#1im9q
Któregoś wieczoru oglądaliśmy z mężem prank, w którym żartownisie smarowali przypadkowych ludzi masą kupopodobną... Nie pamiętam, które z nas wpadło na ten pomysł, jednak byliśmy tak wkurzeni nieprzespanymi nocami, że widzieliśmy w tym pomyśle jedyny ratunek na pozbycie się niechcianych gości...
Mąż wypróżnił się w czarny worek na śmieci i po 21 wyszedł i wywalił zawartość na ławkę. Przed 22 pojawili się nasi goście. Było słychać śmiechy, otwieranie puszek, a po kilku minutach w akompaniamencie przekleństw i krzyków, jak to się gównem uwalili, pospiesznie udali się w nieznanym kierunku.
Kolejnego dnia powtórka z rozrywki. Więcej już nie przychodzili.
A ławkę umyła wiosenna ulewa dzień później.
Po byku umyła.
Prędzej po świni. Ale zadziałało? Zadziałało, nie trzeba drążyć.