#1IIue

Jak szedłem na studia byłem pełen entuzjazmu i chęci do nauki, ale szybko przyszło rozczarowanie. Po 3 latach zastanawiałem się już nad rzuceniem tego w cholerę, ale ostatecznie zdecydowałem się jakoś dociągnąć do końca minimalnym wysiłkiem, żeby tylko mieć papier.

Miałem taki przedmiot, który prowadził facet, delikatnie mówiąc, bardzo mało zaangażowany w proces edukacyjny. Nie chcę podawać zbytnich szczegółów, aby nie umożliwić identyfikacji, ale np. aby dostać zaliczenie trzeba było m.in. kupić jego książkę. Tak, nie chodziło o to aby opanować zawarty w niej materiał, a po prostu ją kupić i pokazać wraz z paragonem. Trzeba było też napisać pracę na zadany temat. Chodziło ogólnie o analizę działalności wybranej firmy pod jakimś tam kątem.

Od kolegi, podobnego lesera jak ja, dowiedziałem się, że facet ma bardzo kiepską pamięć i można swobodnie wziąć pracę od kogoś z poprzedniego roku i tylko pozmieniać. Bardzo mnie to ucieszyło. Kolega był na tyle miły że załatwił kilka prac i nawet mi je podesłał. Trochę się obawiałem, więc planowałem bardzo mocno pozmieniać pracę. Ale tak wyszło że jakoś nie mogłem się zebrać i tradycyjnie zasiadłem do tego w przeddzień.

Zadzwoniłem do tego kolegi i spytałem jak mu idzie, a on mi mówi że już oddał. Wow. Pytam, czy dużo pozmieniał, a ten mi na to, że prawdopodobnie facet w ogóle tego nie czyta tylko sprawdza ile jest stron i czy jest ładna okładka, więc zmienił tylko nazwę firmy na "Wojtex sp. z o.o." i oddał jak było. Pomyślałem, że niezły z niego hardkor, ale ze mnie przecież nie mniejszy. Więc przejrzałem te prace które mi podesłał, wybrałem najkrótszą, ocenioną na 4 (uznałem że nie będę przeginał). Sprawdziłem jaka była nazwa firmy i za pomocą praktycznej opcji "Znajdź i zamień" zmieniłem ją na "Januszpol sp. z o.o.". Wydrukowałem, dałem do zbindowania i oddałem.

Parę dni później spotkałem tego kolegę i gdy zaczęliśmy rozmawiać na ten temat, to okazało się, że jak on wysłał mi mailem te prace z poprzedniego roku, to wysłał również tę, którą później sam oddał, zmieniając tylko nazwę firmy na "Wojtex sp. z o.o.". Tak się pechowo złożyło, że była to ta sama praca, którą też ja wybrałem i zmieniłem nazwę na "Januszpol sp. z o.o.". Nawet bycie hardkorem ma swoje granice i to właśnie była taka granica. Aż mi się zrobiło ciepło, na wyniki czekałem jak na egzekucję, spodziewając się najgorszego. Autentycznie spędzało mi to sen z powiek.

Jak się sprawa zakończyła? Wraz z kolegą dostaliśmy po 4, facet faktycznie tego nie czytał.
Dodaj anonimowe wyznanie