#23G7i

Piszę to na anonimowych, choć wiem, że nie jest to najlepsze wyjście z sytuacji, ale muszę to po prostu wyznać... komentujcie licznie.

Nie daję rady. Od ponad 5 lat borykam się z anoreksją bulimiczną, obecnie jestem w stanie zagrożenia życia, moje BMI wynosi niecałe 12. Od razu uprzedzę wszelkie porady typu: TERAPIA! Spędziłam na niej ostatnie 3 lata - różni psycholodzy w różnych klinikach, psychiatra, który przepisywał antydepresanty, a nawet pobyt w szpitalu psychiatrycznym - nic to nie dało, problem jak był, tak jest, a wręcz wydaje mi się, że z każdą taką "zmianą" się zaostrzał. Relacje w rodzinie też mam dobre, wspierający i kochający rodzice, z którymi otwarcie rozmawiam o chorobie. Zrobili wszystko, ciągali po lekarzach, już nie wiedzą co robić.

Ja jestem tym po prostu zmęczona. Nie mam na nic siły, brak pasji, zainteresowań, nie mam znajomych, całe moje życie kręci się wokół kalorii. Gdy chodziłam do szkoły, to udawało mi się od tego odciągnąć, skupiałam się na nauce i sprawdzianach. Teraz, gdy jest zdalne nauczanie (wszyscy wiemy jak to wygląda, tak, ja też nie mam żadnych lekcji) jest masakrycznie. Od ostatniej wizyty u lekarza schudłam 10 kg, nie jestem w stanie nic zjeść. Nie mogę się na niczym skupić, całą dobę odczuwam niepokój i nieuzasadniony stres, nie mam siły wstać z miejsca i nie mogę spokojnie przespać nawet jednej nocy. Z drugiej strony mam świadomość problemu, czuję nieregularne bicie serca, wypadły mi włosy, bolą mnie mięśnie, mam wiecznie przekrwione oczy i opuchnięte ciało. Widzę w lustrze osobę chorą, która wygląda przerażająco i groteskowo, gdy się uśmiecha... a jednak nie potrafię nic z tym zrobić. Nawet gdy próbuję zrobić sobie "fit zdrowy obiad", czyli w moim przypadku sałatę z marchewką i pomidorem, i mówię sobie: "Nie ma opcji, że od tego przytyjesz, a jak nie zjesz, to umrzesz!", to i tak kończy się zwróceniem pokarmu w toalecie. Samo uczucie jedzenia w żołądku obniża mój nastrój, sprawia, że czuję się winna, tłusta.

Chciałabym znowu spotykać się z ludźmi, naprawdę się uśmiechać, nie kłaść się spać z obawą, że mogę się już nie obudzić, bo w nocy stanie mi serce. Chciałabym korzystać z życia na nowo, a tymczasem liczę kalorie z espresso... Brak we mnie jakiejkolwiek motywacji i siły do nauki. Próbowałam wszystkiego, szukałam porad w internecie, czytałam co mi grozi, przeglądałam wywiady z tymi, którym udało się pokonać chorobę, mimo wszystko wciąż tkwię w martwym punkcie. Wiem, że wzrost wagi to nie wszystko, cały problem tkwi w głowie, ale ja jestem w takim dołku, że najpierw muszę zrobić wszystko, by mój organizm miał w ogóle paliwo, by działać. Nie wiem kiedy wyzdrowieję, nie wiem w ogóle CZY wyzdrowieję...
Mmpp00 Odpowiedz

Masz na pewno bardzo wrażliwy żołądek po długotrwałej głodówce. Może być to jedną z przyczyn twojego samopoczucia po zjedzeniu choćby kawałka marchewki. Powiem najprościej, jak potrafię: "żołądek" wysyła informację do mózgu o sytości przy ucisku na jego ściany. Możliwe, że przy twojej diecie uległ on naruszeniu kwasem żołądkowym i dlatego tak źle się czujesz. Czujesz się wielka, jakbyś się objadła. Miałaś robioną gastroskopię? Moim zdaniem powinnaś zacząć pić soki warzywno-owocowe. Nie naruszaj zbyt żołądka produktami stałymi przez pierwsze kilka dni. Poza tym sok szybko się strawi. Nawet, jeżeli postanowisz zwrócić zawartość żołądka, to masz pewność, że wchłonęło się w tym czasie więcej składników odżywczych niz ze stałego pokarmu.

