#zkfm3

Ten wpis może wywołać niemałe kontrowersje: jestem za całkowitą depopulacją ludności.

Tak, tak jest. Od czego to się zaczęło? Od wpisu o ptakach dodo. Dokładniej od emisji jednego z odcinków pewnej popularnej amerykańskiej bajki dla dzieci, której praktycznie cały odcinek skupił się na ptakach dodo. Gdy kilka lat temu obejrzałem pierwszy odcinek tej animacji, zacząłem czytać o tych pięknych ptakach, o tym, jak ludzie je bez sensu mordowali. Później poszukiwałem różnych innych zwierząt, które ludzie zabijali dla samej rozrywki, przez głupie przekonania, dla jedzenia. I tak trafiłem na mamuty, na wilka tasmańskiego, na nosorożca białego północnego (który jest już praktycznie wymarły). I z każdym nowo odkrytym zwierzęciem wzrastała moja nienawiść i agresja do gatunku ludzkiego.

Przez wiele lat miałem nadzieję na jakąś zarazę, wojnę, wybuch wulkanu, który wybiłby przynajmniej połowę ludzkości, w tym mnie i moich bliskich. Może pozbawiłby mnie życia, bo sam nie jestem w stanie się zabić. I gdy w końcu coś takiego przyszło, czytałem dzień w dzień o liczbie zgonów, zakażeń i doszedłem do smutnego dla mnie wniosku: ta zaraza nigdy w życiu nie wybije połowy ludzkości. Nawet gdyby zaraziła się cała populacja ziemska (około 7 miliardów), to zmarłby niecały miliard (albo i mniej. Mówią, że covid ma śmiertelność na poziomie 5-10%).

Dlatego też jestem naprawdę smutny. Ludzie potrafią wybijać niewinne zwierzęta, a nie potrafią sami siebie wybić. I nie, nie jestem psychopatą. Nie potrafiłbym zabić niewinnych ludzi, nie potrafiłbym pójść do galerii i np. zdetonować bombę. To są tylko moje chore marzenia o tym, by coś takiego się stało. I wiem, że prawdopodobnie do czegoś takiego nie dożyję ani ja, ani moje dzieci...
Caldas Odpowiedz

Tzw. wielkie wymieranie to serie procesów całkowicie naturalnych, występujących co kilkadziesiąt milionów lat - "posądza" się o to różne katastrofy, jak np. meteoryt, który spadł koło Jukatanu miał rzekomo wykończyć dinozaury. Tyle że to trochę nie tak działa, że jakieś zwierzęta tak po prostu pozdychają w ciągu kilku dni/lat - to proces trwający tysiące lat. Gatunki mniej przystosowane do następujących zmian są zastępowane innymi.
Ptaki dodo wymarły bo były przystosowane do życia w określonych warunkach i całkowicie nie były w stanie dostosować się do zmian. - wielkie ptaszysko, nielot - coś podobnego do przerośniętego kurczaka, żyjące na niewielkiej wyspie i nie będące w stanie tej wyspy opuścić. Zresztą ci co zabili ostatniego dodo na pewno nie byli tego świadomi, że to ostatni.

jaketakecos

A propos pierwszego twego zdania.
Ludzie powoli sami sie wykanczaja, i ta planetę. Autorze nie martw sie, jeszcze nie jedna zaraza, plaga, i inne przed nami. Im bardziej ten świat idzie w przód tym bardziej sie cofa :) Czekamy.

Ostrzenozeinozyczki

Rozmawiają ze sobą dwie planety
- Ty wiesz co ? Złapałam homo sapiens :(
- eee nie przejmuj się, samo przejdzie.

Tak mi się przypomniało.

Oretyrety Odpowiedz

Nie rozumiem tylko po co chcesz mieć dzieci? W takiej sytuacji, logiczne by było, zrezygnować z rozmnażania gatunku ludzkiego.

PillEater

Skąd wiesz czy chce?

KociLis

@PillEater po ostatnim zdaniu wyznania...

