Poznałam na jednym forum w internecie fajnego chłopaka, zaczęliśmy ze sobą pisać i to trwało pół roku, a ja coraz bardziej byłam nim oszołomiona. W końcu mu powiedziałam, że ja go naprawdę kocham i muszę koniecznie się z nim spotkać i że to będzie coś wyjątkowego i niesamowitego. Nie zgodził się i odesłał swoje zdjęcie.
Przyznał (a zdjęciem udowodnił), że jest ode mnie o 6 lat młodszy. Ja mam 18. Jestem pedofilką.
Opowiem wam coś niedorzecznego.
Po ponad 2 latach dziewczyna zostawiła mnie dlatego, że zacząłem o siebie dbać. Kiedy zaczęliśmy ze sobą być, oboje mieliśmy piękne sylwetki, ale podczas związku bardzo dużo przytyliśmy. Kiedy pewnego wieczoru miałem problem żeby podnieść się z głębokiego fotela postanowiłem działać.
W kilka miesięcy zrzuciłem ponad 20 kilogramów tłuszczu, a następnie zacząłem nabierać masy mięśniowej. Moja była nie tylko nie miała tyle motywacji, ale dodatkowo z czasem każde moje wyjście na siłownię lub bieganie kończyło się awanturą. Dalej próbowała mnie karmić tłustym i cukrem i obrażała się kiedy tego nie chciałem jeść. Na końcu zrobiła mi jazdę o to że spodobałem się jej szczuplej koleżance i zerwała. Gdzie tu sens, gdzie logika?
Niektórzy na start w dorosłe życie dostają od rodziców jakąś kasę, czasem samochód, może nawet przepiszą na nich mieszkanie. Ja od ojca na start dostałam 60 tysięcy złotych długów do spłacenia.
Dzięki, tato.
Jestem kierownikiem niskiego szczebla na okresie wypowiedzenia i jednym z nielicznych jacy jeszcze pracują z tzw. starej kadry. Wszystko w naszej firmie szło świetnie dopóki prezesem nie została kobieta o skrajnych lewicowo - feministycznych poglądach.
Zaraz po jej przyjściu polecieli najwyżsi kierownicy, nawet tacy którzy mieli unikalną wiedzę dotyczącą naszych produktów, albo krytyczne ważne znajomości z naszymi kontrahentami i rynkiem. Oczywiście na ich miejsce nowa Pani prezes powołała kobiety. W firmie zrobił się taki bałagan, że góra nie wie co się dzieje na dole. Wszystko ciągną jeszcze za uszy szarży pracownicy, ale rynek się zmienia i trzeba się do niego dostosować bo w końcu to wszystko pójdzie na dno jak Titanic. Raporty działów są dla tych dyletantek kompletnie nieczytelne, więc posiłkują się takimi jak ja, a nawet tymi pode mną. Kilku najbardziej kumatych i ogarniętych ludzi zostało usuniętych, gdyż ukazywali ich niekompetencje.
Zaczął się okres strachu, nie można powiedzieć nic negatywnego na sposób zarządzania firmą w obawie przed utratą pracy. Niektórzy już dostrzegli, że ten burdel długo nie pociągnie i zaczyna się powolny eksodus dobrych i doświadczonych pracowników, który dodatkowo pogrąża firmę. Na ostatnim spotkaniu kadry kierowniczej, powiedziałem głośno w niekoniecznie miły, ale dosadny sposób co myślę i następnego dnia rzuciłem wypowiedzenie, zanim Pani prezes pozbyła by się mnie dyscyplinarnie. Niech mnie ręka boska broni przed kolejna kobietą szefową.
Przyszłam z moim nowym chłopakiem na obiad do moich rodziców. On jest Azjatą - to ważne. Mama ciągle chodziła przy nim i "Ching Ling, może chcesz soli?", "Ching Ling, może chcesz masła?", "Cingu Lingu, a skąd pochodzą twoi rodzice?".
Matka nie daje za wygraną, problem w tym, że on ma na imię Bartek.
Ostatnio spotkało mnie coś bardzo przykrego. Taki zimny prysznic.
Mama powiedziała mi: No dobrze, że przynajmniej od Ciebie już więcej dzieci nie ma się co spodziewać, Twój czas już minął. 34 lata to już zdecydowanie za późno...
Zrobiło mi się bardzo przykro. Przede wszystkim dlatego, że ja właśnie planowałam mieć jeszcze dziecko, a może nawet 2 (na razie mam jedno). Nie tak od razu, ale za jakieś 2-3 lata jak się przeprowadzimy. Myślałam, że dla mamy byłaby to świetna wiadomość. Po drugie poczułam się naprawdę stara. Jakoś nie myślałam o sobie w ten sposób. Za stara na dziecko w wieku 34 lat? To naprawdę tak jest? Powiedzcie proszę. Co myślicie? Może są tu kobiety, które zdecydowały się na drugie lub kolejne dziecko w moim wieku lub później? Sama już nie wiem co myśleć o tym.
Byłam na wakacjach, kiedy rodzice zadzwonili do mnie z informacją, że Adam, mój najlepszy przyjaciel, miał wypadek i trafił w ciężkim stanie do szpitala.