Mmpp00

No i taki sok możesz pić małymi łyczkami. Jeżeli czujesz się pełna, przestań. Uczucie minie dosłownie po kilku minutach. To może być taką trochę terapią-uczucie ulgi po szybkim strawieniu pokarmu :) trzymaj się.

Rozważalam diete sokową, ale przy anoreksji jest ten paniczny smak przed "pustymi kaloriami" - czyli jedzeniem, którem ma ma kalorie, a mało składników odżywczych jednocześnie. Te wszystkie "fit" napoje, smoothie i jogurty ze sklepu to tak naprawdę słodycze okraszone przymiotnikiem "dietetyczny". Niestety, w takich produktach mało jest witamin i minerałów. Ja niestety nie mam czasu sobie takich napojów przygotowywać sama.

shittime

Jeżeli masz czas przygotowywać inne posiłki to na soki też znajdzie się czas ❤️ wyciskarka do soków i jedziesz, wiem, że to wydatek ale jeśli chcesz zyc..

Mmpp00

W Lidlu normalnie można kupić taka maszynkę do robienia smoothie :) nie jest droga. Pakujesz więcej warzyw, owoców do smaku i popijasz sobie powolutku. Jeżeli nie zależy Ci na smaku, to zrób sobie sam warzywny sok. Trzymaj się!

bazienka

a smoothie? odrobine gestsze od sokow, prawie jak staly posilek, ale jednak nie, mozesz miksowac co chcesz i male porcje, na kilka lykow i sobie pociagac z kubka co kilka minut

Whiteknight

Albo deserki dla niemowląt. Nie mówię o obiadkach, bo nie każdemu przejdą przez gardło (sam jem przy zaostrzeniu refluksu i mi to tam smakuje), ale deserki smakują normalnie i myślę, że są zdrowe, skoro to dla dzieci. Tylko taki słoiczek kosztuje ze 3-4 zł. Nie znam się, więc niech bardziej wyspecjalizowani Anonimowi się wypowiedzą, ale mój żołądek reagował dobrze.

Milo65

Do autorki:
Jak nie masz czasu na zrobienie soku skoro, jak sama piszesz :"Teraz, gdy jest zdalne nauczanie (wszyscy wiemy jak to wygląda, tak, ja też nie mam żadnych lekcji) jest masakrycznie" - zakładam, że jesteś w wieku nastoletnim, więc Twój brak czasu wychodzi raczej z lenistwa, niż z jakichś szczególnych obowiązków. Zacznij od picia soku z selera naciowego - nie ma prawie żadnych kalorii, a dużo właściwości odżywczych. Poczytaj o nim. Anthony William, lekarz, napisał o nim świetną książkę. Seler ma właściwości lecznicze i pomaga zwalczać różne choroby. Wspomina w niej również o Twojej. Polecam.

Fibi94

Jest zdalne nauczanie w domu.. jak nie masz czasu zmielić sobie owoców i warzyw?

Znajoma brała tabletki na chorobę lokomocyjną, żeby znieczulić żołądek i dopiero później próbowała coś zjeść. To jej pomagało. Nie zwracała pokarmów.
Nie mówię, że masz tak zrobić. Nie wiem czy poradził jej to lekarz czy kto.. jednak możesz takie rozwiązanie skonsultować z lekarzem.

