#0ZDQU
Zacznę może od tego, że jestem zdecydowanie nieatrakcyjny dla kobiet: 170 cm na granicy niedowagi, zaawansowane zakola, krosty na twarzy, niesymetryczny nos. Z powodu urazu w dzieciństwie mam też jedną nogę krótszą, przez co chodzę w charakterystyczny sposób. Oczywiście próbowałem coś z tym zrobić, przetestowałem chyba wszystkie specyfiki na cerę i włosy ale nic to nie dało. Resztę wad być może dałoby się wcześniej zoperować ale barierą były koszty.
No właśnie, z powodów finansowych nie poszedłem na studia i łapałem się każdej dostępnej pracy. Do niedawna pracowałem na magazynie w typowym januszeksie i wynajmowałem pokój w kamienicy. Z wyżej wymienionych powodów żadna dziewczyna nie była mną zainteresowana, miałem krótką relację fwb w jednej z poprzednich prac ale nic poza tym.
Pół roku temu wygrałem w totolotka (mniejsza o kwotę). Kupiłem mieszkanie w nowym budownictwie, z pomocą doradcy inwestycyjnego zapewniłem sobie całkiem spory dochód pasywny. Resztę pieniędzy postanowiłem wydać na głupoty, trochę zaszaleć. Wziąłem auto w leasing i pewnego pięknego wieczoru udałem się do klubu. Oczywiście w najnowszych ciuchach z "odpowiednimi" metkami. Nie spodziewałem się cudów, ale już za pierwszym razem spędziłem noc z piękną dwudziestoparolatką. Od tamtej pory robię tak co tydzień: jak już wybiorę dziewczynę to wystarczy postawić parę drinków i dalej jest już z górki. Sam jestem w szoku. Wiadomo, zawsze znajdzie się jakiś temat do rozmowy, ale do tej pory dość szybko byłem spławiany. A teraz żadnej lasce nie przeszkadza mój wygląd ani trudności społeczne.
Do tej pory miałem kilkanaście takich jednorazowych przygód. Nie mówię że z jakimiś modelkami 10/10, ale większość z nich była naprawdę ładna, w normalnych okolicznościach poza moim zasięgiem. Oczywiście wszystkie w zbliżonym wieku, nie jestem groomerem. Z trzema mam stały kontakt, każda z nich wyraźnie liczy na dłuższą relację, na razie nie wiedzą o sobie nawzajem. Spotykamy się dość często, każda mówi mi że jestem "wyjątkowy" i że liczy się wnętrze. Oczywiście nie jestem naiwny, nie dam się wciągnąć w małżeństwo ani złapać na dziecko. Wiem, że za jakiś czas muszę przystopować, jeśli nie chcę żeby pieniądze się skończyły. Mam już wstępnie zarezerwowane operacje w prywatnych klinikach, może chociaż trochę poprawi to mój wygląd. Wzrost jest raczej nie do przeskoczenia.
Tak wiem, z żadną z tych kobiet nie zbuduję niczego wartościowego. Kupuję sobie złudzenia, ale wiem że w rzeczywistości jestem zerem. Zaliczam kobiety, które dawniej nawet by na mnie nie spojrzały. Na początku się cieszyłem, ale jak tak na to spojrzeć to w sumie smutne. Nie miejcie złudzeń, większość dziewczyn to materialistki.
piwniczak uderza po raz n-ty.
Czyżby Gargal? Akurat na ciuchy z tymi metkami, to czasem stać ludzi z najniższą krajową. Jeśli ktoś nie ma wielkich wydatków, to odłożyć powiedzmy 600-700 zł na koszulę, to nie jest wielki wyczyn.Na pewno wyrywałeś laski na ciuchy, na które może sobie pozwolić prawie każdy.
