#zn5Me

Zerwałem z niepełnosprawną dziewczyną. Pewnie teraz większość pomyśli, że jestem draniem i w ogóle nie mam serca. Z M. poznaliśmy się rok temu na jednym z portali randkowych. Już po pierwszym spotkaniu z nią wiedziałem, że jest wyjątkową kobietą. M. jest zupełnie inna niż stereotypowy wizerunek osoby niepełnosprawnej: zawsze uśmiechnięta, do wszystkiego pozytywnie nastawiona, ciesząca się z błahostek dnia codziennego (np. dziś przeszłam przy chodziku 10 korytarzy, a nie 9 jak wczoraj).
Po kilkunastu spotkaniach i wielokrotnych zapewnieniach, że jej wózek nie jest dla mnie problemem, zdecydowaliśmy się być razem.

Na początku wszystko było cudownie. Wspólne wyjścia na spacery, do kina, na kawę i ciacho trzymanie się za ręce. Zachowywaliśmy się tak jak byśmy mieli po 16 lat, a nie prawie 30. Nawet spotkania z naszymi rodzicami, których tak się oboje baliśmy (co sobie mogą pomyśleć o M., albo co to za desperat bierze sobie na głowę taki ciężar) wypadły wspaniale. Zresztą moja mama z miejsca zaczęła traktować M. jakby już była jej synową. Jak nietrudno się domyślić sielanka nie mogła trwać długo, a jej końcem okazali się znajomi M., których poznała jeszcze przed swoją chorobą.

M. była od nich bardzo uzależniona i praktycznie zawsze przyjmowała ich decyzje. Kiedy proponowałem jakiś wyjazd na weekend we dwoje odpowiadała, że pewnie sobie z nią nie poradzę. Natomiast kiedy jej znajomi proponowali taki wyjazd, zawszę się zgadzała (nawet na wyjazd w styczniu w góry). Czułem się trochę pominięty, ale uważałem, że czasami dobrze jest od siebie odpocząć i spędzić z kimś innym czas. Jednak ostatnio coś we mnie pękło i nie uznałem, że dłużej nie może tak być.

Zaproponowałem jej wyjazd zagranice na wakacje na początku września. Powiedziałem, że możemy jechać z jej znajomymi. Zgodziła się, ale po tygodniu odwołaliśmy wyjazd, bo jej znajomy Jacek, będzie się bronił w połowie września i będzie się uczył, a później to już różnie z pogodą (Jacek oczywiście nie napisał pracy). Koniec końców pojechaliśmy na kilka dni na Mazury w sierpniu. W międzyczasie M. zdążyła odrzucić propozycje wspólnego wyjazdu do Pragi, bo za drogo.
Pewnie wszyscy się teraz zastanawiają czemu zerwałem z M. Zakończyliśmy swój związek ponieważ M. spędza właśnie teraz weekend w Pradze ze swoimi znajomymi - Jackiem i Agatą. A Ja już dłużej nie mogłem znieść takiego traktowania z jej strony.
Mam nadzieję, że uda jej się znaleźć kogoś, kto będzie w stanie zaakceptować Ją w całości taką jaką jest. Ja nie byłem w stanie znieść jej towarzyszy, pomimo kilkunastu prób...
vylarr Odpowiedz

Trzeba było jej to jasno i stanowczo wytłumaczyć, zaznaczając że tu jej niepełnosprawność nie jest problemem.

Anon19900508

Dokładnie, ta jej niepełnosprawność nie wnosi zupełnie nic do wyznania, nie ma żadnego znaczenia.

JiminChimChim Odpowiedz

A gdy rozmawiałeś z nią na temat jej znajomych i tego, że czujesz się niesprawiedliwie pomijany, to co Ci odpowiadała?

TheDarkestLarrie

A to... trzeba ze sobą rozmawiać?

WillaWianki Odpowiedz

Na początku myślałam, że chodzi po prostu o to, że jej znajomi znają już dłużej i zdążyli nauczyć się pomagania osobie z jej typem niepełnosprawności. Ale skoro w ostatnim przypadku pretekstem był brak finansów... Coś tu naprawdę musiało być nie tak.

julkaxd Odpowiedz

to już któreś wyznanie zaczynające się słowami "zerwał*m z niepełnosprawną dziewczyną/niepełnosprawnym chłopakiem. pewnie mnie zlinczujecie, ale..."

StaryTapczan

Drażnią mnie takie początki wyznań. Tak jakby człowiek nie mógł zakończyć jakiejkolwiek znajomosci z osobą z niepełnosprawnością, bo nie. Ze zdrowym człowiekiem można kończyć związki i przyjaźnie, ale z niepełnosprawnym trzeba być już do końca. Tak to brzmi, kiedy się czyta tego typu początki wyznań... Niesłychanie irytujące.

Dragomir

Wcale tak nie zaczal.

mnmnmn

@Dragomir na pewno chodzi Ci o to wyznanie?
Skoro tak nie zaczął, to jak zaczął według Ciebie? Nic nie rozumiem!
Uwaga cytat:
"Zerwałem z niepełnosprawną dziewczyną. Pewnie teraz większość pomyśli, że jestem draniem i w ogóle nie mam serca....."