AnnieS

@asperaastra skoro nie masz na nic sily, zadnych pasji zaintereaowan, zajec i nauki to jakim cudem nie masz czasu na zrobienie koktajlu?
Pije koktajle codziennie i to tylko 3 minuty - wrzucic skladniki i kliknac start w blenderze. Albo przemiksowac blenderem recznym tyle samo czasu. Polecam:
/sok i woda, calosc tych dwoch plynow 1l, proporcje jak wolisz/
Sok pomaranczowy +jarmuz+suszone jagody goi
Sok jablkowy+szpinak+sok z cytryny/limonki;
Sok jablkowy+szpinak+seler+pietruszka dla smaku+sok z cytryny:
Sok porzeczkowy+jablko+burak
A do wszystkiego mozna dodac miarke bialka w proszku.

mashki Odpowiedz

Skoro po jedzeniu (śniadanie, obiad, kolacja) czujesz się źle, to może warto jeść "non stop"? Kawałek jabłka, marchewki, nawet liść sałaty. Nie będziesz miała uczucia pełnego żołądka, a jednak dostarczysz witamin itp. Nie wiem czy to możliwe w twojej sytuacji, bo nie mam pojęcia jak pracuje mózg osoby z zaburzeniami żywienia. Walcz!

Ylifosretrik

Twoje rady są sensowne dla kogoś kto nie ma zaburzeń odżywiania. Bulimia niestety nie działa "logicznie", to choroba i nie wychodzi się z niej tak prosto.

Puszmar Odpowiedz

Podobno jedna z opcji pojawienia się zaburzeń odżywiania jest to, że "tylko nad kaloriami masz komtrole". Ze sposobu wypowiadania się wnioskuje, że Autorka to inteligentna osoba. Być może temat był przerabiany u psychiatry ale warto zastanowić się Autorko czy w twoim życiu/relacjach z rodzicami/rówieśnikami wszystko jest dobrze

Moje relacje z rodzicami są świetne, jednak faktem jest to, że odkąd poszłam do liceum nie mam znajomych prawie w ogóle. Znajomości z gimnazjum praktycznie się urwały, spotykamy się sporadycznie, a z ludźmi z klasy w liceum mam kiepski kontakt. Poza szkołą spotkalam się z nimi tylko raz, jestem także jedyną osobą do której moja "nowa grupka" nie pisze...

Serpentanta

Może spróbuj internetowych znajomości?
Wiem, że to nie jest rozwiązanie idealne, ale może nieco pomóc.

glebokiepragnienie

Internetowe znajomości nie są aż takie złe. Mojego przjaciela, z którym nigdy się nie widziałam (!) znam już jakieś 6-7 lat i to jest moja najdłuższa przyjaźń, gdyż kontakty z "psiapsiami" po zakończeniu różnych szkół się pokończyły. Wiemy o sobie praktycznie wszystko, utrzymujemy stały kontakt i jesteśmy dla siebie oparciem na odległość. Powodzenia autorko!

TorcikO Odpowiedz

Nie mam pojęcia co ci poradzić, ponieważ totalnie się na tym nie znam, ale bardzo bym chciała wiedzieć, co ci powiedzieć. Strasznie Ci współczuję. Myślę, że w takiej sytuacji bardzo potrzebny będzie Ci ktoś bliski, niekoniecznie z rodziny. Tak jak już Serpentanta napisał(a) może spróbuj internetowej znajomości, szczególnie, że teraz nie za bardzo masz co liczyć na inną. Taki kolega/koleżanka może Ci bardzo pomóc i dać motywację. Mocno trzymam za Ciebie kciuki i wierzę, że uda Ci się przezwyciężyć to diabelstwo.

TorcikO

Tak sobie pomyślałam, że jak ja mam problem z jedzeniem. (też mi się zdarza mieć totalne obrzydzenie do jedzenia, ale to nie kwestia zaburzeń odżywiania) Gdy ja mam tak, że nie jestem stanie nic przełknąć, to staram się jak najbardziej odwrócić swoją uwagę od jedzenia. W stylu co jakiś czas biorę gryza, ale skupiam się na filmie albo czymś bardziej zajmującym. Może spróbuj tak. Zacznij od chrupka i tak co jakiś czas np. kilka dni, zwiększaj porcje.

