#02zdm

Wyznanie o planowanej strzelaninie szkolnej rozbudziło we mnie wspomnienia ze szkoły średniej.
Nigdy nie byłem lubiany, byłem dziwny, aspołeczny i bardzo niezręczny jeśli chodzi o kontakty z dziewczętami. Z rodzicami przeprowadziliśmy się do większego miasta po ukończeniu przeze mnie pierwszej klasy liceum. Mój tata już wtedy był alkoholikiem, nie tym agresywnym typem, raczej tym, który wraca do domu i zasypia na środku wejścia. W każdym razie ani on, ani matka nie zwracali za bardzo na mnie uwagi.

Właśnie w pierwszej klasie liceum zaczęło się moje piekło - wyzywanie od pe*ałów, plucie, bicie - wszystko na porządku dziennym. Wracałem do domu nierzadko z siniakami, czasami nawet z dużymi gazami, ale rodzice nawet nie pytali czy coś się stało.

Pamiętam ten dzień, kiedy miarka się przebrała. Moi dręczyciele pobili mnie w łazience, tak jak jeszcze nigdy wcześniej, a potem oddali na mnie mocz. Brzmi jak jakaś wymyślona historyjka z serialu dla nastolatków, ale ja wciąż pamiętam ich śmiechy, zadowolenie i moje upokorzenie. Wtedy po raz pierwszy poskarżyłem się rodzicom. Oboje stwierdzili (w dużym skrócie), że jestem pipa i pe*ał, jak daje tak sobą pomiatać i jeszcze na siebie sikać. Wtedy zacząłem fantazjować o zemście, na rodzicach i dręczycielach, zacząłem się ciąć i mieć myśli samobójcze. Zacząłem nawet nosić scyzoryk do szkoły, ciągle wyobrażając sobie, że dźgam tych złoczyńców. Ale nigdy nic nie zrobiłem.

Całe liceum było dla mnie piekłem i odcisnęło na mnie mocne piętno. Na przestrzeni lat zmieniłem się - zacząłem być bardziej odważny, wyprowadziłem się od rodziców, poznałem moją żonę i mamy dwóch synów.
Kilka lat temu, jak mój młodszy syn był jeszcze w liceum, dowiedziałem się, że jest dręczycielem. Znienawidziłem swojego syna. Własnego syna. Do tej pory on nie wie o tym, że ja się dowiedziałem. Dla niego jest normalnie, ale ja nie potrafię na niego patrzeć i traktować to tak samo.
Takie wyznanie streszczające moje żałosne życie.
Marynowanegrzybki Odpowiedz

Co z ciebie za ojciec? Zamiast pogadać z synem , wytłumaczyć to ty go nienawidzisz i pozwalasz nadal na gnębienie innych? Weź idź na drzewo i dojrzej

Makigigi

Ojciec dalej jest w głębi duszy ofiarą. Bał się postawić dręczycielom, teraz boi się swojego syna. Smutne to.

PataLopata

@Makigigi w takim razie niech idzie do kogoś, kto mu pomoże, nie wiem jakieś psychiatra czy ktoś taki. Nienawiść do własnego dziecka to chora sytuacja. Zgadzam się z Marynowanegrzybki. Co z niego za ojciec, teraz właśnie tym bardziej powinniem się wziąść za siebie już tak na poważnie. Ogarnąć sowoje życie i jego żeby mógł stać się porządnym człowiekiem.

dnoiwodorosty Odpowiedz

Czyli nie wykorzystałeś tego czasu na przemyślenie i przepracowanie traumy. Ten scyzoryk, gdyby poszedł w użycie, zaprowadziłby Cię do poprawczaka, gdzie dopiero byś się przekonał co znaczy fala. Zamiast porozmawiać z synem nienawidzisz go. Współczuję Ci przeżyć i życzę, żebyś wreszcie dojrzał.

Esamip Odpowiedz

Zawiodłeś na każdej linii. Zrobiłeś dokładnie to samo, co Twoi rodzice czyli zignorowałeś sprawę lub stchórzyłeś. To smutne, bo choć dostałeś od życia po dupie, to nie wyciągnąłeś z tego żadnej lekcji.
Nie wiem, jak okazujesz niechęć do syna, ale znajdź w sobie tyle odwagi, by chociaż wiedział za co od Ciebie „obrywa”.

Raz23babajagapatrzy Odpowiedz

Czyli pozwalasz swojemu synowi na to, aby dreczyl kogos, tak samo jak inni dreczyli ciebie? Zalozyles rodzine, ale nie jestes w stanie wziac odpowiedzialnosci za wychowanie wlasnego dziecka? Ignorowales to, ze mlody niszczyl czyjes zycie? Ze byc moze ktos inny marzyl, aby go dzgnac?
Znienawidziles wlasnego syna, bo nie potrafiles wskazac mu co jest dobrze, a co zle.
Tak jak twoi rodzice.

Ostrzenozeinozyczki Odpowiedz

Wiesz gdzie Twoi rodzice popełnili błąd. Może powinieneś z niego wyciągnąć lekcję zamiast również go popełniać ? Jeżeli masz dobre relacje z synem to jako ojciec jesteś jedną z najważniejszych osób w jego życiu. Pogadaj z nim. Wytłumacz mu, z czym się wiąże takie zachowanie. Może wpadł w kiepskie towarzystwo ? A może ma problemy o których nie wiesz ? Nie patrz na syna przez pryzmat tamtych dręczycieli. To w końcu Twój syn i wciąż powinieneś mieć na niego wpływ. Zresztą jesteś to winny jego ofiarom. Sam nią kiedyś byłeś a teraz pozwolisz aby to koło dalej się toczyło ?

zastrzelony Odpowiedz

Współczuję przeżyć i sam pamiętam piekło jakie przeżywalem w liceum (z resztą jestem autorem wyznania o strzelaninie), ale moim zdaniem nie powinieneś tego tak zostawiać. Zrobiłeś ogromny błąd, ze nie porozmawiales ze swoim synem, szczególnie jeżeli doskonale wiesz, jak czują się ofiary. Mam nadzieje, że kiedyś dojrzejesz i dasz radę porozmawiać z synem, mimo, że na to może być juz troche za późno.

maIasarenka Odpowiedz

Chyba powinieneś udać się do specjalisty razem z synem.

wracajdoszkoly Odpowiedz

ma ktos linka do tego wyznania o strzelaninie? Tak mnie zaciekawiło. Wiem, że nie na temat wyznania, ale chętnie bym je przeczytał.

AnonimowyPrzybysz Odpowiedz

Skoro tak bardzo go znienawidziłeś jako oprawcę, to czemu go nie próbowałeś zatrzymać? Jak nie poznał wtedy konsekwencji swoich czynów to może i dalej się zneca nad niewinnymi.

bazienka2 Odpowiedz

I niczego z tym nie zrobiłes. Pozwoliles beztrosko, by twój syn dalej znecal się nad innymi. Nie ma co, ojciec roku 👌

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie