#211Xb
Wtedy często się masturbowałam, ale to nie było to samo. Wkładałam w siebie przeróżne przedmioty, zmuszałam mojego psa do lizania mnie (nie że siłą, tylko jego przysmakami ;)), robiłam tak dziwne rzeczy w wieku ośmiu lat, że aż cud, że nie wylądowałam w szpitalu lub nie nabawiłam się jakiejś poważnej infekcji.
Jak miałam jakieś 10 lat, to po raz pierwszy uprawiałam seks z moją przyjaciółką. To był zwyczajny, lesbijski seks, z minetkami, palcówkami i wszystkim tym, co możecie zobaczyć w porno. Już wtedy wiedziałam co się robi i wszystkiego nauczyłam przyjaciółkę. Sypiałyśmy ze sobą do około 16 roku życia, później ona poznała kogoś i zakończyła naszą relację. Od wtedy przez następne 10 lat miałam dużo różnych przygód, trójkątów i innych wielokątów w każdej możliwej konfiguracji, orgie, przelotne romanse, kluby swingerskie. Dużo korzystałam, uwielbiałam to.
Teraz mam 27 lat i od roku żyję w szczęśliwym związku monogamicznym. Wystarcza mi seks z jedną osobą, nie czuję potrzeby szukania czegoś na boku.
Nie mam też żadnych traum z dzieciństwa. Zawsze lubiłam seks i od dziecka dużo na ten temat wiedziałam, w moim domu mówiło się o nim bez oporów, w domu mieliśmy gazetki erotyczne, które nie były chowane, nikt nam nie kazał zasłaniać oczu, gdy w filmie leciała scena seksu. Co prawda moi rodzice nie wiedzą o moich najwcześniejszych przygodach, ale wiedzą o niektórych nastoletnich, również o trójkątach. Rozmawialiśmy szczerze o antykoncepcji, wiedzą też, że jestem biseksualna.
Nie żałuję niczego, co zrobiłam w życiu, bo wszystko robiłam w zgodzie z samą sobą.
Rzyg.
Na niestrawność polecam miętę.
zrób też test ciążowy, oby tylko nie urodził ci się zboczeniec
Co? xd
Jeśli rzygasz to mogą być problemy z żołądkiem lub ciąża
@amanita jej problemy z rzyganiem to pikuś, w porównaniu z twoimi problemami z głową. Bylas ostanio na tomografi? Znaleźli coś?
rozumiem ironie, ale niekoniecznie podzielam, rozerotyzowanie w wieku dzieciecym to patologia
Owszem, zgadzam się w pełni, że moje dziecięce zachowania byly patologiczne.
Aczkolwiek reagowanie na zwykle wyznanie rzyganiem może naprawdę mieć związek z jakimiś problemami gastrycznymi.
Piekna bajeczka do poduszki, w sam raz dla lokalnych Grazynek. 10 letnie dziecko uprawiajace regularnie sex z kolezanką przez 10 lat buhahahahahaha. Ładna fantazja.
Możesz podać sensowny argument, dlaczego jest to niemozliwe? Bo dziecko? Dzieci również interesują się seksem, własnym ciałem oraz mogą czerpać przyjemność z czynności seksualnych. Już nawet 2-latkowie się masturbują poprzez pocieranie kroczem o różne przedmioty, bo odczuwają w ten sposób przyjemność. "Regularnie" w moim przypadku nie oznaczalo codziennie, sypialysmy ze sobą średnio raz na dwa tygodnie, ale bliskie kontakty utrzymywalysmy przez 6 lat (nie 10, zanim coś napiszesz to przeczytaj ze zrozumieniem).
Na pewno duży wpływ na to miały moje doświadczenia z wczesnego dziecinstwa, gdzie czynności seksualne były dla mnie przyjemnoscia, nie krzywda.
Wierzyć w moje wyznanie nie musisz, ale wyjdź z mydlanej banki, otwórz oczy i dopuść do siebie myśl, że dzieci nie są niewinnymi istotami i wiedzą czym jest seks (nie sex swoją drogą, nie ma takiego słowa w języku polskim).
Ja wiem ze u dzieci wystepuja rózne zachowania sexualne w tym patologiczne. Ale czy wiedza czym jest sex to wątpie bo na tym min bazuja pedofile wykorzystujac dzieci. Wystarczyy poczytać jakie robia podchody. Dziecku wydaje sie to na poczatku niewinne, dopiero z czasem zdaja sobie sprawe z tego coo sie dzieje.Potem odbija sie to na ich psychice.
