#0cD98
Pierwszy raz to był żart. Dopalacze. Śmiech. Euforia. Świat stał się prosty jak kreska na stole. Byliśmy królami życia. Wydawało się, że właśnie przejęliśmy stery od samego Boga i teraz możemy wszystko. Zero lęku. Zero wstydu. Zero odpowiedzialności.
I właśnie to „zero” okazało się początkiem. Nie ma momentu, w którym orientujesz się, że przegrałeś. To nie jest dramat z orkiestrą. To powolne przesuwanie granicy. Trochę więcej. Trochę częściej. Trochę mocniej. Aż któregoś dnia budzisz się i twoje życie nie jest już twoje.
Pracowałem na morzu. Morze jest twarde. Fale nie pytają, czy jesteś zmęczony. Masz stać i robić swoje. I stałem. Byłem funkcjonalny. Byłem „ogarnięty”. Byłem gościem, który zarabia, który daje radę, który ogarnia sprzęt i ludzi. A potem wracałem do domu i stawałem się cieniem. Moje życie podzieliło się na dwa światy: na morzu – odpowiedzialny facet, w domu – człowiek, który potrzebuje chemii, żeby poczuć cokolwiek. Z czasem już nie brałem, żeby było fajnie. Brałem, żeby nie było źle. A to zupełnie inna liga.
Kobiety przychodziły i odchodziły. Nie dlatego, że byłem potworem. Dlatego, że byłem nieobecny. Nie możesz kochać kogoś, kto jest mentalnie kilka gramów dalej.
A potem poznałem ją. Najlepsza rzecz, jaka mi się w życiu trafiła. Spokój. Ciepło. Normalność. Taka zwykła, zdrowa normalność, której ja już nie potrafiłem utrzymać. Miała przeczucia. Czuła, że coś jest nie tak. A ja patrzyłem jej w oczy i kłamałem bez mrugnięcia. Nie dlatego, że chciałem ją zranić. Dlatego, że byłem uzależniony.
Uzależnienie to nie jest „lubię sobie czasem wziąć”. To jest sytuacja, w której kolejna działka wygrywa z osobą, którą kochasz. I wiesz, że wygrywa. I mimo to wybierasz ją.
Dwa miesiące temu przestaliśmy się widywać. Na początku grudnia przestała się odzywać. I w tej ciszy nie ma dramatu. Nie ma awantury. Jest tylko konsekwencja.
To nie ona mnie zostawiła. To ja przez lata odsuwałem ją od siebie każdym kłamstwem, każdym powrotem do prochu.
Największa porażka? Nie to, że odchodzi. Największa porażka to świadomość, że miałem szansę żyć inaczej. Miałem kobietę, pracę, zdrowie. I wybrałem chwilowe odcięcie od rzeczywistości.
Nie zrobię sobie krzywdy. Będę żył. Wyjadę. Zacznę od nowa. Nie po to, żeby uciec przed miłością. Tylko po to, żeby przestać uciekać przed sobą.
Najgorsze w tym wszystkim jest jedno: dziś mam głowę, której wtedy nie miałem. Dziś wiem, że to nie był luz. To była autodestrukcja ubrana w śmiech.
Jeśli to czytasz i myślisz: „mnie to nie dotyczy” – też tak myślałem. Nikt nie planuje zostać uzależnionym. Każdy planuje tylko „spróbować”. A potem budzisz się kilka lat później i jedyne, co masz, to wspomnienie osoby, którą mogłeś być.
Morze nauczyło mnie jednej rzeczy: jak coś tonie wystarczająco długo, przestaje walczyć. Ja jeszcze walczę.
Pytanie, czy ty będziesz musiał.
"Każdy planuje tylko „spróbować”.
No właśnie że nie każdy.
Mając wiedzę o stopniu uzależnień w mojej rodzinie (alko, papierosy, cukier, o innych nie wiem, ale nie wykluczam), po prostu profilaktycznie nigdy nie spróbowałam niczego, co mogłoby silnie uzależnić.
Wiedza o mocy nałogów prawdopodobnie przedłuży mi życie - oboje rodzice zmarli młodo, na nowotwory (średnio jedna-dwie paczki papierosów dziennie), brat udusił się we śnie (obturacyjna choroba płuc, papierosy: paczka dziennie), drugi brat - nowotwór wątroby (alkohol).
Trzymam się z daleka nawet od środków przeciwbólowych i nasennych, a co dopiero od różnych miękkich i twardych.
Bo wiem, że jeśli - jak piszesz - spróbuję, to już po mnie.
Czytam to i myślę sobie
TAK, MNIE TO NIE DOTYCZY, BO NIE KAŻDY PLANUJE TYLKO SPRÓBOWAĆ. Ja nie planuje i nie spróbuje.
Na moje oczko albo napisane przez AI, albo podrasowane przez AI. Czytam sporo różnych tekstów i ostatnimi czasy zaczęłam rozpoznawać specyficzny styl tych tworzonych przez AI.
Kiedyś sobie żartowaliśmy, że za jakiś czas nie będzie w ogóle nowych wyznań, tylko wciąż mielone te same, które będziemy znali na pamięć.
Teraz możemy te obawy pożegnać. AI dostarczy nam niewyczerpaną ilość nowych opowiastek.
@Czaroit
"Kiedyś sobie żartowaliśmy, że za jakiś czas nie będzie w ogóle nowych wyznań"
W życiu nie przypuszczałam, że nowoczesne technologie porobią nam tyle niespodzianek.
Podesłano mi ostatnio utwory dziewczyny, która pisze niezłe teksty piosenek, ale nie umie śpiewać ani grać.
I tak, oczywiście, cały jej kanał na YT pełny jest "utworów wokalno-instrumentalnych", wymyślonych i nagranych do ostatniej nutki przez AI.
Mnie się nawet już nie chce tego komentować. Jedyne, co robię, to śledzę, czy przypadkiem AI nie zaczęła zarządzać moim kontem bankowym (podając się za mnie).
Następne
Psychiatrzy specjalizują się w temacie uzależnień, pomogą ci.
On miał na mysli, że każdy kto próbuje planuje tylko SPRÓBOWAĆ a nie CIĄGLE BRAĆ.
Trzeba być ignorantem by nie mieć wiedzy, że narkotyki bardzo szybko uzależniają.
Miałem niejedną okazję, by "spróbować na krzywego ryja".
Nigdy nie skorzystałem i to się nie zmieni.
Wiem czym są narkotyki i jakie są konsekwencje ich brania.
Najwidoczniej autorowi brakło świadomości ryzyka i zdrowego rozsądku.