#211lp
Dziś spotkałam byłego chłopaka, z którym byłam kupę lat i zostawiłam go, bo był biedny. Wszystkie wspomnienia odżyły. Wiem jak to wygląda i jaki będzie odbiór społeczny, ale trudno, muszę to z siebie wyrzucić. On około trzydziestki wciąż zarabiał prawie najniższą krajową, wynajmowaliśmy mieszkanie, na które szła jedna wypłata. Sama zarabiam najniższą, ale ja jestem kobietą i jest to zrozumiałe, a on miał być kiedyś głową rodziny. Żyliśmy tak, żeby przeżyć, nie było mowy nawet o prawdziwych wakacjach, jeżeli pojechaliśmy do miasta na pizzę, to już było coś.
W pewnym momencie w moim życiu pojawił się inny mężczyzna, przychodził do mojego miejsca pracy i zagadywał, dobrze mi się z nim rozmawiało i nie był namolny, więc tak sobie rozmawialiśmy. Któregoś razu znów pokłóciłam się z byłym o pieniądze i w przypływie emocji dałam się zaprosić owemu nieznajomemu, który jest teraz moim chłopakiem, na kawę, dalej potoczyło się już z górki. Po jakimś czasie stwierdził, że nie chce być tym drugim i musiałam wybrać. Zaczęłam ich do siebie porównywać, szkoda mi było zaprzepaścić tyle lat, ale doszło do mnie, że moje życie i tak było wegetacją. Zerwałam z nim, były łzy, krzyki, wyzwiska, ale powiedziałam mu wszystko, byłam do końca szczera dlaczego to kończę, nie chciałam w sobie niczego dusić. Nie jestem już pierwszej młodości i musiałam podejść do życia trochę od strony zdrowego rozsądku. Mój były mógł mi zapewnić tylko stres, niekończące się raty pożyczek i wieczne oszczędzanie na wszystkim. Mój obecny chłopak ma własne mieszkanie, dobrą pracę, przyzwoity samochód, organizujemy sobie wycieczki, wychodzimy od czasu do czasu. W końcu czuję, czym jest życie. W końcu mnie stać na lepszy kosmetyk, lepszy ciuch, zjedzenie czy kawę na mieście zawsze kiedy mam ochotę.
Wszystko jest niby takie logiczne, ale sumienie znów dziś zaczęło trochę męczyć, choć wiem, że postąpiłam słusznie, wiem, że na biedzie nie zbuduje się miłości. Gdyby on się wziął za siebie i ogarnął swoje życie, tak jak go prosiłam, to nie zmusiłby mnie do takich kroków. Więc tak naprawdę może być sobie sam winny. Nie wiem jak on sobie wyobrażał posiadanie dziecka, bo ja jak teraz sobie o tym pomyślę, to jestem przerażona. Gdybym zaszła z nim w ciążę i przestałabym pracować, to nawet nie mielibyśmy co jeść.
,,Sama zarabiam najniższą, ale ja jestem kobietą i jest to zrozumiałe, a on miał być kiedyś głową rodziny''. Hahaha, dawno się tak nie uśmiałam! Nie szanujesz się kobieto. Czemu miałabyś zarabiać więcej? Nie chce ci się? W tym drugim związku jesteś utrzymanką. Jak facet zbankrutuje, straci zdrowie i zacznie mniej zarabiać, to też go zostawisz, żeby szukać ,,szczęścia'' w innym portfelu. Żegnam ozięble.
Ja mam nadzieję, że nie jest to prawdziwie wyznanie tylko prowokacja.
O ile bym zrozumiała odejście od faceta bo w sumie niczego nie dokłada, nie chce zmiany pracy i woli żyć wygodnie, autorka go utrzymuje.. Tak tym jednym zdanie pokazała jaka płytka laska z niej
Też bym chciała mieć taką nadzieję, ale cóż... Znam osobiście przypadki, gdzie kobiety rzeczywiście tak myślą. One mogą w ogóle nie pracować, zarabiać grosze, ale one tak mogą i to nie jest wstyd, bo to kobiety. Jednak gdyby mężczyzna był w takiej sytuacji - nie można go nazywać prawdziwym mężczyzną.
