#RZie7

Pracuję w pewnej firmie produkcyjnej. W ostatnim czasie zatrudniła się u nas młoda dziewczyna. Do obowiązków każdego z nas należy pakowanie i odkładanie tego, co spakujemy. Jedna "paczka" waży około 2 kg. Dziewczyna jednak stwierdziła, że nie może podnosić tak ciężkich paczek... ponieważ nie zajdzie w ciążę.

Nie wiedziałam, że mam w swojej pracy darmowy środek antykoncepcyjny.

#oVCHZ

Gdy miałam kilka lat, usłyszałam jak mój wujek, ratownik medyczny, opowiadał o wypadku, gdzie motocykliście urwało głowę. Od razu podłapałam temat i wypytałam się o wszystko. Jak wygląda w przekroju taka obcięta szyja, czy głowa była ciężka, czy było dużo krwi, co żyje dłużej po oberwaniu - sama głowa czy samo ciało. Niestety nie uzyskałam satysfakcjonujących odpowiedzi, ale wypadek był moim ulubionym tematem do rysowania przez długie lata. Trochę mnie to z perspektywy czasu przeraża.

#aF8EV

Mam taki codzienny rytuał. Rano, zawsze o tej samej godzinie, wsiadam w autobus, który wiezie mnie do pracy. Tuż przed wyjściem przygotowuję sobie plecak z laptopem, drugim śniadaniem i dokumentami oraz torbę na śmieci, którą po drodze na przystanek wyrzucam do śmietnika. Robię tak od lat, niemalże automatycznie.
Przedwczoraj mój dość rutynowy rytm życia został zaburzony niespodziewaną wizytą kumpli, która to wizyta zamieniła się w regularne pijaństwo. I to w środku tygodnia! W związku z tym, następnego dnia obudziłem się bardzo niewyspany. Udało mi się jednak odegrać mój codzienny rytuał. Wyrzuciłem śmieci, zdążyłem doczłapać na przystanek. Cały czas miałem jednak wrażenie, że coś robię nie tak. Byłem jednak zbyt nieprzytomny, aby trzeźwo wszystko przemyśleć.
W autobusie wszyscy gapili się na mnie jakoś tak dziwnie. Pewnie dlatego, że jechałem z wypełnioną śmieciami torbą na kolanach…

Spóźniłem się do pracy, bo musiałem ile sił w nogach gnać pod dom i wyjąć z kontenera na śmieci moją torbę z laptopem, drugim śniadaniem i dokumentami.

#mGLxV

W ostatniej klasie podstawówki szkoła organizowała dla dziewczyn z mojej klasy spotkanie z edukatorką na temat miesiączki. Poprowadziła je miła kobieta, która w przystępny, ale fachowy sposób wytłumaczyła nam czym jest okres, jak sobie radzić z jego objawami, jak dbać w tym czasie o higienę itp. Na koniec spotkania każda z nas dostała prezent - była to paczka, na którą składały się m.in. kalendarzyk, książeczka z najważniejszymi pojęciami i próbki artykułów higienicznych - kilka podpasek i tampony. 

Na spotkaniu dowiedziałam się, że dla osób uprawiających sport najpewniejszym zabezpieczeniem w czasie okresu są tampony i że mogą z nich korzystać także dziewice. Cieszyłam się z tego, bo tańczyłam w zespole, a nie chciałam wpadki z brudnymi ubraniami podczas treningów. Swoją pierwszą miesiączkę dostałam kilka miesięcy później... i się zaczęło. 

Kiedy zaczęłam miesiączkować, ten otrzymany zestaw zaniosłam do łazienki. Kiedy mój tata zobaczył leżące na mojej półce tampony wpadł w szał. Wszystkie otworzył i wrzucił do toalety, wrzeszczał, że jestem puszczalska i zaraz pewnie okaże się, że jestem w ciąży. Dlaczego? Bo jego zdaniem skoro używam tamponów, nie jestem dziewicą. Na nic zdały się moje argumenty (używałam tych co pani na spotkaniu, czyli tłumaczyłam im anatomię). 

Próbowałam rozmawiać z mamą, ale ona podzielała opinię taty. Skoro byłam skazana na podpaski, poprosiłam mamę, żeby dla mnie kupowała inne - te cienkie, osobno pakowane, ze skrzydełkami. Mama używała tylko takich bardzo grubych, z którymi ja kiepsko się czułam (miałam wrażenie, że podpaskę widać przez spodnie). Mama uznała, że wymyślam i mam korzystać z tych co ona (dodam, że jesteśmy dosyć zamożni, więc nie chodziło o to, że inne mogą być za drogie).

Od tego czasu zaczęłam oszczędzać. Już jako około 13-latka otrzymane pieniądze (a dostawałam około 5-10 zł kieszonkowego na miesiąc) odkładałam, żeby móc kupić podstawowe środki higieniczne. Znałam ich ceny w sklepach, miałam wyliczone na ile mniej więcej starcza jedna paczka tamponów/podpasek i zawsze odkładałam sobie odpowiednią sumę. Zakupiony "sprzęt" chowałam przed rodzicami. W domu bałam się używać tamponów, więc aplikowałam je dopiero w toalecie w szkole. 

Jeśli zapomniałam wyciągnąć tampon w szkole, to w już w domu zawijałam go w papier toaletowy i kartkę, chowałam w pokoju i wyrzucałam poza domem. Raz, gdy się zapomniałam i wyrzuciłam tampon w domu, mama zauważyła charakterystyczny pakunek w śmieciach. Zrobili mi z tatą awanturę i przeszukali pokój. Podpasek mamy używałam na noc, żeby widziała, że ich ubywa.

