#zoVPy

Kilka lat temu kończąc technikum pisałam ostatni egzamin zawodowy.
Tego dnia gdy przyszłam do szkoły nasza dyrektor tłumaczyła coś grupce osób z naszej klasy, gdy podeszłam do nich usłyszałam jedynie końcówkę, że gdy ona wejdzie to znaczy, że ma odpowiedzi.
Tutaj muszę dodać, że nasze technikum jest najlepsze w mieście i zdawalność egzaminów zawodowych wynosiła 100%.
Podpytałam koleżanki o co chodzi i zrozumiałam, że dyrektorka i inni nauczyciele wykradną egzamin, zrobią zdjęcia, rozwiążą je i przyjdą nam dać po cichu odpowiedzi.

Gdy byliśmy już na sali, gdzieś po ok. godzinie (egzamin miał trwać 3 lub 4 godziny) zachciało mi się do toalety, ale nie pamiętałam, czy można było wychodzić, a że jestem nieśmiała, to nie chciałam robić zamieszania przed około setką innych uczniów, więc próbowałam wytrzymać.
Niedługo potem w drzwiach pojawiła się dyrektorka, a po kilku minutach jedna z dziewczyn wyszła do toalety. Jak wróciła, zapytałam jednej z osób pilnujących (akurat obok była jedna z naszych nauczycielek), czy mogę do toalety.
A nauczycielka, wiedząc, że jestem jedną z osób najlepiej uczących się, powiedziała, że mam dać szansę innym i odeszła.
Nie wiedziałam o co jej chodzi, więc chciałam jak najszybciej rozwiązać egzamin, oddać go i wyjść do łazienki.

Dopiero potem zauważyłam, że kilka osób podaje coś między sobą, aż w końcu dotarło to do mnie. A okazała się to karteczką z odpowiedziami.

Tak więc, podsumowując, nie chciano mnie wypuścić do toalety, bo za dobrze się uczyłam.
Pewix Odpowiedz

To tłumaczy wysoką zdawalność.

Niezywa Odpowiedz

A potem pójdą na studia i ani me ani be.

KIuska

Co ma egzamin zawodowy do studiowania?

lilsleep

A nauczyciele mają to w dupie, bo renoma jest

GeddyLee Odpowiedz

to jest chore. Na maturze to by była inba na cały kraj i unieważnienie całej szkoły, egzaminy zawodowe działają inaczej?

PaniZdzisia

Sama nie wiem. Byłam raz na egzaminie zawodowym w roli obserwatora, moja mama jest co roku i nigdy nie było takich sytuacji. Ale gdzieniegdzie na pewno się zdarzają przekręty, na maturze też.

zelazkooo

Niestety, ale na maturacj takie sytuacje też są i to od lat i nic się z tym nie dzieje. W moim mieście powiatowym są trzy szkole ponadgimnazjalne i człowiek z zewnątrz z komisji to ktoś z pozostałych szkół. I o ile na co dzień te szkoły za sobą nie przepadają tak na maturze mają sztamę. Nauczyciele rozwiązują uczniom zadania, podają rozwiązania od najzdolniejszych uczniów - patologia pełną parą. A powiat się szczyci jaką to ma wysoką zdawalność, żałosne.

agata417

W mojej szkole na maturze z matematyki nauczyciel podawał uczniom rozwiązania zadań. Co najciekawsze rozwiązał część źle.

klapouszek Odpowiedz

Na początku pomyślałam "jakie dno", ale przypomniałam sobie mój egzamin praktyczny. Jako że odbywał się on w programach komputerowych, była wyznaczona osoba "techniczna", w razie gdyby coś nie działało. Tak się złożyło, że została nim nasza wychowawczyni, nauczycielka przedmiotów zawodowych. Przed egzaminem powiedziała do nas, że jeśli ktoś zgubi się w zadaniu i nie będzie wiedział co dalej robić ma powiedzieć, że program nie działa prawidłowo, a wtedy ona przyjdzie i pomoże. Co prawda nikt nie skorzystał, a każdy kto zdał, to zrobił to na +90%, ale to i tak dno... Ale w sumie nic dziwnego nasza szkoła lubi chwalić się wynikami na prawo i lewo 💁

klapouszek

nią *

NajebanaAleDama Odpowiedz

Ciężko mi w to uwierzyć.. Bo też zdawałam w dobrym technikum egzaminy i nie było takiej ściemy, a to że zawsze był ktos kto nie zdał świadczyło tylko o nim, a nie o szkole, która miała bardzo dobrą zdawalność, gdzieś ok. 90 % zawsze.

NajebanaAleDama

A pozatym przecież zawsze jest osoba z zewnątrz na egzaminie.. To jest niemożliwe, żeby ktoś obcy na to pozwolił

Projektantka

Na testach gimnazjalnych i maturach w mojej szkole nauczyciele otwarcie pomagali uczniom, osoba z zewnątrz miała to totalnie gdzieś. Do dziś pamiętam słowa dyrektora, że ”on się nie wstydzi podawać wyników szkoły do gazet, nie to co inni”

Platon Odpowiedz

Mój egzamin zawodowy praktyczny wyglądał tak, że jeśli czegoś nie widziałem nauczyciel zaczął mi to robić, a jak kompletnie nie wiedziałem o co chodzi to wyrwał mi klawiaturę i sam zaczął grzebać rzeczy w Linuxie. Z czego niektóre nie chciały mu działać, to powiedział trudno, ważne że będziesz miał resztę zrobioną. Miałem zrobione 3/4 egzaminu to i tak miałem 92%, dodam tylko jeszcze że tak zwana osoba z zewnątrz również nam pomagała (A robili tak tylko dlatego że rocznik wcześniej miał wielkie problemy ze zdaniem egzaminu i na 30 osób zdały go tylko 2, po czym pewnie dostali taką reprymendę od dyrekcji, A dobrze wiedzieli że nie nauczą nas już i tak nic więcej bo oni sami nic nie wiedzą, więc zaczęli to robić w ten sposób)

Ines9811 Odpowiedz

Nie czaje... Dyrektorka rozwiązała test i podała wam odpowiedzi, tak? Więc dlaczego ty miałabyś nie wychodzić do toalety ze względu na to, że dobrze się uczysz?

PaniPanda

Mi się wydaje, że gdyby autorka wyszła do toalety, nie podałaby karteczki z odpowiedziami kolejnym (z gorszymi wynikami w nauce) osobom. Może ta dziewczyna, która wyszla wcześniej do toalety, zdążyła już skorzystać z kartki?

scor Odpowiedz

Dzięki Tobie przypomniało mi się, jak sam pisałem egzamin zawodowy, a zaraz potem uświadomiłem sobie, ile to było lat temu i jaki stary już jestem.

Dodaj anonimowe wyznanie