MalinowyCukier

To jest dopiero niekonsekwencja XD

Serwatka31

Rozmnażanie się ludzi z kultur o około zerowym przyroście naturalnym, i utrzymywanie tego okołozerowego przyrostu powoduje spowolnienie wzrostu ludności świata, bo dzięki temu tereny nie są zwalniane pod osadnictwa kultur, które żyją bardzo gęsto.

Do ujemnego przyrostu można zejść, kiedy wszystkie większe kultury przejdą już przez tę fazę i też przestaną się rozprzestrzeniać.

Co najważniejsze, nie jest to tylko choćby najbardziej oczywistą teoria - potwierdza to też praktyka, zobacz jaka jest dzietność u imigrantów na zachodzie, wpuszczonych bo był tam ujemny przyrost.

Serwatka31

Inaczej mówiąc:

Autor wyznania, rezygnując z własnych dzieci, przyczyniłby się do ZWIĘKSZENIA ilości ludzi.

PiratTomi

Autor powinien się zabić, by zmniejszyć liczbę ludności. Zawsze to jeden żałosny człowiek mniej na świecie.

Suuu

Akurat wydaje mi się, że po jakimś czasie (pewnie niekrótkim) wzorce kulturowe wśród młuzumanów się zmienią i ona także wejdą w fazę niskiej dzietności

Serwatka31

Wśród innych kultur też.
Dlatego należy tam, gdzie już się zmieniły, twardo trzymać się okolicy zera, i odpuszczeniu można myśleć dopiero, jak tamte już się zmienią.

radiant Odpowiedz

Wybicie całej ludzkości wcale nie jest takie proste.
Nawet największe katastrofy od czasu tzw. rewolucji neolitycznej ~~10 tys. lat temu powodowały śmierć szacunkowo ok~ 15-20% ludności świata np. Rewolta An Lushana w VIII wieku w Chinach.
Jedynym wydarzeniem, które mało co nie doprowadziło do zagłady ludzkości była erupcja wulkanu Toba ~~ 75 tys. lat temu - zginęło ok 90+% ludzi, przetrwało zaledwie od 3 do 10 tys.
Nawet do końca nie wiadomo, jakie efekty przyniosła by wojna atomowa, w czasach, gdy USA i ZSRR posiadały po 30-40 tys. głowic (obecnie ok 6-7 tys.)
Przy tym koronka nie jest nawet w pierwszej 10 - tce największych kataklizmów jakie nawiedziły ludzkość pod względem liczby ofiar, ale przy polityce "walki z pandemią" prowadzonej przez większość krajów ofiar może być dużo więcej i to nie przez wirusa, tylko kryzys gospodarczy - może dojść do wybuchu wojny, która pochłonie znacznie więcej ofiar niż koronawirus.

Velasco

Wojna atomowa w realiach "zimnej wojny" - przy użyciu dziesiątek tysięcy bomb atomowych mogła by doprowadzić do tzw. zimy nuklearnej - wyzwolone eksplozjami pyły dostały by się do atmosfery i przesłoniły słońce, co spowodowało by znaczące ochłodzenie się klimatu na całej planecie, uniemożliwiając fotosyntezę - praktyczna zagłada życia na Ziemi. To czy ludzie, którzy schronili się w bunkrach byli by w stanie produkować żywność i ponownie zasiedlić Ziemię, gdy pyły i promieniowanie opadną to osobna kwestia.

Caldas

Czytałem gdzieś o powstaniu An Lushana. 36 mln zabitych w 8 lat i to bez broni maszynowej, artylerii, lotnictwa, gazów bojowych, czy broni atomowej.

KlaraBarbara Odpowiedz

Koty też mordują dla zabawy z tego co słyszałam, więc trzeba je wybić co do jednego, a jak już to w sumie inne drapieżniki też zabijają zwierzątka, ale wait, jak wszyscy drapieżnicy i ludzie umrą to te małe bezbronne zwierzątka same z własnej durnoty i dobrobytu zaczną zdychać. Dlaczego masz dzieci autorze?

