#zUx5o
Dzięki licznej gromadce kuzynów nie mogłam narzekać na nudę, tak że po obowiązkowym zjedzeniu obiadu poszliśmy bawić się na dworze. Szaleliśmy, gdzie się dało. W pewnym momencie ktoś zaproponował zabawę w chowanego. "TAAAK, uwielbiam chowanego!" pomyślałam nierozgarnięta ja. Już z daleka zobaczyłam idealne miejsce na moją kryjówkę - przy płocie stała betonowa ściana, za którą na pewno nikt by mnie nie znalazł. Jakoś nie zastanawiało mnie, dlaczego tylko ja zapragnęłam się tam schować. Wchodząc za tę nieszczęsną ścianę, zerkałam za siebie, czy nikt nie patrzy. Wiadomo, nikt nie może mnie zdemaskować!
Patrzyli. Całe szczęście, że patrzyli. Dosłownie w ostatniej chwili zauważyli, że tam wchodzę, ale krzyki, żebym tego nie robiła doszły do mojego małego móżdżku z opóźnieniem. Zrobiłam o jeden krok za dużo. Moja nóżka nie stanęła na ziemi, lecz utonęła w szambie, a wraz z nóżką reszta mnie. Pływać nawet w wodzie nie umiałam, a co dopiero w szambie. Kuzyni szybko mnie stamtąd wyciągnęli, rodzice odwieźli do domu (tata pozbywał się przeokrutnego smrodu z auta przez miesiąc). Na imprezę oczywiście nie wróciłam, bo ryczałam jakby mnie mordowano.
Moja piękna księżniczkowa suknia została spisana na straty, ale uparłam się, że trzeba ją odratować. Tata położył ją na trawie i z daleka płukał wężem ogrodowym, ale niestety efekt marny. Nadal waliła gównem na kilometr. Mnie zaś kąpano godzinami, odór ustał po kilku dniach.
Uwierzcie mi, to wydarzenie wywołało traumę. Zagrałam GŁÓWNĄ rolę, bez Ł w środku. Na szczęście nikt oprócz mojego brata nie przypomina mi o moim pływaniu w szambie.
Do dziś pytam Boga, za jakie grzechy.
Dobrze, że Cię wyciągnęli. Wielu było takich, co w szambie utonęli. Więc smród to pikuś, ważne, iż żyjesz.
Są też tacy, którzy chowali się w beczkach z szambem za czasów II wojny, by uciec z obozów.
Każdy medal ma dwie strony.
Beczka z szambem, a szambo jako takie (rozumiane jako betonowy zbiornik na szeroko pojęte ścieki) to dwie różne rzeczy. Nie mniej, rozumiem Twój tok myślenia i fakt, że szambo wiele żyć odebrało, ale też przyczyniło się do uratowania życia. Choć szczerze mówiąc, nigdy nie słyszałam, ani nie czytałam o takim sposobie ucieczki. Obozy koncentracyjne, jenieckie, czy może getta? Bo obozy za czasów II wojny to wbrew pozorom szerokie pojęcie.
Tu nawet nie chodzi o utonięcie. Z szamba wydziela się trujący siarkowodór i mnóstwo dwutlenku węgla. Niekiedy wystarczy kilka minut w szambie, nawet płytkim, i już po Tobie. Śmierć w szambie, to straszna śmierć. Można się dusić i topić jednocześnie.
A uwierzcie, wiem o czym mówię. Kiedy byłam jeszcze małym brzdącem, cudem uratowałam sąsiada, który właśnie wpadł do tego "pachnącego" przybytku... :/
Dispater - zapytam się siostry o tytuł książki, bo niestety sama nie pamiętam. ;)
Rok czy dwa lata temu z 8 osób zginęło - nie utonelo tylko właśnie od gazu. Jedna po drugiej wchodziła ratować i padali. Moze kojarzycie
SpacMiSieChce ja pamiętam, wszędzie o tym mówili. Zaczęło się bodajże od jakiegoś mężczyzny, który opróżniał szambo i zasłabł, a ratować go poszła żona, kuzyni, dzieci... I przeżyła tylko żona.
@CukierPuder dziękuję :) Interesuję się tą tematyką, myślałam, że już nic więcej się nie dowiem (informacje w wielu książkach, dokumentach niestety się powielają), a tu taka miła niespodzianka :) Będę zerkać na to wyznanie w oczekiwaniu na tytuł :)
Chyba Cię nie uszczęśliwię, bo jedyne co siostra pamięta, to to że książka była o obozie w Treblince i "chyba miała czerwoną okładkę" - ja zaś pamiętam, że tytuł miał zawarte słowo"życie".
Niewiele informacji. :P
CukrzePudrze, informacja, że to wydarzyło się w obozie w Treblince jest już dużą wskazówką. Może niekoniecznie ta sama książka, ale inna - o tym akurat obozie - taką wzmiankę będzie zawierać. Więc jak najbardziej osłodziłeś mi życie ;) Bo jak powszechnie wiadomo dobra książka nie jest zła.
Stąd ta piosenka: Sialala labamba wpadła Ala do szamba :D
Ferdzio Kiepski śpiewał:
"Sialalala labamba srała Ala do szamba" :D
A mnie się przypomniało kiedy mój kuzyn wymyślił piosenkę
"a ja mam wujka szambonurka,
Co ciągnie gówno jak że sznurka
I nawet każe cioci Władzi
Na całym świecie gówna zgładzić"
Było kilka zwrotek tego, ale ze względu na to, że minęło już ponad 10 lat jestem w stanie przytoczyć tylko tyle ;)
Sialala labamba, wpadła Ala do szamba, udaje, że pływa a gówno ją przykrywa. Sialala labamba, wpadła Ala do szamba, napiła się gnoju i koniec przeboju xD
U mnie się śpiewało:
Sialala labamba
(imię) wpadł do szamba
Spadły mi majteczki
W różowe kropeczki
Zobaczył to pająk
Uciekł jak zając XD
Cześć, nazywam się Alicja😭😂
Znam wersję: sialala labamba Ala (w sumie dowolne imię) wpadła do szamba, zdaje mi się że pływa, tak jak zdechła ryba! :D
Właściciele restauracji mogliby bardziej zabezpieczyć szambo.
Dlatego jak jestem u prababci, to unikam budki z szambem ile się da. xd
Rośmieszyło mnie płukanie sukienki na odległość :-D
.
Czekaj, czy obok waszej imprezy byla jeszcze jedna? Bo pamietam ze bylem na imprezie jakiejs rodzinnej gdzie ktos wpadl w szambo i go zabierali do domu szybko xd
Yyy... Kto zostawia szambo otwarte?
Gówniana sprawa...! :)
Całe szczęście, że dali radę cię wyciągnąć. Kilka lat temu mówili w wiadomościach, że ktoś wpadł do szamba i kilka osób próbowało tego kogoś wyjąć, wpadali po kolei... no i niestety już nie wyszli.