Haha miałam napisać to samo. To zdanie jest boskie. Weź się dziewczyno do pracy albo nauki i zacznij liczyć na siebie. Módl się przy tym, żeby facet z którym jesteś chciał z tobą być na tyle długo, żebyś zdążyła się ogarnąć.
Dagna, a dlaczego miałaby zostać bez pracy? Po porodzie przez rok można pobierać zasiłek (jeśli umowa została przedłużona tylko do dnia porodu), a później znaleźć pracę. Tak robi tysiące kobiet. No chyba że laska chce wykonywać zawód matka polka, który głównie polega na oglądaniu Netflixa, to wtedy rzeczywiście lepiej by facet zarabiał dużo, a najlepiej by zabrał dzieciaka pasożytowi i kopnął pasożyta w dupe.
Jeżeli zwolnią po macierzyńskim to dalsze kroki są uzależnione od rodzaju umowy. 1. Jeżeli wymagane jest uzasadnienie (nie pamiętam teraz jaki rodzaj tego wymagał, ale zapraszam do kodeksu pracy),to macierzyński nie jest żadnym uzasadnieniem i często bardzo łatwo to podważyć. 2. Czy coś stoi na przeszkodzie poszukać innej pracy? Rozumiem, że może nie trafi się od razu, ale jak będzie aktywnie szukać to w ciągu miesiąca by znalazła
Każdego można zwolnić. Nawet bezdzietnego pracownika. To nie ma reguły. Wiele kobiet po macierzyńskim zaczyna nową pracę u nowego pracodawcy. Może zacząć szukać nowej pracy będąc na urlopie macierzyńskim. Po prostu każda wymówka jest dobra. Mężczyzna też może zostać zwolniony w momencie, w którym kobiecie będzie kończył się urlop macierzyński.
Jeśli dobrze pamiętam, to przy umowie na czas nieokreślony należy uzasadnić wypowiedzenie.
Nie szanuje ani siebie, ani jego.
Chociaż ciekawe, czy dobrze kutanga obrabia chciwa sucz.
Jakie to próżne. Żyjesz stereotypem że mężczyzna musi być głową domu. Masakra jaka jesteś materialistka ... I ten tekst ,,że na biedzie miłości się nie zbuduje" . Zrozumiałe jest kiedy oboje się wspierają a nie Ty zarabiająca równie niska krajowa jak facet wymagasz fajerwerek. Obyś kiedys zobaczyła szczęśliwego byłego z równie szczęśliwa kobieta u jego boku.
Dzieci kosztują i to dużo. Skoro sami lecieli ciagle na pożyczkach, to co by było gdyby pojawiło się dziecko? No tak, zbiórka na pomagamy.pl.
To nie jest próżność, to jest odpowiedzialność.
Co za laska.
"Gdyby on się wziął za siebie i ogarnął swoje życie, tak jak go prosiłam, to nie zmusiłby mnie do takich kroków"
A może warto było zacząć od Siebie? Trzeba było swoje życie ogarnąć? Bo do tej pory tego nie zrobiłaś. Jakie Ty masz osiągnięcia oprócz tego, że jesteś utrzymanką? xD
Gratuluję ambicji i podejścia do życia. Tylko nie sięgaj po socjal jak zostaniesz znowu sama jak Cie już sponsor kiedyś kopnie w dupe :D Co za miernota życiowa.
Ps. Ciebie dalej na nic nie stać. Twojego sponsora stać. Ty natomiast tylko pijesz z kranika który on dla Ciebie odkręca gdy ma na to ochotę.
Cóż, ma do tego próżność. Poprostu takie podejście do życia i ma do tego prawo, zwłaszcza że bardzo wielu mężczyzn też tak chcę.
Wychowałam się w biedzie, rozumiem autorkę,że nie chciała tak żyć. Nawet jakby ona zaczęła więcej zarabiać, to wiele lepiej by nie było. Nie będę z jakimś facetem wbrew rozsądkowi z powodu miłości tylko, to dopiero głupota.
