#SXZ4u
Moja dziewczyna interesuje się zjawiskami paranormalnymi i ogólnie łatwo ją nabrać na tego typu rzeczy, więc pomyślałem, że zrobię jej kawał. Gdy odwróciła się i kontynuowała z makijażem, powiedziałem zmienionym, niskim głosem „Przecież nie istnieję”. Ona nie odwracając się kontynuowała myśl „No właśnie, mogłoby tak być, że sobie ciebie wyobraziłam, a w rzeczywistości tutaj siedzę sama i gadam do siebie”.
Nic już nie mówiłem, tylko bardzo ostrożnie wstałem i bezszelestnie schowałem się pod łóżkiem. Przez może pół minuty nic się nie działo, aż skończyła i się obejrzała. Jak zobaczyła, że „znikłem”, to wpadła w histerię, zaczęła płakać. Pomyślała, że faktycznie nie istnieję. Najpierw chciało mi się śmiać, ale jak zobaczyłem, że tak bardzo się przejęła, to zaraz wyszedłem spod łóżka. Nie odzywała się do mnie przez 2 dni.
#hu8Lq
Rozumiem niedogodności związane z mieszkaniem w bloku, więc się nie czepiam, ale ostatnio gdy włączył jakieś hip-hopy o 23, to uznałem, że to jednak zdecydowanie przesada. Wyszedłem na klatkę, nadusiłem dzwonek... raz... drugi.. trzeci... w końcu otworzył.
Z mieszkania aż buchnął dym jak z czeluści piekielnych. Mówię do niego "Masz może słuchawki?". A ten popatrzył na mnie zamglonych wzrokiem, potem na zegarek i mówi "Kurna, człowieku, środek nocy, a ty przychodzisz słuchawki pożyczać?".
#sqc8i
#Ixjsp
Znajomy z gimnazjum zaprosił mnie na domówkę z okazji swoich urodzin. Większości ludzi nie znałem, w ogóle byłem wtedy typem odludka, miałem tylko paru kolegów do spotykania się od czasu do czasu, więc stwierdziłem, że przyjdę, a może będzie fajnie. Na początku było spoko, poznawałem nowe osoby, piliśmy, bawiliśmy się, śmialiśmy. Do czasu aż nie wypiłem za dużo i zaliczyłem zgona.
Kiedy jeszcze w miarę kontaktowałem, zachciało mi się siku, więc poszedłem do toalety. Po zrobieniu tego co miałem zrobić tak mnie ścięło, że postanowiłem, że położę się spać do wanny. Drzwi zostawiłem otwarte, więc każdy mógł wejść. Z tego co się później stało pamiętam niewiele, jedynie urywki i to co widziałem na filmiku. Jakiś koleś postanowił zabawić się moim kosztem i nasikał na mnie. Parę razy. Oddawał ma mnie mocz za każdym razem, kiedy zachciało mu się sikać.
Wszyscy wiedzieli co się ze mną dzieje i nikt nie zareagował, jedynie próbowali mnie ogarnąć. Jakoś im się to udało i wróciłem do domu, nawet nie pamiętam jak.
Na drugi dzień wstałem i pamiętałem wszystko jak przez mgłę. Umyłem się, a potem zajrzałem na twarzoksiążkę. Znajomy wysłał mi filmik, na którym ten koleś mnie upokarza. Wszystko mi się przypomniało. Serce podskoczyło mi do gardła, kiedy zobaczyłem co ze mną robi. Na dodatek wszyscy sobie ten filmik wysyłali na fejsie, więc każdy znajomy tamtych ludzi z domówki wiedział, co się stało, no i jakoś przez wspólnych znajomych filmik dotarł do moich kolegów. Stałem się pośmiewiskiem. Czułem się jak najgorsze gówno, ciąłem się, raz nawet chciałem się powiesić, ale nie dałem jednak rady.
Planowałem zemstę. Chciałem obić gębę gościowi tak, żeby mnie zapamiętał na zawsze. Dowiedziałem się gdzie mieszka i czatowałem na niego przed jego klatką. Kiedy w końcu go zauważyłem, podbiegłem do niego i zaatakowałem, zaczęliśmy się bić, lecz niestety był ode mnie silniejszy i nie dałem rady go pokonać.
Postanowiłem, że pójdę na terapię. Trochę mi pomogła. Jako że minęło trochę czasu, wszyscy w miarę o tym wydarzeniu zapominali.
W międzyczasie poznałem nowe, lepsze towarzystwo. O wszystkim wie tylko mój przyjaciel, reszcie boję się powiedzieć. Więc wydaje się, że wszystko jest OK. Ale nie jest. Czasami mam nawroty wspomnień, które powodują, że czuję się jak śmieć, jak gówno. W takich stanach wyobrażam sobie, że spotykam mojego prześladowcę i robię mu krzywdę. Nie miałem też od tego czasu dziewczyny, bo bałem się, że się o wszystkim od kogoś dowie i mnie zostawi, bo nie będzie chciała być z "oszczańcem", jak mnie wtedy nazywano.
Planuję znowu iść na terapię. Mam nadzieję, że tym razem pomoże.
