#1N7hJ
Akurat zaczynał się teledysk Britney Spears - ten, w którym paraduje ona w takiej kusej spódniczce i mundurku szkolnym. Prawdziwy mokry sen pedofila i marzenie każdego dorastającego, targanego hormonalną burzą, gołowąsa. Niewiele myśląc ściągnąłem spodnie, rzuciłem je na plecak i zacząłem gmerać przy moim interesie, wlepiając maślane oczy w telewizor.
I wtedy stało się najgorsze - drzwi od salonu otworzyły się i kątem oka zobaczyłem wchodzących rodziców w towarzystwie jakichś znajomych. Zajęci byli rozmową, więc udało mi się zsunąć głębiej na sofkę, dyskretnie przykryć się kocem i udawać, że śpię.
Udało się - kupili to. Jednak nie zamierzali zostawić mnie w spokoju.
- Synu, wstawaj, raz dwa. - powiedział tata, szarpiąc mnie za koszulkę. - Chciałbym, abyś poznał mojego przełożonego.
Pan Wiesław - szef mojego taty. Facet znany nam głównie z opowieści. Mój staruszek miał z nim dobre relacje. Czasem chodzili na ryby i na strzelnicę. Teraz był u nas w domu. W najgorszym możliwym momencie...
- No, już raz dwa. Podnoś się! Od kiedy to pokładasz się w salonie? - tata nie odpuszczał.
- Idź sobie tato. - mruknąłem teatralnym głosem, licząc na to, ze coś zdziałam.
I wtedy stało się - ojczulek, chwycił mnie za wystające spod koca nogi i podniósł do góry, myśląc, że to zabawny sposób na popisanie się przed szefem.
Kiedy zorientował się, że jestem goły od pasa w dół niczym kaczor Donald, było już za późno. Wisiałem z fujarką w pełnym w zwodzie dosłownie przed nosem szefa mojego taty.
Zapadła cisza. Grobowa. Rodziciel postawił mnie na ziemię, a ja czerwony jak burak, chwyciłem za poduszkę i żałośnie usiłowałem zasłonić moje klejnoty. Mama z żoną pana Wiesia, blade jak ściana umknęły do kuchni.
- Hue hue... - mruknął tata po dłużącej się w nieskończoność ciszy - Co ty, młody? Konia walisz do Britney Spears? Jeszcze, hue hue, nie zorientowałeś się gdzie świerszczyki trzymam?
- Ta jest! - roześmiał się pan Wiesio - Jak już założysz gacie i się poznamy w "normalny" sposób, to skoczysz ze mną do auta i dam ci płytę z seks-taśmą Pameli Anderson!
I faktycznie tak zrobił! Zatargał mnie, spoconego i czerwonego niczym piekielna lawa, do samochodu i wyjął ze schowka płytę ze wspomnianym nagraniem. Cena, którą za ten skarb zapłaciłem boli mnie jednak po dziś dzień.
A mi to jakoś trudno uwierzyć, czuję że opowieść dość mocno podkoloryzowana, szczególnie wątek z płytą Pameli..
No dokładnie, akurat uwierze ze cos takiego mialo miejsce. Nie rozumiem po co ludzie dodaja nieprawdziwe historie! ugh
I to wszystko wydarzylo sie w trakcie trwania tego utworu? Czy ojciec serio zwrocil uwage na to jaka muzyka leciala z tv gdy wchodzil do domu?
It's Britney, bitch !
Brzmi jak copypasta przerobiona na wyznanie
Tja, słaba copypasta.
Coś zmyślasz koleś...
Na przypale albo wcale :D
Twój nick jest beznadziejny.
AnonimowaMarzycielko, teraz zaczniemy czepiać się nicków?
Nie. Jednak nick kogoś obrażający nie jest fajny.
Marzycielka, mam sie do Cb przyczepix?
No tak dowalacie się do osoby, która jest za tym, żeby na anonimowych była miła i przyjazna atmosfera, ale nic nie powiecie o użytkowniku, który ma wulgarny i obrażający kogoś innego nick, tylko dlatego, że przegrał z Bereniczenką jakąś dyskusje.
A wtedy Birtney wstała i zaczęła klaskać.
Dobra była ta płyta?
Fakt że wypowiada się o niej "skarb" potwierdza, że musiała być dobra XD
Dobrze że przełożony twojego taty był raczej wyluzowany bo mogło się gorzej skończyć. ;)
Np jak?
mógł się dołączyć do imprezy