#m0IeM
Zaczęło się od tego, że do domu naprzeciwko mojego bloku, wprowadziła się kobieta z córką, która po gimnazjum siedzi w domu.
Przygarnęły psa ze schroniska. Dość duży, naprawdę sympatyczny psiak. Dał się pogłaskać i ogólnie był bardzo pozytywnie nastawiony do ludzi.
Niestety, trafił do złego domu. Kobieta nie karmiła go, nie dawała mu pić, trzymała go POD BALKONEM tuż obok garażu. Biedak zmarznięty siedział pod balkonem, bez kojca, koca, BUDY!
Postanowiliśmy coś z tym zrobić. Moja sąsiadka z naprzeciwka, która sama jest właścicielką Labradora, opiekowała się pieskiem ze schroniska. Dała mu kojec, koc oraz karmiła go i poiła, mimo, że nie był on jej.
Kiedy wracałam do domu, postanowiłam dać jeść temu pieskowi. Wyciągnęłam kawałek mięsa i podałam mu. On zjadł to i co najlepsze, teściowa właścicielki psa, mieszkająca w moim bloku, zaczęła mnie wyzywać od gówniar, niewychowanych i innych takich. Odpowiedziałam jej śmiechem. Stara baba, która kazała mi wypier***** kiedy miałam 7 lat spod bloku. Istny babsztyl.
W sprawę wkroczyła policja, opieka zwierzęca i inni. Cóż, paniusi w domku nie było, więc przyjeżdżali kilka dni z rzędu, aż raczyła wrócić do domu. Dodam, że potrafiła wyjechać na tydzień i zostawić psa bez opieki.
Kobieta była oburzona tym, że OSOBY Z MOJEGO BLOKU RACZYŁY WEZWAĆ POLICJĘ, jak tak można?! Nikt i tak nie miał do niej szacunku.
Na szczęście piesek znalazł inny kochający dom, a kobieta bez serca wyprowadziła się.
Tylko czekałam na tę chwilę, kiedy w końcu zejdzie mi z oczu. Nie wiem co teraz się z nią dzieje, oby cierpiała tak jak ten biedny pies, na dworze, bez jedzenia i picia, moknąc na deszczu.
#irGeg
Mam 16 lat. Rok temu pojechałam razem z rodzicami na wakacje. Rodzice poszli na papierosa. Matka dostała sms, wzięłam więc jej telefon i chciałam go jej zanieść. Był to całkowity przypadek. Smsa przeczytałam. "Jak tam z rodzinką?? Dawno nie wysłałaś mi jakiś seksi zdjęć". Przeczytałam i nie uwierzyłam. Pierwsze co, reakcja obronna. Pewnie to jakiś żart, albo pomyłka numeru. Odblokowałam telefon. Znalazłam aplikację. I kilkunastu adoratorów. Gdy przeczytałam te wszystkie wiadomości, zobaczyłam kilka zdjęć, w jednej chwili zawalił mi się świat. Niektórym może się wydawać, że przesadzam, a ludzie mają większe problemy. Ale ja od razu pobiegłam do łazienki i z nerwów zwymiotowałam. Później przez całą noc płakałam.
Mój tata miał problem z alkoholem. Nigdy nie był agresywny po nim, czy przysparzał jakichś większych problemów. Po prostu nie umiał wytrzymać i pił. Matka płakała, krzyczała i tak w kółko. Tacie udało się po kilku latach jakoś z tego wyjść.
Małżeństwa rodziców nie uważałam nigdy za jakieś cudowne, ale też nie było złe. Wiedziałam, że tata zrobi dla nas wszystko, a mamę uważałam, za kochającą kobietę, która da radę sobie ze wszystkim i będzie przy nas nie wiadomo co.
Po prostu gdy zobaczyłam te wiadomości, to zmienił się mój cały światopogląd. Życie okazało się jednym wielkim kłamstwem. Wszystkie rozwody, zdrady do tej pory wydawały mi się odległe, niedotyczące mojej rodziny.
Rozmawiałam z mamą o tym po wakacjach, obiecała odinstalować aplikację. Powiedziała, że nikt nie jest idealny, każdy ma jakąś swoją słabość. Płakałyśmy obydwie. Uwierzyłam jej, ale miałam problem z tym przez kolejne miesiące. Tacie nic nie powiedziałam, bałam się, że kompletnie się załamie i wróci do uzależnienia.
Trzy miesiące później zobaczyłam przez zupełny przypadek kolejnego smsa. Okazało się, że mama dalej to wszystko ciągnie. Kolejne płacze, rozmowy, znowu obiecała poprawę. Aż do teraz jej wierzyłam i myślałam, że wszystko jest okej.
10 minut temu zobaczyłam kolejnego smsa. Nie wiem co robić. Nie chce z nią kolejny raz o tym rozmawiać. Po prostu jej już nie ufam i naprawdę się nią brzydzę. Strasznym jest czucie wstrętu do własnej matki. Nie wiem co robić. Rodzina ma ją za najwspanialszą istotę na ziemi, podczas kiedy ja jestem czarną owcą rodziny, bo nie szanuję matki. Naprawdę nie chcę mówić tego tacie, bo boje się o niego, że wróci do picia albo coś sobie zrobi. Tymczasem ja zatruwam tym wszystkim sobie życie od prawie roku i nikogo oprócz taty do siebie tak naprawdę nie dopuszczam, bo mam problem z zaufaniem i empatią do kogokolwiek.