Na końcu przyznali, że zrobili sobie ze mnie jaja, bo po prostu chcieli mnie podejść, żebym przyznała, że go kocham.
Ich plan się powiódł.
Chodzę do szkoły.
O 10.30 mam długa przerwę i na niej z powodu wypitego napoju na poprzedniej zachciało mi się sikać. W barze była kolejka i nie zdążyłem skorzystać, ale do zapiekanki dostałem herbatę i też ją wypiłem.
Na kolejnej przerwie niestety 5 minutowej była kolejka i lekcje miałem na drugim końcu szkoły, więc znowu nie zdążyłem.
Na dwóch ostatnich lekcjach była matematyka, nauczycielka je połączyła tzn., nie było przerwy i robiła test. W połowie poprosiłem o możliwość wyjścia mówiłem, że naprawdę muszę, ale na teście nie można. Zawsze puszcza, ale na teście nie.
Sikać musiałem coraz bardziej, czas mijał powoli minuta za minutą, z lekcji wyszedłem z pełnym pęcherzem. Od razu poszedłem do łazienki, ale była kolejka, a mój autobus już przyjechał, umówiłem się z koleżanką u mnie w domu i nie chciałem żeby czekała aż przyjedzie następny. Miałem nadzieje że wszystko już przelało mi się do pęcherza i z zaciśniętymi zwieraczami dojechałem do domu.
Przed drzwiami prawie popuściłem, wysikałem się po 6 h, a chciało m i się od trzech.
Dobrze, że mam mocny pęcherz.
Jedyne czego nauczyła mnie szkoła to trzymać mocz.
Na wstępie mam niedorąbanie mózgowe zwane aspergerem. To sprawia m.in, że zawsze byłem i jestem cichy, małomówny i trochę dziwny, często zdarza mi się głupio zachowywać.
Pewnego ponurego poranka pojechałem do pracy spóźniony o kilka minut. Przez lekki niedobór snu duchowo byłem cały czas w objęciu Morfeusza. To były mroczne czasy, w których trzeba było na wejściu mierzyć sobie temperaturę i wynik zapisywać na papierku. Robiło się to w jednym z dwóch punktów, z jakiegoś powodu ludzie z mojej grupy mieli to robić w jednym konkretnym punkcie. Z jakiegoś innego, sam nie wiem jakiego powodu pominąłem ten pierwszy punkt i dokonałem rytuału w tym drugim. Ochroniarz zwrócił uwagę, że powinienem to zrobić w tym pierwszym. Nie wiedziałem co odpowiedzieć, więc nic nie powiedziałem i pospiesznie udałem się na swoje stanowisko.
Po około 10 minutach poszedł do mnie szanowny pan kierownik zmiany i zaczął pytać, czy coś piłem albo brałem, zgodnie z prawdą zaprzeczyłem. Okazało się, że ochroniarz poinformował go, że "pracownik się dziwnie zachowywał". Kierownik również odnosił takie wrażenie, więc wezwał policję. Kabaryna przyjechała, zostałem przeszukany, przewieziony na komendę, zakuty w kajdany i dokonano na mnie testu na obecność substancji psychoaktywnych. Wyszły same minusy, więc odwieźli mnie z powrotem na miejsce pracy, a pan bagieciarz też stwierdził, że jestem jakoś dziwnie spokojny. Wróciłem na halę i dokończyłem zmianę cały czas nie wierząc, co tu się odtentegowało.
Epilog: na dzień przed zajściem planowałem ze znajomym wyjście na jointa. Taki farcik, że jednemu z nas coś wypadło i musieliśmy to przełożyć :D
Na początku muszę zaznaczyć, że jestem typowym metalem, długie włosy, skóra, kolczyki, broda.
Idę sobie do domciu i nagle widzę dziewczynkę, która płacze. Ja jako osoba bardzo wrażliwa (tak, metale mogą być wrażliwi) podchodzę do niej i po rozmowie z nią okazało się, że się zgubiła, a telefon zostawiła u taty w samochodzie. No to szukaliśmy jej domu dobrą godzinę, podczas której opowiadała mi o Zosi, Kasi i Tomku z jej klasy.
Udało się znaleźć jej dom, jak się okazało był tuż obok miejsca naszego spotkania. Znaleźliśmy jej dom, ale nikogo nie było, więc poczekałem z nią grając w łapki itd. Nagle przyjeżdża samochód, wyskakuje facet i rusza z pięściami w moją stronę. Zaczyna wyzywać mnie od pedofilów oraz uderzył mnie z pięści w żebra.. Gdyby nie krzyk małej, płacz i błaganie żeby mnie puścił to mogło się to bardzo źle skończyć.
Dopiero po chwili się wszystko wyjaśniło, gdy Martynka (tak się nazywało dziecko) opowiedziała jak to było. Nie mam żalu do pana Tomka (ojca małej), bo myślę, że ja bym zareagował podobnie. Pamiętajcie, czasem ludzie, którzy wyglądają groźnie, mają więcej serca, niż ci w krawacie i garniturze.
A teraz, zgadnijcie kto jest teraz opiekunem małej? Otóż ja i rodzice małej płacą mi za to, że się z nią bawię, świat nie jest taki zły :)
Dodaj anonimowe wyznanie