I tak żyłam do pójścia na studia, kiedy to wyjechałam do innego miasta. Jestem teraz na 2 roku, i nie muszę się na co dzień kryć, ale nadal chowam tampony przed każdym przyjazdem rodziców, bo chcę oszczędzić sobie awantury i wstydu.

#ap9Cr

Niedawno jedna z moich koleżanek kończyła 20 lat. Ja i kilka innych dziewczyn postanowiłyśmy to uczcić. Dałyśmy solenizantce prezent i poszły potańczyć w klubie. Już po kilkunastu minutach zauważyłyśmy, że uważnie przygląda się nam dwójka facetów. Mieli głodne spojrzenia, a na twarzach wypisane "ale bym je wyr...". 
Początkowo próbowałyśmy po prostu na nich nie patrzeć. Ale z każdą chwilą typki zbliżały się do nas. W końcu stało się jasne, że będą próbowali tak długo, aż się poddamy. Ocierali się na nasze biodra, chwytali za ręce. Pytali nas, czy fajnie się bawimy, czy mamy ochotę się czegoś napić. 

Zbiłyśmy się w grupkę i zaczęłyśmy rozważać wyjście po angielsku, najlepiej wtedy, gdy ci kolesie się odwrócą (mogli za nami przecież wyjść i coś nam zrobić). I kiedy już kończyłyśmy omawiać nasz plan, większy facet złapał jedną z koleżanek w pasie i docisnął do siebie. Pisnęła spanikowana, resztę dziewczyn jakby zamurowało, a ja zrobiłam jedyne, co przyszło mi do głowy. 
Skoczyłam na niego i wrzasnęłam po niemiecku:
- Wesołych świąt dla ciebie i całej twojej rodziny!

Nie mam pojęcia dlaczego to powiedziałam, ale efekt był natychmiastowy. Faceci zrobili wielkie oczy, a my z prędkością dźwięku zwiałyśmy w stronę wyjścia.
To był ten jeden raz, kiedy język niemiecki na coś mi się przydał.

#KpNF4

Mam swoją listę rzeczy do zrobienia w życiu. Jedną z nich był seks z mężczyzną (jestem hetero, ale nie mam nic przeciwko gejom). Dzięki googlowi znalazłem stronę z mężczyznami do towarzystwa (escortami) z mojej okolicy.

Jakież było moje zdziwienie (stary oklepany schemat) kiedy na progu moich drzwi w sobotę stanął największy osiłek z mojego gimnazjum, który mówiąc szczerze zawsze wzbudzał we mnie lęk. Na całe szczęście mnie się nigdy nie czepiał.

On także mnie poznał. Mimo tego wszedł i pogadaliśmy ze sobą jakbyśmy byli najlepszymi kumplami. Do stosunku doszło. I muszę przyznać (nie wiem czy to wynika z jego doświadczenia czy faktu, że było to coś nowego dla mnie) był to najlepszy seks w moim życiu do tej pory.

#yGPSq

W minione święta urządziłyśmy alkoholizację z moją siostrą, z którą widzimy się raz na kwartał. Piło się dobrze, poniósł nas melanż i krótko mówiąc... ubzdryngoliłyśmy się i zebrało się nam na wspominki z dzieciństwa.

Wspomniałam naszego sąsiada, który przychodził pomagać nam w obrządkach; ja mogłam mieć max 10 lat, on około 15. Sympatyczny chłopak, typ żartownisia. Kiedyś zostaliśmy sami w stodole i pokazał mi swoje przyrodzenie, mówiąc, że pokaże mi jeszcze coś śmiesznego, jeśli ja pokażę mu, co ja mam w spodniach.
Byłam pyskatym dzieckiem, więc wyśmiałam go, obróciłam się na pięcie i poleciałam do mamy, która na całą historię zareagowała niezręcznym odwróceniem wzroku - krótko mówiąc albo nie uwierzyła, albo zbyła.

Ha-ha, śmieszna historia, jak to po pijaku.

W tym momencie moja siostra uderzyła w płacz. Jak mama mogła tak zareagować? Jak mogła nic nie zrobić?
Moja siostra zawsze była cichsza, potulniejsza i słabsza psychicznie. Ten chłopak ją regularnie gwałcił w tej stodole, z której ja wtedy uciekłam. O tej sytuacji dowiedziałam się dopiero teraz, po pijaku, kiedy ja mam 24 lata. Nie miałam zielonego pojęcia o niczym.

Siostra dopiero niedawno zaczęła się przytulać do ludzi, ma problemy z kontaktami towarzyskimi i nawiązywaniem nowych znajomości. Myśleliśmy, że "taka jej uroda", "od urodzenia miała lekkie spektrum autyzmu", "nie każdy musi być przebojowy" itd.
Mama na pewno nic nie wie/ nie pamięta/ nie chce pamiętać. Nie wiem co robić i czy cokolwiek robić, gryzie mnie to strasznie.

Siostra wychodzi za mąż w tym roku, narzeczony o wszystkim wie, znalazła dobrą pracę - ułożyła sobie życie, wyszła na prostą. Nie wiem co się stało z tym chłopakiem.

#dHSVG

Byłam zgwałcona 2 lata temu, początkowo nie wychodziłam z domu, zamknęłam się w sobie.

Dopiero później chciałam żyć normalnie, wyjść do ludzi lecz, coraz więcej osób, które wiedziały o tym komentowały "jeśli się nie zabiłaś, to chyba ci się podobało". Z czasem nawet moja własna matka tak mówiła.

Naprawdę nie było łatwo, spodziewałam się wsparcia lub wyrozumienia, a tutaj komentarze podane wyżej. Jeśli macie koleżankę lub kolegę z taką traumą, nie komentujcie tego w ten sposób, bo to boli.
Dodaj anonimowe wyznanie