Zdradziłem swoją żonę z prostytutką. Wszystko nagrałem. Pokazałem jej nagranie. Wniosła sprawę rozwodową do sądu. Dostałem rozwód. Zostawiłem nasze mieszkanie żonie. Była żona znienawidziła mnie do granic możliwości. Rodzina tak samo. Znajomi też.
Dlaczego to zrobiłem? Dowiedziałem się, że mam raka z przerzutami i nie ma dla mnie ratunku. Zrobiłem to wszystko celowo, żeby moja żona nie cierpiała, jak będę umierać. Kredyt mieszkaniowy spłaciłem. Teraz jestem już w szpitalu. Czekam na śmierć...
Dodaj anonimowe wyznanie
czy ktoś mi wytłumaczy jaki człowiek może mieć taką logikę? Bo poza durnymi filmami to ciężko mi sobie wyobrazić, że ktoś mógłby pomyśleć, że jest to dobre rozwiązanie. Chyba że nienawidzisz partnera i chcesz go po prostu dobić
A myślisz że zdradzając ją nie przysporzyłeś jej cierpienia? Ślubu nie bierze się po to, żeby być z drugą osobą tylko w dobrych chwilach, a w złych nie. Jeśli mieliście kościelny to przysięgaliście ,,w zdrowiu i chorobie", a ty jej odebrałeś możliwość dochowania tego. Poza tym naprawdę myślisz, że twoja była żona (i rodzina i znajomi, bo domyślam się, że oni też nie wiedzą) nigdy się nie dowie? Przecież jak umrzesz to sam siebie nie pochowasz Szpital będzie musiał powiadomić twoją rodzinę, a ona może powiadomić twoją byłą. No chyba że nie dałeś w szpitalu numeru do nikogo, to wtedy gmina cię pochowa, ale nawet wtedy w końcu się dowiedzą.
Akurat rozwód jest drugi na liście najbardziej stresujących sytuacji w życiu. Właśnie za śmiercią partnera.
Zatrułeś jej w ten sposób wszystkie szczęśliwe wspomnienia.
Niemądre. Myślałeś o tym, żeby jej powiedzieć i ją przeprosić?
Żeby nie musiała żyć w przekonaniu, że ją oszukiwałeś?
Żeby miała szansę być przy tobie, jeśli ci wybaczy?
Żebyście mogli pożegnać się jak należy, a wcześniej spędzić razem możliwie dużo czasu?