Druga sprawa co do tych 2 latków. To jest to ułamek procenta, cała sprawa rozbija sie o pewna obserwacje, która poczynił pewien doktor w szpitalu, kiedy przywieziono do niego chore dziewczynki. Nie powiem jakie błedy merytoryczne poczyniono w tej obserwacji, bo po pierwsze dziewczynki były chore, wiec całe zachowanie mogło wynikać z kilku powodów, samej choroby, potrzeby bliskosci, stresu.
Reasumujac pierwsze doswiadczenia sexualne doprowadziły u ciebie do rozwoju szeregu dewiacji, juz w wieku 10 lat i potem do wynaturzonego sexu. a to ze teraz wydaje ci sie że wszystko jest normalne? Oby tak było, ale psychika lubi płatac figle.
Jasne, że wiele dzieci nie wiem czym jest seks (choć pewnie powinnam napisać to w czasie przeszłym, w dzisiejszych czasach internetu, myślę że coraz wcześniej dzieci poznają te tajemna wiedze). Pamiętam jak we wczesnej podstawówce, pierwsza lub druga klasa, siedzieliśmy z dzieciakami i padło pytanie co to seks. Odpowiedzi były rozne, jakieś dziecko powiedziało, że seks to całowanie po szyi, inne że seks to malowanie serduszek na plecach, ale był też jakiś dzieciak, który powiedział, że seks polega na wkładaniu siusiaka do cipki (serio, do dziś pamiętam te rozmowę). Jak już mówiłam, u mnie w domu seks nie byl tematem tabu i na pytanie "skąd się biorą dzieci" rodzice tłumaczyli wprost, bez owijania w bawelne. Byliśmy oczywiście też uczeni o "złym dotyku" i wiedziałam, że to co robili moi kuzyni było zle, dlatego utrzymywałam to w tajemnicy. Znalazłam też u rodziców kamasutre i z niej znałam pozycje i właściwie uczyłam się o seksie z tej książki.
Zdaje sobie sprawę, że na moje późniejsze czynności pewien wpływ miały kontakty z kuzynami, ale i to nie do końca. Ja po prostu od zawsze lubiłam seks, bo od małego znałam go jako coś przyjemnego, dobrego, podniecajacego, a nie zlego, bolesnego.
Z moja psychika wszystko w porządku, sprawdziłam, bo sama przez długi czas myslalam, że może jestem nienormalna, skoro wszędzie trąbi się o molestowaniu, o złym wpływie seksu na rozwój człowieka, a ja w tym nic złego nie widziałam.
"Druga sprawa co do tych 2 latków. To jest to ułamek procenta, cała sprawa rozbija sie o pewna obserwacje, która poczynił pewien doktor w szpitalu, kiedy przywieziono do niego chore dziewczynki. Nie powiem jakie błedy merytoryczne poczyniono w tej obserwacji, bo po pierwsze dziewczynki były chore, wiec całe zachowanie mogło wynikać z kilku powodów, samej choroby, potrzeby bliskosci, stresu."
Nie jest to wcale taki ulamek. Moja bratowa pracuje w zlobku, z całkiem zdrowymi dziećmi i dzieci ocierające się o krzesło czy poduszkę do częstsze zjawisko niż myślisz.
@amanita0muscaria Dobrze że zdajesz sobie sprawe ze wiele rzeczy było nie w porzadku. Ale musisz uważać by przeszłe zycie cie nie dogoniło.
Co do dwulatków, to jak pisałem, moze byc to reakcja na brak rodziców, odreagowanie stresu. Pozbawione bliskości dzieci, moga tak reagowac na samotność. Natomiast utrwalenie takiego wzorca moze spowodować w przyszłości wiele problemów, tak jak uzależnienie od pornografi. Moze to sprawiac przyjemność ale tez rzutować na przyszle relacje z partnerem.
Oczywiście, że to wszystko może być bardzo szkodliwe. Chodzi mi tylko o to, że dzieci również mogą odczuwać przyjemność z czynności seksualnych, więc 10-latek uprawiający regularnie seks nie jest niczym nieprawdopodobnym. Chodzi mi wyłącznie o twoją reakcje w pierwszym komentarzu, jakoby dziecko i seks miało być jakaś abstrakcja.
