Mam dwadzieścia lat i wychowuję dwuletniego syna. Moi rodzice bardzo dużo mi pomagają. Dzięki nim mogłam pójść na studia. Oni, cała rodzina i część znajomych uważają mnie za bohaterkę, dzielną dziewczynę, która zaakceptowała i pokochała dziecko z gwałtu. Prawda jest zupełnie inna. Po prostu uprawiałam na imprezie seks z nieznajomym chłopakiem. Nie pamiętam, jak miał na imię, ani nawet za bardzo jak wyglądał. Nie wiem, czy bym go poznała. Byłam pijana, ale nie na tyle, żeby nie wiedzieć co robię. W każdym razie nikt mnie do niczego nie zmuszał. Facet użył prezerwatywy, ale musiała pęknąć, a my będąc pod wpływem alkoholu tego nie zauważyliśmy. Już wcześniej zdarzał mi się przygodny seks.
Kiedy okazało się, że jestem w ciąży, nie miałam odwagi przyznać się rodzicom, że wpadłam i nawet nie wiem z kim. Wymyśliłam więc bajeczkę, że zostałam zgwałcona. Nie miałam odwagi powiedzieć im, że ich ukochana zdolna córka się po prostu puszcza. Powiedziałam, że nie wyobrażam sobie usunąć ciąży, co akurat jest prawdą. Okazali mi dużo wsparcia i miłości, a ja do dziś czuję się obrzydliwie, że tak wszystkich oszukałam.
Bardzo kocham mojego syna i zajmuję się nim najlepiej jak potrafię, ale nie wiem co mu powiem, kiedy zapyta o ojca.
Dodaj anonimowe wyznanie
Powiesz, że to był przypadkowo poznany facet i będziesz miała nadzieję, że nikt biednemu dziecku nie powie, że jest wynikiem gwałtu.
A co to za różnica dla dziecka?
Dla dziecka to przecież ogromna różnica. Powstać przez obrzydliwą zbrodnie i mieć w sobie geny bandziora.
Duża różnica. Bycie potomkiem degenerata i zbrodniarza rzuca się na psychikę.
nata, trollujesz czy jesteś naprawdę taką kretynką?
Niby to nie jest sprawa innych, ale po pierwsze plujesz w twarz prawdziwym ofiarom, po drugie twoje dziecko zapyta kto jest jego ojcem i ktoś z rodziny może się wygadać.
No nieźle, wcisnęłaś im, że Cię zgwałcono, a oni nie polecieli z tym na policję, a z Tobą do szpitala, gdzie zapewne wyszłoby Twoje kłamstwo? Niejeden buddyjski mnich mógłby pozazdrościć im opanowania po takiej wiadomości.
zalezy po jakim czasie im powiedziala, pewnie jak juz dowiedziala sie, z ejest w ciazy, czyli w okolicy kilku tygodni jak spoznial sie jej okres
zadnych sladow juz raczej by nie bylo
Wiesz, może to będzie dla ciebie szok... Ale autorka nie dowiedziała się o ciąży tego samego dnia, w którym uprawiała seks :d
Wiadomo, że nie tego samego. Ale nawet jakby miała im to powiedzieć po dłuższym czasie, no to nie wiem, ja jako rodzic starałabym się mimo wszystko szukać sprawiedliwości, zgłosić do organów ścigania, że gwałt miał miejsce. Szansa nikła, ale zawsze.
no i takie zachowanie byloby najwlasciwsze
nie wiem, moze im wcisnela, ze nie pamieta rysow twarzy kolesia, ze ktos ja napadl na ulicy, nie ma zadnego powiazania ze znajomymi itp?
i jak nie ma dowodow, to niewiele ugraja, nawet rysopisu nie poda a zostanie zwiktymizowana
No jako matka na pewno bym nie przeszła nad tym faktem tak spokojnie do porządku dziennego. A niechby próbowali wiktymizować. Chyba się naprawdę musiała nastarać, żeby ich uspokoić i ugrać to w ten sposób.
W ten sposób, w sensie, bez próby zgłoszenia.
wiesz wystarczy ze powie, ze nie pamieta sprawcy a na miejscu nie bylo montoringu
z gowna bata nie ukreca
Ja bym poruszyła niebo i ziemię, żeby gnojek poszedł siedzieć. Jak nic kierunek komisariat po usłyszaniu takiej wiadomości i miałabym gdzieś tłumaczenia, policja jest od tego, żeby sprawdzić ewentualności m.in z monitoringiem (może w pobliżu była kamera i coś się nagrało?). No kurczę, nie zostawiłabym tak tego, ciężko jest mi sobie wyobrazić, że rodzice już na samym wejściu skapitulowali bez walki o ukaranie zwyrola.
Wrath - trzeba uszanować, jeśli kobieta nie chce zgłaszać gwałtu. I tak mogli postąpić rodzice autorki.
