#7WxK6

Po dniu pełnym wrażeń wpadłem do mieszkania, które właśnie wynająłem sobie w Poznaniu. To było przyjemne uczucie, więc po opadnięciu na kanapę pozwoliłem sobie na głośne westchnięcie. Zawtórował mi mężczyzna z mieszkania wyżej, zaraz za nim jęknęła pani, która "go przyjmowała" i tak sobie wzdychaliśmy przez ten czas... Ja, ona i wszyscy jej ekspresowi klienci, których przyjmowała, według moich obliczeń, w interwałach piętnastominutowych.

Przynajmniej już wiem, czemu cena za wynajem była tak okazyjna...

#1xGlX

Mieszkam za granicą, mam mnóstwo znajomych różnych narodowości, o przeróżnych odcieniach skóry. Sęk w tym, że nie mogę znieść ludzi pochodzenia arabskiego, etc etc.

Sam ich widok mnie brzydzi, unikam z nimi kontaktu, bo po prostu nie mogę na nich patrzeć bez myśli, że powinni umrzeć. Nikt kogo znam nie powiedziałby, że jestem rasistką. Ja myślę, że jednak jestem.

#QmEVR

Po wielu kłótniach z córką i nieskutecznych karach polegających na sprzątaniu, zabieraniu laptopów, telefonów itd., postanowiłam, że tym razem po prostu przestanę się do niej odzywać, reagować na jej prośby.

Myślałam, że po tygodniu pęknie i przyleci do mnie z przeprosinami. Tymczasem mija pół roku i teraz sama sobie sprząta, gotuje, a nawet zaczęła za pieniądze wyprowadzać psy sąsiadów, zajmować się dziećmi itd.

Jest tylko jeden problem - ona dalej się do mnie nie odzywa. Dosłownie traktuje mnie jak powietrze!

#zAbBm

Miałam za kilka dni mieć studniówkę, ale ponieważ jestem z rejonu Gdańska została odwołana. Wychowawczyni, dyrektor i rada rodziców stwierdzili, że to się nie godzi bawić w czasie takiej tragedii. Moim zdaniem ich pojeb#ło po całości. 

W klasie 6 czy 7 osób w tym ja głośno protestowało, 20 siedziało cicho na zasadzie, że się bali wychylać niczym więźniowie obozu koncentracyjnego przed uzbrojonym ss-manem, a trzy osoby uświadomiły sobie, że to jest okazja, żeby jednak kilka dni przed nie poszły na studniówkę, a skoro oni nie to wszyscy inni też... 

Nie po to płaciłam ze 200 zł za udział (niektórzy dwa razy tyle, bo jeszcze za partnera, mój jest z naszej szkoły, więc płacił za siebie), kłóciliśmy się tygodniami o wybór catheringu, fotografa, muzyki i spędziłam cały dzień po sklepach kupując sukienkę za kilkaset złotych, specjalnie na tę okazję i do tego nowe buty za 400 zł, zamawiałam fryzjera, itp., nie żeby to wszystko szlag trafił, a ja mam być stratna. 

To nie jest za darmo, a ja nie jestem organizacją charytatywną. Nie byłam zbyt chętna na studniówkę, bo nie lubię tańczyć, ale co tam, to niezapomniany dzień.

Ta sama wychowawczyni gorąco nas namawiała kilka miesięcy temu do udziału. Więc zgłosiłam się, bo to jednak ważny wieczór jedyny w życiu. A teraz co? Powiem za 30 lat wnukom, że nie miałam studniówki, bo jakiegoś nieznanego im kogoś zabili? Choć do tego czasu naszego zmarłego prezydenta miasta świętym ( co najmniej) ogłoszą i nazwą jego imieniem kilkaset ulic, patrząc na to co teraz wyprawiają. Moja świętej pamięci prababcia mogła powiedzieć, że miała ważny powód do nie bycia na studniówce, bo wojna w 1939 wybuchła i zginęło 50 milionów ludzi! 

A to co jest teraz to propaganda media i nie powinno się mieszać dzieci i młodzieży w swoje prywatne pokazówki polityczne, dla budowania własnej kariery na udawaniu żałoby. Nie chce ktoś iść, to, ja to szanuję, jak go tak bardzo to poruszyło to selawi...orewuar, arive derci roma, niech sobie wychowawczyni nie idzie, ale nikt nie powinien wpierd#lać się w sprawy innych. Ludzie chcą się bawić, a nie smęcić. Jak do tej pory miałam to wszystko gdzieś, (bo co mnie obchodzi los obcej osoby nawet prezydenta miasta, którego widziałam przelotem dwa razy w życiu przez 5 minut jak przemowę na uroczystościach mówił). To jest tragedia dla góra kilkudziesięciu osób, które go znały, a nie żałoba całej Polski. To nie jest nawet Jan Paweł II czy prezydent Polski. 

Tylko odstręczają ludzi od tego wydarzenia i tworzą kolejnych wariatów. Jak jakiś psychol zacznie kiedyś zabijać, bo mu studniówkę odwołali, ja powiem "a nie mówiłam?" Naprawdę boję się, że ktoś tak zrobi, a ja nie chcę umierać za winy innych. Obecnie jestem całkowicie załamana stratą moich kilkuset złotych i tylko tym. Całą tą propagandową żałobę mam gdzieś.

