#V5TVP

Wczoraj mój sąsiad przyłożył mi palec do pleców i powiedział grubym głosem: „Nie odwracaj się i oddawaj portfel”, podczas gdy wybierałem pieniądze z bankomatu. Ze strachu aż cały się zatrząsłem, a wtedy on zaczął się śmiać wraz ze swoją żoną i poklepał mnie po ramieniu. Pogadaliśmy, pośmialiśmy się i każde poszło  w swoją stronę.
No, prawie. Ja musiałem wrócić do domu i zmienić spodnie, bo nie wytrzymałem z nerwów i mimowolnie popuściłem :(

#pm9AL

Nie po raz pierwszy w ciągu dnia łapię ludzi na tym, że mi się przyglądają. To trochę dziwne, ale spoko. Nie zwracałam uwagi. Chociaż to działo się w autobusie, w sklepie, na pasach... I oczywiście w szkole.

Dzisiaj siedziałam sobie na ławce, czekając na lekcje popołudniowe, a tu mija mnie kolejna osoba, która wbija we mnie wzrok. Dopiero gdy przeszła, wpadłam na pomysł, żeby sprawdzić, czy przypadkiem nie mam czegoś na twarzy. Inteligentnie, nie? No nieważne. Jako że szkoła, to łazienki tuż obok, no więc poszłam. Weszłam do środka, spojrzałam w lustro i wiecie, co się okazało?
Na środku czoła miałam wielką, czarną plamę z atramentu, która...

Nie no. Po prostu jestem brzydka.

#Jtuyd

Parę lat temu oznajmiłam wszystkim dookoła, że wolę dziewczyny, ale wolę pozostać sama ze względu na przekonania religijne.
Tylko że... nie wolę. Miałam po prostu dość ciągłych pytań o to, dlaczego nikogo nie mam i było mi wstyd, że mimo prawie 30 lat nikt mnie po prostu nigdy nie chciał.

#LoFWO

Ostatnio zjadłam śniadanie, banana z jogurtem, i trochę banana w misce zostało, a że moja sunia bardzo go lubi, to dałam jej miskę do wylizania. Jak skończyła, to położyłam miskę na blat w kuchni i poszłam na chwilę do łazienki umyć zęby. Wracam, a w kuchni moja mama je płatki z mlekiem z tej wylizanej miski i mówi coś w stylu: „Wzięłam ją z blatu, taka czysta, chyba jeszcze nie zdążyłaś użyć”... Uznałam, że lepiej nie uświadamiać jej, kto tak ładnie miskę wyczyścił :D

#ZmPTB

Jestem nieśmiałym facetem. Mam 25 lat. Mieszkam na południu. Byłem sporo czasu w związku, kochałem kobietę ponad wszystko. Była dla mnie najważniejsza, oczko w głowie. Mieszkaliśmy razem. Dla niej nauczyłem się gotować, piec. Całe mieszkanie było na mojej głowie, robiłem kompletnie wszystko, co trzeba było zrobić – pranie, sprzątanie, zakupy, do tego praca na trzy zmiany i dorabiałem, aby starczyło pieniędzy. Co wcześniej było dla mnie udręką, gdyż mieszkałem z rodzicami i nie musiałem się martwić o wiele spraw. A kobieta... Hmmm, troszkę pracowała, często spała i sporo piła. Za przeproszeniem, miała w du**ie sprawy codzienne. Kilka razy podczas trwania związku wydarzyły się z jej strony niejasne sytuacje, podchodzące pod zdradę, itp. Byłem uparty jak osioł, mimo tego wszystkiego chciałem z nią być. Byłem wierny jak pies, całymi siłami byłem zaangażowany w ten związek. 
Mijały kolejne miesiące, a mój zapał, chęci i siły się wyczerpywały. Pieniądze się kończyły, a moje uczucie przygasało. Próbowałem o tym porozmawiać, ale zazwyczaj kończyło się to kłótnią. Próbowałem radzić się znajomych, rodziny, ale nikt nie wiedział, jak pomóc. Po kilku wstydliwych dla mnie sytuacjach (mam wrażenie, że nie miała ona sumienia), powiedziałem dosyć. Koniec bycia miłym. Zacząłem zachowywać się tak jak ona. Otworzyłem się na ludzi i miałem nowe koleżanki (dalej byłem grzecznym chłopcem), zacząłem się od nowa uśmiechać. Coś pękło, w przeciągu kilku tygodni sytuacja się odwróciła. Wiedziała, że się oddalam i to baaardzo szybko. Walczyła... Związek na krawędzi. Doszliśmy do porozumienia, była poprawa relacji, ale nie na długo. Nie mogła mi wybaczyć zaniedbania związku, jakiego się dopuściłem. „Byłeś taki okropny” – a przecież tylko przez chwilę byłem jej odbiciem lustrzanym. Mimo odnowienia moich starań, przy najbliższej kłótni i mojej nieobecności wyprowadziła się z domu. Choć minął rok, ja nadal ją kocham i ona o tym wie.

