#zYJp0
Jednak widzę, jak mama to przeżywa. Z boku jesteśmy normalną rodziną. Ale nikt nie wie, co się dzieje w domu. Mama ma męża, ale jakby go nie miała. Rozmowy z nim nie mają sensu, bo on nie widzi problemu, że wypije po pracy piwko. Niby jedno. A musi ich być kilka, skoro w takim stanie wraca. Błagałam go, prosiłam, krzyczałam, ale nic z tego.
Miesiąc temu potrącił mnie samochód. Trafiłam nieprzytomna do szpitala. Potrącił mnie pijany kierowca, który jechał z dzieckiem. Im się nic nie stało. Ja natomiast miałam połamane żebra, wstrząs mózgu, złamaną nogę i... straciłam rękę. Amputowano mi dłoń.
Świat się dla mnie załamał. Mam 20 lat, a nie mam dłoni. Dalej nie umiem się z tym pogodzić. Nie dam rady odwinąć bandaża. Zmieniać opatrunki musi mama.
Od mojego wypadku tato nie wypił kropli alkoholu. Gdy leżałam w szpitalu nieprzytomna obiecał, że jak z tego wyjdę, to nie tknie alkoholu. Na razie mu się udaje.
W końcu widzę mamę w innym humorze. Widzę, że jest jej cholernie smutno z mojego powodu. Wiem, że płacze po nocach. Ale w końcu ma męża, z którym może porozmawiać. A to wszystko dzięki mojemu wypadkowi.
I mimo że nie umiem się pozbierać po tym, że jestem kaleką, to jakaś część mnie się cieszy, że dzięki temu znów mam kochającą rodzinę.
Anonimowe, i to bardzo.
Niektórzy ludzie potrzebują tragedii w życiu ( w tym wypadku utrata dłoni córki) by zrozumieć, że robią źle, że mają problem.
Tobie autorko życzę wszystkiego najlepszego w życiu, byś nie musiała cierpieć tak, jak teraz. Tacie życzę wytrwałości.
Niestety tak już człowiek funkcjonuje, że największym kopem w tył jest przeważnie tragedia. Niestety.
Niestesty bywa i tak, ze nawet tragedia nic nie zmienia... i tego nie potrafię zrozumieć, ze pewnym ludziom nawet mocny wstrząs nic nie daje...
Niektórym pomaga taki szok. Mimo to większość ludzi nie wytrzymuje bez terapii AA. W grupie naprawdę jest łatwiej to uporządkować.
Nie zgodzę się. Terapia aa pielęgnuje źle nawyki. Nie odcinasz się od alkoholu a non stop o nim mówisz, spędzasz czas z takimi samymi ludźmi, w dolujacej atmosferze.
Dokładnie tak, jak pisze Xanx
Byli alkoholicy potrzebują zapomnieć o alkoholu, o tym, jacy kiedyś byli i żyć od nowa, jakby z czystą kartą.
Mój tata chodził na początku na spotkania aa ale zaraz zrezygnował. Wiele osób tam twierdziło ze ich grupa dzieli sie na tych pijacych tanie piwa i na tych pijacych ekskluzywne wódki, a podział ten brzydzil mojego tate. Często były tam też awantury czy wszczynanie bojek
Bardzo smutne wyznanie. Mam nadzieję, że wkrótce dostaniesz dobrą protezę dłoni i nauczysz się z nią żyć, a ojciec wytrwa w trzeźwości.
Co za koszmar.
często musi się coś stać, by ktoś coś zrozumiał. czy to tragedia, czy to o włos o niej. trzymaj się.
Brzmi jak zmyślona historia.
jechał z dzieckiem po pijaku?