Będzie krótko.
Mam na imię Sebastian, mój ojciec to Janusz, a moja dziewczyna ma na imię Karina.
Co tu dużo mówić...
Mieszkam na 5 piętrze i na mojej ulicy są dwa konkurujące ze sobą burdele, które widać z mojego okna jak na dłoni.
Jak mi się nudzi, to wyciągam lornetkę i sprawdzam kto wchodzi lub wychodzi i robię zdjęcia twarzy, a następnie sprawdzam ich profile na Facebooku (czasem nawet liczę punkty dla każdego domu – żonaci liczą się podwójnie).
Nawet nie wiecie jaką mam satysfakcję, jak przyłapię jakąś znajomą twarz 😈
Historia mojego psa i dwóch panów policjantów
A więc pewnego popołudnia, jak co dzień, udałam się ze swoim psem na spacer. Spuściłam go ze smyczy, w końcu niech się mały wybiega. Zazwyczaj się słucha i nigdzie nie ucieka, Ale akurat na tym jednym spacerze zachciało mu się porozrabiać. Nagle wystrzelił jak z procy przed siebie i zniknął w oddali. Ja przestraszona i dość mocno zdezorientowana pobiegłam za nim.
Na końcu ścieżki, którą podążył, stał wóz policyjny. Podchodzę bliżej, widzę jak pies siedzi w samochodzie przy policjancie i już naprawdę przestraszona zaczynam przepraszać, po czym drugi z panów mnie uspokaja mówiąc:
- Niech się pani nie denerwuje, psa po prostu ciągnie do swoich.
Widać gliniarz też człowiek.
Gdy miałam 14 lat, zmuszona byłam nosić aparacik nazębny, bo moje dwie górne jedynki wyglądały niczym jakieś losowe głazy ze Stonehenge. Rodzice wydali kupę kasy na konsultacje, wizyty u dentysty, regulowanie aparacika, a potem zdejmowanie kamienia nazębnego i preparaty do remineralizacji szkliwa.
W dniu kiedy zdjęto mi to ustrojstwo z paszczy, wsiadłam na rower i popędziłam w stronę boiska szkolnego, aby pochwalić się moim zdrowym uśmiechem przed koleżankami. Nie mam pojęcia, jak to zrobiłam, ale uderzyłam przednim kołem o śmietnik i z wielkim impetem wyrżnęłam twarzą w chodnik. Wybiłam sobie dwie górne jedynki...
Jechałam kiedyś na stopa do koleżanki. W świetnym humorze stoję na przystanku i zatrzymuję samochody. I zatrzymał się ON: facet około 40, łysy, w czarnej skórze. Nie wyglądał jakoś przyjaźnie, ale stwierdziłam, że się spieszę, a w biały dzień nie zrobi mi krzywdy.
No i wsiadam i tak sobie gadamy, jedziemy i w pewnym momencie jakiś kierowca jadący z naprzeciwka mruga światłami. I właśnie w tym momencie zaczyna się tragiczna rozmowa:
- Widziałaś? Mrugnął? Pewnie znowu stoją.
- Tak, widziałam. Na pewno.
- Ale tutaj, w takim miejscu? Chyba muszą się nudzić.
- Oni zawsze się nudzą, nieroby, zaczepiają tylko niewinnych ludzi i robią problemy.
- Tak myślisz?
- Tak! Nie lubię psów.
I właśnie w tym momencie zatrzymała nas policja.
- Dzień dobry. Starszy sierżant xxx. Komenda powiatowa policji w yyy. Kontrola drogowa, poproszę prawo jazdy, dowód rejestracyjny, ubezpieczenie.
I wtedy mój wybawiciel uśmiechnął się jakoś dziwnie i zaczął szukać czegoś w kieszeni. Po czym wyjął z niej tzw. blachę i pokazał policjantowi.
- Coś jeszcze?
- Nie. W porządku. Miłego dnia, może pan jechać.
Siedziałam tam cala czerwona, pewna, ze facet wywiezie mnie na Syberię. A jedyne co wydusiłam z siebie do końca drogi to:
- Przepraszam za te psy, policja w sumie nie jest taka zła.
Nigdy więcej nie pojadę na stopa.
Wczoraj moja sąsiadka o godzinie 23 zrobiła mi awanturę na klatce schodowej. I to taką, że reszta sąsiadów się obudziła i pootwierała drzwi, aby sobie posłuchać. „Jak pan oglądasz porno, to chociaż dźwięk pan ścisz! Tu dzieci mieszkają!” - darła się rozsierdzona kobieta, a ja czerwony jak cegła usiłowałem bronić się, a jedyne dźwięki, jakie wydobywały się z moich ust to ciche jęknięcia: „Ale… ale… ale…”.
No i nie udało mi się wytłumaczyć jej, że po nocach oglądam kobiece mecze tenisa, bo od tygodnia jestem trenerem lokalnej drużyny i szukam inspiracji dla naszych dziewczyn.
