#1im9q

Kiedy kupiliśmy z mężem mieszkanie, okolica była spokojna, zmieniło się to rok później, gdy administracja postawiła kilka ławek na osiedlu – jedna została postawiona pod naszą klatką. Niestety ławkę tę upodobali sobie młodzi panowie w dresach. Przychodzili co wieczór przed 22, pili alkohol, krzyczeli i przeklinali do 2-3 w nocy. Wzywanie policji czy kulturalne prośby, by zachowywali się ciszej, nie przynosiły efektu, i tak wracali.

Któregoś wieczoru oglądaliśmy z mężem prank, w którym żartownisie smarowali przypadkowych ludzi masą kupopodobną... Nie pamiętam, które z nas wpadło na ten pomysł, jednak byliśmy tak wkurzeni nieprzespanymi nocami, że widzieliśmy w tym pomyśle jedyny ratunek na pozbycie się niechcianych gości...

Mąż wypróżnił się w czarny worek na śmieci i po 21 wyszedł i wywalił zawartość na ławkę. Przed 22 pojawili się nasi goście. Było słychać śmiechy, otwieranie puszek, a po kilku minutach w akompaniamencie przekleństw i krzyków, jak to się gównem uwalili, pospiesznie udali się w nieznanym kierunku.
Kolejnego dnia powtórka z rozrywki. Więcej już nie przychodzili.

A ławkę umyła wiosenna ulewa dzień później.
NieChceLoginu Odpowiedz

Po byku umyła.

Dragomir

Prędzej po świni. Ale zadziałało? Zadziałało, nie trzeba drążyć.

Dodaj anonimowe wyznanie