#zULYr
Jak to odkryłem?
Kiedy moja nauczycielka matematyki się nade mną nachyliła.
#yfS5w
Kiedy miałem 17 lat postanowiłem zainstalować komunikator ze słoneczkiem, bo znajomi stwierdzili, że jest tam sama patologia. Ja akurat miałem farta i wylosowałem dziewczynę z mojego miasta. Bardzo dobrze nam się pisało, ale była o 6 lat starsza i niezbyt w moim typie. Poprosiła o przejście na Skype'a, zaczęliśmy tam regularnie gadać, aż zaproponowała spotkanie. Zgadaliśmy się w parku niedaleko jej domu. Spotkanie skończyło się na kilku pocałunkach (moich pierwszych). Zaczęliśmy regularnie się spotykać (głównie w jej mieszkaniu, bo mieszkała tylko z matką, która pracowała popołudniami, a mój ojciec ma pracę stacjonarną w domu, więc u mnie spotkania odpadały) i po miesiącu zaproponowała seks. Jako napalony prawiczek zgodziłem się. Było bardzo przyjemnie i seks został stałym punktem naszych spotkań. Pewnego dnia moja dziewczyna uznała, że chce spróbować BDSM i nawet kupiła akcesoria. Nie spodobało jej się, ale na następnym spotkaniu miała już strój dominującej kobiety. Zgodziłem się na zostanie zdominowanym. Podczas bycia posuwanym straponem (strasznie bolało) do pokoju wbiła jej matka. Dziewczyna odskoczyła ode mnie i starała się uspokoić matkę. Tymczasem ja się zesrałem, bo po wydupczeniu mnie, zwieracze mi puściły. Od tamtej sytuacji kontakt się urwał, a ja stopniowo wypierałem to z pamięci.
Część osób zastanawia się, dlaczego o tym piszę, skoro to wypierałem z pamięci. Od niedawna moi rodzice się rozwodzą, każde z nich miało kogoś innego na boku. Najpierw poznałem kochanka matki, całkiem miły gość. Kilka dni później miałem poznać kochankę ojca i jej córkę. Przychodzę na spotkanie, a tam mój ojciec z moją eks i jej matką...
Zostawię was z pytaniem. Czy mogę mówić, że moja macocha nakryła mnie na byciu bzykanym przez moją przyrodnią siostrę?
#OAK7W
Poznała chłopaka na imprezie, wydawał się idealny, choć może trochę zazdrosny. Chodzili ze sobą 3 lata, w tym czasie starał się odseparować ją od znajomych, wmawiał jej, że ją wykorzystujemy i za plecami obgadujemy. Próbowaliśmy pokazać jej, jaki jest naprawdę, ale była w niego zapatrzona i nie słuchała. Na jednej z imprez powiedział mi wprost, że ona jest jego i mamy się trzymać z daleka, powiedziałam jej o tym, ale on się wyparł. Odpuściłam, nasz kontakt skurczył się do życzeń na święta. Od znajomych słyszałam, że zdarzyło mu się podnieść na nią rękę przy innych albo zwyzywać. Po mniej więcej roku okazało się, że zostaną rodzicami, wiadomo: ślub, wspólne mieszkanie. Na weselu jeszcze raz próbowałam z nią rozmawiać, ale bez skutku.
Przez całą ciążę było dobrze, gdy mała się urodziła, poszedł świętować i nie było go tydzień. Odezwała się do mnie, jak mała miała rok, poprosiła o nocleg, bo chciała rozwodu. Zgodziłam się, ale pod warunkiem, że on nie będzie wpuszczany do domu.
Gdy przyjechała, nie było dnia, żeby pijany nie stał pod drzwiami i nie krzyczał. Słyszałam też, że ktoś ją widział z nim w parku, ale nic nie mówiłam, bo myślałam, że chciał zobaczyć dziecko. Po dwóch tygodniach spakowała się i wróciła do męża. Na moje pytanie dlaczego odpowiedziała, że wszystko sobie wyjaśnili, że on mi się zawsze podobał i chcę rozbić jej rodzinę. Na nic moje tłumaczenia, wyprał jej mózg zupełnie. Rozpowiada to wszystkim i chwali się, jaką ma cudowną rodzinę.
