#wYXr0
Miałem może 5 lat. Tata miał jechać na szkolenie i założył mundur polowy.
- A czemu się tak ubrałeś, tatusiu?
- Tata znowu jedzie na dziewczynki - odpowiedziała żartem mama, zanim tata zdążył otworzyć usta.
W oczach pięciolatka tata jest największym bohaterem, a jak jeszcze jest tak czadowo ubrany, to jest już absolutnie bezkonkurencyjny i nawet He-Man z żółwiami ninja nie mają do niego startu.
Dzień Ojca w przedszkolu. Zadanie - narysuj tatę. Oczywiście postanowiłem narysować tatę w jego najbardziej czadowym ubraniu - najlepiej jak potrafiłem narysowałem mundur, deseń moro, a na głowie beret (dzięki czemu nie miałem problemów ze znalezieniem łysej kredki.
- Twój tatuś jest żołnierzem? - zapytała przedszkolanka.
- Tak - odparłem. Żeby podkreślić powagę tego stroju, bo to przecież nie jest jakiś tam zwykły strój żołnierski, sprecyzowałem - I tak się ubiera, kiedy jeździ na dziewczynki.
Mina przedszkolanki była nietęga, najwyraźniej była pod ogromnym wrażeniem. Postanowiłem trochę rozbudować swoją wypowiedź, żeby zaznaczyć, jak wielkim autorytetem jest dla mnie mój tata:
- Ja też będę jeździł na dziewczynki z tatą.
Kiedy przyszła po mnie mama, została poinformowana przez przedszkolankę, że opowiedziałem jej, jak to mój tata chodzi na dziewczynki i że powinna poważnie porozmawiać z mężem.
Tak więc tego... Uważajcie na to, jak żartujecie przy swoim dziecku :)
Uprzedzając pytania:
Było tak jak napisałem - tata jeździł "na dziewczynki". Żadnego wulgaryzmu o podobnym brzmieniu.
Niestety, nie byłem w wojsku. Nie pojechałem też z tatą na dziewczynki. ;)