Co złego jest w kierowaniu się rozsądkiem?
Kierowanie się rozsądkiem? Błagam Cie nie rozśmieszaj. Może i masz rację. Może i są faceci którym to pasuje. Tylko Ci faceci lubią do tego podchodzić jak do transakcji. Oni mają kasę a w zamian mają ładnego nieroba. Tylko lata będą lecieć, oni zazwyczaj będą dalej mieć kasę a nierób straci urodę. I wtedy się ją wymienia... Dla młodszej, dla ładniejszej... I wtedy te rozsądne zostaja bez facet, bez kasy, bez pracy, bez niczego.
livanir a ciumcia co? Nadal zarabia pewnie najnizsza krajowa. Ja rozumiem, z emozna zyc w niedostatku i chciec to zmienic- ale nie "ja nic nie musze niech chlop na mnie robi, niech on sie stara i ogarnia temat, ja sobie moge miec glodowa pensje, niech on na nas robi". No blagam.
@Doge2 odpowiedzialność to by była, jakby sama też starała się zdobyć lepsza pracę, a ona leży i czeka aż ktoś inny na nią zarobi.
@ Feniks: Wbrew pozorom nie masz racji. Troche przez przypadek, troche przez frajerstwo znalazlem sie w podobnej sytuacji. Moja zona po rzeczowej analizie tego co bylo, nie poprosila a zazadala, wrecz postawila ultimatum, abym sie "ogarnal", rownoczesnie proponujac konkretne rozwiazanie. No i miala pieprzone 100% racji. Zyc z dnia na dzien, od wyplaty do wyplaty, na granicy bankructwa, nie tyle moze, co z cala pewnoscia zabije najwspanialsza nawet milosc. To tylko sprawa czasu.
Corazwiecejpustki
Jak rozumiem, twoja żona sama ma super pracę?
@ Duszycien: Dobrze rozumiesz. Nie przeszkadzaloby mi, gdyby chciala byc zona i matka na pelny etat. Nie chcialem jednak, aby wracala do czyszczenia kibli, gdyby przejechalo mnie auto albo cos. Wymoglem wiec na niej pojscie na studia i uzyskanie dyplomu. Na tym byl koniec moich wymagan. Prace znalazla sobie sama. Teraz zarabia wyraznie wiecej ode mnie.
Co jest, znowu jakiś incel dorwał się do internetu i wypisuje swoje opowiadania z cyklu "oczami kobiety"?
Oczywiście że istnieją takie babki. Ale to wyznanie jest tak tendencyjnie napisane, tyle w nim stereotypów, że nie sposób nie pomyśleć, że powstało wyłącznie po to, żeby komentujący mogli sobie pobluzgac na jego bohaterkę.
Ewentualnie kolejny eksperyment mający na celu udowodnienie podwójnych standardów :)
Też uważam, że to wyznanie zostało napisane przez incelskie gówno. Niby laska chce uciszysz sumienie, ten tekst, że jest kobietą, to może zarabiać minimalne wynagrodzenie. Kolejne urojenia incela, że niby takie gówno wie, co kobieta myśli. Ta...
Mam nadzieję, że nadejdzie ten piękny dzień, gdy matki inceli odetna im neta.
Niby taka głupsza płeć, ale jakoś laski nie mają problemów by urobic frajerow tak, że puszczają ich w samych skarpetach.
I tak, incelski przyglupie, to wyznanie to bait, napisany przez jakieś incelskie scierwo. Szkoda, że tego nie widzisz, a nie sory, jesteś tępy.
PS daleko nam do incelskiego gówna, więc nie możesz nas nazywać incelkami. To określenie jest zarezerwowane dla takich frajerow jak ty, czyli dla brzydkich, zakompleksionych leszczy bez perspektyw, którzy mają nikłe szanse na bycie częścią społeczeństwa, a jedyny związek, jaki stworzycie to ten z matką, ręką albo innym incelem.