Jestem z moją narzeczoną już 6 lat. Słysząc od naszych znajomych o niesamowitych i drogich miejscach, w których oni się zaręczyli, szukałem czegoś, czym mógłbym przebić ich wszystkich, ale nie dlatego, żeby się pokazać, tylko żeby utrzeć im nosa!
Jako że chciałem oświadczyć się we Wrocławiu, a nie znam go na tyle, żeby wymyślić coś ciekawego, przeszukałem internet w poszukiwaniu miejsca na to wiekopomne wydarzenie. Wszystko co znalazłem wydawało mi się oklepane i takie zwyczajne. Trafiłem na pewną stronę, gdzie poznałem studenta, który pomógł mi rozwiązać mój problem. Od słowa do słowa okazało się, że chłopak nie tylko oprowadzał po mieście, ale miał dostęp do "niedostępnych" miejsc we Wrocławiu. Ale do rzeczy.
Pewnego wieczoru zabrałem moją narzeczoną na spacer w pobliżu jednego z najwyższych budynków we Wrocławiu. Kiedy przechodziliśmy koło niego zaproponowałem jej, żebyśmy zobaczyli panoramę Wrocławia. Jakie było jej zdziwienie, kiedy udało nam dostać się na dach, gdzie na samym środku leżał koc, a na nim piknikowy koszyk, wino i kartka z napisem: Jeżeli nie zostaniesz moją żoną, to już nie wiem co mam zrobić! :D
Tak! Zadowolenie mojej żony kosztowało mnie 30 zł, pomysł i poznanie tego studenta, a miny moich znajomych, którzy dowiedzieli się jak się oświadczyłem były bezcenne :)
Mieszkam i pracuję od 5 lat w Manchesterze. Po Brexicie robiłem luźną ankietkę u znajomych Anglików w temacie. Zapytałem fryzjerki, czy cieszy się z wyników referendum. Ona na to, że pewnie że tak, bo nie będziemy wreszcie płacić za rozwój unijnych krajów, takich jak Kanada, Japonia...
Chyba nie trzeba komentarza.
Mój narzeczony pracuje w Danii na nocne zmiany. Wiadomo, tęsknota bierze górę, więc w końcu transport załatwiony, ładuję manatki i jadę. Póki co mieszkamy na starej farmie, dom jest ponad dwustuletni, na totalnym odludziu.
Jak na dobrą kobietę przystało, postanowiłam czekać na lubego, aż wróci z pracy (7 rano) i z nim położyć się spać, inni mieszkańcy akurat pojechali do Polski, więc jestem w tym domu niczym z teksańskiej masakry piłą mechaniczną kompletnie sama... Czujniki światła na korytarzu same się zapalają, coś biega po strychu (mam nadzieję, że to mysz), a gdy wiatr mocniej zawieje, drzwi od pokoju się otwierają. Dodatkowo ten stary dom ciągle "skrzypi"... Czuję się jak w jak w Paranormal Activity, a najlepsze, że naoglądałam się Supernatural, niektórzy pewnie wiedzą, o czym opowiada ten serial (łapanie demonów, duchów, stworów itp.).
Życzcie mi powodzenia, jeszcze tylko przez 3 tygodnie czekają mnie noce pełne strachu oraz pełnego pęcherza :D Może w końcu odważę się w nocy wyjść z mojej krypty do toalety. Tak że ten, trzymajcie kciuki! :)
Najgorszy błąd w moim życiu popełniłam wiążąc się z dopiero poznanym typem z internetu.
Wydawał się normalny. Byłam bardzo naiwna myśląc, że też się mną zauroczył. Nie miał pracy, a wieczorami lubił wypić parę piw. Spotykaliśmy się co dwa lub co kilka dni. Od namiętnego, długiego seksu, szybko przeszło do tego, że wystarczyło mu parę minut, byle siebie zadowolić.
Szybko skończyły mu się pieniądze. Mam dobre serce i byłam bardzo naiwna. Pożyczałam mu na jedzenie.
Po jakichś trzech miesiącach znajomości ("związku") w końcu przejrzałam na oczy, że on jest alkoholikiem i seksoholikiem. Gdy mu to powiedziałam, zerwał ze mną SMS-em. Gdy pojechałam po zwrot moich pieniędzy, poszarpaliśmy się. Dowiedziałam się wtedy, że mnie zdradzał.
Sama jestem sobie winna, wiem. Myślę jednak, że to, że nawet rodzice nie chcą go widzieć i uważają za pasożyta, sporo o nim świadczy.
Szczęście w nieszczęściu, że to zdarzenie solidnie odmieniło moje życie i nauczyło wiele, choć i tak wstyd mi opowiedzieć komukolwiek o tym "związku".
Dodaj anonimowe wyznanie