Spotkałam jej siostrę niedawno, powiedziała, że mają niebieską kartę i już kilka razy uciekała do matki, ale zawsze wraca do męża.
Jak można być tak zaślepionym i nie bać się o swoje zdrowie?
PS Z tego co wiem dziecka nie uderzył, mała jest wręcz jego oczkiem w głowie.
#1gC2d
Moje zainteresowanie sprawami damsko-męskimi szybko przeszły ze świerszczyków na prawdziwe dziewczyny. I w końcu poznałem taką, która chciała się ze mną spotykać, a nawet i zdecydowała się na seks. Wiedziałem, że zabezpieczenie przed niechcianą ciążą jest bardzo ważne, więc postanowiłem kupić prezerwatywy.
Potwornie się stresowałem. Do apteki nie chciałem iść – tam przecież zawsze jest dużo ludzi. Pozostała stacja benzynowa.
Nonszalancko przechadzałem się między półkami. „Olej do samochodu, hmm… tylko który wybrać? O, nie, czekaj! Spojler do Poldka! To takie interesujące! Dalibóg, czyż to nie płyn do spryskiwaczy?”. W ten sposób dotarłem do półki z kondomami. Akurat nie było żadnych klientów, więc szybko chwyciłem mój łup i podbiegłem do kasy rzucając sprzedawcy jakiś niezgrabny tekst o ładnej pogodzie. Gość uśmiechnął się pod nosem i skasował towar.
Parę dni później sytuacja się powtórzyła, ale tym razem przyszedłem z moją dziewczyną. Znowu wykonałem „objazd” po całym sklepie. Ten sam gość przy kasie znowu się do mnie uśmiechnął, a nawet mrugnął okiem.
Wkrótce wśród koleżanek mojej ukochanej rozniosła się wieść, że w przeciwieństwie do innych chłopaków w moim wieku, ja jeden nie boję się kupować prezerwatyw! Dwa dni po ostatnich zakupach przyszedłem z moją panią oraz jej przyjaciółką. Ten sam manewr, ten sam sprzedawca. Tym razem rzucił okiem na dziewczyny, jeszcze szerzej się do mnie uśmiechnął i zrobił gest podniesionego kciuka.
Sytuacja powtarzała się parę razy. Przez dobry miesiąc byłem tam prawie codziennie, ciągle z innymi koleżankami mojej dziewczyny. Pewnego dnia przyszedłem dwukrotnie w ciągu jednego dnia, za każdym razem z czterema innymi dziewuchami! Sprzedawca wbił swój wzrok głęboko w moje oczy. Widziałem w jego spojrzeniu sporo niekłamanego podziwu. Coś na kształt „Gościu, rządzisz, normalnie!”.
Miałem już jednak dość robienia za kondomowego dilera. Zebrałem więc chłopaków i im mówię, że to nic strasznego, że trzeba tylko wejść na stację, popatrzeć na kołpaki, pokomplementować wycieraczki, a potem siup do kasy i po bólu! Tylko jeden – Krzyś, zgodził się na ćwiczenia w terenie. Wziąłem go do sklepu. Krzyś był przy mnie, gdy czytałem skład płynu do prania tapicerek, trwał przy mym boku, gdy z zachwytem podziwiałem obracające się na ruszcie paróweczki, stał koło mnie, gdy kupowałem prezerwatywy. Czerwony, spocony i zapadający się pod ziemię – ale zawsze!
Tym jednak razem sprzedawca nie uśmiechnął się, nie spojrzał na mnie ani nie wykonał żadnego gestu aprobaty. Pewnie uznał, że moje seksualne eksperymenty zaszły już trochę za daleko.
#ykSVZ
#zR3Pp
Następnie wydarzyło się coś, czego się wstydzę na tyle, że nie mówię o tym nikomu, a więc w gruncie rzeczy anonimowa sprawa: wspomniany wcześniej cyklista wsiadł do odpowiedniego wagonu, zapytałam go, czy to właściwe wyjście, on odpowiedział, że chyba tak. Podążyłam w tym tłumie za tą niesprawdzoną wiadomością.
