#A8fQs
Moja (była już) dziewczyna zdradzała mnie z moim dalszym kuzynem i jednocześnie jednym z najlepszych kumpli. Wszyscy w paczce o tym wiedzieli. Wiecie czemu nikt mi nie powiedział? Przynajmniej nie zasugerował? Bo "nie chcieliśmy się wtrącać" czy "robić kwasów w ekipce". Świetnie. Bliscy mi ludzie nie raczyli mi o czymś takim powiedzieć!
O zdradzie wiedział też wujek. Również nie pisnął słówka bo przecież "takie rzeczy się zdarzają, ty pewnie też masz coś za uszami". Żadna z koleżanek mojej już byłej dziewczyny też nic nie powiedziała. Cholerna solidarność jajników.
Czuję się strasznie rozżalony. Czuję że straciłem masę bliskich osób. Nie jestem w stanie im już zaufać. Skoro nie powiedzieli mi o tak ważnej rzeczy, przez parę miesięcy trzymali tę informację w tajemnicy to jak mogę im ponownie zaufać?
Przecież to oznacza, że mają w dupie moje szczęście czy samopoczucie! Nagle po zdradzie zaczęli mówić. Świetnie.
Nawet na anonimowych jak ktoś napisze wyznanie o tym, że poinformował zdradzanego o zdradzie to pojawiają się komentarze, że po co się wtrącał w nie swoje sprawy. Poza tym w takich przypadkach najczęściej obrywa posłaniec, który przynosi złe wieści i niewiele osób chce się narazić. Nie jest to dobre, ale takie są fakty.
Ja wychodzę z założenia, że jeśli taka sytuacja spotyka osobę, na której mi zależy to oczywiście, że jej powiem, ale jesli to jakiś dalszy znajomy to z czystego egoizmu nie będę nic mówić, za dużo razy się na takich rzeczach przejechałam.
Ja w takiej sytuacji starałabym się poinformować, ale anonimowo. Napisałabym anonimowego maila, podrzuciłabym jakieś zdjęcia albo coś.
Ja natomiast zawsze mówię o zdradzie. Nawet jeśli dotyka to osobę którą ledwo znam (miałam taką sytuację). Jeśli osoba którą informuje mnie uwierzy czy zesłości się na mnie, to już tylko i wyłącznie jej sprawa. Pokazuje to że ma klapki na oczach. Nie będę też rozpaczać po zerwaniu znajomości bo powiedziałam komuś prawdę. Od innych też oczekuje szczerości.
Ja zawsze mam to gdzieś. Nie mogę życie - nie moje problemy.
Ja mam pewną zasadę w życiu; nie wtrącam się w życie innych dopóki nie dzieje się krzywda drugiej osobie. A osoba która zdradę przeżyła (tak jak ja, gdy zdradził mnie mój długoletni partner) wie jak mocno to krzywdzi i uderza w tą drugą osobę.
Na pewno bym powiedział o tym, a w szczególności jeśli chodzi o bliską mi osobę. Tu zgadzam się z przedmówczynią: jeśli ta osoba zerwała by ze mną kontakt czy się fochała za takie coś to znaczy że nie warto było się z nią zadawać i nie warto rozpaczać po takiej osobie. Normalny człowiek neo zerwie znajomości z takiego powodu.
wiem, co czujesz. moj byly zdradzal mnie minimum pol 6 letniego zwiazku, a i tak do 2lat po zerwaniu dowiadywalam sie o nowych akcjach. znajomi wiedzieli o zdradach, wiedzieli tez o moim radykanym stosunku do zdrajcow.zaden nie powiedzial. latami
grono znajomych mocno sie zweryfikowalo przez te sytuacje
w ogole nie ogarniam jak mozna milczec w takiej sytuacji, dajac w ten sposob ciche wsparcie osobie zdradzajacej?! nie ogarniam tego "niewtracania sie w nie swoje sprawy",w dzisiejszych czasach mozna to zrobic chocby anonimowo, bez ujawniania sie. i jesli zwiazek trwa, to moze im to nie przeszkadza. ale nigdy nie wiesz. ja radykalnie mowilam zdrada=won, a nie pomoglo i nikt nie zartyzykowal. a przeciez zwiazek rozbija ZDRADZAJACY a nie informujacy
mam nadzieje, ze niczym cie nie zarazila
powiem wiecej, miielismy brac slub ( potem dowiedzialam sie od chlopa, ze ostatnie pol roku bylo "separcja", tylko zapomnilmi o tym powiedziec ;))
zaluje do dzis, ze sie nie hajtnelismy
juz ja bym zadbala o rozwod z orzeczeniem o jego winie, przedstawilabym dowody, zbey nie mogl mydlic oczu rodzinie i znajomym ( byl wielce obrazony, z ena pytanie znajomych o powod rozstania mowilam prawde)
i jeszcze alimenty bym wyciagnela a co ( pracowalam wtedy dorywczo,sama po rozstaniu troche zylam na krawedzi)
niedawno bylam na parapetowce kolezanki, jej maz zna obecna zone tegoz bylego. jak zagailam do niej "pamietasz teog chlopa co mnie pol zwiakzu zdradzal?" to ona i jej facet nie wierzyli, bo "przeciez to takie cieple kluchy, on by nie mogl". aha.
i potem taki gnoj jest broniony :/
Nie zorientowałas się, że coś jest nie tak? Ja jestem z moim mężem bardzo blisko i nie ma opcji żeby ukrył coś takiego.
