#Y1O86
Kiedy miałem jakieś pięć-sześć lat, moją mamę dopadła grypa żołądkowa. Była tak wyczerpana, że zasnęła na kanapie. Oczywiście ojciec i dziadek pilnowali mnie, żebym zostawił mamę w spokoju, bo aż mnie skręcało i niezłą mieli ze mną przeprawę. Po południu tata musiał iść na dłużej do toalety. Zapowiedział, że jeśli obudzę mamę, zaklei mi buzię taśmą. Oczywiście nie wziąłem tego serio, więc kiedy dziadek poszedł sprawdzić kto dzwoni do drzwi, wskoczyłem na kanapę obok mamy i zacząłem głośno śpiewać. Naturalnie ją obudziłem. Dziadek bardzo szybko zniósł mnie do kuchni i ochrzanił. Ojciec od razu zrozumiał, że narozrabiałem. Kazał dziadkowi mnie porządnie przytrzymać i odciął kawał szerokiej taśmy. Byłem pewien, że chcą mnie tylko postraszyć, ale ojciec zakleił mi usta od ucha do ucha.
Zaprowadził mnie do mojego pokoju i powiedział, że jeśli chcę pozbyć się taśmy do kolacji, sam mam ją zdjąć, przynajmniej zajmę się czymś w milczeniu.
Taśmę odkleiłem sam, bolało jak diabli. Ojciec co jakiś czas do mnie zaglądał.
Traumy żadnej nie mam, ojca się nie boję. Nauczyłem się za to, że czasem warto dać odpocząć innym od swojego gadulstwa.
Brawo dla taty!
To jest wielki błąd wychowawczy rzucanie gróźb na wiatr, straszenie karą której się nie wykona - to jest po prostu kłamstwo.
Nie tyle kłamstwo, co brak konsekwencji. A to w wychowaniu dzieci jest bardzo potrzebne...wiem z doświadczenia jako mama niespełna 2-latka.
Konsekwencją tak, a przemoc nie. Zaklejenie ust jest formą przemocy. Wystarczyło od początku stosować sensowne kary konsekwentnie.
Moja córka nie potrafi się nawet na chwile zamknąć, zaczyna gadać jak się budzi rano i kończy jak zasypia. Wszyscy tylko mi mówią, że powinnam się cieszyć z tak wygadanego dzieciaka, a mnie już coś strzela jak setny raz słyszę ten sam wierszyk. Chyba kiedyś będę musiała wypróbować tej metody z taśmą!
Cóż zawsze może być gorzej :D mój syn nie ucisza się nawet w nocy bo gada przez sen :D
Lubię twojego tatę
Współczuję rodzicom takich bombelków.
Ale czego się nie robi dla becikowego...
Zdecydowanie nie popieram tego typu kar, ale jakoś rozumiem Twojego ojca ;) Taka akcja w wykonaniu trzylatka jeszcze by przeszła, ale pięcio - sześciolatek zdecydowanie powinien uszanować prośbę o nieruszanie chorej, zmęczonej mamy.
Mam takiego gadułe w pracy... siedzimy w jednym pokoju.
Gada, gada, gada.... bez przerwy, nie ważne co żeby tylko mówić.
Nieraz zwracałam mu uwagę, że mi to przeszkadza. Bo jak tu się skupić ?
Poza tym, co ja mam z tą wiedzą zrobić że np jego sąsiadka ma grypę, albo że na obiad zjadł wczoraj rybę z warzywami
???
Dobrze wiedzieć! Moja córka ma 4 lata i jest taka jak Ty, gada gada, śpiewa recytuje i liczy! Wszystko liczy oszaleć można :D
@Blblbl W wieku czterech lat? Ja w tym wieku chyba nie potrafiłam.
@Cmonika największym zaskoczeniem dla mnie było jak mama mojego partnera powiedziala mi, że jego brat potrafił w wieku 4 lat mnożyć dwucyfrowe liczby. No cóż, ja nadal nie umiem, ale oni dwaj to są jacyś cholerni geniusze
@MissWilczusiaPL może jeszcze dodam, że mnożył je w głowie, to trochę ważne jeśi chodzi o to, czy ja umiem. W ogóle mnożyć umiem, w głowie niezbyt..
Cmonika, nikt nie powiedział, do ilu to dziecko liczy. Równie dobrze może liczyć wszystko do dziesięciu. Swoją drogą, z relacji rodziny wiem, że ja w wieku około czterech lat miałam doskonałą pamięć. Wszystkie wierszyki i bajki, które mi czytano, zapamiętywałam. Zapamiętywałam też to, w którym momencie czytania odwracano kartki, więc kiedy sama brałam do ręki książeczkę, recytowałam strona po stronie i przewracałam kartki w tym samym momencie, w którym na jednej kartce kończył się tekst. Takim sposobem ponoć oszukiwałam rodzinę, że potrafię czytać, po prostu miałam doskonałą pamięć do wszystkiego, co słyszałam i widziałam. Dzieci potrafią różne rzeczy, naprawdę. Szkoda, ze jako dorosła osoba nie mam takiej pamięci, jak za dzieciaka.
Tak liczy sama do 25. Kroki, schody, zabawki itp. Nie jakieś mnożenie jak ktoś pisał. I też ma taką pamięć do książek że udaje, że sama czyta, przewraca strony kiedy trzeba bo zna to na pamięć.
Też tak miałam. Dużo gadałam, często sama ze sobą. Śpiewałam, liczyłam, "czytałam". Mama mi niedawno powiedziała, że to nie było czytanie, tylko ja po prostu wiedziałam, co tam jest napisane. Raz ktoś mi przeczytał i tyle. Stąd wertując program tv wiedziałam, że o tej godzinie, na tym kanale będzie moja bajka. Albo taki i taki film. Tak samo miałam ogromny zmysł obserwacji. Wiele razy leżałam z bratem i patrzyłam, jak bawi się swoim telefonem (wtedy komórki dopiero robiły się popularne). On lubił grzebać w ustawieniach i często zmieniał coś, a potem nie umiał tego cofnać, bo nie pamiętał, co właściwie zrobił. Wtedy dawał ten telefon 5 letniej mnie, a ja mu przywracałam te ustawienia. Mniej więcej wtedy zaczęli zwracać większą uwagę na moje zdolności. Oprócz tego miałam wtedy świetną pamięć, więc stałam się chodzącą przypominajką. Mówili mi, co chcą, żebym im przypomniała (połowy rzeczy i tak nie czułam), a ja to robiłam.
Wszystko to minęło, jak ręką odjął, gdy poszłam do szkoły. Chyba ten nacisk na uczenie się różnych, nudnych dla mnie pierdół zapchał mi głowę.
@MissWilczusiaPl A mój syn ma 2 latka i mówi w 8 językach. Ba mówi, nie tylko mówi ale i czyta!
JiminChimChim niewiarygodne! Taka pamięć. Szkoda, że Ci minęło. Miałam nadzieję, że moja córka będzie geniuszem a to chyba jednak tak nie będzie (skoro Tobie szybkie zapamiętywanie minęło)
Ta historia jest strasznie podobna do wyznania o rozwydrzonym bachorze któremu mama zrobiła lewatywę zupą pomidorową
No tak nie za bardzo
Ciekawe co ten kretyn by zrobił, gdyby przypadkiem zakleił ci dziurki od nosa.
Jak można przypadkiem zakleic nos razem z ustami? Już nie rób z ludzi takich sierot