To nie było właściwe wejście, ale kiedy się o tym dowiedziałam, za mną wcisnęły się już do przedziału kolejne osoby i nie było odwrotu: przez cały długi przedział we czworo rowerzystów przepchnęliśmy swoje bezspalinowe pojazdy na chama. Przeplatałam wtedy głośniejsze „przepraszam” cichszymi przekleństwami; mieszanka upokorzenia i wściekłości była równocześnie mdła i paląca.
Kiedy przypięłam już rower i udałam się na miejsce podane na moim bilecie, na siedzeniu obok zauważyłam pana, z którym już wcześniej poczułam nić porozumienia. Nie miałam odwagi zagadać, ale po dość niedługim czasie zrobił to ten rowerzysta, zdaje się, że wtedy akurat, kiedy wkładałam do uszu zatyczki. W rozmowie poziom porozumienia wzrastał bardzo szybko.
I tu jest moment na drugi wątek anonimowy. Mój interesujący współpasażer dość szybko napomknął o swojej żonie i dzieciach. Trochę jeszcze porozmawialiśmy, sporą część podróży spędziłam w innym wagonie, a kiedy wróciłam, rzucił kilka haseł o intensywnym aromacie podrywu.
Nie jestem zainteresowana robieniem sobie problemów przez podążanie za zauroczeniem zajętym mężczyzną i zręcznie udawałam, że żadnych aluzji nie wychwytuję. Pożegnaliśmy się po skończonej podróży. Przez cały dzień miałam jeszcze motylki w brzuchu, przez kolejnych kilka dni czule gościa wspominałam.
Później zupełnie to minęło i ta postać nie budzi już we mnie żadnej sympatii. Pamiętam dobrze tę podróż, ale nawet nie wiem, czy w ogóle przedstawiliśmy się sobie z imienia.
Piszę o tym w zasadzie tylko dlatego, że miałam ochotę napisać wyznanie, i zastanawiałam się, która z moich historii się nadaje. Ale przy okazji chcę bardzo podziękować temu niedawnemu współpasażerowi oraz wszystkim innym osobom, które w czytelny sposób informują, że są w związku. To było naprawdę w porządku. Reszty nie oceniam, bo nic mi do tego.
#a7Ekw
Jako dziecko uważałam ją za bardzo drogą i elegancką (no cóż, frytki kosztowały więcej niż w budkach z hamburgerami). Często przechwalałam się przed dzieciakami z podwórka, że jak dorosnę, to będę tak bogata, że codziennie będę jadać tam obiady.
Marzenia się spełniają. Dziś faktycznie codziennie jadam tam obiady, szkoda tylko, że na zapleczu i w fartuszku kelnerki :)
#HHa28
Część na pewno tak, ja byłem. Sposób, w jaki się dowiedziałem, był wręcz śmieszny.
Imprezka u kumpli, piwko, pizza i męskie pogaduchy. Nagle gospodarz wybiega pijany z łazienki z telefonem. Podchodzi do mnie z grobową twarzą i pokazuje mi stronę dla dorosłych, a na niej film – moja dziewczyna robiła to ze swoim byłym w naszym łożu. Zainteresował mnie napis w rogu LIVE. Wpadłem na idiotyczny pomysł...
Dalej potoczyło się tak, zakradliśmy się w sześciu do mnie i wbiegliśmy do pokoju. Jej były przeprosił, powiedział, że ona mówiła, że zerwałem z nią (dom był mój, więc i tak wyszło dziwnie mu się tłumaczyć). Puściłem gościa, bo co on zrobił? Ona się wyniosła tego samego dnia.
Mieszka teraz z mamą i chce wrócić do mnie, lecz nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki. Moi kumple za to obserwują jej live'y, bo są dość często podobno ;)
#tIoHB
Chłopak postawił na horror – OK, nie mam nic przeciwko.
Później musiałam zadzwonić do mamy i wytłumaczyć jej, że jednak zostaję na noc, bo chłopak (dwa lata starszy ode mnie) boi się zostać sam.