#zuqB5
Stoję przy ladzie, za mną gigantyczna kolejka jak stąd do Mordoru przez Narnię. A ja, ku rosnącemu niezadowoleniu szatniarza (o kolejce nie mówiąc), usilnie przeszukuję torbę, wysypując na blat całą jej zawartość. Dokumenty, klucze, telefon komórkowy, kalendarz, zapalniczka (jestem niepaląca), nawet obcęgi. A numerka nie ma. Pan każe mi zejść na bok, ale ja zarzekam się, że zaraz znajdę (nie chciałam ponownie odstawać swojego w kolejce). Kolejna porcja zawartości mojej bezdennej torby ląduje na blacie: kosmetyczka, scyzoryk...
Wkurzony szatniarz każe mi spadać, przy czym informuje mnie, że zgubienie numerka równa się karze pieniężnej "pisiont złotych". Jezusku Internetowy! Numerek z płynnego złota? Przekalkulowałam, wniosek prosty: jestem spłukana, wychodzę bez płaszczyka, chrzanić to, że na zewnątrz temperatura na minusie.
Ale chwila! Przypomniałam sobie, gdzie schowałam ten nieszczęsny numerek!
Trzeba było zobaczyć (swoją drogą - bezcenną) minę szatniarza, gdy wsadziłam sobie dłoń w biustonosz, a następnie wyczarowałam z niego zaginiony numerek. Jednak to nie koniec mojej widowiskowej kompromitacji. Na końcu palnęłam: "Jest! Taki wygrzany..."
Historia, którą można opowiadać wśród znajomych. Żenująco napisane, masz 14 lat?
POIMPREZOWAŁAM, ALE WIECIE - DRAMAT, WCALE TEGO NIE CHCIAŁAM, NO GENERALNIE BYCIE TAKIM OSOBLIWYM INTROWERTYKIEM WIĄŻE SIĘ Z CAŁĄ MASĄ PRZYKRYCH SYTUACJI.... JAK ZABAWA.
Strasznie się umęczyłem czytając tę historię.
A szatniarz - Nie mamy Pani numerka i co Pani nam zrobi.
Nie mamy Pana kurtki i co Pan nam zrobi - cytat z "Misia"
Ty nie chciałas swojego odstać, ale inni - musieli. Trochę mniej egoizmu i przygotuj sobie numerek wcześniej.
Szatniarz liczył na inny numerek.
Historia przepisania dosłownie z jednego z odcinków Ponków 1:1