#BqTCq
Otóż kiedy byłam małą dziewczynką byłam molestowana przez rok starszego kolegę. W szkole podstawowej i gimnazjum nigdy nie byłam akceptowano, bo to za gruba tudzież za brzydka albo śmiałam nie chodzić z innymi pić po szkole i wracać nieprzytomna do domu. Kiedy was nie akceptują, szukacie akceptacji gdzie bądź, w moim przypadku był to internet jak sami wiecie w internecie wszystko jest prostsze bycie odważnym i pewnym siebie nie jest już trudne.
W wieku 14 lat pierwszy raz weszłam na czat internetowy i ten dzień przeklinać będę do końca życia. Dla każdego faceta tam byłam piękna, nie rozumiałam tej zależności jak to jest, że koledzy w klasie wyzywają mnie od pasztetów, a w internecie nagle jestem piękna. Jak to w życiu bywa pierwszy chłopak, z którym się spotkałam mnie zgwałcił, co uczyniło mnie myślącą o sobie wyłącznie jako obiekt seksualny z nikim nie umiałam na tamtą chwilę stworzyć zdrowej relacji, bo wydawało mi się że liczy się tylko seks. Kiedy byłam coraz starsza zaczynało do mnie docierać co robię i że to jest złe, zaczęłam mieć tak potworne wyrzuty sumienia i czuć nienawiść do samej siebie, że postanowiłam umrzeć. Udało by mi się to gdyby nie fakt, że rodzice zobaczyli moje blizny i odpowiednio szybko zareagowali. Wiecie ja wiem, że połowa dziewczyn teraz nie szanuje siebie i ma gdzieś czy da jednemu czy większej liczbie facetów, wiadome możecie jak najbardziej mnie oceniać tak samo no bo przecież sama chciałam. Tyle, że dziś mam 22 lata i nie wyobrażacie sobie jaką nienawiść czuje do siebie i tych ludzi, którzy mnie skrzywdzili. I kiedy słyszę, że jakaś laska daje d*py na pierwszej lepszej imprezie chce mi się krzyczeć. Jak można nie szanować siebie tak świadomie i oficjalnie o tym mówić?
Jak mężczyźni mają nas postrzegać i szanować dobrze skoro co druga kretynka robi takie rzeczy, że galaktyka mała? Wiem, że połowa ma przysłowiowe wyrąbane, ale ja chyba nie pojmuje tej moralności.
#ZnQzv
Nie uważam się za osobę lepszą od innych, mam wiele wad, nie jestem ideałem, mam tego świadomość - tyle tytułem wstępu.
Uważam, że po prostu większość powinna po prostu dla dobra społeczeństwa umrzeć.
#oo1Zv
#deeMy
Jedziemy z tematem, a tu nagle drzwi wejściowe się otwierają i słyszę wesoły głos taty, który wcześniej wrócił z pracy. Mój chłopak z wrażenia aż doszedł. Tata chodzi po domu i mnie szuka, woła, a my ubieramy się na wyścigi i czekamy, aż nas odkryje. Dodam, że mój tata ma dosyć tradycyjne podejście do seksu, a my spotykaliśmy się od niedawna, więc tym bardziej niezręcznie.
Udało się! Tata nie pomyślał, żeby szukać mnie w łazience i poszedł do pokoju się przebrać. Tylko co dalej? Wyjdziemy sobie razem z łazienki jakby nigdy nic i powiem, że mi wyciągał kleszcza? Kolor naszych twarzy szybko by podpowiedział gatunek tego kleszcza... Mam wyjść sama i udawać, że nie słyszałam z innego pokoju, a luby siedział w kiblu? Musiałabym być tymczasowo głucha i niewidzialna. Trzasnąć drzwiami wejściowymi i powiedzieć, że dopiero przyszliśmy? Niestety, buty lubego stały pod samymi drzwiami... Przyznać się, że uprawiałam seks w ich łazience? Nigdy! Od mamy dostałabym kolejny wykład o antykoncepcji, a dosadnych uwag taty słuchałabym dłuższy czas.
Cichutko wyszłam z kibelka i kazałam chłopakowi tam zostać udając, że poszedł na dwójkę. Korzystając z tego, że tata szuka świeżej koszuli po cichu wymknęłam się na klatkę, na paluszkach zeszłam po schodach, postałam chwilę, po czym normalnie weszłam do mieszkania. Było lato, więc gorąco.
W drzwiach zderzyłam się z tatą. Zapytana gdzie byłam powiedziałam, że wynosiłam śmieci, ponarzekałam na upał i, że K tak długo blokuje kibel.
Po latach tylko się uśmiecham, jak sobie przypomnę. Z tamtym chłopakiem rozstałam się kilka lat później, ale spryt pozostał.
#6iFia
Minęło kilka minut, a ten przychodzi i mówi do mnie "Miałeś coś może na kocu? Jak go składałem nie zwróciłem uwagi, ale jak go strzepnąłem, to miałem wrażenie, że coś stuknęło o barierkę i poleciało na dół''. Jak stałem, w kapciach i z pełnymi ustami, od razu wypadłem z mieszkania i pobiegłem na parking szukać tego, co zostało z mojego telefonu.
Nic nie znalazłem. Po 10 minutach wściekły wracam do domu, a tam mój tata z moją komórką w ręce i cały czerwony ze śmiechu.