Velasco Odpowiedz

Czarna śmierć, czy dżuma Justyniana spowodowały śmierć 30-60% ludności Europy, koronka przy tym wypada bardzo słabo (fakt w średniowieczu poziom wiedzy medycznej, czy higieny był trochę niższy). To nie jest ta epidemia, która wybije ludzkość. Inna sprawa, że może kiedyś powstać jakaś zaraza, która wybije całą ludzkość, nim ludzie zdążą opracować skuteczne metody jej leczenia/zapobiegania.

Dkshilll

Poziom wiedzy medycznej, czy higieny był TROCHĘ niższy? Oj kochanie ty bladego pojęcia nie masz co tam się działo. Poziom higieny i medycyny był ZNACZNIE mniejszy, właściwie to tego poziomu prawie nie było.

Knbvcxs

Trochę niższy 😂

Sciezka Odpowiedz

Akurat na chwilę obecną ludzie potrafią siebie wybić - bomby atomowe itd. Nie robią tego, bo póki co działa instynkt samozachowawczy. Może za 50 lat jakiś tiktoker zdetonuje jedną dla ekstra subów, no ale póki co istniejemy. Natomiast musisz sobie uświadomić, że brak ludzi nie wpłynie znacząco na przemijalność gatunków - ogromna większość gatunków jakie kiedykolwiek istniały na Ziemi wymarła zamim w ogóle pojawił sie człowiek. Możesz wyeliminować człowieka, ale to nie zmieni faktu, że przez kolejne miliony lat zwierzęta będą wymierać, zazwyczaj w ogromnych cierpieniach. Tak niestety działa natura.

Velasco

W sumie fakt, różni idioci robiący głupie rzeczy, byle tylko dostać parę lajków stanowią większe zagrożenie, niż dyktatorzy rządzący mocarstwami (żart).
Broń atomowa to swoisty miecz obosieczny - ten kto użyje jej pierwszy to zginie jako drugi i pomimo wielu kryzysów i wielu "twardogłowych" uznających jedynie rozwiązania siłowe, zawsze znajdował się jakiś ogarnięty decydent, który nie dopuścił do jej użycia. Swoją drogą, gdyby nie broń atomowa, to mieli byśmy pewnie jeszcze kilka wojen światowych.
A co do wymierania gatunków - autor wyznania chyba nie wie na czym polega ewolucja. Ludzkość też kiedyś wyginie - zostaniemy zastąpieni przez doskonalszy gatunek, albo wybijemy się wzajemnie, niszcząc przy okazji całą planetę (przy czym to jest dużo bardziej realniejsze, niż podróże międzygwiezdne i kolonizacja innych planet).

Caldas

Większym zagrożeniem jest pojedyncza bomba atomowa w rękach psychopaty, niż liczące tysiące głowic arsenały mocarstw.

Wukupka

"Broń atomowa to swoisty miecz obosieczny - ten kto użyje jej pierwszy to zginie jako drugi i pomimo wielu kryzysów i wielu "twardogłowych" uznających jedynie rozwiązania siłowe, zawsze znajdował się jakiś ogarnięty decydent, który nie dopuścił do jej użycia."
Nie zawsze. Przecież już raz została użyta.

radiant

@Wukupka
Wtedy nie była mieczem obosiecznym - Japonia nie miała broni atomowej, a możliwość np. użycia broni biologicznej, czy chemicznej w ataku na amerykańskie miasta raczej nierealna.

JoseLuisDiez

@radiant
Nie do końca taka nierealna. Japończycy zbudowali podwodne lotniskowce
typu I 400, które dysponowały wystarczająco dużym zasięgiem, by dopłynąć do zachodnich wybrzeży USA. Inna sprawa, czy w sytuacji końca wojny taki okręt zdołał by dotrzeć tak daleko będąc nie wykrytym i czy jego samoloty zdołały by dolecieć do celu i zrzucić bomby. (i czy Japończycy uciułali by odpowiednią ilość paliwa na taką misję).

Atropos Odpowiedz

Ok, jesteś za depopulacją, a w ostatnim zdaniu mówisz o swoich dzieciach, czyli albo je masz, albo planujesz. Jak się to ma do Twoich zapędów antyludzkich, czy ludziofobicznych, albo ludzioeksterminacyjnych?