No ja od 4 r ż masturbowałam sie na różne sposoby, takie jak autorka też. Nigdy nie przestałam mimo, że matka robila wszystko zeby wywołać u mnie traumę
Niby dlaczego to niemożliwe? Sama miałam bardzo podobne relacje z moją kuzynką, w zbliżonym wieku.
masturbacja dziecieca jest normalne, ale normalne jest tez, ze MIJA i wraca w okresie dojrzewania
jesli nie zanika, to cos jest w rodzinie zazwyczaj nie tak i jest np. masturbacja instrumentalna, zaspokajajaca inne potrzeby niz eksploracyjne, np. rozladowujaca napiecie
To co robisz obecnie i jaki tryb życia prowadzisz jako osoba dorosła jest Twoim wyborem i nic nikomu do tego (oprócz partnera). Mnie uderzyło to jak bardzo miałaś rozbuchaną seksualność już jako 10- letnie dziecko. Twoja świadomość seksualna w tamtym okresie czasu jak sama napisałaś ograniczała się do tego, że to jest przyjemne. Problem w tym, że seks nie sprowadza się do samej przyjemności a kontekst jest nieco szerszy np. miłość, odpowiedzialność itp. dziecko nie ma tej świadomości. Trudno w takim razie mówić, że "robiłaś to w zgodzie ze sobą". Bynajmniej nie uważam, że dziecku należy mówić o seksie po ukończeniu 18 roku życia, ale to co Ty opisujesz jest drugą skrajnością i jak każda skrajność nie jest dobra. Edukować dziecko seksualnie trzeba mądrze i do rodzica należy również wyznaczanie dziecku granic w ramach tej edukacji szczególnie tak małemu. Piszę to tylko dlatego żeby nie promować wzorca, że Twoje dzieciństwo pod tym kątem było zupełnie normalne.
Wiele dzieci ma potrzeby/fantazje seksualne. Problem jest w tym, że jako społeczeństwo, nie chcemy tego przyznać i często zaczyna się edukację seksualną już po pierwszych inicjacjach i kontaktach. Ja też pamiętam, że byłam w przedszkolu, jak miałam pierwsze "niegrzeczne" myśli. Całkiem możliwe, że jak bym trafiła na takich kuzynów to było by u mnie podobnie.
Karlitoska - oczywiście że ma, ale nie nazwałbym tego potrzebami. Ot, zwykłe odkrycie, że mizianie się w okolicach intymnych jest przyjemne. Tak jak w komentarzach wyżej takich "odkryć" dokonują już dwulatki. Tylko w takim wypadku rodzic powinien odpowiednio wcześnie zareagować. Nie mówię tu o krzyczeniu, czy mówieniu dziecku że to jest złe i nie wolno tak robić, tylko normalnym wytłumaczeniu, że owszem to jest przyjemne ale będzie miał na to jeszcze czas. Jednocześnie zajmując dziecko innym zajęciami na tyle, że takie zachowanie nie będzie dla niego aż tak atrakcyjne.
Ja wiem, że moje dzieciństwo pod względem przeżyć seksualnych nie było normalne i nie starałam się wypromować takiego wzorca jako coś pozytywnego, broń borze zielony. Wręcz uważam, że dzieciństwo miało spory wpływ na moje późniejsze wybory.
To zwykle wyznanie, które miało przedstawić moją historie taką, jaka jest, bez koloryzowania i upiększania.
"Problem w tym, że seks nie sprowadza się do samej przyjemności a kontekst jest nieco szerszy np. miłość, odpowiedzialność itp. dziecko nie ma tej świadomości. Trudno w takim razie mówić, że "robiłaś to w zgodzie ze sobą."
Nie każdy ma takie podejście, dla niektórych seks to tylko przyjemność i nie musi się wiązać z niczym poważniejszym. Jeżeli więc ten argument miałby być zasadny, trzeba by uznać, że dorosły z takim podejściem nie uprawia seksu w "zgodzie z sobą". Czyli jak, wbrew sobie??
"wytłumaczeniu, że owszem to jest przyjemne ale będzie miał na to jeszcze czas. Jednocześnie zajmując dziecko innym zajęciami na tyle, że takie zachowanie nie będzie dla niego aż tak atrakcyjne."
Dlaczego uważasz, że to by działało i dziecko posłusznie poczeka aż dorośnie, kiedy nie działa nawet kategoryczny zakaz i piętnowanie tej czynności?
Co miałoby być dla dziecka atrakcyjne na tyle, żeby przez 24h/7, nie chciało sprawić sobie taki dużej przyjemności?