#DEkQr
#sMteY
Mam niecałe piętnaście lat, a nie czuję nic do swojego prawdziwego ojca. Robię wszystko, żeby jak najmniej być w domu, gdyż ciągle są awantury. Podskakuję ze strachu za każdym razem, gdy podniesie głos. Wyzwiska, wieczne przekleństwa, to dla niego normalka. On nie ma do mojej mamy szacunku. Serce mi wali za każdym razem jak idę do kuchni czy łazienki, bo nic mu nie pasuje. Myć się codziennie? A w życiu, trzeba oszczędzać wodę. Zawsze się spieszę, bo nie chcę, żeby wybuchła kolejna awantura. Nie zna mnie, moich ocen, moich problemów. Nie wiem nawet, czy zauważyłby, gdybym zniknęła. Moja mama też sobie nie radzi - jest chora (miała udar mózgu), a teraz pije duże ilości alkoholu i ukrywa je. Jak jej kiedyś zwróciłam uwagę, że nie powinna tak zrobić, to powiedziała, że chce umrzeć. Rodzice śpią w osobnych łóżkach.
Pamiętam, jak byłam mała i rodzice po raz kolejny kłócili się wieczorem. Płakałam z siostrą, mimo zatkanych uszu wszystko słyszałyśmy. Pamiętam, jak powiedziałam do mojej siostry: ''zatkaj uszy i wejdź pod kołdrę, tam jest ciszej, może zaśniemy''.
Za każdym razem, gdy zwracałam im uwagę, kończyło się tak samo - płacz, przeprosiny, że to już się więcej nie powtórzy. Proponowałam psychologa, ale nic z tego. To się kręci w kółko.
Powiedziałam to moim najlepszym przyjaciołom, jednak oni też nie wiedzą, co z tym zrobić. Mogą mi jedynie zaoferować czasami nockę dla rozluźnienia oraz otworzyć ramiona do wypłakania. Dziękuję im za to.
Ale boję się komukolwiek dorosłemu powiedzieć, bo mogą nas odebrać od rodziców. Mimo wszystko nie chcę zostawiać mamy.
Nie radzę już sobie.
#VN5Ky
Od tego odcinka minęło trochę czasu i pewnego dnia idąc ze szkoły zauważyłem olbrzymi sopel. Zerwałem go i myślałem co z nim zrobić. Wpadłem na pomysł aby zrobić sztuczkę zamiast z mieczem to z soplem. Wziąłem głowę do góry i szybko wepchnąłem sopel do gardła. Nagle zebrało mi się do wymiotów i się zgiąłem. Zacząłem się krztusić a sopel połamał mi się w przełyku. Zaraz po tym wyplułem krew. Zapłakany wróciłem do domu, krwi było już więcej i zacząłem wymiotować. Dziadek zabrał mnie szybko do szpitala. Miałem rozcięty lekko przełyk. Lekarz po paru godzinach przyszedł do mnie i zapytał się jak to zrobiłem. Odpowiedziałem mu zgodnie z prawdą.
Miał klasę, bo zaśmiał się w głos dopiero jak wyszedł z sali.
#AZIho
Od kilku dni skrupulatnie zbierałam popiół i niedopałki. W dniu "zero" postanowiłam mu dać nauczkę życia.
Na początek dnia kawa - zmieszana woda z niedopałków wraz z normalną kawą.
Później kanapki do pracy - zamieszanie masła z popiołem (dużą ilością), reszta to wędlina, sałata itp.
Po powrocie do domu obiad - obrane filtry z niedopałków i zmieszane z makaronem, polane sosem z popiołem.
Kolejna kawa - przepis jak rano.
Każdą swoją czynność nagrywałam i komentowałam.
Mąż wyczuł, że coś jest nie tak, ale zawalił to na karb "dziwnych papierosów, bo je czuje nawet w jedzeniu" - jakby jakikolwiek papieros był w porządku :)
Wieczorem zabrałam się za montowanie filmu z tych kilku części okraszonych soczystymi komentarzami :)
Mąż spał, więc nie było obawy, że mnie nakryje.
Rano zostawiłam mu odpalonego laptopa z karteczką "musisz to obejrzeć, lepiej Ci minie dzień :)"
Mąż tego nie skomentował, ale był bardzo podejrzliwy kiedy mu dawałam jedzenie :)
Nie wiedział jednak, że o ile z jedzeniem dałam mu spokój, to z oduczaniem nie i kolejna była jego garderoba. Wysypałam popiół do jego szafki i zostawiłam karteczkę, żeby sam to sprał, bo proszek nie daje rady ze smrodem i przebarwieniami jakie funduje mi jego palenie.