Czaroit

Bardzo dobry pomysł. Ale może nie od gównianego chrupka, tylko od ćwiartki jabłka, kawałka marchewki, gryza banana itp. Jedno, dwa ugryzienia i starczy. Za pól godzinki znowu gryz czegoś pożywnego. Może kawałek jajka na twardo, dosłownie jeden kęs. Dziewczyna potrzebuje białka. Takie jedzenie po kęsie, dwóch, absolutnie nie da uczucia pełności w żołądku, nie będzie potrzeby wymiotować po nim.

dnoiwodorosty Odpowiedz

Zwracanie samych warzyw nie ma sensu, mają dużo witamin i minerałów, za to mało kalorii. Poza kukurydzą czy ziemniakami można je jeść w opór bez obawy, że się utyje (patrz dieta Dąbrowskiej). Dorzuć do tego jabłka czy niskowęglowodanowe owoce (maliny, jagody, truskawki, grejpfruty itd) i jedz ile wlezie. Kiedy znowu CIę dopadną te myśli to staraj się wytrzymać i waż się regularnie. Nie utyjesz, a może wyrównanie elektrolitów wróci chęć do życia. I przyjmuj b12, jej niedobory są zdradliwe.

Suplementuje B12 i masę innych minerałów. Obecnie stosuję metodę częstego jedzenia mniejszych, lekkostrawnych porcji. Zdecydowanie jest dla mnie "bezpieczniejsza" niż 3 czy 5 posiłków dziennie. Czasami udaje mi się nie zwracać pokarmu, jednak czasami mam chwile słabości. Problemem jest walka z nimi - trochę jak walka z wiatrakami, po prostu czasami czujesz, że ta chęć jest silniejsza od ciebie.

ZaczarowanaDoniczka Odpowiedz

Spróbuj Nutridrinków, Fresubinów, Supportanów. Kupisz je w aptece. Pij małymi łyczkami, powoli.

Oxmgaomuch Odpowiedz

Wiem, że może to głupia rada ale spróbuj marihuany. Może gastro Ci pomoże.

DrakkainenVuko Odpowiedz

Ja bym mimo wszystko spróbowała na siłę znaleźć sobie zajęcie, typu układanie klocków lego czy pisanie opowiadań, cokolwiek, szkoda że teraz nie ma możliwości pracy, ale mi zawsze praca dobrze pomagala w zdjęciu mózgu z myślenia jednotorowo o jedzeniu, co prawda wciąż zapisuję, to co zjadłam, ale mam już prawie że zdrowy stosunek do samej siebie i do przyjmowanych pokarmów

czunczun Odpowiedz

Spróbuj poszukać czegoś co odciagnie Twoją uwagę od tego wszystkiego. Książki, seriale, puzzle albo gierki. W sumie w grach mmo mozesz znaleźć fajnych znajomych ale też możesz trafić na toksycznych ludzi.

Tiril Odpowiedz

Bardzo ważne jest znalezienie sobie celu innego niż własny wygląd. Zgadzam się pod tym względem z FemaleCenobite. Rozumiem co przeżywasz Autorko, byłam mniej więcej tam gdzie Ty, aczkolwiek nigdy naumyślnie nie zwracałam pokarmu, lecz tak bardzo stresowałam się, że za dużo zjadłam, że mój umysł wymyślał różne objawy przez co nie mogłam jeść i wszystko "przechodziło" przeze mnie. Po wielu latach okazało się, że miałam m.in. nerwicę i depresję. Przestałam skupiać się na swoim wyglądzie, oczywiście dbałam o siebie, ale zaakceptowałam swoje defekty. Bardzo pomógł mi mój narzeczony, rozumiał co się dzieje i pokazywał inną drogę, inne myślenie. Obsesja z kaloriami nie kończy się dobrze. Gorąco Ci radzę, byś znalazła swoje miejsce na Ziemi i cele w życiu, nie muszą być to duże cele, mogą to być małe codzienne cele, jak np. posadzić kwiatki na balkonie czy w ogrodzie. Mam nadzieję, że przezwyciężysz obecny stan. Wychodź na świeże powietrze, na Słońce, nic tak nie pomaga w walce z depresją czy innymi podobnymi chorobami jak kontakt z naturą. Trzymaj się ciepło. Pozdrawiam i z myślami jestem z Tobą ;)

Zobacz więcej komentarzy (7)
Dodaj anonimowe wyznanie