Amanita - możliwe, że ja je błędnie odebrałam ;) w takim razie życzę szczęścia w związku i życiu :)
Ad13 - w sumie trochę źle to ujęłam, na tamten moment jako dziecko faktycznie robiła to w zgodzie ze sobą, bo taką miała świadomość. Reszta rzeczy przychodzi z czasem. Przy czym zaznaczam, że cały czas odnoszę się do dziecka, a nie do osoby dorosłej. Dorosły jest w pełni świadomy seksualnie (do znaczy fajnie by było jakby był, bo niestety nie zawsze jest :/), dziecko nie. W skrócie - nawet jak idziesz na przyjemny szybki numerek do toalety w zgodzie ze sobą to wiesz, że trzeba się zabezpieczyć, z czym to się wiąże itd. Jeśli chodzi o drugą część komentarza to kategoryczny zakaz i piętnowanie odniesie skutek odwrotny do zamierzonego ;) trzeba z mądrością do dziecka podejść. Pewnie, że są atrakcyjniejsze rzeczy dla dziecka, to tylko nasza dorosła perspektywa, że nic nie może być przyjemniejsze od seksu. Dziecko działa na trochę innych zasadach.
"trzeba z mądrością do dziecka podejść"
Oczywiście, pytanie tylko, co tak mądrego jest w powiedzeniu dziecku, by sobie z tą przyjemnością poczekało na lepsze czasy i co to ma wspólnego z tłumaczeniem czegokolwiek.
"Pewnie, że są atrakcyjniejsze rzeczy dla dziecka, to tylko nasza dorosła perspektywa, że nic nie może być przyjemniejsze od seksu."
Pytałam o rzeczy tak atrakcyjne i absorbujące uwagę, że działają na dziecko 24/7.
"Dziecko działa na trochę innych zasadach."
Tzn.?
Dalej nie rozumiem na czym opierasz założenie, że proponowana przez Ciebie metoda (tzn. powiedzenie dziecku żeby z tym poczekało i uatrakcyjnienie mu codzienności) będzie tak skuteczna. Możesz to dokładniej wyjaśnić?
Skoro partner autorki wie o jej przeszłości i ją akceptuje to nic Wam do tego i nic nie zmieni, że napiszecie jakie to obrzydliwe. Według mnie, po prostu wcześnie zaczęłaś odkrywać swoje ciało, wyszalałaś się i tyle, skoro chciałaś, nikt Cię do niczego nie zmuszał i nie wykorzystywał to jak najbardziej miałaś do tego prawo, bo nie każdy czeka na "tego jedynego" i słusznie 😇
Ciekawe, że na scenach erotycznych zasłania się dzieciom oczy ale na filmach gangsterskich gdzie sie do kogoś strzela to już nie. Widać seks jest gorszy niż morderstwo.
Edukacja seksualna, a udostępnianie dzieciom kamasutry i swierszczyków to dwie różne rzeczy. Według mnie rodzice autorki to debile i tyle.
Nikt mi niczego nie udostepnial, rodzice nie czytali nam świerszczyków na dobranoc, oni nawet nie wiedzieli, że je czytałam. Po prostu nie były chowane pod kluczem ani palone na stosie. Gazetki znalazłam na strychu w starych pudłach, kamasutre u rodziców w pokoju, w szufladzie. Wyciągałam jak ich nie było i chowałam na miejsce za każdym razem.
tez podkradalam rodzicom takie ksiazki z sypialni, ale kurcze jako nastolatka, nie DZIECKO!
Dobrze, że miałaś możliwość się wyszaleć za młodu, jeśli miałaś taką potrzebę, bo potem człowiek ma żal za niespełnione zachcianki z młodości. Takie żale mogą przerodzić się we frustrację i potem są takie dziady namawiające młode dziewczyny. To dopiero jest ohydne. A jak się człowiek wyszaleje za młodu, to mu na starość nie ma żal, że nie spróbował.
Szkoda, że to, o czym piszesz, działa tylko w jedną stronę.
Bo z drugiej strony, na wielu facetów(zwłaszcza tych, którym nie idzie z kobietami) lawinowo spadają ostre hejty i pogarda za to że woleli pójść do prostytutki zamiast zamiast całą młodość przeczekać w prawictwie aż jakaś kobieta zaawansowanym wieku łaskawie zwróci na niego uwagę.
Obrzydliwe🤮
To wspaniale :) Zazdroszczę otwartości rodziców.
No i niech ktoś mi powie, że uświadamianie dzieci we wczesnym dzieciństwie o seksualności niesie ze sobą zdrowe konsekwencje...
Co rozumiesz przez uświadamianie o seksualności? Moi rodzice uczyli mnie, że nikt nie ma prawa dotykać moich miejsc intymnych oraz na pytanie skąd biorą się dzieci, nie wymyślali bajek o bocianach i kapustach. To by było na tyle, jeśli chodzi o uświadamianie. Nikt mi o seksie nie opowiadał, całą wiedzę czerpałam z ksiazek i "doswiadczenia"