No tak, niby można nie zgłaszać... ale co jak facet zabierze się za inne dziewczyny? Jak siedzi w pace albo ma policję na karku, to przynajmniej jest pewność, że niczego nie wywinie.
Jak masz odwagę się puszczać, to miej odwagę aby tego nie ukrywać.
halo, czemu nie ma tu masy umoralniajacych komentarzy?
jakbym ja napisala o puszczaniu sie, zaraz zlecialoby sie stado
Tak to jest jak się jest persona non grata strony ;)
no wlasnie do tego daze, zwykly hejt za nick
troche slabo ;)
Geddy - autorka nie musi tłumaczyć się nikomu ze swojego życia seksualnego. To tylko i wyłącznie sprawa jej i ewentualnych potencjalnych partnerów. Rozumiem, że ty dzielisz się swoimi łóżkowymi doświadczeniami z postronnymi osobami? No miej odwagę.
XDDyy w punkt.
Dla mnie Geddy jest trollem więc po prostu olewam. Ty jesteś zwyczajnie toksyczna i zakuta, więc po początkowych próbach polemiki też olewam. Ale faktycznie, raczej sporo użytkowników tutaj nie popiera Twoich komentarzy.
TylkoRaz moja droga wyzwolona seksualnie kolezanko, boli cie, ze mam krytyczne zdanie do tego typu zachowan, wiec mnie atakujesz... jak pisal Stachura- "jezeli cos dotyka cie, znaczy- dotyczy cie" itd., polecam ten fragment
jak juz powolujesz sie na retoryke, powinnas wiedziec, ze argumenty ad personam koncza kazda dyskusje, wiec wyzywaniem mnie od "zakutych" osiagniesz niewiele
serio nie musisz mnie lubic, a ta strona nie jest do tego, zeby zmieniac czyjekolwiek poglady czy przekonywac go na sile ( w mysl logiki mojego mega toksycznego ojca- "wroc jak zmadrzejesz, czyli jak bedziesz myslec tak, jak ja", inaczej nie mamy o czym rozmawiac :) )
XDDyy hmmm byc moze, chociaz kurcze nie ma dla mnie znaczenia, jakiel plci czy identyfikacji plciowej, orientacji osoba robi takie rzeczy...
niektorzy mowili, ze ciezko im wchodzi rozgraniczenie, ze akceptuje lgbt, a ons juz nie, chociaz staralam sie to wytlumaczyc najlepiej jak umialam, z powolaniem na badania w zakresie np. zachowan ryzykownych, niedostosowania spolecznego, podawalam nazwiska madrzejszych ode mnie naukowcow...
bardzo ci dziekuje za tak merytoryczne prowadzenie rozmowy :)
Nie mam bogatego życia seksualnego (mój I partner jest moim mężem), a mimo to nieziemsko mnie wkurza, gdy wyzywasz kobiety od puszczalskich, bo po prostu to żałosne. Ok, ty byś nie poszła do łóżka z kolesiem, którego słabo znasz i ok. Przecież nikt od ciebie nie wymaga byś uprawiała seks z kim popadnie, ale irytujące jest to, że atakujesz Bogu ducha winne dziewczyny, bo mają inny sposób na siebie i swoje życie niż ty.
No właśnie Bazienka, ja bardzo niewiele napisałam tu odnośnie własnego życia seksualnego. To nie jest tak, że nie szanuję Cię bo masz inne poglądy niż ja. Moja najlepsza przyjaciółka zapatruje się na seks zupełnie inaczej, mimo to nie wpływa to na wzajemny odbiór siebie nawzajem. I tu mamy clue, tego co o Tobie uważam:
Projektujesz jakieś swoje traumy na innych ludzi. Nazywasz zboczeniem i obrzucasz inwektywami wszystko co nie ma miejsca w Twoim życiu. Ktoś lubi seks? Puszcza się (nie, puszczenie się nie jest synonimem uprawiania seksu i nie jest to nazywaniem rzeczy po imieniu). Ktoś lubi bdsm? Zboczeniec! Ktoś chce urodzić i wychować niepełnosprawne dziecko? Patologia, hyc ze skały! Ale za to homoseksualizm akurat zupełnie Ci się mieści w światopoglądzie więc wyzywasz każdego komu się nie mieści i zupełnie nie dostrzegasz, że jesteś taka sama. Mieszasz z błotem każdego, kto swoje życie przeżywa inaczej niż Ty i masz w tym zero szacunku. W zasadzie świadczy to o małej inteligencji ale to nie zbrodnia. Prawdopodobnie było by mi Ciebie nawet szkoda, że tak plujesz jadem w koło. Ale oprócz tego Ty twierdzisz, że jesteś psychologiem i to już jest bardzo smutne. Bo z doświadczenia wiem, że po pomoc do psychologa ludzie przychodzą z różnymi problemami, do których Ty odnosisz się z pogardą. I rozdzielność Twoich poglądów a pracy nie ma tu nic do rzeczy. Osoba, która gardzi cudzymi prawami i emocjami jest złym i szkodliwym psychologiem. Poglądów można nie podzielać, ale pogarda jest nieobiektywna. Wyobraź sobie, że ktoś drukuje te Twoje jadowite, prostackie i pełne błędów ortograficznych komentarze i przykleja na drzwi Twojego gabinetu. To jest to co ma w głowie osoba, która w teorii pomaga ludziom. To jest przerażające. Nie rozumiesz, że ktoś czytając to co tu wypisujesz może zrezygnować z szukania pomocy lub z zaufania terapeucie, bo się zwyczajnie przestraszy tej dwulicowości, relatywizmu i pogardy? Tak, jesteś szkodliwa, nawet będąc anonimowa.