A nie przyszło Ci do głowy, że jakbyś sama się postarała zarabiać więcej BĘDĄC KOBIETĄ to też byłoby cię stać na lepszy kosmetyk i ciuch? Co to za tekst, że facet ma utrzymywać kobietę, bo jest głową rodziny. Jego się czepiasz, że zarabia mało, a sama nie zarabiasz wcale lepiej. Albo jesteś trollem, albo Gold Digger, albo nie wiem, bo nie wierzę, że jakakolwiek szanująca się kobieta w XXI wieku może oczekiwać, że tylko facet musi zarabiać w związku.
Autorka posta nie powinna krytykować, że facet zarabia tak samo jak ona i że nie stara się on tego poprawić, przecież wiadomo, że równie dobrze to on może zajść w ciąże i będą żyć z jej pensji a dziecko nakarmią miłością.
Hyde, co za debilny argument. Przypominam, że normalne kobiety będąc w ciąży, zarabiają kasę, bo pracują, a po porodzie dostają kasę z tytułu urlopu macierzyńskiego. Patuski-karyny żrą gruz, bo nie pracowały nigdy, więc nie należy im się nic.
Mężczyzna nie jest żadną głową rodziny, bo partnerzy są sobie równi. Jeśli laska chce żyć na poziomie, to niech ogarnie dupe i postara się o lepszą pracę. Tylko patusiary uważają, że mężczyzna ma obowiązek zarabiać więcej, by utrzymywać patusiarę.
Zostanie matką nie czyni z kobiety ułoma, którego każdy powinien utrzymywać. Gdy dziecko skończy pół roku, można oddać go do żłobka i pójść do lepszej pracy. A jak chce mieć więcej kasy, to może zacząć oszczędzać - przestać kupować tysiące kosmetyków i lumpow, które kosztują mnóstwo kasy.
Czyli ty możesz zarabiać najniższą, a chłopak nie? Bycie z kimś w związku nie oznacza sponsoringu. Smutne że jesteś kobietą bez żadnych ambicji.
Nie oznacza ale w momencie kiedy to kobieta chodzi w ciąży, kiedy nie ma równego podziału obowiązków domowych (bo w tym kraju w większości domów nie ma) wtedy sprawiedliwie jest kiedy ta druga osoba ponosi więcej kosztów wspólnego życia. Bo tymczasem wygląda to tak, że zarówno kobieta jak i facet zarabia najniższą krajową a ona jeszcze później sprząta, gotuje, pierze, w ciąży chodzi a później więcej obowiązków ma przy dziecku, logiczne, że facet powinien w takim układzie wiecej zarabiać, a jest mu łatwiej niż kobiecie. Nikt na niego krzywo nie patrzy jak chce robić na budowie albo robi kurs spawacza, kobieta może próbować ale nikt jej w takich zawodach nie zatrudni. Już pomijając comiesięczną niedyspozycję która utrudnia życie i psuje humor.
Gdyby chodziło tylko o wybór między dwoma fajnymi facetami (bo wydaje się, że obaj tacy są) i jeden miał dodatkową zaletę w postaci stabilizacji finansowej, to ok, zrozumiałe. Ale jak napisałaś, że jesteś kobietą i facet ma cię utrzymywać.. A idź z tym w pizdu :D
"Sama zarabiam najniższą, ale ja jestem kobietą i jest to zrozumiałe". Rzyg.
Żenada, że uważasz, że to facet ma lepiej zarabiać, a ty jesteś od czego? Od strojenia się za nieswoje pieniądze?
Jakaś Ty pusta🤦🏼♀️
"Ów" się odmienia - OWEMU nieznajomemu*
Jedni wolą być, inni mieć, a jeszcze inni uważają, że mieć znaczy być. Tych ostatnich zawsze mi szkoda, chociaż jeżeli są samowystarczalni w tym temacie, to ich sprawa. Ale decydowanie się na bycie czyjąś utrzymanką w związku i wręcz wymaganie kasy od partnera, gdy samemu zarabia się grosze, w moim odczuciu jest grubo poniżej godności.