ojcem.

Poznałam tam babcię Krysię i dziadka Janka. Mieszkali w dużym domu na przedmieściach, pełen komfort. Nie widziałam dlaczego jest tak, że dziadek jest bogaty, a ja...biedna.
Z czasem wszystko się wyjaśniło, coraz częściej zaczęłam bywać w Janka i Krysi, każdy weekend i wolne spędziliśmy razem.
Dziadek zawsze odrabiał ze mną lekcje i uczył nowych rzeczy. W końcu mogłam pochwalić się, że potrafię rozwiązywać trudne zadania i teksty. Nagle stało się tak, że po prostu u nich zamieszkałam, a z rodzicami ograniczyłam kontakt do minimum.

Dziadek wpajał mi widzę i kształcił lepiej niż szkoła. Mówił, że mogę osiągnąć wszystko, jeśli tylko chcę, wierzył, że tak się uda.

Dwa lata temu, gdy kończyłam bardzo dobre liceum, dziadek powiedział mi, że mój ojciec nie był nigdy ambitny, zawsze był leniem i buntownikiem. Po zawodowce leżał w domu i nic nie robił, może czasem wychodził ze znajomymi na piłkę.
Dziadek wyrzucił go z domu w wieku 20 lat, nie miał siły trzymać w domu kogoś takiego. Gdy tylko dowiedział się, że ma córkę, chciał zrobić wszystko, żeby nie wychowała się na kogoś takiego jak mój ojciec. Po pierwszych odwiedzinach dogadał się z nim, że zamieszkam u nich, a on będzie wysyłał mu pewną kwotę pieniędzy.

Wszystko abym wyszła na ludzi i stała się mądrą i wykształconą kobietą.
Dziś mija tydzień od śmierci Janka, kocham cię, dziadku, i nigdy o tobie nie zapomnę.

#8kqbI

Przez pewien czas mieszkałam za granicą. Gdy przyjechałam, nie miałam pojęcia gdzie iść i postanowiłam zapytać kogoś o pomoc. Byłam spóźniona i zdenerwowana moim zagubieniem w wielkim mieście.
Zapytałam pana w średnim wieku, czy mówi po angielsku. Zero reakcji. Pytam, czy umie po hiszpańsku. Zaczął wymachiwać coś rękami, ale byłam tak zdenerwowana, że nie zwróciłam na to większej uwagi. Postanowiłam zapytać nawet w moim znienawidzonym języku - niemieckim. Nic. To może po polsku? W końcu nie mogę być tu jedyna. Zero.

Właśnie wtedy uświadomiłam sobie, że próbuję się dogadać z głuchoniemym. A to dziwne wymachiwanie to język migowy. :D

#ND9vC

Coś dla ludzi lubiących straszne historyjki.

Cofnijmy się do lat 70. Moja mama wraz z piątką rodzeństwa mieszkała w domu jednorodzinnym z piwnicą. Gdy miała coś koło osiemnastu lat, wraz ze swoimi trzema siostrami urządziły sobie w piwnicy przywoływanie duchów. No i tak o trzeciej w nocy, w ciemnej piwnicy, świeczki zapalone, siedząc w kręgu, trzymały się za ręce i coś tam mówiły (nie pamięta już co). W pewnym momencie ponoć pojawiła się niewyraźna postać młodej kobiety z niemowlęciem na rękach. Nic nie mówiła, nic się nie ruszała, tylko wisiała tak nad nimi przez parę chwil i zniknęła. Rodzicielka wraz z siostrami szybko zapaliły światło, pogasiły świece, posprzątały i pobiegły na górę. Nie spały tamtej nocy, tylko wszystkie siedziały w jednym ciasnym pokoju i gadały o tym.
Parę dni później mama się dowiedziała, że jakaś młoda ciężarna kobieta zginęła tamtej nocy w drodze do szpitala, wywaliła się samochodem i spadła z jakiegoś wzniesienia, wiaduktu czy czegoś takiego, jechała sama, w nocy.

Osobiście wierzę w duchy i boję się ich. Co jakiś czas w nocy słyszę szmery w pokoju czy upadające coś w kuchni (a gdy przychodzę, to nic nie ma). Znaczy z jednej strony wierzę w duchy, ale z drugiej myślę, że mam jakieś zalążki schizofrenii. Ale nie o tym.

Gdy miałem 7 lat, pojechaliśmy na wakacje do rodzinnego domu mamy, rzadko tam bywamy (500 km od mojego domu), więc zawsze czułem się tam tak jakoś "obco". Pewnego wieczora babcia kazała mi iść do piwnicy po jakiś słoik. Stał na półce w głębi piwnicy (a spora jest, dobre 80 m2) obok starej pralki, niepodłączonej do prądu. W momencie gdy dotknąłem się tej pralki, by sięgnąć po słoik, poczułem spore kopnięcie prądem, jakbym włożył widelec do gniazdka. Prąd w piwnicy wysiadł, brak światła, ja w szoku i panice. Gdy biegłem z płaczem do schodów, zobaczyłem jakąś lekko świecącą postać z boku, pamiętam tylko, że miała długie włosy i coś trzymała w ramionach. Nie przyglądałem się dokładniej, ale dało mi to niezłego kopa adrenaliny i zaraz byłem na górze.

