Pierwsza nocka w pracy. Muli jak cholera. Do roboty nie było kompletnie nic. Poszedłem w ustronne miejsce, położyłem się na ziemi. Przybrałem niewygodną, "przypadkową" pozycję i zasnąłem. Zanim ktoś mnie znalazł, minęła dobra godzina.
Gdy obudził mnie kolega, powiedziałem mu, że straciłem przytomność, pamiętam tylko mroczki przed oczami i koniec.
Pozwolili mi iść do domu wcześniej :)
Dodaj anonimowe wyznanie
po prostu ma szczescie ze nie chrapie
Kurde, człowieku! Jesteś mistrzem!:D
Ciekawe czy w szkole by mi uwierzyli
Dobrzy koledzy- tak- ale większość nauczycieli (nawet, jeśli byś nie udawał) zawlokłaby cię do dyra, chyba że cię lubią//przynajmniej tak było w mojej szkole
W mojej uwierzyli.
Pracowałam kiedyś na magazynie z całkiem mięciutkimi workami. Razem z koleżanką szybko ogarniałyśmy to co trzeba było danego dnia zrobić, a potem hyc na worki i lulu. Żeby do nas wejść, trzeba było się dostać przez bardzo głośne drzwi i długi korytarz. Przez dwa lata pracy, nigdy nikt nas nie przyłapał. :)
"Szefowie go nienawidzą. Odkrył sposób jak wcześniej zwalniać się z nocek!".
Woow, super. Ucz mnie mistrzu!