#0mEBC

Byłem w drugiej klasie liceum. Po zajęciach wybrałem się do sklepu kupić zeszyt. Gdy wszedłem do sklepu, wziąłem koszyk do ręki i udałem się w stronę regału z artykułami szkolnymi. Niestety nie znalazłem odpowiadającego mi zeszytu i wyszedłem ze sklepu. Dziarskim krokiem zmierzałem na przystanek autobusowy. 

Nie widzieć czemu wszyscy spoglądali na mnie i uśmiechali się. Nie chciałem pozostać obojętny na tak przyjazne spojrzenia przechodniów i również odpowiadałem wesołym uśmiechem. Kiedy doszedłem na przystanek, spotkałem kolegę, który wyjaśnił mi te liczne uśmiechy, komentując moje pojawienie się na przystanku słowami: "Na ch*j ci ten koszyk?". 

Wtedy zorientowałem się, że przez pół miasta szedłem ze sklepowym koszykiem i radośnie uśmiechałem się do przechodniów.
KuropatwaWDrzewie Odpowiedz

oddales go chociaż?

FajnyCzlek

Wziął i dziecko w nim nosi pewnie

Dodaj anonimowe wyznanie