Wiecie co jest w tym najlepsze?
Nie mam jej nic za złe. Dziękuję jej z całego serca za tę szkołę życia. Zmieniłem styl życia, otoczenie, postawiłem na zdrowie i sport. Czytam książki, uczę się żyć od nowa. Jestem „świadomy”. Odżyłem w niebywały sposób. Czuję się cudownie, pełen sił i energii do życia! Gdybym mógł, wysłałbym jej bukiet kwiatów z podziękowaniem, ale nie znam adresu. Nieświadomie nauczyła mnie, jak mam żyć. Znalazłem swoją drogę.
Jestem całkowicie samodzielny i niezmiernie z tego powodu szczęśliwy :)

#AGOZ9

Jestem dziewczyną. Ostatnio szukam pracy, a żeby było mi łatwiej, to przerobiłam CV swojego brata na moje, ale... zapomniałam o zdjęciu. Tak oto wysłałam do kilku firm swoje CV ze zdjęciem mojego brata i oczekiwałam na telefony... 
W życiu nikomu się nie przyznam do takiej głupoty.

#IV8aE

W dzieciństwie co roku jeździłam z mamą nad morze. Pewnego dnia urlopu mama źle się czuła i wysłała 12-letnią mnie do apteki z banknotem 100 zł po jakieś tabletki przeciwbólowe. W drodze zauważyłam grupę ludzi, którzy stali w kółku i się przekrzykiwali. Ciekawska ja podeszłam i zobaczyłam, że na samym środku stoi pan z trzema kubeczkami (na pewno każdy kojarzy tę zabawę, w której trzeba zgadnąć, w którym jest piłeczka). Jako nieco naiwna dziewczynka nie wiedziałam, że ten pan specjalnie wolno przesuwa kubki, aby zachęcić ludzi do zakładania się o większe sumy pieniędzy. Oczywiście podczas prezentacji za każdym razem odgadywałam gdzie jest kulka i postanowiłam powiększyć majątek mojej mamy o kolejne 100 zł. Dałam pieniądze, a tu o! Nagle facet dostał jakiegoś motorka w rękach i już kompletnie zgłupiałam. Wybrałam kubeczek po lewej... PUDŁO! Gotówka, za którą miałam kupić mamie leki, przepadła. Rozpłakałam się, bardzo. Kilkanaście par oczu na mnie spojrzało, po chwili jakiś pan wyciągnął z portfela swoje 100 zł i mi je podał: „Uciekaj stąd i już się w to nie baw”. Tak też zrobiłam.
Nikomu o tym nie powiedziałam. Wstyd mi, że jako dziecko byłam taka głupiutka i chciwa. Proszę, uważajcie na swoje dzieci, bo wiele jest takich zagrożeń i nie każda sytuacja może się tak skończyć jak moja.

#0JHtF

Kiedy miałam może z 6-7 lat, na polu niedaleko mojego domu wylądował helikopter (nie pamiętam z jakiej przyczyny, może awaryjnie). Bawiliśmy się z dzieciakami niedaleko i oczywiście dla nas było to wielkie łoooo. :D

Nie wiem co mi strzeliło do głowy, ale pobiegłam do domu po zeszyt i długopis, żeby wziąć od pilota autograf :D
Dodaj anonimowe wyznanie