#4wvVO

Moja młodsza siostra chodzi do tego samego liceum, co ja kiedyś. Opowiedziała mi o jednej z legend, która ponoć od jakiegoś czasu krąży po szkole. Zapytała mnie, czy też słyszałem o tym chłopaku, który na ustnej maturze z języka polskiego, gdy zapytano go o parabolę (przypowieść), automatycznie podał wzór na deltę. W odpowiedzi zaśmiałem się i stwierdziłem, że to fejk, bo przecież niemożliwe, żeby ktoś był aż tak głupi.

To byłem ja -.-

#j97gb

Jako małe dzieciaki ja i moja młodsza siostra naoglądaliśmy się na Polsacie jakichś krwawych jatek w stylu „Rambo” czy inny „Predator” i następnego dnia rano postanowiliśmy zagiąć jakoś naszą 70-letnią babcię krzątającą się po kuchni.
– Babciu, a czy ty widziałaś kiedyś wywalony ludzki mózg? – zapytaliśmy rozchichotani, oczekując jakiegoś świętego oburzenia czy konsternacji ze strony seniorki, ale babcia przecierając szklanki, stwierdziła tylko ze spokojem:
– Tak, u mojego kolegi leżącego na polu, zamęczonego przez Niemców.

Nie muszę wspominać, że od tamtej pory odechciało nam się zaginać babcię.

#93zz3

Planuję ślub, a poznałem inną kobietę.
Od 7 lat jestem z swoją narzeczoną, od 3 lat planujemy ślub, w ostatnim czasie zaczęliśmy dopinać wszelkie szczegóły, zamawiać usługodawców. Pewnego dnia na imprezie firmowej poznałem pewną dziewczynę. Okazało się, że mamy tyle samo lat, zaczęliśmy z sobą rozmawiać, po wszystkim jak nigdy nic odprowadziłem ją do domu. Wiedziała, że jestem zaręczony, mimo to dogadywaliśmy się świetnie. Jeszcze nigdy tak wspaniale nie spędziłem z kimś wieczoru, teraz nie mogę przestać o niej myśleć. Zacząłem mieć wątpliwości, czy naprawdę chcę tego ślubu, czy może nie próbować zbudować związku właśnie z nią. W dużej mierze oczarowała mnie swoim charakterem i odpowiedzialnością, czego brakuje mi u obecnej partnerki, która jest kilka lat młodsza; jest moją pierwszą dziewczyną, wcześniej nie miałem innej partnerki. 
Wydaje mi się, że może pospieszyłem się z tym ślubem. Nie wiem co mam teraz zrobić, nie chcę jej ranić, a nie mogę przestać myśleć o innej.

#jFIRA

Przez wiele lat (oczywiście byłam znacznie młodsza) byłam przekonana, że w piosence „Z kopyta kulig rwie” śpiewają: „Hej, jadą w saniach panny, przy nich jadą siki”. Tłumaczyłam sobie, że tak szybko jechał ten kulig, że aż się panny posikały. 
Ot, tak mi się przypomniało, bo dziś usłyszałam tę piosenkę w radio :)

#oOvPD

Istnieją takie słowa, które usłyszałam i ciężko mi o nich zapomnieć, w szczególności jeśli wypowiada je moja mama. Nigdy nie miałam dobrego kontaktu z mamą, jest osobą uzależnioną, często zmienia jej się nastrój. W moim domu rodzinnym było jak w wojsku, same nakazy i zakazy. Zdrowie mojej mamy z dnia na dzień się pogarsza, już nie panuje nad tym, co mówi, gdy dochodzi między nami do kłótni, nagle czuję gulę w gardle i nie mogę mówić, za to mojej mamie włącza się słowotok i słyszę, że: jestem nieudacznikiem, starą panną, nikt mnie nie chce. Najbardziej boli wtedy, gdy mówi, że mnie nienawidzi. Ja oczywiście w tych kłótniach nie jestem bez winy, staram się sprowadzać rozmowę i argumentować, ale czasami nerwy też mnie ponoszą, ale nie mówię jej przykrych rzeczy. Często płaczę po rozmowie z mamą, staram sobie wmówić, że to co mówi jest nieprawdą – skończyłam studia, znam języki, mam fajnego psa, rozwijam się w pracy, jestem samodzielna itd. To pomaga tylko na chwilę... gdy i tak w głębi serca zgadzam się z tymi słowami. Nie mam na nią siły, planuję od dłuższego czasu zerwać z nią kontakt, ale za każdym razem się nie udaje, bo jest chwilę miła, a później i tak wszystko wraca do normy. I tak w kółko od 10 lat.

#CkqcH

Moja mama kiedyś walnęła mi ponadgodzinny wykład na temat tego, że powinnam się otworzyć na ojca.
Ojca, dla którego byłam służącą w wieku zaledwie 4 lat.
Ojca, który nigdy nie chciał mojej siostry.
Ojca, który nie dzwonił od trzech lat.
Ojca, który gnębił ją i mnie.
Ojca, który nic o mnie nie wie i nawet nie poznaje.
Ojca, który był alkoholikiem.
Ojca, który nigdy mnie nie kochał.

Dlaczego?
Przyjechał na komunię siostry i zachował się „w porządku”, bo pozwolił mojemu ojczymowi siedzieć w ławce dla rodziców i sam został na zewnątrz.