KajKoLukx Odpowiedz

Zabawne, bo tylko człowiek mógłby chcieć własnego wyginięcia, dla dobra innych gatunków. Myślisz, że hiena współczuje kiedy zjada zebrę żywcem? Świat złożony tylko ze zwierząt, byłby niewątpliwie piękny wizualnie, ale co z tego skoro nikt by tego nie widział?
Czy konia obchodzi różnorodność biologiczna? O ile ma klacze do zapładniania i trawę do jedzenia, jest zadowolony. Bez człowieka zwierzęta nadal by cierpiały;od głodu, chorób i drapieżników. Gatunki nadal by wymierały, bo każde stworzenie Z WYJĄTKIEM CZŁOWIEKA, rozmnaża się bez opamiętania, nie dbając o to, czy zabiera teren i zasoby innym gatunkom. Tylko człowiek, jak dotąd, wymyślił ochronę zagrożonych gatunków i rezerwaty.

opIuty

zawsze mnie rozwala to jak bardzo ludzie sa pewni swojej niezwyklosci XDD

izka8520

@opIuty To jaki gatunek dba o inne gatunki? Oprócz takich co współpracują dla własnych korzyści

KajKoLukx

opluty: Na przykład autor myśli, że ludzie są winni wszystkich nieszczęść tego świata, a bez nich, ziemia byłaby rajem. To też jest niewątpliwie, przekonanie o niezwykłości człowieka.

tramwajowe Odpowiedz

Te dzieci na końcu to taka metafora? Czy miałeś je już gdy zacząłeś zmieniać poglądy?
Bo nijak nie pasują do reszty treści.

HellBlazer Odpowiedz

Dlaczego uważam takich ludzi za idiotów?
A no dlatego, że pomijają wszystko co tylko nie pasuje do ich idei. Szukając wymarłych gatunków autor miał mnóstwo różnych przykładów, prawda? Czemu więc ludzie? Zwierzęta zabijają inne zwierzęta na masową skalę, a wymieranie jest procesem absolutnie naturalnym, a wręcz koniecznym dla procesów ewolucji. Czemu to pominął? Czemu wierzy, że przyroda przed nadejściem człowieka wyglądała zawsze tak samo? Czemu? Ignoruje własną logikę?
Rozumiem, że ktoś zaraz napisze, że ludzie są nienaturalni i robią to bardziej masowo, ale każdy z tych argumentów jest bardzo względny, a przez to dość trywialny.
Czemu autor nie poluje na gatunki niedźwiedzi czarnych, które swoimi zwyczajami zabijają grzyby, dzięki którym żyje jakiś tam gatunek owada, który... its
Dlaczego? Przecież to prowadzi do globalnych naruszeń ekosystemu.
Ciągle tylko ludzie to, a ludzie tamto, bo Dodo. Dodo jest przykładem błędu jaki zrobiła przyroda. Ten gatunek był niczym dziecko zamknięte w klatce w piwnicy rodziców, które nagle zostało wypuszczone na świat, który widzi pierwszy raz. Bez znaczenia czy zabili je ludzie czy też nie. Te ptaki zabiłoby cokolwiek co w końcu i tak trafiłoby na ich wyspę. Taka jest prawda.
Zaczniesz się czepiać statystyki teraz, że jest mordercza? Powiesisz rachunek prawdopodobieństwa na stryczku?
Nienawidzę tak płytkiego myślenia jak myślenie autora wyznania. Jako ludzie nie mamy praw decydować czy jesteśmy naturalni czy też nie. Może natura nas chciała właśnie poprzez rachunek prawdopodobieństwa? Może jesteśmy jej błędem? Nie mamy prawa o tym decydować, a zabawa w Boga, którym próbuje być autor jest wypełniona arogancją i głupotą.
Nas też może kiedyś trafi szlag, bo będziemy zbyt słabi, żeby przetrwać. To naturalna kolej rzeczy i nie ma tu znaczenia czy jesteśmy w tym łańcuchu tego kosmicznego armageddonu czy nas nie ma. Te rzeczy i tak się dzieją (polecam matematykę dodawać do większej ilości aspektów).

Zobacz więcej komentarzy (14)
Dodaj anonimowe wyznanie