Chyba bardziej mu chodziło o to auto w leasingu, co nie zmienia faktu że historia raczej zmyślona. Ja na przykład patrzę głównie na wygląd, kasa jest dopiero na drugim miejscu
wyzwolonaa - ok, tylko jak to by miało wyglądać. ,,Hej, jestem Adam, przyjechałem tutaj mercedesem, chodź się ze mną migdalić?" Nie mam dobrego zdania o kobietach tego typu, ale bez przesady. Na coś takiego, to by się chyba niepełnosprawna intelektualnie nie dała namówić.
Ja nie wiem, ale często przed klubami są parkingi gdzie można się pokazać. Parę razy poleciałam na luksusowe auto, ale kierowca zawsze był 10/10
Nie mówiąc już nawet o tym, że na vinted i w second-handach można dorwać markowe rzeczy. Albo podróbki na tyle dobre, że nikt w klubie nie będzie się doszukiwać różnić (które często są zauważalne na metkach i szwach).
Poza tym, w niecałe pół roku zapewnił sobie "całkiem spory dochód pasywny" - to tak nie działa.
Natomiast, jeśli chcemy udawać, że to prawda, to raczej wcale nie chodzi o pieniądze. Tzn. pieniądze po prostu dały autorowi pewność siebie. Nie ma nic bardziej odpychającego od użalającej się nad sobą, nieszczęśliwej osoby (niezależnie od płci), która nie jest w stanie uwierzyć, że ktoś chciałby z nią być.
Nie, to tak nie działa. Jak dla mnie facet może być pewny siebie, ambitny, przebojowy ale to nic nie znaczy. Jeżeli jest niski i brzydki zawsze go odrzucę
To chyba Garguś pisał.
Wyznanie zmyślone, ale gargal w swoich bajeczkach zawsze jest ,,bardzo przystojny” i ,,naprawdę dobrze wygląda”, więc nie sądzę, żeby raptem przedstawiał siebie jako zakolaka - bazyla :)
Prawdopodobnie główna zmiana polega na tym, że mając pieniądze jesteś bardziej pewny siebie, zagadujesz dziewczyny i sam wierzysz w to, że masz coś do zaoferowania (w tym przypadku materialnie) - i to zwykle działa, tylko sęk w tym, że wcale nie potrzeba do tego pieniędzy, bo można oferować także wartości niematerialne - fajny charakter, ciekawe rozmowy ;) Wyglądu nie zaoferujesz, ale wiesz, to może nawet lepiej, bo nie chcesz polować na płytką pannę. A z rozmową jakoś Ci idzie, bo gdybyś naprawdę źle to robił, to nawet opisywane dziewczyny nie poświęciłyby Ci dwóch minut na to, żebyś tego drinka mógł im postawić.
I tak, jak chodzisz odstawiony w banknoty do klubów to dostajesz to, na co polujesz - bywalczynie klubów. Płacisz i kupujesz, produkt znasz. Ameryki nie odkryłeś - w takie miejsca się idzie na tego rodzaju łowy, a rodzaj transakcji i jej waluta są znane od wieków.
Za to jak już odkryłeś, że potrafisz zagadywać i nie idzie Ci to źle, to polecam zastanowić się nad tym, co Cię interesuje i wybrać się na szkolenie / kurs / spotkanie tematyczne z tego obszaru. I tam w przerwie czy podczas różnych aktywności rozmawiaj z ludźmi, niekoniecznie tylko kobietami w Twoim przedziale wiekowym. Pogadaj, poznaj ludzi i daj się poznać. Zobaczysz, że masz wartość inną niż zawartość portfela, a kobiety wcale nie są takimi materialistkami, jak sądzisz oceniając całą płeć bo bywalczyniach klubów.
PS. Z całym szacunkiem dla normalnych dziewczyn, które lubią potańczyć przy muzyce klubowej i nie są zainteresowane finansami współobecnych ;) Osobiście nie znam, ale stara już jestem więc się nie liczy :)
Enty raz czytań tę historyjkę od różnych autorów z kosmetycznymi różnicami.