#zZWdH
Jako niewyżyta seksualnie nastolatka, często oddawałam się przyjemności, jaką była masturbacja. Wkręciłam się w to na tyle, żebym co chwila szukała nowych wrażeń. W ten właśnie sposób odnalazłam się w strefie zabaw analnych. Oczywiście, nie przyszło mi do głowy, żeby kupić sobie najtańszą wazelinę. Jako element poślizgowy używałam śliny.
Tego dnia, a raczej nocy, leżałam w łóżku i oddawałam się wiadomej czynności. Było ciemno, nie widziałam nawet czubka własnego nosa. Gdy włożyłam palce do ust, z zamiarem naślinienia ich, poczułam, jak coś rusza się w moich ustach.
W ten sposób dowiedziałam się, że mam owsiki...
Owsiki to jedno. Ale... Wsadzać sobie palec do tylką a potem do ust to już trzeba mieć mocno przesunięta granice samoakceptacji
Wystarczy zadbać (BARDZO dokładnie) o higienę przed zabawą i nic w tym "obrzydliwego" nie bedzie z punktu widzenia fizycznego. Psychiczny to co innego, ale jak ktoś latami ogląda takie rzeczy w internecie, to już przestaje nawet to brzydzić.
Inteligencja to nie grzeszyłaś.
Ale czym innym nawet w nadmiarze ;)
O takie anonimowe *rzyg" nic nie *rzyg" robiłam!
Krótko, zwięźle i anonimowo 😁
Bleh...
przypomniało mi się wyznanie faceta, który znalazł owsiki robiąc dziewczynie minetkę
bylebyscie myli raczki i narzedzia, a bedzie ok
zapraszam do apteki
slodki jezu w morelach, przeciez to skrajnie obrzydliwe- tak z tylka do ust. owsiki to namniejszy problem
nie polecam koprofagii...
Po przeczytaniu tego zwymiotowałem kebaba, którego dopiero co zjadłem! Wisisz mi 22 złote!
Wait what? Jezu jaka jesteś obrzydliwa. Fanka ass-to-mouth.