Koniec końców zrozumiał aluzje i nie pali w domu, ale żeby miał świadomość, że doprowadził mnie do ostateczności, to na koniec zostawiłam sobie jego samochód (jedyna rzecz o jaką dba) i bez skrupułów porozrzucałam zawartość popielniczki w aucie.
Po tej akcji przyszedł do mnie i wręcz zaczął błagać, żeby dać już spokój. Zrozumiał przekaz i obiecuje, że nie będzie palił w domu.
Wymusiłam na nim jeszcze odświeżenie całego mieszkania i dałam spokój :)
Wiem, że dla niektórych to dziecinada, ale uwierzcie mi, warto było.
#CGEZH
- Twoim zadaniem byłoby dzwonienie do ludzi, dowiadywanie się, kto gdzie jest za co odpowiedzialny i ustalanie terminów, żeby wszystko gładko poszło. Pomyśleliśmy, że pasujesz, bo nie dasz sobie wleźć na głowę, a jak ktoś się będzie stawiał i awanturował albo robił problemy, to ustawisz ich do pionu.
I dalej w ten deseń. Wszystko fajnie. Super opinia. No to o co chodzi?
Chodzę na terapię behawioralną, bo panicznie boję się rozmawiać przez telefon i mieć kontakt z obcymi ludźmi :D.
#hSfe5
Sporo ostatnio historii z udziałem rozwydrzonych babulinek przeczytałam. Postanowiłam opowiedzieć swoją przygodę.
Jakieś 3 lata temu zmuszona byłam udać się do pracy autobusem miejskim. Godzina niezbyt popularna, to i miejsc siedzących było sporo. Zajęłam jedno z nich, w miarę blisko drzwi wyjściowych i oddałam się lekturze. Dwa przystanki po mnie wsiadła ona: 75+, zbulwersowana postawą całego świata, usiadła przede mną. Zmierzyła mnie wzrokiem i na dzień dobry: „Jak k*rwy się te dzisiejsze kobiety ubierają”. Może ona w jakiś ekskluzywnych burdelach bywa, ale ja nigdy k*rwy w ołówkowej spódnicy przed kolano, koszuli z kołnierzem, w marynarce i płaszczu nie widziałam, a może miała na myśli dominujący w moim stroju kolor czerwony.
Na jej nieszczęście nie należę do osób, które z potulną miną wysłuchują obelg pod swoim adresem i opłakują w domu nieszczęście, jakie je spotkało. Nie zniżyłam się też do jej poziomu. Może się babcia sturlała z łóżka lewą nogą. Grzecznie poprosiłam o zaprzestaniu kierowania obelg pod moim adresem. Wywołało to zupełnie odwrotny skutek... Kiedy na następnych przystankach do autobusu zaczęli schodzić się ludzie, postanowiłam wyjąc telefon i babcię z jej błyskotliwymi uwagami nagrać. A ta nie zaprzestała swojej litanii, padły m.in. inne wyzwiska, teksty, że powinien mnie ktoś zgwałcić, żebym miała nauczkę, że pewnie jestem wyznawcą szatana, bo pobożne kobiety nie malują ust na czerwono!!!
Po kilku takowych odzywkach dodałam, że ma przestać, bo wystąpię przeciwko niej z pozwem o zniesławienie! To ją bardziej rozkręciło. Nikt z ludzi nie reagował, na szczęście nikt też jej nie wtórował, w dalszej części postanowiła przy okazji innych również opisać swoimi ciętymi ripostami. Trochę byłam zniesmaczona, ludzie pozwalali jej na wszystko, bo co? Bo była stara? A to, przepraszam, jakieś nowe uprawnienie? Jeden z kolesi się nade mną nachylił i zapytał, po co ja nagrywam. „Oczywiście żeby ją pozwać o zniesławienie”.
Nie spotkałam się nigdy wcześniej z czymś takim... ponadto to podobno nie jej pierwsze wystąpienie, zawsze kiedy jej się ktoś nie spodoba, babcia urządza przedstawienie :/
Z wykształcenia jestem prawnikiem, stąd takie moje podejście do sprawy, wolę iść przed sąd niż traktować ją jej bronią. Nawet jakbym nie wygrała, to popsułabym jej sporo krwi samym pozwem i wezwaniem na rozprawę :) Mając jej wizerunek nietrudno było o jej dane, pomimo że wydarzenie miało miejsce w jednym z większych polskich miast. Dwóch miłych panów dobrowolnie podało swoje numeru telefonów oraz podpisało stosowne oświadczenia jako świadkowie nieprzyjemnej sytuacji. Pozostało tylko złożyć pozew i uzbroić się w cierpliwość, żeby pokazać starej babie, że nie jest bezkarna.
Może napisze resztę, jeśli ktoś będzie chciał poznać wynik sprawy.
#684Ot
Strasznie kompromitujące, co? Kiedyś też tak uznałem, dlatego zacząłem szukać poradnika, który pomógłby mi pokonać tę trudność.
W całym tym internecie, przepełnionym masą bezużytecznych rzeczy, nie znalazłem tej jednej, która faktycznie pomogłaby mi w życiu.