#pcAA4

Jakiś czas temu spędzałam weekend u mojego przyjaciela w domu. Nigdy więcej tego nie zrobię, ale nigdy mu się nie przyznam dlaczego.
Z góry uprzedzam, że z dość obrzydliwego, przynajmniej dla mnie powodu.
Przeraża mnie jego matka, a najgorsze w tym jest to, że kobieta jest bardzo miła, ale przeraża mnie jej niepełnosprawność. A raczej obrzydza.

Kobieta ma wyciętą krtań. Ma na szyi taki jakby guzik(nie mam pojęcia jak to się nazywa). Musi zatykać to palcem by móc mówić, a jej głos brzmi strasznie. Jeśli ktoś tego nigdy nie słyszał to brzmi on tak hmmm.. Robotycznie.

Najbardziej mnie jednak obrzydza to, że z tej dziury w gardle ciągle wycieka jej coś w rodzaju ropy i po całym domu zostawiała chusteczki. Najgorzej jednak było przy posiłkach albo jak w ogóle przy mnie stała bo ciągle tą dziurę czyściła. To wygląda trochę jakby smarkała przez dziurę w gardle i tak też to brzmi. Ciągle jej te gluty wyciekały z chusteczki, a czasem, gdy nie zasłoniła tej dziury to ta wydzielina jej się rozpryskiwała po dekolcie, a czasem i dookoła. Raz nawet poleciało na stół w trakcie posiłku. Nie byłam w stanie tam za dużo jeść i cały czas miałam wrażenie, że wszystko jest brudne. 

To był jeden z najbardziej niekomfortowych weekendów w moim życiu, a ja nigdy bym się nie przyznała, że obrzydza mnie czyjaś niepełnosprawność. Nikt nie decyduje o chorobie ale i tak nie mogłam wyprzeć tego z głowy. Miałam myśl, że jakbym ja miała coś takiego to bym starała się tego nie robić, chociażby przy gościach. 

No ale jednak ona ma tak cały czas, dzień w dzień i bez przerwy, a to pewnie jest mega uprzykrzające życie już wystarczająco by jeszcze dbać o to by przypadkiem jakiejś Panienki z miasta nie wprowadzać w dyskomfort.
Potrzebowałam to z siebie wyrzucić..

#g3VYq

Mój pradziadek to typowy śmieszek, żarty i śmieszne historie z okresu swojego życia opowiadał cały czas. Urodził się w 1921 roku, kawał czasu temu. Zaraz stuknęła by mu setka, ale... No właśnie.

Zmarł kilka dni po nowym roku, ale do czego zmierzam: pradziadek nigdy nie wspomniał o latach '39 - '45 a na wszelkie pytania odpowiadał "nie wiem, przerzucałem gnój na wsi". Na święta zjechała się cala rodzina, mój brat, który ma 23 lata poszedł niedawno do wojska, na święta razem z wujkiem i ojcem żartowali, że będzie on zabijał "kozojebców" w Syri, nie ukrywał że chciałby pojechać na misje itd. Wtedy pradziadek z uśmiechem na twarzy poprosił go, aby ubrał mundur i się w nim pokazał. 

Minęło 10 minut wchodzi brat w mundurze wszyscy się cieszą, mówią że bardzo przystojny w mundurze jest, robią sobie z nim zdjęcia, tylko nie pradziadek. Kiedy wszyscy wrócili do stołu, brat zapytał pradziadka co myśli o mundurze, i czy mu się podoba. Pradziadek z uśmiechem powiedział, że wygląda pięknie, lecz uśmiech szybko zamienił się we łzy, dodał też, że Alek i Henryk również wyglądali wybornie w mundurach dopóki rosyjskie kule nie rozerwały im klatek piersiowych, a ich wnętrzności nie pokryły ziemi, okopu i munduru. Wszyscy zamilkli, nikt nie wiedział co powiedzieć. Pradziadek przeprosił i poszedł do swojego pokoju, zamknął się w środku i nikomu nie otwierał.

Jak wspomniałem na początku, zmarł kilka dni po nowym roku. Żałuję że nie mogłem się dowiedzieć gdzie służył, komu podlegał i do kiedy, zabrał tą tajemnice do grobu... A może to i lepiej.

#po5AM

Kilka lat temu zachciało mi się igraszek. Zdjąłem spodnie i zacząłem się zabawiać. Nagle w oknie pojawiła się moja babcia. Najszybciej jak potrafiłem przykryłem się kołdrą i słyszę:
- Chodź, na dwór, brat cię woła. Czemu siedzisz pod kołdrą?
- Zimno mi jest...

Było lato i 30 stopni. Chyba nie domyśliła się, o co chodzi. Oby.

#OBca5

Byłam bardzo leniwym dzieckiem, więc późnymi wieczorami, gdy każdy już spał lub nie było nikogo w mieszkaniu, chodziłam robić siku na balkon.
Tak, na balkon, był on tylko trochę bliżej od łazienki, ale dodawało mi też to dreszczyku emocji, że może mnie ktoś mnie przyłapać.
Mam jednak wielką nadzieję, że nikt tego nie widział, bo ciągle tu mieszkam...
Dodaj anonimowe wyznanie