pirat, zazdroszcze
niemniej JUZ NIE "wyzywam" ( ciekawe ze nie przeszkadza ci, jak homofoby pisza "homosie"), staram sie pisac poprawnie politycznie by nikt sie nie przypieprzal do konkretnego slowka, a jednak znajdzie sie ktos, kto mi to wypomni ( jak Luuuzik meczaca mnie jedna historia sprzed nieomal 10 lat na okraglo)
tylko raz nie nazywam tego zboczeniem, pisze, ze z mojego doswiadczenia wiaze sie to z zaburzeniami ( np. borderline- no nie nalezy to do zboczen ni cholery)
nieszczegolnie uwazam, zeby moje komentarze jako obcej osoby z internetu mialy w jakikolwiek sposob pokierowac zyciem innej osoby ( a jesli tak, to to juz serio jest glebokie zaburzenie i nalezy interweniowac medycznie), to , ze ja nie urodzilabym lub nie wychowywala uposledzonego umyslowo dziecka, to moje zdanie i nikt ci nie zabrania miec innego
to, ze anal cyz bdsm mnie nie przekonuje- nie zabrania robic tego innym, wielokrotnie pisalam o tym, ze cokolwiek cieszy obie strony, czy tam wszystkich uczestnikow interakcji
i nie popelniam bledow ortograficznych :) pani " bylo by" :)
ty interpretujesz to inaczej, ja inaczej, stykam sie z ludzmi, ktorymi wiekszosc spoleczenstwa gardzi, pedofilami na ten przyklad i uwierz, ciezko pozostac obojetna
wszedzie pisze, gdzie uwazam to za zasadne- idz na terapie, albo zmien terapeute jesli nie widzisz postepow, albo nie wszyscy psychologowie sa do dupy idz do innego; to wy bez przerwy mi wyciagacie ten zawod z czelusci piekiel mimo ze sama o tym nie pisze
probuje sie zmitygowac i nie pisac drazniacych was okreslen, a i tak otrzymuje pretensje z dupy, wiec moze po prostu nie warto sie nimi przejmowac, bo kto bedzie chcial sie przyczepic, to sie przyczepi, chociazby do komentarza sprzed lat czy braku kropki
Cóż, dobrze, że rodzina nie postanowiła odszukać i ukarać "gwałciciela".
Prawdę. Zapewnisz go, że jest kochane i cieszysz się, że je masz. Tylko tyle.
I wiecej nie trzeba.
hmmmm a ja sobie pomyślałem co czuli rodzice gdy dowiedzieli się, że córka została zagwałcona....to musi być strasznie bolesne i stawiające w ogromnym poczuciu winy. No ale w końcu nie jest tak źle bo jakby prawda wyszła na jaw to chyba bardziej by się ucieszyli z tego, że ich córa była głupia i się pruła na wszystkie strony niż z tego, że ktoś ją skrzywdził.
Poczuciu winy? A to co, oni ją zgwałcili że mają czuć się winni? To wina tylko i wyłącznie sprawcy.
Możesz wymyślić jakąś historyjkę o związku trzymanym w tajemnicy, i że Twój ukochany nagle musiał wyjechać na studia, do pracy albo gdzieśtam i słuch o nim zaginął, albo zginął w wypadku.
Tylko, że ona nie pamięta jak on wyglądał, więc tworzenie takich historyjek może być niebezpieczne, aby się nie pogubiła w szczegółach.
Że nie pamięta jak wyglądał to akurat mały pikuś, można założyć że podobny do syna. Ale fakt, szczegóły trzeba dopracować tak żeby się nie pogubić.
Głupia jesteś. I teraz osoby z Twojego otoczenia mogą mieć "argument", że skoro Ty pokochałaś i urodziłaś dziecko z gwałtu, to inne kobiety też mogą. A tak naprawdę nie masz żadnego pojęcia, jak to jest (i co byś zrobiła).
No tak, w końcu jeśli jedna dziewczyna urodzi i pokocha dziecko z gwałtu to automatycznie oznacza, że każda tak zareaguje ;)
Jak jedna dziewczyna usunie ciąże z wpadki to znaczy, że każda nie kocha swojego nieplanowanego dziecka.
I nikt cię nie pchał do pójścia na policję, do psychologa? Nikt nie pytał o klub, znajomych, cokolwiek?