Po tym wykładzie nie tylko nienawidzę go bardziej, ale i mam też żal do mamy, że nie potrafi zrozumieć, jak bardzo on mnie zawiódł.

#uHeSp

Stojąc sobie pod prysznicem, przeglądałam się w słuchawce. W trakcie intensywnego wpatrywania w odbiciu zobaczyłam, że ktoś za mną stoi. Szybka myśl: „Kto to? Przecież drzwi są zakluczone. Odwrócić się czy nie?”. Stoję i myślę, ale w końcu w przypływie strachu odwracam się gwałtownie, tracąc równowagę.
Czoło rozwalone o płytki i obite kolano.

Kto za mną stał?

To tylko mój kremowy ręcznik, o którym zapomniałam, wisiał sobie spokojnie na drzwiach kabiny.

#0HJhS

Kiedy poszłam do LO, poznałam wielu fantastycznych ludzi. Całkiem szybko zaprzyjaźniłam się z chłopakiem X. Szara myszka, wstydliwy, małomówny. Większość osób myślała, że jest gejem. Mi nie przeszkadzała negatywna opinia innych i spędzałam z nim mnóstwo czasu w szkole i po szkole. Zapoznałam go z moimi innymi znajomymi. Mam tak wiele cudownych wspomnień z nim. Sekrety, rozmowy, żarty. Wymarzony przyjaciel. Myślałam, że to moja bratnia dusza. Z naciskiem na "brat".

Oczywiście, że coś musiało pójść nie tak. X się we mnie zakochał. Widziałam to, ale ignorowałam. Miałam nadzieję, że to chwilowe.

Któregoś słonecznego dnia poszliśmy na imprezę do znajomego. X chciał się popisać przed kolegami i trochę za dużo wypił. Zaproponowałam mu, żeby przyszedł do mnie i wytrzeźwiał przed powrotem do domu. Często tak robiliśmy, żeby nie robić sobie wstydu przed znajomymi. Kiedy przyszliśmy do mnie, nikogo nie było, czego się nie spodziewałam. Wiedziałam, że rodziców nie będzie, ale myślałam, że brat zostanie w domu. Wyszedł na imprezę tej nocy. Szkoda.

X wypił o wiele za dużo. Zaczął się do mnie dobierać. Nie słuchał mojego "nie". Zgwałcił mnie. Mój zaufany przyjaciel... Byłam dziewicą. Sprawy nie zgłosiłam, nasze drogi się rozeszły, ale to już inna historia.

Teraz:
Jakie znaczenie miał mój strój? Sukienka (nie obcisła, nie krótka, bez dekoltu), którą wtedy miałam na sobie, on widział już setki razy. To była moja ulubiona sukienka.
Czy to moja wina, bo przyjęłam go do pustego domu? Swojego przyjaciela?
Czy to moja wina, że nie trzymałam gazu pieprzowego przy nim?
Czy to moja wina, bo mu ufałam?

Ktoś mądry napisał w komentarzu pod którymś wyznaniem, że zamiast karcić kobiety za ubiór i prowokacje, najpierw nauczmy ludzi, że nie mają prawa dotknąć swojej żony, męża, przyjaciółki, przyjaciela, sąsiada czy sąsiadki - kiedy oni mówią "nie".
Dziękuję.

#xVgxa

Dzień ślubu z moją żoną był chyba jednym z najgorszych dni mojego życia.

Obudziłem się rano, kompletnie niewyspany i niezadowolony z życia. Zastanawiałem się, po co mi to wszystko, jak by nie mogło być tak, jak było. Ledwo ubrałem coś na siebie i dostaję telefon, że mam natychmiast przyjeżdżać, bo moja ukochana bardzo źle się czuje. Mając wszystko kompletnie gdzieś, wsiadłem w auto i pognałem do teściów. Rzeczywiście moja ukochana dostała ataku rwy kulszowej... Wezwałem pogotowie, dali jej zastrzyki, kroplówkę i trochę wróciła do żywych, więc zdecydowaliśmy, że się pobierzemy mimo wszystko.
Sam osobiście zaniosłem ją pod ołtarz i wyniosłem z kościoła, pierwszy taniec również zatańczyłem na rękach z ukochaną, udało mi się też załatwić krzesło półleżące, by mogła być na sali ze wszystkimi.

Jak myślicie kto teraz planuje wesele niespodziankę na kolejną rocznicę ślubu?

#EMxwk

Moja mama ma problem – nie potrafi wyrzucać jedzenia. Ma dwie lodówki i zamrażarkę pełne jedzenia, którego nie może jeść, i trzyma za dużo chleba i podarowanych składników. Twierdzi, że to przez dorastanie w biedzie, to jej wymówka. Nie wiem, co mam robić – nasze lodówki i zamrażarki są obrzydliwe, śmierdzą, a ja nie wiem, jak jej pomóc. W dodatku kiedy ludzie mają jedzenie, którego nie chcą, bo się przeterminowało, ona je od nich bierze, bo szkoda to wyrzucić. Najgorsze, że przez to nie ma miejsca na świeże, zdrowe składniki, aby przygotować nawet najbardziej podstawowy posiłek. 
Wiem, że większość ludzi powie, żeby się wyprowadzić. Ale w tej chwili nie ma takiej opcji, a nawet wtedy nie jest to rozwiązanie dla jej złego nawyku. Czuję się beznadziejnie, bo ona nie słucha i nie wiem, jak jej pomóc.
Dodaj anonimowe wyznanie