A u nich wszystko działa, światło świeci, zmywarka jak chodziła, tak chodzi. Babcia się pyta czemu płaczę, to mówię "duchy" i płaczę jeszcze głośniej. Odpowiedziała tylko, że duchów nie ma i sama teraz po ten słoik musi iść.

Nigdy nie powiedziałem mamie co widziałem, tylko tyle, że mnie lekko kopnął prąd i nie znalazłem słoika. Dopiero rok temu, jak mama opowiedziała mi tę historię, to ogarnąłem czego doświadczyłem. Nie wiem, czy to dziecięca wyobraźnia, czy paranoja czy inna choroba psychiczna, ale od tamtej pory panicznie boję się ciemności oraz piwnic.

#B1fMj

Dużo walczyłem sam ze sobą i w końcu uznałem, że nie mogę już się dłużej oszukiwać... Jestem biseksualny.
Zawsze myślałem, że mam nad tym kontrolę - że mogę "wybrać sobie miłość", tak żeby to zawsze było hetero - myliłem się.
Nie jestem w stanie przestać o nim myśleć. On i jego dziewczyna są moimi dobrymi przyjaciółmi. Każde nasze wspólne spotkanie sprawia mi ból.
Najgorszy w tym wszystkim jest fakt, że nawet gdyby on był singlem, nie odważyłbym się wyznać mu tego, co czuję.
Moja rodzina nie jest zbyt tolerancyjna (zresztą jak większość ludzi), dlatego nikt nigdy nie dowie się o mojej "inności". Nie zniósłbym tego, że widząc mnie oni czuliby obrzydzenie.
No więc ja sobie po prostu trochę pocierpię.

Chciałbym żyć w świecie, gdzie nie musiałbym wstydzić się za swoje uczucia, które i tak są niezależne i nie chcą słuchać się rozumu.

#27jtt

Jako 8-, 9-latek mieszkałem na niewielkiej wsi. Często z kolegą kręciliśmy się po okolicy.

Pewnego razu na świetlicy wiejskiej był urządzany ślub. Na następny dzień oczywiście musieliśmy pójść za świetlicę i powęszyć jak wygląda sala, przez okno.
Zobaczyliśmy na stołach jakieś pozostałości, głównie coca-cola przykuła naszą uwagę. To były czasy PRL-u, więc takie coś to był rarytas.
Nie pamiętam już, kto wpadł na głupi pomysł - wybijmy szybę w oknie i zabierzmy butelkę.
Kolega był bardziej "człowiek czynu", więc złapał cegłówkę i bum!
Weszliśmy do środka, pokręciliśmy się, zabraliśmy colę i w długą.
Okazało się, że cola była "chrzczona". A że my alkohol niezbyt, to wylaliśmy ją i tyle.

Pamiętam tylko, jak na następny dzień starsza koleżanka zagaiła:
- Ty, słyszałeś, było włamanie na salę. Wiesz coś może o tym?
Oczywiście nie wiedziałem.
- Wszyscy mówią, że to ten Zdzichu [miejscowy alkoholik]. Wybił szybę i zabrał butelkę.

Sprawa szybko ucichła. Do dzisiaj nikt nie wie, że to nasza sprawka :D

#NQGYs

Cześć mam 23 lata jestem facetem i czuję samotność. Naprawdę ciężko to wytłumaczyć, bo znajomych mam naprawdę wielu, czy to w pracy, czy na uczelni.

Chodzi o to, że nie mam takich kumpli, z którymi mógłbym pogadać, iść na piwo itp. Nikt mnie nigdy nie zaprasza na wspólne wyjścia, imprezy. Gdy oglądam zdjęcia z imprezy znajomych na fejsie lub instagramie, to po prostu zżera mnie zazdrość, że ja na takowe nie chodzę. Fakt, nie jestem jakąś duszą towarzystwa i jestem bardzo spokojnym człowiekiem, ale kiedy zbliża się piątek wszyscy znajomi się cieszą z weekendu, a ja wiem, że to kolejny weekend spędzony w pracy, przy grach w domu. Co jest ze mną nie tak?

#xNm0B

Interesuję się seryjnymi mordercami. Podnieca mnie czytanie o psychopatach. Jak działa ich umysł, jakie mają motywy, jak się wysławiają, a nawet jak chodzą. Do tego wszystkiego studiuję psychologię.

Od kiedy opowiedziałam mojej rodzinie o moim małym hobby, mama cały czas bacznie mi się przygląda, szukając we mnie cech "typowego psychopaty". Nawet czasami mnie to bawi i żeby trochę to wykorzystać zaczęłam z najdrobniejszymi szczegółami tłumaczyć jej historię jednego z psychopatów. Jej mina była dość bezcenna, ale przynajmniej już mnie o nic nie wypytuje :)

#CCnoW

Mój kolega mówi, że jestem magikiem. Pokonałem call center ich własną bronią :D

Kiedy dzwoni do mnie ktoś z call center, pytam go/ją o imię i nazwisko, np.
- Dzień dobry, czy rozmawiam z Anonem?
- Tak, to ja.
Gadka-szmatka o garnkach za 4k, przerywam i mówię:
- A można prosić o pani nazwisko? Janina Kowalska? Dziękuję pani, właśnie miałem dzwonić! Została pani wylosowana...

Koniec rozmowy ZAWSZE. Może jednak pójdę na handlowca :)
Dodaj anonimowe wyznanie