#0mEBC
Nie widzieć czemu wszyscy spoglądali na mnie i uśmiechali się. Nie chciałem pozostać obojętny na tak przyjazne spojrzenia przechodniów i również odpowiadałem wesołym uśmiechem. Kiedy doszedłem na przystanek, spotkałem kolegę, który wyjaśnił mi te liczne uśmiechy, komentując moje pojawienie się na przystanku słowami: "Na ch*j ci ten koszyk?".
Wtedy zorientowałem się, że przez pół miasta szedłem ze sklepowym koszykiem i radośnie uśmiechałem się do przechodniów.
oddales go chociaż?
Wziął i dziecko w nim nosi pewnie