Zdradę wcale nie tak łatwo zauważyć. Są osoby które potrafią się świetnie kryć.
nie są tacy bliscy jak ci się wydaje
Różnie bywa z tym informowaniem. Mojego kuzyna zdradzała żona. Wszyscy wiedzieli, dawali mu do zrozumienia delikatnie i wprost, jego siostra nawet zrobiła zdjęcia "zakochanej parki" żeby mu pokazać. Kuzyn tak bardzo nie chciał wiedzieć, że na wszystkich się poobrażał. Przejrzał na oczy dopiero jak ona oświadczyła że odchodzi, ale mam wrażenie, że on do dziś nie wini jej, tylko nas.
jego srawa, jego wybor
moze mu tak pasowalo
jednak moim zdaniem osoba zdradzana powinna wiedziec
spotkało mnie to, co Ciebie dwa razy - tu przyjaciele, cześć, całuski, a słowem nie pisnęli, że mój facet dyma moją przyjaciółkę z ławki (klasa maturalna), za drugim razem to było na studiach
A ja to będę powtarzać milion razy - kiedy ja pokazałam mojej byłej najlepszej przyjaciółce jak
jej (na szczęście były chłopak) przytula się z inną (gesty jednoznaczne) i powiedziałam, że wiem, że przespał się w z inną to zostałam uznana za żmiję, która chce rozwalić związek...
Jedni chcą wiedzieć, jedni nie chcą wiedzieć. Jeśli masz się dowiedzieć to się dowiesz
No nie zawsze "jeśli masz się dowiedzieć to się dowiesz". Jest masa ludzi która nigdy o zdradzie się nie dowie czy wydarzy się to po wielu miesiącach/latach. Osobiście i tak wolałbym powiedzieć, a jeśli się obrazi to nie płakałbym za taką osobą.
Bo na ogół ,,zabija się" posłańca... Uwierzyłbyś? Sądzę, że dziewczyna przekonałaby Cię, że jest niewinna, bo ,,komu wierzysz: im czy mi?/ tak gadają, bo są zazdrośni o naszą miłość itd.
Nie obrażaj się na znajomych, nie jeden z nich w sytuacji, kiedy poinformował kumpla o wyczynavh jego dziewczyny, tracił kumpla. Mój chłopak tak powiedział swoje koledze. Nie ma już kolegi, choć w końcu ten rozstał się z laską. Przy drugim podobnym przypadku- zamknął buzię na kłódkę...
ale czujnosc by zwiekszyl, moze jakas kamerka i pewnie trwaloby to krocej
A ja bym nie potrafiła się przyjaźni z kimś kto nawet nie próbował mi powiedzieć o czymś takim czy choćby zasugerować. Tak samo jak nie żałowałabym straty przyjaciela/znajomego bo powiedziałam mu o zdradzie/możliwej zdradzie, a ten się obraził.
Z jednej strony nie wyobrażam sobie nie powiedzieć bliskiej osobie o tym, że jest zdradzana. Z drugiej, gdyby zdrady dopuściła się właśnie bliska mi osoba to na pewno nie poleciałabym informować o tym jej partnera/partnerki, więc rozumiem koleżanki dziewczyny
no to may hipokytke, oklaski dla tej pani i plusujacych
gardze takimi ludzmi tak samo jak zdradzajacymi
Ja bym ostro porozmawiała z osobą która zdradza. Najpewniej było by jakieś ultimatum na zasadzie; albo się przyznasz albo ja o tym powiem. Ew. albo to zakończysz i nigdy już tego nie zrobisz albo powiem o tym.
ferka tez dobry pomysl
no i zahcowac taka rozmowe ( nagrac albo mail/mess/whatsap/cokolwiek) zwlaszcza jesli sie przyzna i obieca- to juz jakis dowod
Pierwszy raz udzielę się na tej stronie...
Mieliśmy kiedyś świetną paczkę, wspólne wyjazdy, imprezy, weekendy, spontaniczne akcje... dosłownie zawsze mogliśmy na siebie liczyć póki przez przypadek nie dowiedziałam się, ze moja super psiapsióła zdradza swojego narzeczonego, a mojego super przyjaciela. Co robić? Po przegadaniu tego z moim ówczesnym chłopakiem stwierdziliśmy, ze powiemy przyjacielowi co się dzieje za jego plecami. Wiesz jak to się skończyło? Rozstaniem, awanturą, scenami, a przede wszystkim podziałem naszej paczki na dwa obozy. ALE to wszystko trwało chwile, bo młodzi sobie wybaczyli, a nas osądzili jako tych co się wpierdzielają z brudnymi butami w cudze życie. Od tamtej akcji minął rok, cała paczka się rozsypała- przyjaciół nie ma do tego stopnia, że moj wtedy przyjaciel przechodzi na drugą stronę ulicy jak mnie widzi. I uwierz mi: NIGDY WIĘCEJ nie będę się wpieprzac.
Wydaję mi się że jeśli ktoś obraża się za prawdę i to jeszcze taką to nie ma co po nim płakać czy tęsknić. A kompletne zrywanie przyjaźni bo ktoś się martwił o ciebie i chciał cię ostrzec pokazuje jaka ta osoba jest naprawdę.
Trochę pępek świata z Ciebie, skoro wszystkich ma obchodzić Twoje szczęście/samopoczucie.
Co? No bliskie nam osoby z zasady powinno obchodzić nasze szczęście i samopoczucie. Na tym mniej więcej polega przyjaźń. Nie dziwię się że autor jest rozgoryczony, skoro wszyscy w około go oszukiwali