Dragomir

No ale nie bylo nic o linczu :)

mnmnmn

No w sumie nie było :)

fcklogic Odpowiedz

Są tacy ludzie, którzy nie potrafią żyć bez przyjaciół. Na ogół nie nadają się do monogamicznych związków. Nie da się.

yealink

Ale on jej nie kazał "żyć bez przyjaciół". On chciał być tylko na równi traktowany. Co najmniej na równi...

bazienka Odpowiedz

co do drugiego zdania- czemu niby? niepelnosprawnosc to taka sama cecha jak inne, jak kolor oczu czy wlosow i tyle. osoba niepelnosprawna moze byc bucem, moze stosowac przemoc np. psychiczna, moze zdradzic- i wtedy niepelnosprawnosc nie jest argumentem, kop w dupe i papa
masz chyba stereotypowy obraz czlowieka z niepelnosprawnoscia w glowie, skoro zakladasz,z e w oczach innych bylbys desperatem...
wkurzaja mnie osoby, ktore uwazaj, ze niepelnosprawnym nalezy wszystko wynagradzac i np. nie zrywac z nimi, gdy w zwiazku jest zle, tylko byc na sile
albo niepelnosprawni wykorzystujacy swoja niepelnosprawnosc jako argument na wszystko i srodek do osiagania celow

poza tym polecam ROZMOWE o tym, jak sie czujesz z tymi wszystkimi akcjami z jej znajomymi i nie chodzi tu o niepelnosprawnosc, tylko o preferowanie ich- z toba nie zrobi czynnosci x, nie wyjedzie do y, a z nimi nie ma problemu

Meanness Odpowiedz

Czy jest może prawdopodobne, że znajomi byli w jakiś sposób toksyczni? Jak rodzice, którzy tłumaczą dziecku, że samo sobie nie poradzi czy jak w historiach, że ktoś stracił wszystkich przyjaciół bo partner/ka go/ją odseparowała chociażby przez właśnie tłumaczenie "Ja dla Ciebie zrobię wszystko, ich nie potrzebujesz"? Może to nie z nią był problem, tylko właśnie "przyjaciele" wmówili jej, że oni wiedzą jak sobie z nią poradzić i cokolwiek się nie stanie to z nimi może jechać, ale jakby miała jechać z Autorem to od razu niechybna śmierć? Może dałoby się jej jakoś powoli wytłumaczyć, że Autor też człowiek i da sobie radę, wszystko się uda? Bo może własnie myślała, że nie może z nim nawet do sklepu wyjść, a z przyjaciółmi na Mt. Everest wejdzie, bo oni tak jej wytłumaczyli. Nie dlatego, że sama tak myślała.

Vampire7 Odpowiedz

Hmm mam mieszane uczucia. Tak kochałeś tą dziewczynę, ale zostawiłeś ją, bo wyjeżdżała też z przyjaciółmi i to był jedyny powód? Trochę dziwny, nie lepiej było z nią po prostu porządnie porozmawiać dlaczego tak postąpiła? Nic w wyznaniu o tym nie ma. Zapytałeś jej wprost „dlaczego odrzuciłaś wyjazd ze mną do Pragi, by pojechać tam ze znajomymi? Czuję się przez to pominięty i odrzucony”. Jestem bardzo ciekawa co by odpowiedziała, dlaczego tak postąpiła? Jak by się wytłumaczyła? Rzeczywiście wyglada to tak jakby faworyzowała znajomych, ale pomyśl, że oni byli przed Tobą i być może bardzo jej na nich zależy. Ty nie jesteś przecież pępkiem świata, a przyjaciół tez można szczerze kochać. Mimo wszystko, nie znamy tu jej wersji, ale szkoda, że rozwaliles w sumie fajny związek tylko z tego powodu, szczególnie ze może dałoby radę jakoś ten problem rozwiązać dogadanym kompromisem?

mnmnmn

Przede wszystkim ta są znajomi "sprzed niepełnosprawności", czyli razem przeszli, proces uczenia się "nowego" życia tej dziewczyny - dzięki temu na pewno bardzo się zżyli. Być może również, w dziewczynie powstało poczucie, że z nimi "może wszystko", albo wręcz, że "TYLKO z nimi może wszystko", może odczuwa zbyt silną wdzięczność i zbyt silne przywiązanie do tych znajomych.
Tak czy inaczej, tak jak pisze @Vampire7, nie wiemy jak jest, jednak niezależnie od wszystkiego, szczera rozmowa (nie jedna!) jest niezbędna do zbudowania związku i jest podstawą przy rozwiązywaniu wszystkich problemów. Taka rozmowa w której mówi się otwarcie o problemach,uczuciach, a nie rzuca oskarżeniami!
"Czemu tak zrobiłaś.... przez to czuję się...." , zamiast " Ty wolisz ich! Ty mnie lekceważysz..." czy wręcz " ty mnie nie szanujesz, ty mnie nie kochasz".
Niby "ty mnie nie szanujesz" a " czuje jak byś mnie nie szanowała" to to samo, a otwiera zupełnie inną rozmowę!

yealink Odpowiedz

Nie rozumiem, to jak ktoś wejdzie w związek z osobą niepełnosprawną to już nigdy absolutnie nie ma prawa zerwać? Co to za durne rozumowanie!

Być może nieco inaczej by było, gdybyś zerwał z powodu świeżo nabytej niepełnosprawności swojej długoletniej partnerki, choć i taka sytuacja nie jest zerojedynkowa. Potrafię zrozumieć, że ktoś nie jest w stanie sie zmierzyć z niepełnosprawnością. Ale to temat zupełnie inny, temat rzeka. Natomiast w opisywanej przez autora sytuacji nie widzę absolutnie nic zdrożnego. Dziewucha natomiast poyebana

kwasnydeszcz Odpowiedz

"Pewnie teraz większość pomyśli, że jestem draniem i w ogóle nie mam serca". I już nie czytam dalej.

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie