#0MuG1
Marcin chodził wtedy do gimnazjum w pewnym mieście. Był w 2 klasie i zbliżał się koniec roku. Świadectwo miał o tyle dobre, że pomyślał, aby złożyć podanie do urzędu miasta o przyznanie mu stypendium. Powiedział o tym swojemu najlepszemu kumplowi Łukaszowi i jemu ten pomysł spodobał się na tyle, że postanowił zrobić to samo (pragnę tu zaznaczyć, że chłopaki uczyli się często razem i mieli praktycznie identyczne oceny, z wyjątkiem informatyki, Marcin miał 6, a Łukasz 5).
Marcin mówił, że na całe miasto jest przygotowane ok. 10 stypendiów. Twierdził, że najbardziej stresujące było czekać na rozpatrzenie podania. Nastał wreszcie 1 września, czyli ogłoszenie na forum szkoły kto dostał stypendium. Udało się kilku osobom, w końcu dyrektorka ogłasza:
- Ostatnie, 10 stypendium od urzędu dostaje... Łukasz.
Marcin nic nie rozumiał, przecież miał delikatnie wyższą średnią od Łukasza. Zadzwonił do urzędu i zapytał się o co chodzi. Kazali przyjść mu następnego dnia i pani sekretarka umówiła go na spotkanie z panią zajmującą się gospodarowaniem pieniędzy urzędu.
Przyszedł do budynku, poproszono go, aby chwilę poczekał.
Być może ktoś z was się domyślił, kto przyszedł? Przyszła mama Łukasza i zaskoczona widokiem najlepszego przyjaciela jej syna zaczęła palić głupa. Mówiła, że nie rozumie o co chodzi, że to pomyłka i ją osobiście poprawi.
Na poprawienie tej "pomyłki" Marcin czekał cały rok, a przez ten czas Łukasz dostawał stypendium. Od tamtej pory już ze sobą nie rozmawiają, a mój kuzyn ma nowy plan na życie - chce zostać radnym miasta (a kto wie co będzie potem? Może sam będzie decydować o finansach urzędu?) i uporządkować, jak to mówi "Burdel urzędowy".
Zawsze mnie takie wyznania dziwią. Bo ja mając tyle znajomości w mieście i poza nigdy nie miałam żadnych dodatkowych, niesprawiedliwych rarytasów. Mam za uczciwą rodzinę. :D
Bo niektórzy ludzie są na tyle mądrzy, by żyć i korzystać ze swojego stanowiska uczciwie.
Dziękuję za miłe słowa 😏
A ja nieraz zalowalam braku znajomosci... Ale - mam niewyparzona gebe, czasem daje wiecej niz znajomosci ;)
Ciesz się! Bo masz z czego. 😊
Albo sama jesteś na tyle uczciwa by o to ich nie pytać ;)
Coś czuję, że tym radnym zostanie Łukasz :D
Nie tak dawno temu anonimowi piali pod niebiosa na temat dziewczyny której matka "załatwiła" wcześniejsze badania u lekarza specjalisty - siłą rzeczy wygryzając tego kto był na dany termin ustawiony... i wtedy to było fajne, super, godne pochwały i wszyscy jej gratulowali zaradności...
Skoro matka Łukasza zajmowała się stypendiami to dlaczego nie powiedziała mu żeby złożył podanie tylko dowiedział się o takiej możliwości od kolegi?
Co to za zwyczaj żeby dyrektorka ogłaszała kto dostał stypendium takim sposobem jakby to była gala rozdania oscarów?
10 stypendiów na całe miasto i wszystkie trafiły do jednej szkoły?
Miałam pisać dokładnie to samo :)
Nie jest napisane, że wszystkie 10 trafiły do jednej szkoły.
"Nastał wreszcie 1 września, czyli ogłoszenie na forum szkoły kto dostał stypendium. Udało się KILKU osobom, w końcu dyrektorka ogłasza:
- Ostatnie, 10 stypendium od urzędu dostaje... Łukasz."
Według mnie, inna szkoła dostała np. 5 stypendiów, a szkoła autora ostatnie 5. Jest napisane, że kilka osób dostało stypendium. Łukasz został wytypowany ostatni, dostał ostatnie z 10 stypendiów.
Kurde, aż przypomniało mi się jak w moim byłym gimnazjum dla ucznia ostatniej klasy z najlepszą średnią przyznawano, tzw. "nagrodę dyrektora" (była to nagroda pieniężna). Pamiętam jak cieszyłam się, bo miałam na nią ogromną szansę, a że w domu się nie przelewało to nagroda by się przydała. Do dzisiaj jest mi smutno jak przypomnę sobie, że te pieniądze dostała dziewczyna, której średnia była bodajże 3 w kolejności, ale jej bardzo dobrze zarabiający rodzice byli znajomymi dyrektora.
Nie cierpię takich układów. Ja przez ,,antyznajomości" straciłam.
Skoro mama Łukasza jakoś wcisnęła go żeby dostał to stypendium to nie mogła też załatwić jego koledze? Zamiast Marcina pominąć kogoś innego? Tak, wiem że to ciągle jest nieuczciwe, ale skoro chłopaki tak dobrze sie razem trzymali, a ona musiała kogoś usunąć z tej listy to czemu akurat przyjaciela jej syna.
Może każdy na liście miał znajomości w urzędzie
Mi to podchodzi pod korupcję
Nie rozumiem, dlaczego się nie odzywają. Przecież to nie wina chłopaka, że ma tak uczciwą matkę.
Znajomości znajomości wszędzie...